0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:39 21-06-2024

Prawa autorskie: Adam Stêpień / Agencja GazetaAdam Stêpień / Agenc...

Sąd w Hajnówce uniewinnił Cimoszewicza od zarzutu potrącenia rowerzystki

Pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz 10 tys. zł nawiązki i 10 tys. zł zadośćuczynienia. Takiej kary chciał prokurator dla byłego europosła i byłego premiera, który został oskarżony o spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia.

Jak podaje TVN 24, Interia oraz PAP Sąd w Hajnówce uniewinnił byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza od zarzutu potrącenia rowerzystki, do którego doszło w 2009 roku.

Wówczas Włodzimierz Cimoszewicz sprawował mandat europosła. „Były premier na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce w województwie podlaskim potrącił rowerzystkę. 70-latka doznała złamania kości podudzia oraz otarć skóry twarzy i dłoni. Polityk nie wezwał służb, odwiózł poszkodowaną do domu. Kobieta i tak trafiła do szpitala” – czytamy w artykule Interii.

Prokuratura: „oskarżony zbiegł z miejsca wypadku”

Prok. Andrzej Stelmaszuk z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku mówił, że kierujący samochodem Włodzimierz Cimoszewicz (zgadza się na podawanie danych i wizerunku w mediach) zbyt późno zareagował na obecność rowerzystki na przejściu.

TVN 24 wskazuje, że prokuratura zarzuciła oskarżonemu, że „nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nieuważnie obserwował drogę i nie zachował szczególnej ostrożności, a zbliżając się do przejścia, zbyt późno zaczął manewr hamowania i doprowadził do wypadku. Zarzuca mu też, że zbiegł z miejsca zdarzenia”.

„W ocenie prokuratury Cimoszewicz zbiegł z miejsca wypadku (chodzi o to, że nie został na miejscu, lecz odwiózł do domu poszkodowaną, która ostatecznie trafiła do szpitala). Jak mówił prokurator, było to działanie obliczone na to, by nazwisko polityka ”nie wypłynęło„ w kontekście tego zdarzenia” – pisze portal TVN 24.

Prokurator przyznał, że to rowerzystka przyczyniła się do wypadku, bo jechała przez przejście dla pieszych, co było „zachowaniem naruszającym przepisy o ruchu drogowym, ale nie oznacza to wyłączenia odpowiedzialności karnej kierowcy”.

Prok. Stelmaszuk przyznał, że materiał dowodowy był skąpy. Pokrzywdzona nie pamiętała przebiegu wypadku. Cimoszewicz odmówił składania wyjaśnień, brakowało naocznych świadków, nie było zapisów monitoringu.

„Czuję się niewinny, jestem przekonany, że to nie ja spowodowałem ten wypadek. Jest mi bardzo przykro, że do niego doszło, ale ten wypadek został tak naprawdę spowodowany przez poszkodowaną” – mówił oskarżony polityk.

Według TVN 24 Cimoszewicz podkreślał też, że nie uciekł z miejsca wypadku. Stwierdził, że „po wypadku rowerzystka – która miała wyraźny uraz głowy, ale nie skarżyła się jeszcze wówczas na ból nogi – nalegała, by zawieźć ją do domu. Ale – jak mówił – bardzo szybko tam zdecydowała, że chce jechać do szpitala (zawieźli ją tam znajomi polityka)”.