Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Głosami Republikanów i części Demokratów Izba Reprezentantów odrzuciła wniosek o postawienia Donalda Trumpa w stan oskarżenia. Była to trzecia, nieudana, próba odwołania prezydenta USA – tym razem w związku z nadużyciami służby imigracyjnej ICE.
Al Green, demokrata z Teksasu, przygotował rezolucję w sprawie impeachmentu prezydenta USA Donalda Trumpa.
Green zarzucił mu wykorzystanie służby imigracyjnej ICE oraz straży granicznej CBP jako „nieodpowiadającej przed nikim paramilitarnej siły policyjnej (...) napadającej na ludzi, popełniającej i ukrywającej nieusprawiedliwione zabójstwa cywilów”. Przypomniano o śmierciach Renne Good, Aleksa Prettiego, Lorenzo Salgrado Araujo, Johana Sebastiana Durana Guerrero.
Kongres odrzucił jednak wniosek. Przeciwko próbie wszczęcia impeachmentu opowiedzieli się niemal wszyscy Republikanie (z wyjątkiem jednego, który wstrzymał się od głosu) oraz 18 demokratów. Za zakończeniem sprawy bez dalszego procesowania zagłosowało 232 kongresmenów, za impeachmentem opowiedziało się jedynie 147. 47 kolejnych wstrzymało się od głosu, co jest porażką Greena.
Przeczytaj także:
Głosowanie uwidoczniło podział wśród Demokratów i brak ich spójnej wizji oceniania prezydentury Trumpa. Portal „Axios” jeszcze przed głosowaniem informował, że część Demokratów była zirytowana decyzją Greena, który wymusił głosowanie nad wszczęciem procedury impeachmentu w ostatnim tygodniu posiedzeń Izby przed wyborami połówkowymi zaplanowanymi na 3 listopada.
Jak wskazywał portal, część Demokratów chciała skierować przekaz m.in. na rosnące koszty życia w Stanach Zjednoczonych i na tym opierać przedwyborczą strategią. Green z kolei wskazywał, że śmierć ludzi podczas interwencji ICE nie może ustawiać się w powyborczej kolejce. Sam Al Green nie zamierza kandydować w wyborach do Kongresu, przegrał bowiem prawybory.
Amerykański Kongres w czwartek czeka kolejne głosowanie. Tym razem republikański kongresmen Thomas Massie opracował projekt rezolucji o postawienie sekretarza obrony Pete'a Hegsetha w stan oskarżenia. Hegsethowi zarzucił prowadzenie działań wojennych przeciwko Iranowi bez zgody Kongresu. Massie, należący do zagorzałych krytyków Trumpa, również przegrał prawybory
Impeachment to w dużej mierze odpowiednik Trybunału Stanu – proces nie karny, ale polityczny, a jego dokładny przebieg (np. ilość czasu, jaką dysponuje każda ze stron) uzgadniają między sobą obie partie. Wybrani przedstawiciele Izby Reprezentantów działają jako oskarżyciele, przedstawiają materiał dowodowy, mający udowodnić sędziom – wszystkim urzędującym senatorom – że oskarżony nie tyle złamał prawo, co sprzeniewierzył się złożonej przysiędze i powinien ponieść konsekwencje polityczne.
Donald Trump walczy o głosy przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Jak odnotowywała Agata Kołodziej, przed tygodniem obiecywał w Dallas każdemu 5 tysięcy dolarów „dywidendy”, jeśli Republikanie utrzymają kontrolę nad Kongresem w listopadowych wyborach uzupełniających.
„Nie jest jasne, jak te transfery miałyby działać, a tym bardziej – jak podkreśla Reuters – czy byłoby to legalne. Jednak biorąc pod uwagę, że liczba dorosłych Amerykanów sięga 270 mln, koszt tej „dywidendy Trumpa” wyniósłby ok. 1,35 bln. dolarów” – wyliczała Agata Kołodziej.
Wybory do kongresu zaplanowane są na 3 listopada, za niecałe dwa miesiące. Wówczas wybrany zostanie cały skład Izby Reprezentantów i nieco ponad jedna trzecia Senatu (35 senatorów).
Republikanie stoją przed groźbą utraty kontroli nad co najmniej jedną izbą Kongresu, ponieważ ciąży im niepopularność Donalda Trumpa — najniższa w historii jego prezydentury. Z drugiej strony bardziej zmotywowani do głosowania są wyborcy Demokratów. „Prezydentura Trumpa rozczarowuje tak bardzo, że po raz pierwszy od dekady Amerykanie przychylniej patrzą na Demokratów niż Republikanów” – pisaliśmy omawiając sierpniowy sondaż Ipsos.
Przeczytaj także: