Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Amerykański prezydent sieje chaos informacyjny w sprawie Iranu. Dzień wcześniej sugerował, że atak nadchodzi, teraz się z tego wycofuje
„Mówią nam, że zabijanie w Iranie ustaje — już ustało — ustaje. Nie ma żadnych planów egzekucji, ani jednej egzekucji — powiedziano mi to z wiarygodnego źródła” – powiedział w środę 14 stycznia po południu prezydent USA Donald Trump.
Wcześniej Trump sugerował, że Amerykanie skłaniają się ku uderzeniu w Iran w odpowiedzi na brutalne tłumienie protestów przez irański rząd. Zapytany o to wprost, Trump powiedział: „Poczekamy i zobaczymy jak to wygląda, ale otrzymaliśmy bardzo dobre stanowisko od ludzi z drugiej strony, którzy wiedzą co się dzieje”.
Trump nie powiedział jednak, kim jest jego źródło informacji – nie wiemy, czy chodzi o Amerykanów, Irańczyków, dyplomatów. Wypowiedź można więc interpretować jako krok w tył w sprawie ewentualnych ataków na Iran. Jednocześnie jednak Amerykanie wycofali część swojego personelu ze swojej bazy wojskowej Al Udeid w Katarze. A to znak rosnących napięć i obawy przed ewentualną odpowiedzią ze strony Iranu. 23 czerwca 2025 roku w odpowiedzi na amerykański atak na cele związane z irańskim programem nuklearnym, Iran uderzył właśnie w tę bazę.
W podobnym momencie, w którym padły słowa Trumpa, amerykańska stacja informacyjna Fox News wyemitowała wywiad z irańskim ministrem spraw zagranicznycm Abbasem Arakczim. Arakczi powtórzył znane już stanowisko irańskiego rządu: Iran został zaatakowany przez inspirowane z zagranicy komórki terrorystyczne. Przez trzy dni trwały walki z terrorystami, stąd spora liczba ofiar. Irański minister przekonywał, że terroryści ci palili policjantów żywcem, obcinali im głowy i strzelali do zwykłych Irańczyków.
„Dlaczego strzelali do ludzi? Z jednego powodu. Chcieli zwiększyć liczbę ofiar. Dlaczego? Ponieważ prezydent Trump powiedział, że jeśli będą morderstwa, to zainterweniuje. Chcieli go wciągnąć w tren konflikt”.
Irański minister mówił też, że nie słyszał o żadnych planach egzekucji w najbliższych dniach.
Zmiana stanowiska Trumpa może wynikać z otrzymania tłumaczenia od irańskich władz. Słowa Arakcziego pasują do wypowiedzi amerykańskiego prezydenta. Trump w przeszłości zmieniał już stanowisko na podstawie tego, co powiedziały mu np. władze Rosji. Jednocześnie amerykański prezydent powiedział, że Amerykanie będą sprawdzać, czy stanowisko, które otrzymali jest zgodne z prawdą.
Stąd bardzo trudno jest z wczorajszej wypowiedzi wyciągać wnioski na temat ewentualnego ataku na Iran.
Szczególnie, że w czerwcu 2025 roku Trump również zmylił opinię publiczną. Gdy Izrael bombardował Iran, Trump powiedział, że decyzję o ewentualnym włączeniu się do ataku podejmie w ciągu dwóch tygodni. Tymczasem wówczas wiedział już, że Amerykanie dołączą do wojny.
Irańscy politycy prowadzą kampanię informacyjną, w której starają się przekonać świat, że są ofiarą złożonego ataku terrorystycznego. Jednocześnie konsekwentnie blokują swoim obywatelom dostęp do internetu. By na świat nie wydostawała się inna wersja zdarzeń niż ta, którą mają władze. Blokada trwa, a dzisiaj w ciągu dnia minie tydzień od jej rozpoczęcia. Irańczycy starają się ją obchodzić, stąd regularnie z kraju wydostają się filmy z protestów przeciwko władzy. Te rozpoczęły się 28 grudnia w odpowiedzi na fatalną sytuację gospodarczą w kraju i silny spadek wartości irańskiej waluty. 8 stycznia protesty eskalowały, a irański rząd wyłączył dostęp do sieci i według licznych świadectw w wielu miejscach rozpoczął brutalną rozprawę z protestującymi.
Liczba ofiar jest dziś niemożliwa do zweryfikowania. Bardzo możliwe, że ofiar jest więcej niż w 2019 roku, gdy irańskie władze najprawdopodobniej zabiły około 1,5 tys. osób, by zdławić bunt. Chaos, jaki wytworzyły protesty, starają się wykorzystać również grupy separatystyczne – Turcy ostrzegali w ostatnich dniach Irańczyków, że granicę z Irakiem próbowali przekroczyć kurdyjscy bojownicy.
Całego ruchu protestów nie da się jednak sprowadzić do zbrojnego separatyzmu czy terroryzmu. Władze irańskie widzą jednak w buncie zagrożenie dla własnej władzy i pełzającą rewolucję. Stąd decyzja, by bunt zdławić silną ręką. Niewykluczone, że w najbliższych dniach faktycznie uda się irańskiemu rządowi zdławić obecny ruch protestu. Bez rozwiązania poważnych problemów gospodarczych kraju i po kolejnym ataku na własnych obywateli rządzenie Republiką Islamską będzie jednak coraz trudniejsze.
Przeczytaj także: