Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prokuratura zarzuca Călinowi Georgescu nietransparentne finansowanie kampanii wyborczej. Powtórka anulowanych wyborów odbędzie się w maju
Călin Georgescu, kontrowersyjny rumuński polityk, został dziś aresztowany i doprowadzony na przesłuchanie w prokuraturze. 24 listopada 2024 roku Georgescu niespodziewane wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich w Rumunii. 6 grudnia rumuński sąd konstytucyjny unieważnił wynik wyborów, powołując się na dane wywiadowcze, według których Rosjanie prowadzili skoordynowaną kampanię, która miała pomóc Georgescu osiągnąć dobry wynik i ostatecznie zostać prezydentem.
Zarzuty, które stawia mu prokuratura, związane są z rosyjskim wsparciem jego kandydatury. Zarzuca mu się nietransparentne finansowanie kampanii wyborczej. Według rumuńskich mediów prokuratura twierdzi, że istnieją powiązania między finansowaniem kampanii Georgescu a Rosją.
Jak pisze analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus, rumuńskie służby dokonały dziś przeszukań w domach osób związanych z Georgescu. Podejrzewa się je m.in. o utworzenie i prowadzenie organizacji faszystowskich, rasistowskich i ksenofobicznych. W mediach społecznościowych Georgescu napisał w tym kontekście o działaniach „komunistyczno-bolszewickiego” systemu, który próbuje sfabrykować dowody w jego sprawie.
Zdaniem Całusa władze w Bukareszcie szykują się do zablokowania możliwości startu Georgescu w powtórzonych wyborach, które zaplanowane są na 4 maja. Po aresztowaniu na oficjalnym koncie Georgescu w serwicie X pojawił się wpis, w którym dzisiejsze zatrzymanie tłumaczone jest tym, że polityk właśnie dziś miał oficjalnie złożyć swoją kandydaturę w powtórzonych wyborach.
Listopadowe zwycięstwo Georgescu było dla Rumunów szokiem. Skrajnie prawicowy kandydat w sondażach tuż przed wyborami otrzymywał 5-10 proc. wskazań, co dawało mu 4-6 miejsce. W wyborach otrzymał 22,9 proc. głosów i wszedł do drugiej tury wraz z Eleną Lasconi, kandydatką liberalnego i proeuropejskiego Związku Zbawienia Rumunii.
Călin Georgescu twierdzi, że nie wydał ani leja na kampanię przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Odtajniony w grudniu na wniosek prezydenta Klausa Johannisa przez Najwyższą Radę Obrony Narodowej (CSAT) raport rumuńskich służb specjalnych (SRI) stwierdził, że na kampanię Georgescu zmobilizowano co najmniej milion euro, z czego sam TikTok zainkasował 381 tysięcy euro.
62-letni Georgescu nie jest nową postacią w rumuńskiej polityce. W ciągu ostatnich dziesięciu lat promował narracje Kremla o „Rumunii – kolonii Europy”, krytykował zaangażowanie swojego kraju w NATO i mówił o wyjściu z organizacji. Chociaż przedstawia siebie jako kandydata antysystemowego, kilkukrotnie pracował w rumuńskim rządzie.
Po kontrowersyjnej decyzji, by wynik wyborów anulować, popularność Georgescu znacznie wzrosła. W styczniu i lutym w sondażach zdecydowanie wygrywał, zbierając 35-50 proc. wskazań respondentów.
Przeczytaj także: