Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W rozmowie z magazynem „Time” prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział o kulisach rozmów, które doprowadziły do porozumienia pokojowego w sprawie Strefy Gazy. Wyznaczył też „czerwoną linię” w stosunkach Waszyngtonu z Tel-Awiwem.
Prezydent zapytany o kulisy rozmów o porozumieniu w sprawie Gazy podkreślił znaczenie pozbawienia militarnego potencjału Iranu, który zdaniem Trumpa destabilizował sytuację na Bliskim Wschodzie. Według amerykańskiego prezydenta rozpoczęło się to od zabójstwa wojskowego przywódcy, generała Kasema Sulejmaniego w 2020 roku, a Iran ostatecznie osłabiła wojna z Izraelem. „Usunęliśmy tyrana z rozgrywki” – ocenił amerykański przywódca na łamach magazynu „Time”.
Trump stwierdził też, że gdyby Hamas odmówił rozbrojenia, „będą musieli wejść” – w domyśle wojska izraelskie i amerykańskie do Strefy Gazy. Dalej amerykański prezydent wyjaśniał, w jaki sposób skłonił premiera Izraela Benjamina Netanjahu do podpisania porozumienia o zawieszeniu broni. „Powiedziałem do Bibiego (przydomek Netanjahu – przyp.aut.) »Bibi, nie możesz walczyć z całym światem. Możesz próbować podejmować walkę w poszczególnych bitwach, ale świat jest przeciwko tobie. A Izrael jest bardzo mały w porównaniu ze światem«” – mówił Trump. Jak stwierdził, do reakcji na działania rządu Netanjahu skłonił go atak Izraela w stolicy Kataru, Dosze, który miał być wymierzony w przebywających tam liderów Hamasu.
„Powstrzymałem go, bo inaczej nie przestałby. To mogłoby trwać latami. Trwałoby latami. Powstrzymałem go i wszyscy się zjednoczyli, kiedy to zrobiłem. To było niesamowite. Kiedy popełnił ten jeden błąd taktyczny, ten dotyczący Kataru, było to straszne, ale tak naprawdę, i powiedziałem to emirowi, była to jedna z rzeczy, która nas wszystkich zjednoczyła, ponieważ było to tak nie na miejscu, że zmusiło wszystkich do zrobienia tego, co musieli zrobić” – powiedział przywódca USA „Time'owi”.
Jedna z najważniejszych deklaracji Trumpa dotyczyła Zachodniego Brzegu Jordanu – drugiej części Autonomii Palestyńskiej, której coraz większe tereny zajmowane są przez izraelskich osadników. Prezydent Stanów Zjednoczonych sprzeciwił się wizji oficjalnego przejęcia tego terenu przez Izrael.
„To się nie stanie. To się nie stanie. To się nie stanie, ponieważ dałem słowo krajom arabskim. A teraz nie można tego zrobić. Mieliśmy ogromne wsparcie ze strony krajów arabskich. To się nie stanie, ponieważ dałem słowo krajom arabskim. To się nie stanie. Izrael straciłby całe wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych, gdyby tak się stało” – mówił Trump.
We wrześniu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaprezentował 20-punktową propozycję pokojową dla Strefy Gazy, przyjętą przez przedstawicieli Izraela, Hamasu i państw arabskich w Szarm el-Szejk. Plan zakładał przede wszystkim zawieszenie broni w zamian za zwolnienie izraelskich zakładników przetrzymywanych przez Hamas oraz zwłok osób uprowadzonych i zamordowanych przez tę organizację 7 października 2023 roku. Według założeń, Hamas miałby całkowicie zrezygnować z udziału w życiu publicznym Palestyny.
Gaza miałaby być tymczasowo zarządzana przez apolityczny, technokratyczny komitet palestyński, odpowiedzialny za funkcjonowanie usług publicznych i samorządów lokalnych. W skład komitetu wchodziliby wykwalifikowani Palestyńczycy oraz międzynarodowi eksperci, nadzorowani przez nową międzynarodową jednostkę przejściową – „Radę Pokoju”. Jej przewodniczącym miałby zostać Donald Trump, a wśród członków znaleźliby się także inni przywódcy i głowy państw, w tym były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.
Przeczytaj także: