Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Węgier Viktor Orbán napisał listy do prezydenta Ukrainy i szefa Rady Europejskiej. Domaga się wznowienia dostaw rosyjskiej ropy
Premier Węgier Viktor Orbán opublikował w czwartek 26 lutego list otwarty do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Domaga się w nim wznowienia dostaw rosyjskiej ropy na Węgry za pomocą biegnącego przez terytorium Ukrainy rurociągu „Przyjaźń”. Orbán ignoruje fakt, że uszkodzenie rurociągu było skutkiem rosyjskich nalotów na Ukrainę. Oskarża natomiast broniący się przed Rosją kraj o celowe opóźnianie jego naprawy.
„W ostatnich dniach zablokował pan ropociąg Przyjaźń, który ma kluczowe znaczenie dla zaopatrzenia Węgier w energię. Te działania są sprzeczne z interesami Węgier i zagrażają bezpiecznym i niedrogim dostawom energii dla węgierskich rodzin. Dlatego wzywam do zmiany antywęgierskiej polityki!” – napisał Orbán do Zełenskiego.
Na tym nie koniec, bo premier Węgier oskarżył również prezydenta Ukrainy o „współpracę z Unią Europejską i węgierską opozycją na rzecz dojścia do władzy na Węgrzech proukraińskiego rządu” oraz o to, że „przez cztery lata starał się zmusić Węgry do dołączenia do wojny między pańskim krajem a Rosją”.
W innym liście – zaadresowanym przez Orbána do szefa Rady Europejskiej Antonio Costy – premier Węgier domaga się z kolei wysłania na Ukrainę węgiersko-słowackich kontrolerów, którzy mieliby sprawdzić stan uszkodzonego rurociągu i nadzorować proces jego naprawy.
„Węgry popierają pomysł misji rozpoznawczej z udziałem ekspertów delegowanych przez Węgry i Słowację w celu weryfikacji statusu rurociągu Przyjaźń” – napisał Orbán do Costy.
W kwietniu na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne, w których po raz pierwszy w 16-letnim okresie rządów Orbána i jego partii Fidesz, rysuje się realna szansa na zmianę władzy. W sondażach opozycyjna TISZA notuje już dwucyfrową przewagę nad rządzącym Fideszem. Zaostrzenie przez Orbána retoryki wobec Ukrainy i jej prezydenta stanowi więc element kampanii wyborczej. Oskarżając Ukrainę o spowodowanie kryzysu w dostawach ropy na Węgry, Orbán liczy na konsolidację i mobilizację swego tradycyjnie nastawionego prorosyjsko i antyukraińsko elektoratu.
„ Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami” – mówił Radosław Sikorski wygłaszając w Sejmie doroczne exposé ministra spraw zagranicznych
W Sejmie trwa doroczne exposé ministra spraw zagranicznych. Po opisaniu zagrożeń ze strony Rosji szef MSZ Radosław Sikorski mówił o relacjach Polski z najważniejszymi sojusznikami – czyli krajami Unii Europejskiej i Stanami Zjednoczonymi.
„Pogorszyły się relacje między USA i Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki z USA od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej, niezależnie od tego, kto rządził w Polsce i kto zasiadał w Białym Domu. To nie Europa wysuwa roszczenia terytorialne, nakłada cła, czy ingeruje w rywalizację partyjną po drugiej stronie Atlantyku. W tej sprawie społeczeństwo jest zdezorientowane” – mówił Sikorski. Następnie minister spraw zagranicznych przywołał styczniowe badania opinii publicznej, w których ponad połowa respondentów określiła Stany Zjednoczone jako sojusznika, który przestał być wiarygodny z polskiego punktu widzenia.
„To nie my określamy interes narodowy USA. Pytam prawą stronę sali. Czy nie dotarło do was, że przedwczoraj USA, tak jak Chiny wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z 1945 r. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to mamy pewność, że interes USA będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami” – mówił Sikorski kilkanaście minut później
„Bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami, czyli UE i NATO. Każda z nich ma inną rolę, ale nie konkurują ze sobą, tylko wzajemnie dopełniają. Wiemy, jak trudne jest osiągnięcie jednomyślności” – mówił Sikorski.
„Członkostwo Polski w UE nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu. To suwerenny strategiczny wybór, jakiego dokonaliśmy w latach 90. oceniając różne możliwe scenariusze rozwoju po upadku komunizmu. Inne drogi były i nadal są, ale są o wiele mniej korzystne” – podkreślał szef MSZ.
„Przyszłość naszego kontynentu powinna być kształtowana w oparciu o Unię Europejską a nie na jej gruzach” – mówił Sikorski tuż po tym, jak dość obficie przywoływał prawicowych polityków i organizacje krytykujące UE. Byli wśród nich między innymi Krystyna Pawłowicz z PiS i Ordo Iuris.
„Antyunijną propagandę, sprzeczną z przykazaniami patriotyzmu i zdrowego rozsądku, coraz częściej lansują gwiazdy poprzedniej koalicji parlamentarnej.” „W Moskwie cieszą się z każdego przejawu antyeuropejskiej historii. Polską racją stanu jest budowanie i wzmacnianie Unii Europejskiej” – podkreślał Sikorski.
„Nie ma wolnej, bezpiecznej i zasobnej Polski bez silnej Unii Europejskiej. Przekonanie to dotyczy nie z emocji, ale chłodnej analizy i prowadzi do prostego wniosku. Obecność w UE to polska racja stanu” – mówił szef MSZ.
Radosław Sikorski wygłasza w Sejmie doroczne exposé ministra spraw zagranicznych- czyli informację o priorytetach i kierunkach polskiej polityki zagranicznej na rok 2026. Exposé oparte jest na niejawnym dokumencie „założeniach polskiej polityki zagranicznej i europejskiej na 2026 r.”, który Rada Ministrów przyjęła 27 stycznia. W pierwszej części wystąpienia Sikorski opisywał zagrożenie wojenne dla Polski i krajów Europy kreowane przez agresywną neoimperialną politykę prowadzoną przez Rosję.
Przeczytaj także:
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
„Musimy być przygotowani na konflikt o skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie i pradziadkowie. Historia wrzuca nas na głęboką wodę.” – mówi w Sejmie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski wygłasza w Sejmie doroczne exposé ministra spraw zagranicznych.
Swoje wystąpienie Sikorski rozpoczął od mocnych słów opisujących wojenne zagrożenie ze strony Rosji. „Musimy być przygotowani na konflikt o skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie i pradziadkowie. Historia wrzuca nas na głęboką wodę.” – mówił Sikorski przywołując wcześniejsze ostrzeżenia sekretarza generalnego NATO.
„Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji. Tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna” – mówił minister spraw zagranicznych.
Sikorski opisywał sabotaże, cyberataki, akty dywersji i naruszenia przestrzeni powietrznej, których doświadczyła Polska w ostatnich miesiącach i latach. Przywoływał słowa szefowej brytyjskiego wywiadu MI6, o tym, że „Europa już w tej chwili porusza się w strefie między pokojem a wojną”.
Jako jedno z kluczowych zagrożeń Sikorski wskazał prowadzone przez Rosję operacje dezinformacyjne: „Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie. Polska doświadcza od 2 do 3 tys. cyberataków dziennie. Ogromną większość udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić. Cel wroga jest prosty. Przestraszyć, podzielić, nastawić grupy Polaków przeciwko sobie i osłabić zaufanie do władz politycznych. Arsenał jest znany.” – mówił Sikorski. „Pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa” – tak Sikorski scharakteryzował jeden z elementów tego arsenału. Następnie wspomniał nie wymieniając nazwisk o „polskich posłach”, którzy mieli powielać rosyjską dezinformację na temat rzekomej ukraińskiej odpowiedzialności za wtargnięcie rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej.
„Polskie zaangażowanie i ekspercka wiedza w obszarze zwalczania wrogich operacji informacyjnych już zyskały międzynarodowe uznanie. Na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowaliśmy stanowczo. W 2025 r. cofnąłem dwóch ostatnich rosyjskich konsulatów. W efekcie Polskę opuściła znaczna część dyplomatów z Rosji. Ci, którzy pozostali, utracili prawo do swobodnego poruszania się w naszym kraju. Doprowadziliśmy do przyjęcia unijnych sankcji ograniczających mobilność rosyjskiego personelu dyplomatycznego na terenie Unii. Pozbawiliśmy Rosjan możliwości podróżowania na paszportach innych niż biometryczne. Utrudniamy Rosji prowadzenie tego, co Sowieci nazywali działaniami aktywnymi” – mówił Sikorski.
Radosław Sikorski wygłasza w Sejmie doroczne exposé ministra spraw zagranicznych- czyli informację o priorytetach i kierunkach polskiej polityki zagranicznej na rok 2026. Exposé oparte jest na niejawnym dokumencie „założeniach polskiej polityki zagranicznej i europejskiej na 2026 r.”, który Rada Ministrów przyjęła 27 stycznia. Wiemy, że w dokumencie tym wymieniano priorytety, które stoją przed polską dyplomacją. To m.in. kwestie bezpieczeństwa kraju, „wyzwanie”, jakim stają się stosunki z USA w dobie Donalda Trumpa, zacieśnianie relacji z Unią Europejską, wspieranie walczącej z Rosją Ukrainy.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Wołodymyr Zełenski poinformował o rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem przed zapowiadanymi na 26 lutego rozmowach dwustronnych USA-Ukraina w Genewie. Ukraińcy zakładają, że wkrótce ponownie dojdzie do rozmów trójstronnych z Rosją, Ta jednak takich planów nie ma. Kolejny raz ostrzelała w nocy Ukrainę
„Właśnie rozmawiałem z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem (...) Rozmawialiśmy o kwestiach, nad którymi jutro w Genewie będą pracować nasi przedstawiciele podczas spotkania dwustronnego, a także o przygotowaniach do kolejnego spotkania zespołów negocjacyjnych w pełnym składzie w formacie trójstronnym na początku marca. Liczymy, że umożliwi to przejście do negocjacji na szczeblu przywódców” – napisał Zełenski na komunikatorze Telegram. W rozmowie telefonicznej miał też wziąć udział negocjator Trumpa Steve Witkoff.
Według Zełenskiego obaj z Trumpem zgodzili się, że kolejnym krokiem powinno być spotkanie na szczeblu przywódców: Trump, Zełenski i Putin.
„Moim zdaniem trudności nie dotyczą obecnie kwestii militarnych. Problem leży w woli politycznej zakończenia tej wojny i w kwestii terytoriów” – mówił wcześniej w Kijowie o negocjacjach prezydent Zełenski. – „Myślę, że rozmowy trójstronne odbędą się na początku marca. Jutro, na spotkaniu dwustronnym między Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi, zostaną przygotowane dokumenty gospodarcze”.
W czwartek w Genewie odbędzie się spotkanie ukraińskich i amerykańskich negocjatorów. Według Zełenskiego wśród tematów rozmów będzie Prosperity Package, czyli pakiet odbudowy Ukrainy i jego szczegóły. Prezydent zaznaczył, iż polecił negocjatorowi Rustemowi Umerowowi omówienie szczegółów kolejnej wymiany jeńców wojennych z Rosją.
Do tej pory prezydent Trump częściej rozmawiał przez telefon z Putinem. Dla Moskwy był to dowód na to, że USA przyznają jej rację w konflikcie z Ukrainą.
Poprzednia runda negocjacji Ukrainy, USA i Rosji odbyła się w Genewie 17-18 lutego. Uczestniczyli w nich też po raz pierwszy przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch i Szwajcarii. Była to kolejna tura trójstronnych rozmów rozpoczętych w styczniu.
Ukraina powtarza, że rozmowy z rosyjską delegacją niskiego szczebla nie ma sensu – w Rosji o wszystkim decyduje Putin. Ten jednak dawno ogłosił, że z Zełenskim rozmawiać nie będzie, bo nie uznaje go za legalnego przywódcę. Zełenski może najwyżej przyjechać do niego do Moskwy, w domyśle – podpisać kapitulację.
Wydaje się jednak, że spotkanie z Zełenskim jest tym, co Moskwa gotowa jest teraz zaoferować jako swoje „ustępstwo” – w zamian za dużo większe ustępstwa Ukrainy. Po spotkaniu w Genewie Kreml przestał powtarzać, że Putin może przyjąć Zełenskiego wyłącznie w Moskwie, choć oferta spotkania w Moskwie „jest aktualna”. 25 lutego rzecznik Kremla powiedział nawet, że możliwe jest spotkanie trzech przywódców, jeśli kończyć ono będzie negocjacje. Jednocześnie Pieskow powtórzył, że „kwestia terytorialna jest najbardziej złożoną w rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie”.
W oficjalnym przekazie rosyjskim nie widać końca wojny. W czwartą rocznicę pełnoskalowego najazdu na Ukrainę Kreml ogłosił, że Wielka Brytania zamierzała przekazać Ukrainie pociski jądrowe. Należy się więc szykować do wojny atomowej, po której po Ukrainie nie zostanie ślad, a jej sąsiedzi, w tym Polska, poważnie ucierpią. Brytyjczycy i Ukraińcy to zdementowali, na co Pieskow odpowiedział, że dementi tylko potwierdza takie plany.
W czasie pełnoskalową wojny Moskwa oskarżała Ukrainę i Zachód o plany stosowania broni masowego rażenia nie raz. Były nawet oficjalne komunikaty o szykowaniu na Rosję nietoperzy pijących wyłącznie słowiańską krew. Moskwa używa takich opowieści do mobilizowania społeczeństwa coraz bardziej zmęczonego wojną. Widać więc, że i teraz Moskwa z wojny zrezygnować nie zamierza.
Zełenski powiedział 25 lutego, że rosyjskie twierdzenia, jakoby Kijów starał się uzyskać broń jądrową, były próbą wywarcia presji politycznej na Ukrainę w trakcie rozmów.
Przeczytaj także:
Tymczasem Rosja przeprowadziła w nocy kolejny zmasowany atak na Ukrainę. Celem był Kijów, a także Charków, Zaporoże i Krzywy Róg. Jak poinformowały lokalne władze, uszkodzone zostały budynki mieszkalne i infrastruktura cywilna. Dane o ofiarach są aktualizowane – wiadomo, że są zabici i ranni.
Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych tradycyjnie wydało komunikat o rozpoczęciu operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej w związku z rosyjskim atakiem.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ.
Podkomisja nadzwyczajna ds ustawy o asystencji osobistej spotkała się na trzecim roboczym spotkaniu i zanalizowała siedem artykułów projektu. Ma jeszcze omówić 102 artykuły. Wydaje się, że projekt został przemyślany merytorycznie, ale napisany został nieprecyzyjnie i niezgodnie z zasadami legislacji.
Podkomisja ma przygotować jeden projekt z trzech: rządowego, poselskiego i prezydenckiego (Andrzeja Dudy). Spotyka się zaś tylko w dni posiedzeń Sejmu, czyli dwa-trzy razy w miesiącu, a projekt jest obszerny i dotyczy nowatorskich rozwiązań.
Głównym problemem jest obecnie to, że projekt rządowy, stanowiący podstawę prac,
jest napisany nieprecyzyjnym, nieoprawnym legislacyjnie językiem.
Na posiedzeniu podkomisji 25 lutego niemal każde zdanie projektu trzeba było doprecyzowywać albo całkiem przerabiać. Gdyby pozostało w niezmienionej wersji, mogłoby być interpretowane inaczej, niż chciał projektodawca.
Posłom z pomocą prawniczek z Biura Legislacyjnego Sejmu udało się dojść do artykułu 23. Projekt ma ich 125. Podkomisja praktycznie nie zajęła się jeszcze dyskusją o rozwiązaniach merytorycznych – redaguje tekst, by był poprawny prawniczo, ale nie decyduje jeszcze praktycznie, czy i jakie elementy z dwóch pozostałych projektów wprowadzić do projektu wiodącego.
Końca prac zatem nie widać – choć początkowo podkomisja planowała zakończyć je jeszcze w styczniu.
Przeczytaj także:
Ustawa o asystencji osobistej jest ogromną reformą społeczną. To państwo ma wziąć na siebie obowiązek wspierania osób z niepełnosprawnościami – uwalniając zobowiązanych dziś do tego członków rodzin. Państwo zrobi to wprowadzając ustawowe prawo do wsparcia ze strony opłacanego z budżetu asystenta. Jego pomoc miałaby być przydzielana na podstawie indywidualnej oceny sytuacji i potrzeb danej osoby z niepełnosprawnością, ale na podstawie tych samych kryteriów i zasad w całym kraju. Ustawa musi więc uwzględnić nie tylko różne rodzaje niepełnosprawności, ale też najróżniejsze sytuacje życiowe, rodzinne, zawodowe oraz problemy wynikające np. z miejsca zamieszkania.
Do wprowadzenia asystencji osobistej Polska zobowiązała się ratyfikując w 2012 r. Konwencję o prawach osób z niepełnosprawnościami. Konwencja gwarantuje każdemu prawo do niezależnego życia. A to w przypadku niepełnosprawności takie życie możliwe jest często tylko dzięki wsparciu asystenta oraz dzięki świadczeniu finansowemu pokrywającemu dodatkowe koszty, jakie trzeba ponieść (tzw. świadczenie wspierające).
Asystencji ustawowej nie mamy. Polsce udało się do tej pory wprowadzić tylko asystencję „projektową”: ministerstwo przeznacza co roku pewną pulę pieniędzy na asystencję i ogłasza konkurs. Organizacje pozarządowe oraz samorządy, których projekty w takim konkursie zwyciężą, dostają pieniądze na rok. Przy czym sama usługa asystencji osobistej jest świadczona tylko przez kilka miesięcy. Po uzyskaniu rządowych funduszy trzeba usługę najpierw zorganizować, a pod koniec roku – rozliczyć. W międzyczasie osoba z niepełnosprawnością zostaje bez wsparcia.
Do przygotowania ustawy tworzącej całościowy i trwały system zobowiązał się jeszcze prezydent Andrzej Duda. Bardzo krytykowany projekt przedłożył pod koniec 10-letniego urzędowania, w 2024 r. PiS-owi projektu ustawy przygotować się nie udało (wprowadził jednak tworzące z asystencją parę świadczenie wspierające).
Koalicja Obywatelska zobowiązała się do wprowadzenia ustawy w 100 konkretach, a cała koalicja rządowa wpisała to do swojego programu. Bardzo też na nim zależało Polsce 2050.
Projekt, po konsultacjach, był gotowy wiosną zeszłego roku. Przygotowało go Biuro Pełnomocnika ds. Osób z Niepełnosprawnościami w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekt do jesieni 2025 r. utknął jednak w Stałym Komitecie Rady Ministrów. Premier Tusk zasugerował latem, że na tak kosztowną reformę inwestująca w armię Polska nie ma pieniędzy. Ówczesny pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami Łukasz Krasoń z Polski 2050 w tym czasie angażował się w życie swojej partii oraz pisał książkę o zmaganiu z ciężką i nieuleczalną chorobą. Szef Stałego Komitetu Maciej Berek powtarzał tymczasem, że projekt jest źle napisany. Nie wyjaśnił jednak, na czym polega problem.
Ponieważ rząd ciągle projektu nie przesyłał do Sejmu, Lewica i Polska 2050 przedłożyły w paramencie swój projekt. W dużej mierze oparty był on na wersji ministerialnej, tyle że zawierał korzystniejsze rozwiązania dla osób z niepełnosprawnościami.
Teraz jesteśmy po pierwszym czytaniu ustawy w Sejmie. Komisja sejmowa wybrała podkomisję, Łukasza Krasonia na stanowisku pełnomocnika zastąpiła posłanka Polski 2050 Maja Nowak, a Biuro Legislacyjne Sejmu zanalizowało trzy projekty. Ma propozycje zmian językowych do projektu wiodącego (rządowego), tak by tekst był precyzyjny. Podkomisja zmiany te szczegółowo omawia i przyjmuje. Potem dopiero zaczną się prace w Komisji Polityki Społecznej. A następnie ustawę będzie mógł uchwalić Sejm.
Dziś nie sposób powiedzieć, kiedy to będzie. A dopiero po przyjęciu ustawy i podpisaniu jej przez prezydenta można zacząć przygotowywać system informatyczny pomagający przyznawać wsparcie asystentów i rozliczać ich pracę.
Tymczasem zastępca ministry Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, wiceminister polityki funduszy i polityki regionalnej Jan Krzysztof Szyszko, zasugerował niedawno w mediach społecznościowych, że negocjując zmiany w KPO Polska mogłaby zaproponować Komisji Europejskiej właśnie dopisanie do Planu zobowiązania wprowadzenia asystencji osobistej. Na razie jednak nie ma czego wpisywać.