Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rynki zareagowały nerwowo na wieczorne wystąpienie Donalda Trumpa, który zapowiedział kolejne tygodnie bombardowania Iranu
W przemówieniu wygłoszonym w Białym Domu wieczorem we wtorek 1 kwietnia prezydent Stanów Zjednoczonych chwalił się dotychczasowymi sukcesami: ograniczeniem możliwości ofensywnych Republiki Islamskiej i „rozbiciem w proch i pył ich fabryk broni i wyrzutni rakietowych„. Przekonywał, że już wkrótce USA osiągną swoje cele militarne. „W ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni zabierzemy ich z powrotem do epoki kamienia łupanego, gdzie jest ich miejsce. W międzyczasie prowadzimy negocjacje”.
Trump stwierdził też, że irańskie ośrodki jądrowe zostały obrócone w proch i pył i Irańczykom zajmie miesiące, zanim będą mogli „pozbierać atomowy pył". Powtórzył też swoje żądanie, by kraje, które importują ropę przez zablokowaną przez Iran cieśninę Ormuz. same zmusiły władze w Teheranie do jej otwarcia.
Prezydent nie wspomniał w swoim przemówieniu NATO, na które narzeka z powodu braku chęci sojuszników do włączenia się do wojny z Iranem. Jednak tego samego dnia na wielkanocnym przyjęciu w Białym Domu głośno wypomniał członkom NATO, że są dla Stanów Zjednoczonych bezużyteczni i że taki sojusz z punktu widzenia USA się nie sprawdza. Nagranie z tego zamkniętego dla prasy spotkania pojawiło się na stronie prezydenta, by szybko stamtąd zniknąć.
Trump wypowiedział się o 21, czyli o 3 nad ranem naszego czasu i rynki USA nie zdążyły jeszcze zareagować. Za to na azjatyckich od rana widać spadki (większość tranzytu ropy przez cieśninę Ormuz płynie właśnie do Azji.
Wypowiedź Trumpa rozczarowała tych, którzy liczyli na to, że zmęczony wojną, która nie przyniosła upadku irańskiego reżimu, a wręcz przeciwnie – bolesne ataki z jego strony na Izrael i państwa Zatoki Perskiej oraz blokadę cieśniny Ormuz, zagrażającą łańcuchom dostaw. Z ulgą mogli na razie odetchnąć ci, którzy obawiali się amerykańskiej inwazji na irańskie terytorium, jeszcze bardziej destabilizującej sytuację w regionie i na świecie. Z deklaracji amerykańskiego prezydenta trudno jednak wysnuć jakieś realistyczne wnioski – Trump jednocześnie grozi Iranowi potężnymi konsekwencjami i utrzymuje, że prowadzi z irańskim reżimem owocne negocjacje (którym Teheran zdecydowanie zaprzecza).
Przeczytaj także: