Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dopuściła ponowne przeliczenie głosów, co jednak nie będzie miało znaczenia dla wyników wyborów prezydenckich. Ich unieważnienia między innymi z powodu pomyłek w komisjach chce Roman Giertych.
Mimo że Karol Nawrocki odebrał już zaświadczenie o wygranej w wyborach prezydenckich, Sąd Najwyższy wskazał na możliwe nieprawidłowości w 13 komisjach wyborczych. Ponowne przeliczenie głosów z drugiej tury będzie potrzebne w:
„Do Sądu Najwyższego wpływają protesty wyborcze, w których zarzutach podnoszone są nieprawidłowości w sporządzeniu protokołów głosowania oraz podczas liczenia głosów w wybranych obwodowych komisjach wyborczych. Protesty takie, jeżeli spełniają warunki formalne, są merytorycznie rozpoznawane” – zauważają sędziowie w swoim komunikacie. Chodzi między innymi o przypadki wygranej Karola Nawrockiego z dużą przewagą w komisjach, gdzie w pierwszej turze zdecydowane zwycięstwo odniósł Rafał Trzaskowski.
Ponowne przeliczenie głosów nie będzie miało wpływu na wynik głosowania. Dokonają go w trybie tak zwanej pomocy prawnej Sądy Rejonowe odpowiednie do adresów poszczególnych komisji.
O możliwych nieprawidłowościach zaczęło się mówić w mediach społecznościowych kilka dni po drugiej turze wyborów prezydenckich. Użytkownicy serwisów internetowych, między innymi Wykopu i X, wskazywali na nietypowe wyniki w niektórych Komisjach Wyborczych. Wątpliwości te podchwycili niektórzy z publicystów i polityków. Wśród nich był między innymi Roman Giertych.
Giertych w czwartek po południu złożył też protest wyborczy, domagając się unieważnienia wyników głosowania we wszystkich komisjach. Powodem ma być użycie w niektórych z komisji nieautoryzowanego oprogramowania, które miało weryfikować, czy dana osoba nie korzysta z zaświadczenia do głosowania poza miejscem zamieszkania więcej niż jeden raz. Drugą przyczyną jest zarejestrowanie komitetów, które nie wystawiły swoich kandydatów, a mogły sprzyjać Karolowi Nawrockiemu.
W rozmowie z OKO.press dr hab. Adam Gendźwiłł z Centrum Studiów Wyborczych UW stwierdził, że nie ma powodów, by w nieprawidłowościach dopatrywać się masowych fałszerstw.
"Te błędy, do których przyznały się same komisje, są oczywiście bulwersujące, ale ich natura jest w sumie dosyć prosta, co wskazuje, że z dużym prawdopodobieństwem zdarzały się wcześniej. Choć pewnie nie były tak nagłaśniane. Możemy przejrzeć powody protestów wyborczych rozpatrywanych przez sądy w ubiegłych latach. Na przykład przez Sąd Najwyższy w przypadku wyborów prezydenckich albo sądy okręgowe w przypadku wyborów burmistrzów, bo tam mamy do czynienia z podobną ordynacją wyborczą i dwójką kandydatów w drugiej turze.
Przeczytaj także: