Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jak podaje amerykański dziennik, z powodu przedłużającej się wojny z Iranem w USA kończą się zapasy części kluczowej amunicji
Jak podaje The Washington Post, decyzja o przekierowaniu dostaw broni jeszcze nie zapadła. Wśród broni, która mogłaby trafić na Bliski Wschód zamiast do Ukrainy, znajdują się zaawansowane pociski przechwytujące, zamówione w ramach program PURL (Prioritised Ukraine Requirements List). PURL to mechanizm uruchomiony w sierpniu 2025 roku, który pozwala krajom NATO finansować zakupy broni i amunicji z amerykańskich zapasów, a potem przekazywać je Ukrainie.
Rzecznik Pentagonu przekazał, że departament wojny „zadba o to, by siły USA oraz naszych sojuszników i partnerów miały to, czego potrzebują do walki i zwycięstwa”. Jednocześnie prezydent Donald Trump podkreśla, że NATO nie wsparło w żaden sposób USA w wojnie z Iranem i to „zostanie zapamiętane”.
Oficjalnie NATO studzi emocje, zapewniając, że dostawy broni do Ukrainy w ramach systemu PURL nadal płyną. Nieoficjalnie europejscy dyplomaci wyrażają jednak obawy, że Amerykanie szybko opróżnią własne zapasy, co opóźni zamówione transporty do Ukrainy. „Amunicja dosłownie pali im się w rękach, powstaje więc pytanie, jak długo będą wywiązywać się z umowy” – komentował jeden z nich w rozmowie z The Washington Post.
Pentagon miał też powiadomić Kongres, że 750 mln dolarów przekazanych przez NATO na dostawy broni dla Ukrainy zamierza przekierować na uzupełnienie zapasów armii amerykańskiej. I zrobi to zamiast wysłania dodatkowej pomocy do Europy. Nie wiadomo, czy kraje uczestniczące w PURL są świadome, w jaki sposób te fundusze są wydawane.
Przedłużająca się wojna w Iranie testuje możliwości amerykańskiego systemu zbrojeń. Jeszcze niedawno prezydent Donald Trump twierdził, że USA dysponują „praktycznie nieograniczonymi” zapasami amunicji i mogłyby prowadzić wojnę „w nieskończoność”. Już w połowie marca amerykańskie media i think tanki alarmowały, że to niekoniecznie prawda, a szczególnie szybko kończą się zapasy zaawansowanych systemów przechwytujących. Pentagon odpowiadał, że problemu nie ma.
Jak pisał portal Axios, Iran od początku wojny zalewa swoich sąsiadów pociskami, dronami i atrapami, które wymagają reakcji systemów obrony powietrznej. Niektóre z nich są warte miliony dolarów za sztukę, a ich uzupełnienie zajmuje miesiące. Teheran, który dysponuje gorszym uzbrojeniem, doskonale zdaje sobie z tego sprawę i prowadzi „egzystencjalną grę na liczby”.
Przeczytaj także: