Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak uważa, że w sprawie utraty subwencji przez PiS przepisy są jednoznaczne. Teraz wszystko zależy od reakcji PKW na skargę PiS do SN
Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Państwowej Komisji Wyborczej rozpocznie się proces rozliczania sprawozdań finansowych partii politycznych za 2023 rok. W pierwszej kolejności PKW zajmie się sprawozdaniami mniejszych partii, które nie brały udziału w podziale mandatów parlamentarnych. W dalszej kolejności Komisja musi zdecydować też, czy PiS przysługuje jakakolwiek subwencja. PKW odrzuciła bowiem wcześniej sprawozdanie PiS. Stwierdziła, że ze strony komitetu wyborczego PiS doszło do naruszeń przepisów kodeksu wyborczego aż na 3,6 mln zł. Dokładnie omawialiśmy tę sprawę tutaj.
Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak uważa jednak, że decyzja o ostatecznej utracie subwencji jest niemal przesądzona.
„W przypadku PiS to jest właściwie ”automat„, przepis jest jednoznaczny. Sprawozdania pozostałych komitetów partyjnych zostały przyjęte. I my już do tego nie wracamy, przepisy Kodeksu wyborczego nie pozwalają na to” – mówi Marciniak w wywiadzie dla money.pl.
PiS od decyzji się odwołało, w zwiazku z tym na razie subwencję otrzymuje, ale obniżoną. Marciniak zwraca uwagę, że jeżeli SN uznałby skargę PiS, to PKW powinna ją według przepisów uznać i zezwolić na wypłacenie subwencji dla PiS. Ale w tej sprawie decydować będzie nieuznawana przez rząd i europejskie trybunały izba SN. A to może sprawić, że sędziowie PKW nie uznają tej decyzji i zagłosują przeciwko uznaniu skargi SN.
W wywiadzie Marciniak wskazuje na to, że jego zdaniem PKW ma niewystarczające narzędzia prawne, by skutecznie kontrolować przebieg procesu wyborczego. „W mojej ocenie jest to sytuacja nieklarowna i bezprecedensowa” – mówi szef PKW.
Na pytanie czy w związku z wątpliwościami Marciniak rozważa dymisję, odpowiedział:
„Zastanawiam się. Tak byłoby najłatwiej, ale czy najlepiej? Po uchwale w sprawie PiS otrzymałem kilkadziesiąt e-maili, część z nich wręcz agresywnych. I to maile zarówno z lewej, jak i z prawej strony – z pytaniami, dlaczego się wstrzymałem w głosowaniu. A ja się wstrzymałem dlatego, że jestem za wręcz drobiazgową kontrolą, lecz w pierwszej kolejności trzeba nam dać instrumenty prawne do takiej kontroli”.