0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:16 09-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Luis ACOSTA / AFPFot. Luis ACOSTA / A...

Trump: Nie będzie drugiej fali ataków na Wenezuelę

Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że wobec współpracy wenezuelskich władz z amerykańską administracją kolejne uderzenia na Caracas nie są potrzebne

Co się wydarzyło

Prezydent Donald Trump ogłosił, że odwołał drugą falę ataków na Wenezuelę, które miały nastąpić po sobotniej operacji (3 stycznia 2026), w której Stany Zjednoczone zatrzymały prezydenta Nicolása Maduro. Powód? Dobra współpraca wenezuelskich władz z Amerykanami.

Jak przekazał Trump, z więzień na znak dążenia do pokoju zwolniona została duża liczba więźniów politycznych. Prezydent USA docenia też współpracę w obszarze „odbudowy infrastruktury naftowej i gazowej”.

W związku z tym Trump uznał, że kolejne ataki nie będą potrzebne. „Jednak wszystkie okręty USA pozostaną na miejscach ze względów bezpieczeństwa. Co najmniej 100 miliardów dolarów zostanie zainwestowane przez BIG OIL (duże koncerny naftowe – red.), z którymi spotkam się dzisiaj w Białym Domu” – dodał prezydent Stanów Zjednoczonych.

Wcześniej Trump zapowiedział, że zamierza spotkać się z laureatką Pokojowej Nagrody Nobla Marią Coriną Machado. Po obaleniu i ekstradycji prezydenta, władzę w Wenezueli – za zgodą Amerykanów – przejęła Delca Rodriguez, od 20 lat związana z reżimami Chaveza i Maduro. Trump stwierdził, że chce wolnych wyborów w Wenezueli, ale nie dojdzie do nich szybko.

„Zanim to zrobimy, to trochę potrwa. Musimy odbudować kraj. Teraz nie mogliby przeprowadzić wyborów. Nie wiedzieliby nawet, jak zorganizować wybory. W tej chwili kraj stał się krajem trzeciego świata i nie wiedzieliby, jak przeprowadzić wybory. Odbudujemy ropę i infrastrukturę naftową. Zarobimy dużo pieniędzy, a potem zajmiemy się resztą” – mówił Trump.

Amerykański prezydent wprost przyznaje, że to USA będą kontrolować wenezuelski sektor naftowy, a zyski popłyną do obu krajów (nie wiadomo, w jakich proporcjach).

Jaki jest kontekst

O historii amerykańso-wenezuelskich sporów o ropę pisał w OKO.press Szymon Opryszek.

„Nawet jeśli poprzedni rząd bezprawnie wywłaszczył aktywa naftowe amerykańskich firm bez godziwego odszkodowania, Wenezuela nie ukradła żadnej ropy USA” – mówił naszemu dziennikarzowi ekonomista Oscar José Torrealba, dyrektor ds. badań w Instytucie Nauk Politycznych im. Hernána Echavarríi Olózagi w Kolumbii.

Zgodnie z prawem międzynarodowym i zasadą ONZ o trwałej suwerenności nad zasobami naturalnymi, ustanowioną w 1962 roku, suwerenne państwa mają niezbywalne prawo do kontrolowania i dysponowania zasobami na swoim terytorium.

Dlaczego dziś Trump mówi głównie o ropie, a nie narkobiznesie Maduro?

„Ludzie Trumpa musieli przeprowadzić sondaże w USA i zdali sobie sprawę, że retoryka naftowa może być bardziej atrakcyjna. Zmienili więc kurs i teraz słyszymy, jak Amerykanie powtarzają: będziemy mieli dostęp do ropy, będziemy zarządzać Wenezuelą, nic to nie będzie nas kosztowało” – tłumaczył wenezuelski ekspert Parsifal D’Sola Alvarado, który kieruje Centrum Badań Latynoamerykańsko-Chińskich z siedzibami w Bogocie i Madrycie. „A każdy, kto ma choćby podstawową wiedzę o tym, jak działa zdewastowany przemysł naftowy w Wenezueli wie, że wymaga on dwóch fundamentalnych rzeczy: wielomiliardowych inwestycji i wykwalifikowanego personelu, którego w Wenezueli już nie ma”.

„Amerykanie mówią, że będą sprzedawać ropę na arenie międzynarodowej. A kto jest największym nabywcą wenezuelskiej ropy?” – pyta D’Sola Alvarado. „Oczywiście Chiny. A przecież Pekin byłby zadowolony: pozbędzie się problemu z unikaniem sankcji, wszystko będzie legalne, ropę będzie można kupić na wolnym rynku”.

Trump to wie. I myśli jak biznesmen, a nie polityczny strateg. Traktuje wenezuelską ropę jak łup wojenny, który może szybko spieniężyć. W tej sytuacji demokratyczna transformacja polityczna w Wenezueli schodzi na dalszy plan.

Przeczytaj także: