0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.plFot. Piotr Hejke / A...

Co łączy Mariusza Patrowicza z Zondacrypto?

Media informowały, że według ABW to Mariusz Patrowicz sprowadził Rosjan do Zondacrypto. Patrowicz zaprzeczał. I rzeczywiście nie ma dowodów na to, że to jego nazwisko pada w słynnej notatce ABW. Są jednak dowody na to, że Patrowicza z Sylwestrem Suszkiem łączyło znacznie więcej niż to, o czym sam mówił publicznie. Co? Ujawniamy w śledztwie OKO.press

Co się wydarzyło?

To ponoć jego nazwisko widnieje w słynnej notatce ABW dotyczącej Zondacrypto, o której mówił premier Donald Tusk. Ponoć, bo okazuje się, że media, które podawały te rewelacje, owej notatki wcale na własne oczy nie widziały.

Notatka ma wskazywać nazwisko człowieka, który zdaniem agencji sprowadził do Zondacrypto Rosjan.

Mowa o Mariuszu Patrowiczu, biznesmenie z Płocka i inwestorze giełdowym, który doskonale znany jest Komisji Nadzoru Finansowego, z którą często wchodzi w spór.

Patrowicz w kilku mediach zaprzeczał, jakoby sprowadził do biznesu Sylwestra Suszka rosyjską mafię. W jednej z tych rozmów z mediami – z Sylwestrem Latkowskim na YouTube – mówił również, że BitBay (poprzednik Zondacrypto) to jego zdaniem nigdy biznesowo nie było dobre przedsięwzięcie. I mówił to na dowód, że w takim razie w ogóle nie widzi sensu, by ktokolwiek miał w niedobre biznesowo przedsięwzięcie inwestować. Ktokolwiek, w tym rosyjska mafia.

Przyznał jednak, że sam Suszkowi i jego firmie BitBay pożyczył pieniądze. Dlaczego, skoro jego zdaniem był to słaby biznes? Bo pożyczka zabezpieczona była bitcoinami, nie było więc ryzyka, że straci na tym interesie – tłumaczył.

To jednak tylko część prawdy. OKO.press dotarło do informacji, że Mariusza Patrowicza z Sylwestrem Suszkiem i BitBay łączyło znacznie więcej. Tymi interesami zajmowała się nawet Prokuratura Regionalna w Katowicach, która w latach 2022-2025 prowadziła w tej sprawie postępowanie.

Prokuratorzy odkryli, że Patrowicz w 2017 roku za 15 mln zł kupił udziały w BitBay. Nie zapłacił jednak za nie swoimi pieniędzmi. Chwilę wcześniej całą potrzebną kwotę dostał od BitBay w 18 przelewach – trzy opiewały na 5 zł, a pozostałe 15 na 999.999,00 zł.

Dodatkowo zaraz potem Patrowicz wyemitował obligacje warte niewiele ponad 1 mln zł, które zabezpieczył tymi udziałami.

Innymi słowy: ktoś – przynajmniej teoretycznie – kupił obligacje Patrowicza, czyli pożyczył mu pieniądze, ale Patrowicz w umówionym terminie musiał obligacje wykupić z powrotem, czyli pożyczkę oddać. Ale nie oddał. Chodziło o niewiele ponad 1 mln zł, ale zabezpieczenie warte 15 mln zł przepadło. Przepadło na rzecz dubajskiej spółki, która te obligacje kupiła i ostatecznie przejęła udziały w BitBay.

Prokuratura podejrzewała, że to wszystko celowe działanie, od początku ukartowane. A w dodatku będące jedynie częścią całej serii operacji między Suszkiem a Patrowiczem, które ostatecznie miały każdemu z nich pozwolić zaoszczędzić na podatku dochodowym miliony złotych.

Ostatecznie jednak postępowanie umorzyła. Dlaczego, skoro w rozmowie z OKO.press Mariusz Patrowicz potwierdza większość opisywanych przez nas transakcji?

Szczegóły opisujemy w śledztwie OKO.press.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Mariusz Patrowicz jako inwestor giełdowy często wchodzi w konflikt z Komisją Nadzoru Finansowego. Najdłuższy proces, który w jego sprawie toczył się przed sądem, trwał 12 lat. Rozpoczął się w 2011 roku z zawiadomienia KNF i dotyczył przestępstwa manipulacji akcjami spółki Chemoservis–Dwory.

Sąd Okręgowy w Płocku uniewinnił Patrowicza.

Nie był to pierwszy raz, kiedy Mariusz Patrowicz stanął przed sądem. Nigdy jednak za nic nie został skazany.

Sam Patrowicz, po ogłoszeniu wyroku w sprawie Chemoservis–Dwory, mówił na łamach „Parkietu”, że ma świadomość, że jego działalność inwestycyjna nie jest przez wszystkich doceniana, ale – jako osoba mająca uniwersyteckie wykształcenie prawnicze – zawsze starał się przestrzegać litery prawa rynku kapitałowego.

„Moje problemy dotyczą głównie sytuacji, kiedy mamy do czynienia z próżnią prawną albo osobliwą urzędową interpretacją stanu prawnego czy faktycznego dokonaną przez Urząd KNF”

- mówił wówczas Patrowicz.

Podkreślał, że interpretacje UKNF lub poglądy prawne pracowników UKNF nie są źródłem prawa. I dodawał:

„KNF i UKNF powinni upatrywać zjawisk patologicznych w głównej mierze nie u inwestorów giełdowych, których cechuje naturalna pogoń za okazjami oraz rynkowymi możliwościami na granicy, niemniej nie wbrew prawu, a u własnej kadry urzędniczej.”

12:16 01-07-2026

Prawa autorskie: UKRAINIAN PRESIDENTIAL PRESS SERVICE / AFPUKRAINIAN PRESIDENTI...

Generał chce rzucić rękawice Zełenskiemu. Zapowiada start w wyborach

Były głównodowodzący i obecny ambasador na Ukrainie w Wielkiej Brytanii Walerij Załużny potwierdził chęć kandydowania w wyborach prezydenckich w Ukrainie. Donoszą o tym ukraińskie media, w tym Ukraińska Prawda.

Co się wydarzyło?

Dyplomata został wezwany do Kijowa przez obecnego prezydenta, Wołodymyra Zełenskiego. Oficjalnym powodem spotkania miały być konsultacje dotyczące sytuacji po rezygnacji premiera Wielkiej Brytanii, Keira Strammera. Temu tematowi miała zostać jednak poświęcona jedynie pierwsza część spotkania. Poza tym Zełenski miał poruszyć temat możliwości przeprowadzenia głosowania, na co pozwolić mogłyby pozytywny dla Ukrainy rozwój sytuacji na froncie.

"Jeśli wybory odbędą się jesienią, czy wystartuje pan?” – miał zapytać w bezpośredni sposóbZełenski.

„Tak. Zrobię to” – miał odpowiedzieć Załużny.

Według Ukraińskiej Prawdy prezydent podkreślił jednocześnie, że priorytetem jest uniknięcie wewnętrznego konfliktu w kraju, do czego mogłaby doprowadzić rywalizacja pomiędzy Zełenskim a Załużnym. Według doniesień były wojskowy jasno wskazał, że zamierza kandydować, i nie dał się przekonać do porzucenia tego planu propozycją objęcia innego stanowiska w ukraińskiej administracji – nawet tego premierowskiego. „Bracie, ale przemyśl to jeszcze raz” – mieli rzucić na koniec spotkania członkowie otoczenia Zełenskiego, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow oraz przewodniczący frakcji parlamentarnej prezydenckiej partii Sługa Narodu Dawyd Arachamija.

Jaki jest kontekst?

Według konstytucji wybory nie mogą być przeprowadzone, póki Ukraina znajduje się w stanie wojny. Eksperci podkreślają jednak, że przygotowania do odmrożenia procesów demokratycznych trzeba rozpocząć wcześniej, nie czekając na koniec konfliktu z Rosją. „Istnieje szereg kluczowych problemów, bez rozwiązania których zapewnienie równych i wolnych wyborów będzie niemożliwe” – pisał na łamach OKO.press ukraiński analityk, badacz i dziennikarz Konstiantyn Donchenko.

Przeczytaj także:

Ukraińska Prawda twierdzi, ze dotarła do sondaży, przeprowadzonych na zlecenie administracji obecnego prezydenta. Według źródeł poparcie dla Zełenskiego powoli odbudowuje się po miesiącach spadków. Głowa państwa w pierwszej turze mogłąby liczyć około 33 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców. Załużny może być jego najpoważniejszym rywalem, notując poprarcie na poziomie 22 proc.

„Równolegle rośnie popularność (generała i szefa kancelarii prezydenta) Kyryła Budanowa, który – w przeciwieństwie do Załużnego – codziennie jest obecny w przestrzeni informacyjnej. I właśnie ta okoliczność sprawia, że przyszłe wybory stają się jeszcze mniej przewidywalne” – czytamy w Ukraińskiej Prawdzie

11:26 01-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Aaron Schwartz / Getty Images via AFPFot. Aaron Schwartz ...

Trump królem kryptowalut

1,4 mld dolarów – tyle prezydent USA zarobił w 2025 roku na biznesach związanych z kryptowalutami. Kiedyś Trump określał ten rynek mianem „placu zabaw dla oszustów”, dziś sam czerpie z niego zyski. I to będąc jego głównym regulatorem

Co się wydarzyło

30 czerwca 2026 amerykańskie Biuro Etyki Rządowej opublikowało oświadczenie majątkowe Donalda Trumpa. Dokument liczy 927 stron i opisuje finansowe imperium prezydenta USA.

W 2025 roku największym źródłem dochodów Trumpa nie były wcale nieruchomości, ale rynek aktywów cyfrowych. Trump zarobił na nich w sumie 1,4 mld dolarów. Jak podaje Reuters, najwięcej pieniędzy przyniosły mu inwestycje w World Liberty Financial, czyli firmie, którą założył razem z synem i Steve'em Witkoffem (specjalnym wysłannikiem Białego Domu ds. Bliskiego Wschodu). 594 mln dolarów zysku pochodziło ze sprzedaży tokenów. To dziewięć razy więcej niż rok wcześniej, gdy Trump deklarował, że w World Liberty zarobił 54,7 mln dolarów. Jak podaje The New York Times, z każdego przychodu ze sprzedaży tokenów 75 proc. trafiało do jednej z firm Trumpa — konstrukcja ta gwarantowała prezydentowi zyski, nawet w przypadku spadku kursu tokenu. Kolejne 200 mln pochodziło ze sprzedaży udziałów w przedsiębiorstwie.

635 mln dolarów Trump zarobił na obrocie memecoinów w swoim kolejnym biznesie CIC Digital LLC. Co ciekawe, kryptowaluta $TRUMP weszła na rynki zaledwie kilka dni przed tym, jak Trump po raz drugi zasiadł w Białym Domu.

Cały majątek Trumpa szacowany jest na 7,6 mld dolarów. Na ponad 50 mln dolarów, czyli powyżej najwyższego progu w oświadczeniach majątkowych amerykańskich urzędników, prezydent USA wycenił m.in. posiadłość Mar-a-Lago, klub golfowy Turnberry w Szkocji oraz udziały w Trump Media & Technology Group Corp (właściciel portalu Truth Social, na którym ze światem komunikuje się prezydent USA). Wśród wykazanych zysków znalazły się też ugody zawierane z mediami (80 mln dolarów) oraz udzielnie licencji na używanie jego nazwiska — w sumie 52 mln dolarów, głównie od deweloperów z Bliskiego Wschodu.

W oświadczeniu znalazły się też liczne prezenty, wśród nich dziesięć biletów od prezesa FIFA Gianniego Infantino na finał piłkarskich mistrzostw świata. Łączna wartość biletów wynosi 15 tys. dolarów.

Jaki jest kontekst

Jak podaje Reuters, w trakcie drugiej kadencji prezydentury rodzina Trumpa zarobiła w sumie 2,3 mld dolarów na kryptowalutach. Amerykańskie media zarzucają Trumpowi, że mimo oczywistego konfliktu interesów, nie zdecydował się wycofać z biznesu ani przekazać majątku do tzw. ślepego powiernictwa (blind trust), co sprawia, że może zarabiać na sprawowaniu urzędu.

The New York Times przypomina, że 49-procentowy udział w World Liberty nabyła firma inwestycyjna powiązana z rządem Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Chwilę później USA i ZEA podpisały umowę na eksport chipów komputerowych do sztucznej inteligencji, pomimo sprzeciwu agencji zajmujących się bezpieczeństwem.

Amerykańskie media przypominają też, że kiedyś Donald Trump był zagorzałym przeciwnikiem kryptoaktywów. Nazywał je „placem zabaw dla handlarzy narkotyków i oszustów”. Reuters zwraca uwagę, że od kiedy Trump jest prezydentem i głównym regulatorem rynku, branża cieszy się większą swobodą.

W rozmowie z agencją Reuters, zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly przekazała, że prezydent „z dumą uczynił Stany Zjednoczone kryptowalutową stolicą świata”.

Przeczytaj także:

11:26 01-07-2026

Prawa autorskie: Photo by RAJESH JANTILAL / AFPPhoto by RAJESH JANT...

Masowe protesty antyimigranckie w RPA. Władze apelują o spokój

Obecny ruch antyimigrancki rośnie w kraju od kwietnia tego roku. Może wpłynąć na scenę polityczną. Protestujący domagają się wydalenia nieudokumentowanych imigrantów z innych krajów afrykańskich

Co się wydarzyło

Tysiące osób wzięły we wtorek 30 czerwca udział w antyimigranckich protestach w miastach Republiki Południowej Afryki. To kulminacja tygodni antyimigranckiej kampanii, w wyniku której tysiące osób opuściło kraj (25 tys. według południowoafrykańskiej policji), a cztery osoby zostały zabite.

Antyimigranckie grupy polityczne twierdzą, że wczoraj minął termin, do którego imigranci powinni opuścić kraj. Nie wynika to jednak z żadnego nowego prawa – rząd kategorycznie odrzuca te nawoływania i apeluje o spokój.

Już po protestach policja przekazała, że były one w większości pokojowe, z pojedynczymi przypadkami grabieży. Wojsko zostało jednak wysłane do pilnowania porządku w Johannesburgu i Durbanie. Pod Johannesburgu udokumentowano przypadek, gdzie protestujący chodzili od domu do domu i samozwańczo zatrzymywali osoby podejrzewane o bycie obywatelami innych krajów.

Prezydent RPA Cyril Ramaphosa powiedział w poniedziałek, że „protesty nie dają prawa by grozić i zastraszać innych, by angażować się w wandalizm i przemoc”.

Jaki jest kontekst

Antyimigranckie protesty w RPA rozpoczęły się w kwietniu i z tygodnia na tydzień przybierały na sile. W ksenofobicznych atakach zginęły dotychczas dwie osoby pochodzące z Mozambiku, jedna z Etiopii i jedna z Malawi. Ruch sprzeciwia się bowiem przede wszystkim imigrantom z innych krajów afrykańskich.

Migranci w 2024 roku stanowili nieco ponad 4 proc. z 63 mln mieszkańców kraju. RPA jest jednym z najbogatszych krajów kontynentu pod względem PKB na osobę, jest też w czołówce poziomu życia liczonego Wskaźnikiem Rozwoju Społecznego. To jednak wciąż stosunkowo ubogi kraj, szczególnie jeśli chodzi o niższe warstwy społeczne. Według danych World Inequality Database to kraj o największych nierównościach dochodowych na całym kontynencie. Mimo tego do RPA w poszukiwaniu lepszej pracy i lepszego życia przenoszą się migranci z kontynentu – przede wszystkim obywatele sąsiednich Zibmabwe i Mozambiku. Konkurencja na rynku pracy prowokuje napięcia, jakie obserwujemy dziś na ulicach południowoafrykańskich miast.

RPA w listopadzie czekają wybory samorządowe. Część partii politycznych przejmuje antyimigrancką retorykę. Od pierwszych powszechnych wyborów w 1994 roku wszystkie wybory parlamentarne wygrał Afrykański Kongres Narodowy, partia Nelsona Mandeli. Od 2004 roku wynik wyborcy AKN regularnie spada. W 2024 roku było to już tylko 40,2 proc. wobec 69,7 proc. w 2004 roku. Wybory samorządowe będą kolejnym testem dla coraz mniej popularnej partii władzy.

Ksenofobiczna przemoc nie jest w RPA nowym zjawiskiem. W zamieszkach w 2008 zginęły 62 osoby.

Przeczytaj także:

09:52 01-07-2026

Prawa autorskie: Foto Tetiana DZHAFAROVA / AFPFoto Tetiana DZHAFAR...

Powstaje Ukraiński Panteon Narodowy. Rada Najwyższa przegłosowała ustawę

Ukraiński parlament przegłosował ustawę o Ukraińskim Panteonie Narodowego. To, czy zostaną w nim pochowani dowódcy UPA odpowiedzialni za Rzeź Wołynia, będzie miało ogromny wpływ na relacje Ukrainy z Polską

Co się wydarzyło?

W ekspresowym tempie ukraińska Rada Najwyższa (parlament) przyjęła projekt ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym. Za projektem głosowało 287 z 450 deputowanych. Przewodniczący izby Rusłan Stefanczuk ogłosił, że w Panteonie znajdą się „najlepsi synowie i córki narodu ukraińskiego”.

Projekt ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym przeszedł we wtorek 30 czerwca przez komisję polityki kulturalnej i informacyjnej ukraińskiej Rady Najwyższej, o czym informował Dziennik Gazeta Prawna. Komisja zagłosowała za projektem jednogłośnie.

W Polsce idea budowy Ukraińskiego Panteonu Narodowego rozpala ogromne emocje – ze względu na to, że projekt ustawy jej dotyczący prezydent Wołodymyr Zełenski złożył już po wybuchu historyczno-politycznego konfliktu z Polską dotyczącego upamiętnienia żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii. W tej chwili największe kontrowersje wiążą się z tym, czy w Panteonie znajdzie się krypta dla Dmytro Klaczkiwskiego, dowódcy UPA o pseudonimie „Kłym Sawur”, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Wołynia i dla jego następcy, Romana Szuchewycza (pseudonim „Taras Czuprynka”), który uczestniczył w procesie decyzyjnym prowadzącym do czystki etnicznej na Wołyniu i później w Galicji Wschodniej. Żadne decyzje w tej sprawie nie zostały jeszcze podjęte.

Wśród innych kandydatów do Panteonu są między innymi książęta Rusi Kijowskiej, hetmani kozaccy, przywódcy efemerycznych form niepodległej ukraińskiej państwowości z lat 1918-21, prezydenci współczesnej Ukrainy (za wyjątkiem rosyjskiego kolaboranta Wiktora Janukowycza), głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy z okresu wojny z Rosją, bohaterowie wojenni, a także wybitni artyści, duchowni czy sportowcy.

Decyzje w sprawie konkretnych nazwisk będą jednak zapadać dopiero w przyszłości.

Według projektu decyzję o pochówku danej osoby w Panteonie ma podejmować parlament na podstawie wskazań specjalnej rady. W jej skład mają wejść przedstawiciele Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), niezależni historycy i członkowie organizacji społecznych. To rekomendacja rady będzie „przepustką” do tego, czy dana kandydatura do pochówku w Panteonie będzie w ogóle głosowana przez parlament.

Jaki jest kontekst?

Idea budowy Panteonu Narodowego krążyła w ukraińskiej debacie publicznej od wielu lat. Już w 2015 roku – na fali patriotycznego uniesienia wywołanego pierwszą hybrydową rosyjską inwazją na Ukrainę i okupacją Krymu i części Donbasu – Rada Najwyższa przegłosowała uchwałę wzywającą do utworzenia Panteonu.

Realizację projektu jednak odkładano – między innymi ze względu na konieczność ponoszenia przez Ukrainę wojennych wydatków jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji z 2022 roku. Projekt powrócił dopiero w apogeum historyczno-politycznego zwarcia z Polską zapoczątkowanego upamiętnieniem nazwą ukraińskiej jednostki „Bohaterów UPA” i następującym po tym odebraniem Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Przeczytaj także: