Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W OKO.press opisaliśmy sprawę ze Stalowej Woli, gdzie na mocy lex Izera może zostać wycięty las pod strefę inwestycyjną. Protestują przeciwko temu mieszkańcy i leśnicy. Po naszej publikacji iceminister Dorożała odpowiada: nie ma zgody RDOŚ na tę wycinkę.
To gęsty, bogaty przyrodniczo las. Jego część stanowią tereny podmokłe, jest też kilkadziesiąt hektarów naturalnych wydm. Żyją tu ptaki, również te chronione prawem, i dzikie zwierzęta, w tym wilki.
Las w Stalowej Woli, przemysłowym mieście na Podkarpaciu, jest ostatnią taką ostoją przyrody w okolicy. „Dookoła miasta są tereny wojskowe. Ten las to jedyne miejsce, gdzie można od tego smrodu i hałasu odpocząć, pooddychać czystym powietrzem” – mówiła nam jedna z mieszkanek Stalowej Woli.
Prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny, polityk PiS, ma plan: chce ten las wyciąć, a działki sprzedać biznesowi, reperując miejski budżet. Pomysł stworzenia w tym miejscu strefy inwestycyjnej nazywa „projektem swojego życia”. Nie ujawnia jednak, z kim i czy w ogóle negocjuje sprzedaż działek. Na razie przejął je od Lasów Państwowych – pozwoliła na to specustawa, która miała początkowo dotyczyć Jaworzna i fabryki aut Izera. Do lex Izera włączono również Stalową Wolę.
Na mocy specustawy Lasy Państwowe miały dostać teren o tej samej powierzchni, co przejmowany przez miasto las.
„Nadleśnictwo Rozwadów przekazało grunty o powierzchni: 973,5135 ha i wartości ponad 679 mln zł. W zamian za to Lasy Państwowe otrzymały grunty o powierzchni: 974,754 ha i piętnastokrotnie niższej wartości: 45 mln zł. Co więcej, są to grunty rozsiane po całej Polsce, w 18 lokalizacjach. Zaledwie 7 hektarów leży na terenie Stalowej Woli” – mówił nam nadleśniczy Nadleśnictwa Rozwadów Wojciech Chełpa.
Leśnicy, ramię w ramię z mieszkańcami protestują przeciwko planowanej wycince. Powstała już petycja w tej sprawie.
Całą historię odpisaliśmy w OKO.press:
Przeczytaj także:
Mikołaj Dorożała, wiceminister klimatu i środowiska po naszej publikacji napisał na portalu X (dawniej Twitter): „Nie ma zgody/decyzji środowiskowej RDOŚ na tę wycinkę i jej w najbliższym czasie nie będzie. Na dalszym etapie potrzebujemy dialogu z samorządem, aby załatwić to systemowo”.
Dla walczących o ten las mieszkańców to dobra informacja: bez zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska miasto ma związane ręce. Las na razie nie zostanie wycięty — ale to nie oznacza końca walki o ten teren.
Sam RDOŚ w mailu do OKO.press informował, że analizuje raport środowiskowy zlecony przez miasto. Zarówno mieszkańcy, jak i Lasy Państwowe, wyliczają błędy, jakie znalazły się w tym raporcie: przepisanie listy gatunków ze starego raportu, na zupełnie inny temat, brak analizy wpływu wycinki i strefy inwestycyjnej na korytarze migracyjne zwierząt oraz sąsiednie obszary Natura 2000 czy bagatelizowanie roli występujących tam mokradeł.
Do sprawy ze Stalowej Woli będziemy wracać.