0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:04 25-05-2026

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

PiS rozpoczyna ofensywę. „To się zakończy odejściem Tuska”

„To jest początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska” – deklarował w Krakowie Przemysław Czarnek. Po przegranym referendum w Krakowie PiS deklaruje referendalny szturm na inne miasta. I ostrzega Koalicję przed przegranymi wyborami do Sejmu i Senatu.

Co się wydarzyło?

Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło polityczny atak na Koalicję Obywatelską. Po tym, jak w Krakowie prezydent KO przegral referendum odwoławcze i Aleksander Miszalski po raptem dwóch latach traci urząd, PiS przystąpił do działania. Ich plan jest prosty: chaos w samorządach i akcje referendalne w kraju, a potem wygranie wyborów parlamentarnych jesienią przyszłego roku.

Do Krakowa w poniedziałkowy poranek przyjechał sam Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera. Partia Jarosława Kaczyńskiego jako pierwsza zwołała dziennikarzy na spotkanie i dziś nadaje medialny ton krakowskiemu referendum. KO bowiem milczy, Aleksander Miszalski odwołał poniedziałkowe spotkania i nie planuje rozmawiać z dziennikarzami. Podobnie całe środowisko lokalnej Koalicji Obwyatelskiej.

„To jest początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy odejściem samego Tuska” – grzmiał pod Sukiennicami Czarnek nazywając Miszalskiego „Tuskiem krakowskim” i uznając wynik referendum za „osobistą porażkę Donalda Tuska”.

Przemysław Czarnek w Krakowie potwierdził też, że PiS będzie chciał powtórzyć krakowski scenariusz w innych miastach, w których rządzą włodarze z KO. „Zmiany nastąpią w Krakowie, a potem w innych miejscach. I nastąpią ostatecznie w Polsce” – ogłosił Czarnek. Wtórowała mu była premier Beata Szydło.

„To początek drogi, którą wszyscy powinniśmy podjać (...) Zły gospodarz został odwołany tutaj w Krakowie. Pora, by zły gospodarz naszej ojczyzny, Donald Tusk, również został odwołany. (...) To początek drogi do tego, by odzyskać demokrację w Polsce” – grzmiała polityczka.

mężczyźni w garniturach stoją plecami. Między nimi stoi Beata Szydło Mi
Beata Szydło na konferencji w Krakowie. Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

PiS nie ogłosił w Krakowie nazwiska kandydata w wyborach. Te w stolicy Małopolski odbędą się najprawdopodobniej w drugiej połowie sierpnia. Czarnek, pytany o nazwisko osoby, którą poprze PiS w Krakowie powiedział tylko, że będzie to „ktoś, kto ma wielkie szanse na to, by zmienić rzeczywistość w Krakowie”.

„Jesteśmy otwarci na wszystkie możliwe kierunki współpracy tak, żeby Krakowem mógł rządzić PiS” – zadeklarował. I dodał, że nie wyklucza wspólnego prawicowego frontu. „Nasza otwartość na pokój na prawicy i współpracę na prawicy od dawna jest znana w całej Polsce, także tutaj w Krakowie. Powtarzam, wszystkie kierunki są otwarte, niczego dzisiaj nie przesądzamy” – mówił.

Ten scenariusz jest wydaje się jednak mało prawdopodobny. Konfederacja już ogłosiła swojego kandydata na prezydenta Krakowa i będzie raczej grała na budowanie własnej rozpoznawalności i popularności w mieście przed przyszłroocznymi wyborami parlamentarnymi.

Jaki jest kontekst?

Kraków odwołał prezydenta miasta, Aleksandra Miszalskiego. Niespełna 30 procent mieszkańców wzięło udział w referendum odwoławczym i tym samym wystawiło prezydentowi z KO czerwoną kartkę. Razem z nim odwołani zostają wiceprezydenci miasta (jest ich czworo). Kraków ma teraz 90 dni, by wybrać nowego włodarza miasta.

„Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum – zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni. Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.

Rada Miasta pracować w niezmienionym składzie. Frekwencja była zbyt mała, żeby odwołać również radnych; zabrakło niespełna procenta głosów.

Kraków staje się dziś politycznym epicentrum. Na nieco ponad rok przed wyborami parlamentarnymi będzie musiał – – wybrać prezydenta, a chętkę na ten fotel i budowanie popularności przed wyborami do Sejmu i Senatu ma wielu. Prof. Marek Bankowicz w rozmowie z OKO.press wskazuje, że najbliższe tygodnie będą czasem politycznych napięć rangi ogólnokrajowej, bowiem wybory w Krakowie odbędą się na rok przed wyborami parlamentarnymi.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

19:57 24-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Włodek / ...

Miszalski odwołany? Jest exit poll dla Polsat News

Nawet 33,4 procent krakowian poszło na referendum i odwołało nie tylko prezydenta, ale i całą Radę Miasta – wskazuje sondaż exit poll przygotowane dla Polsat News przez Ogólnopolską Grupę Badawczą i Stan360. W komisjach wyborczych trwa liczenie głosów, na oficjalne wyniki trzeba jeszcze poczekać.

Co się wydarzyło?

W Krakowie dobiegło końca referendum odwoławcze. Miasto decydowało dziś o tym, czy odwołać prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO oraz Radę Miasta po zaledwie dwóch latach rządów.

Liczenie głosów trwa. Polsat News zlecił jednak badania exit poll Ogólnopolskiej Grupie Badawczej i Stan360. Stacja podaje, iż frekwencja w głosowaniu wyniosła 33,4 procent.

Oznacza to, że zarówno zarówno referendum nad odwołaniem prezydenta Krakowa, jak i Rady Miasta są ważne. Aby referendum w Krakowie można było uznać za skuteczne, wystarczy, że do urn w niedzielę poszłoby 26,98 procent mieszkańców.

Jak podaje Polsat News, sondażowe wyniki wskazują, że:

  • Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego opowiedziało się 97,8 proc. głosujących. Przeciwnych było 2,2 proc.
  • Radę Miasta odwołać zdecydowało się 96,0 proc. uczestników referendum, przeciwnego zdania było 4,0 proc. z nich.

Nie wiadomo, na jakiej grupie przeprowadzono sondaż. Miejska Komisja Wyborcza wciąż czeka na wyniki, które spływają do nich z obwodowych komisji wyborczych.

Jeśli okaże się, że wyniki podane przez OGB są prawidzwe, Aleksander Miszalski po zaledwie dwóch latach rządów pożegna się z fotelem prezydenta. Może to być początek fali referendów w całym kraju. Zarówno Konfederacja, jak i PiS od kilku miesięcy wskazywali, że najpierw odwołają prezydenta w Krakowie, a potem pójdą po władzę w innych miastach kraju. Dziś wprost pisze o tym prezes PiS Jarosław Kaczyński: „Krakowskie referendum to dowód na to, że nie można i nie da się obywatelom zamknąć ust! Kwintesencją demokracji jest głos obywateli, którego należy słuchać i szanować. Ta władza niszczy i kwestionuje wszystko, co demokratyczne! Dlatego Krakowianie pokazali im czerwoną kartkę. Gratuluję wszystkim Krakowianom, którzy nie dali się zastraszyć i walczą o swoje miasto! Dla nas to dopiero początek” – napisał prezes PiS na X.

Jaki jest kontekst?

„Nie mam wątpliwości, że Aleksander Miszalski obrywa za Jacka Majchrowskiego” – wskazywał w rozmowie z OKO.press socjolog i komentator polityczny, prof. Jarosław Flis. Potwierdzają to wyniki sondażu. OGB zapytało bowiem o przyczyny pójścia krakowian do niedzielnego referendum. Przeszło 28 procent z nich chciało odwołania prezydenta z powodu wprowadzenia Strefy Czystego Transportu. Jej przepisy uchwalili radni jeszcze za poprzedniej RMK i czasów Jacka Majchrowskiego, a obecnie funkcjonujące przepisy zostały zliberalizowane. Według części mieszkańców jednak za mało. Bo choć miesięczna opłata za wjazd do Krakowa nieekologicznych samochodów wynosi sto złotych miesięcznie – i zupełnie nie dotyczy mieszkańców miasta, spotkała się z ogromnym społecznym sprzeciwem, podgrzewanym przez Ruch Narodowy oraz inne prawicowe organizacje, kojarzone wcześniej z ruchami antyszczepionkowymi, ultrakonserwatywnymi i antyukraińskimi.

Jak pisaliśmy w OKO.press: „Przeciwnicy SCT stworzyli w Krakowie efekt chaosu, nad którym gabinet prezydenta nie był w stanie zapanować. Pod osłoną nocy niszczono znaki informujące o wjeździe do strefy, a zdjęcia wrzucano do sieci. Pojawiła się dezinformacja, narracja o oblężonym Krakowie, mieście ekskluzywnym, dla bogatych (czyt. z drogimi, ekologicznymi samochodami), czego symbolem miał być upadek lub co najmniej poważne trudności mikroprzedsiębiorstw”.

Drugim powodem, dla którego krakowianie mieli chcieć odwołania prezydenta jest poziom zadłużenia miasta. Kraków jest dziś bowiem niechlubnym liderem w rankingu najbardziej zadłużonych miast Polski. Miasto tonie w długach; na tyle, że średnio na każdego mieszkańca miasta przypada nawet 10 tysięcy złotych dziury. To też scheda po poprzedniku.

Prezydent Krakowa w czasie swojej krótkiej prezydentury popełnił jednak kilka fatalnych błędów – z masowym zatrudnieniem osób związanych z Koalicją Obywatelską na czele. Nie tylko mieszkańcy, ale i pracownicy Magistratu w rozmowach z OKO.press wskazywali, że na stanowiska obsadzane są ludźmi związanymi z otoczeniem Miszalskiego, nierzadko bez stosownych kompetencji. Z twarzą prezydenta Krakowa zlepiło się niechlubne określenie dotyczące zarażenia miasta „epidemią kolesiostwa”, a sposób zarządzania spółkami miejskimi i nepotyzm to powód, dla którego przeszło 14 procent osób zdecydowało się pójść na referendum.

Aleksander Miszalski jak dotąd nie odniósł się publicznie do wyników exit poll.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

17:03 24-05-2026

Prawa autorskie: People walk past damaged buildings on fire following Russian strikes in Kyiv on May 24, 2026, amid the Russian invasion of Ukraine. A large ballistic missile attack pounded Kyiv early on May 24, authorities said, wounding at least five people after Moscow threatened retaliation for strikes in Russian-occupied eastern Ukraine. (Photo by Roman PILIPEY / AFP)People walk past dam...

„Terror nie jest wyrazem siły, lecz rozpaczy”. Przywódcy UE po użyciu Oriesznika przez Rosję

Europejscy liderzy potępili brutalny atak Rosji na Ukrainę. Głosu polskiego premiera i prezydenta na razie brak

Co się wydarzyło

Około stu osób zostało rannych, a cztery zabite w nocnym ataku Rosji na Kijów. Liczba ofiar rośnie z godziny na godzinę. Jeszcze rano ukraińskie władze informowały o 62 rannych.

Był to jeden z największych i najbardziej krwawych ataków Rosjan od początku inwazji. Trwał od około pierwszej w nocy do piątej nad ranem. Rosjanie użyli około 600 dronów i 90 rakiet, w tym hipersonicznego pocisku Oriesznik, co potwierdził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Zniszczenia dotknęły każdą dzielnicę stolicy Ukrainy. Poważnie uszkodzone zostały kijowskie muzeum sztuki narodowej i filharmonia, oba położone w samym sercu miasta, a zniszczenia dotknęły również wiele innych zabytkowych budynków w centrum miasta. Niewielkie zniszczenia odnotowano w budynku rządu Ukrainy oraz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Użyty podczas ataku Oriesznik to pocisk balistyczny średniego zasięgu zdolny do przenoszenia ładunków jądrowych. Rosyjskie władze twierdzą, że jest zdolny do rażenia celów na terenie całej Europy. W dodatku ma skutecznie omijać współczesne systemy obrony powietrznej. Ma niszczyć cele ukryte głęboko pod ziemią i poruszać się z prędkością dziesięciokrotnie większą niż prędkość dźwięku.

Europejscy przywódcy oburzeni

Prezydent Francji Emmanuel Macron napisał, że użycie tego typu broni to „ślepy zaułek wojny”. „Jesteśmy zdeterminowani, by kontynuować wsparcie Ukrainy, zrobić wszystko dla sprawiedliwego i trwałego pokoju oraz wzmocnić bezpieczeństwo Europy” – zadeklarował Macron.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz nazwał atak „lekkomyślną eskalacją” i zapewnił, że jego kraj wspiera Ukrainę.

Prezydent Finlandii Alexander Stubb podkreślił, że Rosjanie ostrzelali budynki mieszkalne i infrastrukturę cywilną. „Ta bezsensowna agresywna wojna musi zostać zatrzymana. Musimy wciąż wywierać presję na rosyjską machinę wojenną i zwiększyć nasze wsparcie dla Ukrainy”.

„Wyrażam stanowcze potępienie ciężkiego rosyjskiego ataku, który ponownie uderzył w infrastrukturę cywilną na Ukrainie, przy jednoczesnym stopniowym podnoszeniu poziomu używanej broni" – napisała premier Włoch Giorgia Meloni.

Głos zabrała również szefowa węgierskiej dyplomacji Anita Orban. Napisała, że rosyjski atak jest „przerażającym przypomnieniem o ludzkim koszcie tej wojny”. Stwierdziła, że „Cywile nigdy nie powinni budzić się przy dźwiękach rakiet, dronów, eksplozji i strachu o swoje życie. Zniszczone domy, rozbite rodziny, zabici i ranni niewinni ludzie – to jest nie do przyjęcia. „Zdecydowanie potępiamy ten atak i wspieramy ofiary oraz naród ukraiński” – napisała.

Kaja Kallas, szefowa dyplomacji Unii Europejskiej, oskarżyła Moskwę o uciekanie się do „politycznej taktyki zastraszania i lekkomyślnej gry na skraju wojny nuklearnej”.

Natomiast szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła, że „terror przeciwko cywilom nie jest oznaką siły, lecz desperacji”. Jednocześnie zaznaczyła, że nowe systemy obrony powietrznej dla Ukrainy są w drodze.

Wśród oburzonych głosów europejskich liderów nie ma na razie (godz. 19 w niedzielę 24 maja 2026) najwyższych polskich władz. Ani prezydent, ani premier Rzeczpospolitej nie zabrali na platformach społecznościowych głosu w sprawie ataku Rosji. Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski podał dalej oświadczenia Ursuli von der Leyen i Wołodymyra Zełenskiego.

Przeczytaj także:

15:32 24-05-2026

Prawa autorskie: 10.06.2025 Warszawa , ulica Wiejska , Sejm . Zastepca przewodniczacej Przemyslaw Wipler podczas posiedzenia Komisji Sledczej do zbadania legalnosci, prawidlowosci oraz celowosci czynnosci operacyjno - rozpoznawczych podejmowanych m.in. z wykorzystaniem oprogramowania Pegasus przez czlonkow Rady Ministrow, sluzby specjalne , Policje organy kontroli skarbowej oraz celno - skarbowej , organy powolane do scigania przestepstw i prokurature w okresie od dnia 16 listopada 2015 r. do dnia 20 listopada 2023 r. Przesluchanie swiadka, bylej Dyrektor Biura Prawnego Sluzby Kontrwywiadu Wojskowego Alicji Kurek . Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl10.06.2025 Warszawa ...

W Krakowie trwa referendum. A poseł Konfederacji...

Poseł Konfederacji nawołuje do udziału w referendum w Krakowie. Co na to Państwowa Komisja Wyborcza?

Co się wydarzyło

W niedzielę o godz. 7 rano w Krakowie rozpoczęło się referendum. Wyborcy otrzymają dwie karty. Jedna dotyczy odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, a druga – rady miasta.

Referendum odbywa się w 453 lokalach wyborczych, które zamkną się o godz. 21.

Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi uczestniczyć co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku rady miasta minimalna wymagana liczba głosujących wynosi 179 792.

Frekwencja jest więc kluczowa i to ona przesądzi o tym, czy prezydent Krakowa zostanie odwołany, czy nie.

Tymczasem poseł Konfederacji Przemysław Wipler napisał na portalu X (dawniej Twitter):

Przemysław Wipler nawołuje do udziału w referendum w Krakowie
WiplerreferendumKrk

Dziennikarz portalu Zero.pl Marek Mikołajczyk zwrócił uwagę politykowi, że „Zachęcanie lub zniechęcanie do udziału w referendum jest elementem kampanii referendalnej, ponieważ frekwencja ma w referendum decydujące znaczenie dla jego wyniku. Działania tego rodzaju nie mogą być zatem prowadzone w czasie tzw. ciszy referendalnej”.

Wipler odpowiedział: „PKW zmienia utartą linię interpretacyjną i orzeczniczą i zachowuje się jak organ polityczny, którym w istocie jest”.

Na uwagę dziennikarza, że linia interpretacyjna Państwowej Komisji Wyborczej pozostaje niezmienna od lat, Wipler zareagował: „Na szczęście nad działalnością PKW jest nadzór sądowy”.

W piątek 22 maja 2026 Konfederacja zorganizowała wiec pod hasłem „Idźcie na referendum odwołać prezydenta Miszalskiego”.

Jaki jest kontekst

Według PKW w trakcie głosowania w referendum niedopuszczalne jest informowanie o frekwencji oraz zachęcanie lub zniechęcanie do udziału. A za złamanie zakazu grozi grzywna (art. 29 i 31 Ustawy o referendum lokalnym).

Podpisy za wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie odwołania polityka Koalicji Obywatelskiej Aleksandra Miszalskiego zbierał 21-osobowy komitet kierowany przez radcę prawnego Jana Hoffmana, przewodniczącego Dzielnicy I Stare Miasto.

Krajowe Biuro Wyborcze w Krakowie zweryfikowało 84 887 podpisów, z których 61 146 było poprawnych, a 23 741 wadliwych. Potrzebnych było potrzebnych było co najmniej 58 356 podpisów.

KBW przewiduje, że wyniki referendum poznamy w poniedziałek rano.

Teksty OKO.press na temat referendum w Krakowie

Przeczytaj także:

13:31 24-05-2026

Prawa autorskie: (FILES) US President Donald Trump gestures as he walks to board a plane at Morristown Airport in Morristown, New Jersey, on May 22, 2026. US President Donald Trump said on May 23 a deal with Iran had been "largely negotiated," with the proposal including opening the crucial Strait of Hormuz, though the agreement was "subject to finalization." (Photo by Brendan SMIALOWSKI / AFP)(FILES) US President...

USA i Iran negocjują. Co jest w porozumieniu?

Między Iranem a Stanami Zjednoczonymi krążą kolejne wersje porozumienia. Ma ono zakończyć trwającą od lutego wojnę.

Co się wydarzyło

„Myślę, że być może w ciągu najbliższych kilku godzin świat otrzyma jakieś dobre wieści” – powiedział niedzielę 24 maja 2026 podczas wizyty w Indiach sekretarz stanu USA Marco Rubio. W jeszcze bardziej entuzjastycznym tonie wypowiada się prezydent Donald Trump, który stwierdził, że porozumienie zostało „w większości wynegocjowane”.

Ze strony administracji Stanów Zjednoczonych płyną sygnały, że zbliża się porozumienie z Iranem. Miałoby ono zostać ogłoszone dziś, czyli w niedzielę 24 maja 2026.

Jako bardziej sceptyczna przedstawia się strona irańska. „Irańska agencja informacyjna Tasnim podała, że nadal istnieją rozbieżności dotyczące jednego lub dwóch punktów. Tasnim zacytowała źródło, które stwierdziło, że nie dojdzie do ostatecznego porozumienia, jeśli Stany Zjednoczone będą nadal stawiać przeszkody” – pisze Reuters.

Amerykańskie media w sobotę i w niedzielę publikowały informacje na temat stanu negocjacji. To, co piszemy niżej, opiera się na ustaleniach portalu Axios, CNN, agencji Reuters oraz specjalisty od Bliskiego Wschodu, dziennikarza Alego Hashema.

Do głównego protokołu ustaleń mają zostać dołączone dwa załączniki.

„Jeden z załączników dotyczy kwestii irańskich aktywów, które zostały zamrożone za granicą z powodu sankcji amerykańskich. Według dobrze poinformowanego źródła w regionie około 50 proc. zablokowanych środków Iranu – wynoszących około 12 mld USD – znajduje się obecnie w Katarze, Iraku i Turcji. Jak twierdzi to źródło, Katar odegrał „kluczową rolę” w posunięciu naprzód tego wymiaru negocjacji” – podaje Ali Hashem, dziennikarz specjalizujący się w tematyce Bliskiego Wschodu.

Obie strony mają podpisać memorandum of agreement (MOA, protokół ustaleń), które będzie obowiązywało przez 60 dni.

Głównymi negocjatorami mieli być Pakistańczycy. W negocjacjach mieli też uczestniczyć przywódcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Kataru, Egiptu, Turcji.

Według „New York Timesa” minionej nocy Donald Trump miał rozmawiać na temat porozumienia z premierem Izraela Benjaminem Nethanjahu.

Co ma zawierać porozumienie?

  • Zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie.
  • Odblokowanie zamrożonych irańskich aktywów o wartości kilku miliardów dolarów.
  • Zniesienie blokady morskiej USA. Cieśnina Ormuz będzie otwarta, a „Iran zgodzi się usunąć miny, które rozmieścił w cieśninie, aby umożliwić swobodny przepływ statków”. Przy czym według Alego Heshema ma to być raczej ułatwienie żeglugi niż całkowite zniesienie blokady. „To, czy Waszyngton zaakceptuje takie ujęcie sprawy – czy też będzie nalegał na pełne i bezwarunkowe ponowne otwarcie morskiego wąskiego gardła przed podpisaniem jakiegokolwiek porozumienia – pozostaje jedną z głównych nierozwiązanych kwestii spornych”.
  • Wycofanie sił amerykańskich z bezpośredniego sąsiedztwa Iranu. Mają one jednak pozostać w reginie do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia.

Iran miał chcieć natychmiastowego zniesienia sankcji i odmrożenia aktywów, ale Stany Zjednoczone naciskają, żeby stało się to dopiero po wykonaniu pierwszych kroków przez Iran, czyli po odblokowaniu Cieśniny Ormuz.

Czego brakuje w porozumieniu?

  • Przede wszystkim kwestii broni jądrowej – w tej sprawie porozumienie miałoby zostać osiągnięte przez kolejnych 30 dni.

Jednak różne źródła są rozbieżne w kwestii broni jądrowej.

Portal Axios pisze, że Iran miałby się już zobowiązać, że nie będzie nigdy próbował zdobyć broni jądrowej.

„Według dwóch dobrze poinformowanych źródeł Iran przekazał Stanom Zjednoczonym za pośrednictwem mediatorów ustne zobowiązania dotyczące zakresu ustępstw, na jakie jest gotowy pójść w kwestii zawieszenia wzbogacania uranu i rezygnacji z materiałów jądrowych” – pisze Axios.

Nieco inaczej przedstawia tę sprawę Ali Hashem: „Kwestia jądrowa jest przedmiotem negocjacji w kolejnym 30-dniowym oknie czasowym, a nie w ramach samego porozumienia, które jest właśnie finalizowane. Istnieją poważne różnice co do losu irańskich zapasów wzbogaconego uranu, w tym setek kilogramów o czystości 60%, a także co do długości ewentualnego zawieszenia wzbogacania przez Iran. Nie wspomniano również o irańskim programie rakiet balistycznych. Regionalna rola Teheranu – jego relacje z Hezbollahem, jemeńskim ruchem Ansarullah i innymi sprzymierzonymi frakcjami w całym świecie arabskim – pozostaje całkowicie poza tekstem”.

Teksty OKO.press na temat wojny w Iranie

Przeczytaj także: