Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Następny atak będzie znacznie gorszy!” – napisał w mediach społecznościowych Donald Trump, zwracając się do irańskich władz. Ryzyko konfrontacji militarnej USA – Iran rośnie
„Potężna Armada zmierza w kierunku Iranu. Porusza się szybko, z ogromną siłą, entuzjazmem i jasno określonym celem. Jest to większa flota, dowodzona przez wielki lotniskowiec Abraham Lincoln, niż ta wysłana do Wenezueli. Podobnie jak w przypadku Wenezueli, jest ona gotowa, chętna i zdolna do szybkiego wykonania swojej misji — z szybkością i przemocą, jeśli zajdzie taka potrzeba” – grzmi Donald Trump w porannym poście w swojej sieci społecznościowej Truth Social.
Amerykański prezydent we wpisie wyraża nadzieję, że Iran jak najszybciej usiądzie do negocjacji z Amerykanami. Te miałyby m.in. dotyczyć irańskiego programu atomowego. Trump dodał, że rozmowy rok temu nie udały się z winy Iranu i przez to doszło do amerykańskiego ataku na irańskie instalacje atomowe.
„Następny atak będzie znacznie gorszy! Nie dopuśćcie do tego ponownie” – pisze Trump.
Amerykanie faktycznie zwiększają swoją obecność wojskową w regionie. Poza wspomnianym przez Trumpa lotniskowcem to m.in. trzy niszczyciele wystrzeliwujące pociski Tomahawk oraz kilkanaście samolotów F15E.
Irańscy przedstawiciele przy ONZ przekazali, że są gotowi do „dialogu opartego na wzajemnym szacunku i interesach”. Jednocześnie dodali w komunikacie, że jeżeli Iran zostanie zepchnięty do defensywy, będzie się bronił i „odpowie tak, jak nigdy wcześniej”. I przypomnieli: gdy Amerykanie zaatakowali Irak i Afganistan, stracili ogromne pieniądze i siedem tysięcy osób.
Amerykański portal Axios pisał 26 stycznia, że według Amerykanów jakiekolwiek porozumienie musi obejmować:
Łatwo zauważyć, że są to żądania maksymalistyczne, na które Irańczycy nie mogą się zgodzić. Oznaczałoby to bowiem pełną kapitulację i upokorzenie dla rządu w Teheranie. Irańczycy kanałami dyplomatycznymi i w oficjalnych komunikatach sugerują chęć rozmów. Ale jasne jest, że rozmowy te będą trudne.
Dlatego w najbliższych dniach i tygodniach można spodziewać się eskalacji napięcia pomiędzy oboma krajami. Jeśli rozmowy odbyłyby się i miały doprowadzić do ostatecznej deeskalacji, Amerykanie musieliby obniżyć swoje żądania i pójść na kompromisy. Kluczowe pytanie brzmi więc – na ile są dziś do tego zdolni. Trump czuje się dziś mocny i najpewniej jest chętny, by powtórzyć to, czego dokonał w Wenezueli.
Mało możliwe jest, by Amerykanie mogli porwać irańskiego przywódcę, Alego Chameneiego. Ale mają duże możliwości uderzenia w najróżniejsze cele wojskowe i związane z reżimem. To jednak powoduje ryzyko irańskiej odpowiedzi np. w postaci ataku na Izrael, a w konsekwencji – rozpętania regionalnej wojny. Amerykanie nie obalą w ten sposób Republiki Islamskiej. Ale mogą znacznie osłabić reżim Chameneiego i zmusić do ustępstw w ewentualnej kolejnej rundzie rozmów.
Dokładny przebieg wydarzeń jest dziś trudno przewidzieć. Ale ryzyko konfrontacji militarnej jest dzisiaj stosunkowo wysokie, podobnie jak w czerwcu 2025 roku.
Przeczytaj także: