0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:33 25-02-2026

Prawa autorskie: Kenny Holston/The New York Times via AP, PoolKenny Holston/The Ne...

Trump: Iran sieje „śmierć i nienawiść”. Jutro rozmowy w Genewie

W przemówieniu o stanie Unii Trump poświęcił potencjalnej wojnie z Iranem najwyżej trzy minuty z niemal dwóch godzin. Miejscami jego słowa przypominały retorykę George'a Busha na temat Iraku

Co się wydarzyło

W wygłoszonym 24 lutego wieczorem czasu waszygntońskiego Donald Trump wygłosił doroczne przemówienie o stanie Unii. Większą część prawie dwugodzinnej przemowy poświęcił na sprawy krajowe. Przypomniał też jednak słuchaczom o swoim ulubionym temacie międzynarodowym – o jego wyjątkowych zasługach dla pokoju na świecie.

Prezydent USA kolejny raz mówił, że w ciągu roku zakończył osiem wojen. Dodał też jednak coś nowego: według Trumpa premier Pakistanu Szechbaz Szarif przekazał mu, że dzięki zaangażowaniu amerykańskiego prezydenta w negocjacje między Pakistanem i Indiami udało się uratować życia 35 milionów osób.

Liczba ta ulega błyskawicznej inflacji. W zeszłym roku Trump mówił bowiem, że z tego samego źródła usłyszał, że uratował w ten sposób 10 mln osób. Istnieje więc szansa, że do końca roku okaże się, że amerykański prezydent uratował już całą populację Pakistanu (dziś to około 250 mln).

Wiele osób oczekiwało, że jednym z głównych tematów będzie Iran i groźba wojny, jaką Amerykanie mogą wypowiedzieć krajowi rządzonemu przez Alego Chameneiego. Słowo Iran padło jednak zaledwie cztery razy. Bliżej końca przemówienia Trump przypomniał, że trwają rozmowy dyplomatyczne z Iranem. I że on preferuje pokojowe rozwiązanie, ale Iran nie może posiadać bomby atomowej. Dodał, że od rewolucji w 1979 roku Iran rozsiewa na świecie jedynie „terroryzm, śmierć i nienawiść”.

Powiedział też:

„Już teraz stworzyli rakiety, które mogą grozić Europie i naszym bazom w regionie. Pracują nad rakietami, które niedługo będą mogły sięgnać Stanów Zjednoczonych Ameryki”.

Słowa te przypominają podejście George'a W. Busha z 2002 i 2003 roku, gdy przez inwazją na Irak przekonywał o zagrożeniu, jakie dla całego świata stanowi reżim Saddama Husajna.

Jaki jest kontekst

Jutro, w czwartek 26 lutego delegacje USA i Iranu mają spotkać się w Genewie po raz trzeci w tym roku. Nadzieje na osiągnięcie porozumienia, które pozwoli obu stronom ogłosić zwycięstwo, jest jednak nikła. Od polityków obu stron słyszymy wypowiedzi, które zaogniają sytuację. Trump chciałby, żeby Irańczycy zaakceptowali wszystkie amerykańskie żądania – m.in. porzucenie swoich rakiet balistycznych dalekiego zasięgu, porzucenie programu atomowego. A do nacisku wykorzystuje największą amerykańską obecność wojskową w regionie od inwazji na Irak w 2003 roku.

Dla Chameneiego ugięcie się pod taką presją nie wchodzi w grę. Według zachodnich mediów Trump rozważał w ostatnim czasie krótkie uderzenie ostrzegawcze, a dłuższą wojnę dopiero, gdyby po takim uderzeniu Iran się nie ugiął. Takie podejście do sprawy może jednak wynikać z głębokiego niezrozumienia procesów politycznych i Iranie i sposobu działania i myślenia tamtejszych polityków. Jest mało możliwe, by Chamenei w ten sposób ustąpił. Irański przywódca widzi w takiej polityce fundamentalną słabość, która podważa rewolucyjne podstawy Republiki Islamskiej.

Jeśli więc mamy uniknąć kosztownej i krwawej wojny w Iranie, przynajmniej jedna ze stron musi fundamentalnie zmienić swoje podejście do negocjacji. Na razie od dwóch tygodni krok po kroku zbliżamy się do konfrontacji.

Przeczytaj także: