Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prestiżowa uczelnia ma problemy z nową administracją od samego zaprzysiężenia prezydenta Trumpa. Może to odbić się na jej finansach i niezależności.
To może być kolejny cios Donalda Trumpa w świat nauki. Prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił, że planuje pozbawić Uniwersytet Harvarda statusu zwolnienia z podatku.
„Zamierzamy odebrać Harvardowi status zwolnienia z podatku. Zasługują na to!" – napisał w piątek Trump w mediach społecznościowych, nie podając jednak szczegółów swojej decyzji. Trump od objęcia urzędu atakuje trzeci w światowych rankingach najlepszych uczelni uniwersytet, jak i inne elitarne uczelnie Stanów Zjednoczonych. Jak argumentuje, nie powinny one liczyć na wsparcie, bo opanowały je radykalnie lewicowe, antysemickie, antyamerykańskie i marksistowskie środowiska. Mimo krytyki ze strony Trumpa uniwersytet jasno i niezmiennie zapowiada, że nie wyrzeknie się swojej niezależności.
To drugie uderzenie w szkolnictwo wyższe USA w ciągu tygodnia. W poprzedni piątek administracja Trumpa zdecydowała o zaostrzeniu kryteria akredytacji dla uczelni wyższych. Od powodzenia w procesie akredytacyjnym zależy wsparcie federalne dla poszczególnych szkół. Z akredytacją mogą pożegnać się również te uczelnie, które naruszają przepisy o „prawach obywatelskich”. Jedno z postanowień Waszyngtonu wzywa uniwersytety do „zaprzestania dyskryminacji”, co może wpisywać się w dążenie Waszyngtonu do porzucenia praktyk DEI (różnorodności, równości, integracji) przez instytucje państwowe i firmy. Uniwersytety muszą też tłumaczyć się z wykorzystania środków pochodzących z zagranicy.
Już wcześniej Waszyngton zamroził 2,2 mld dolarów finansowania dla Uniwersytetu Harvarda, zarzucając uczelni antysemityzm w związku z organizowanymi przez studentów propalestyńskimi manifestacjami. Uczelnia pozwała w związku z tym administrację Trumpa. Działanie władzy już teraz odbija się na działaniu uczelni. Prestiżowy Uniwersytet Johna Hopkinsa w marcu musiał zwolnić dwa tysiące osób po odebraniu federalnej dotacji w wysokości 800 mln dolarów wsparcia z mechanizmu USAID, wspierającego między innymi naukę poza granicami Stanów Zjednoczonych. Uczelnia dzięki tym pieniądzom zatrudniała uczonych z 44 krajów. Swój sprzeciw wobec polityki Trumpa zgłosiło 200 rektorów szkół wyższych.
Przeczytaj także: