Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rząd Niemiec odrzucił apel prezydenta USA Donalda Trumpa, by sojusznicy z NATO pomogli zabezpieczyć cieśninę Ormuz.
W związku z blokadą w cieśninie Ormuz Donald Trump naciska na europejskich sojuszników, by wsparli działania ochraniające statki przepływające w pobliżu cieśniny. Prezydent USA ostrzegł, że NATO czeka „bardzo zła” przyszłość, jeśli kraje członkowskie odmówią pomocy w zabezpieczeniu cieśniny.
„Ta wojna nie ma nic wspólnego z NATO. To nie jest wojna NATO” – powiedział Stefan Kornelius, rzecznik kanclerza Niemiec Friedricha Merza, cytowany przez Politico. „NATO jest sojuszem obronnym, którego celem jest ochrona własnego terytorium” – dodał.
Rząd Niemiec oświadczył, że dopóki trwa wojna nie udzieli pomocy w tej sprawie.
„Dopóki ta wojna trwa, nie będzie żadnego zaangażowania” – powiedział Kornelius. Dodał, że nic nie wie, by rząd USA skierował do Niemiec oficjalną prośbę w sprawie udziału w takiej misji.
„Chciałbym też przypomnieć, że ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie konsultowały z nami rozpoczęcia tej wojny. Waszyngton początkowo wyraźnie zaznaczył, że pomoc ze strony Europy nie jest ani konieczna, ani pożądana” – dodał.
Początkowo Merz popierał ataki USA i Izraela na Iran. Przed spotkaniem z Trumpem w Waszyngtonie mówił, że popiera działania USA wobec Teheranu i zgodził się z koniecznością obalenia reżimu w Iranie.
Jednak wraz z przedłużaniem się wojny i coraz bardziej negatywnymi skutkami gospodarczymi, Friedrich Merz zaczął otwarcie krytykować ataki USA i Izraela. Publicznie wyraził też obawy, że Donald Trump nie ma strategii zakończenia walk w Zatoce Perskiej.
Cieśnina Ormuz to jeden z kluczowych szlaków energetycznych świata. Przepływa przez nią około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu. Iran zdecydował się na jej blokadę w reakcji na ataki przeprowadzone przez USA i Izrael.
Zamknięcie tego strategicznego szlaku, doprowadziło do poważnych zakłóceń światowego przepływu energii i handlu. Również w dostawach ropy naftowej oraz gwałtownego wzrostu jej cen na globalnych rynkach.
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski, który wziął udział w posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli, został poproszony o komentarz do słów prezydenta USA. „Jeżeli pojawi się wniosek do NATO, by dyskutować o ochronie cieśniny Ormuz, to z uwagi na szacunek i sympatię dla naszego amerykańskiego sojusznika będziemy to rozważać” – powiedział.
Dodał, że prezydent Karol Nawrocki już wykluczył udział Wojska Polskiego w takiej operacji. Jak zaznaczył, procedura w ramach art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidująca konsultacje na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa, nie została dotąd uruchomiona.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zapowiedziała, że UE rozważa zmianę mandatu morskiej operacji w związku z rosnącym napięciem wokół cieśniny Ormuz. Decyzja ma pomóc w stabilizacji dostaw surowca na świecie.
Kallas dodała, że utrzymanie swobodnej żeglugi w cieśninie leży w strategicznym interesie Europy.
Według analityków konflikt w Zatoce Perskiej doprowadził do bezprecedensowych zakłóceń w światowych dostawach ropy. W efekcie ceny surowca przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę.
Jednym z głównych tematów rozmów szefów dyplomacji państw UE jest unijna operacja Operation Aspides, powołana w lutym 2024 roku. Misję utworzono w odpowiedzi na serię ataków Huti na międzynarodową żeglugę.
Zgodnie z decyzją Rady UE zadaniem operacji jest ochrona statków handlowych, zapewnienie swobody żeglugi oraz monitorowanie sytuacji na kluczowych akwenach regionu.
Obejmuje to wody Morza Czerwonego, Zatokę Adeńską, Morze Arabskie, Zatokę Omańską oraz Zatokę Perską, w tym także samą cieśninę Ormuz.
Unijni urzędnicy przyznają jednak, że obecny mandat misji może okazać się niewystarczający wobec skali obecnego kryzysu.
Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.
Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.
Przeczytaj także:
W niedzielę Francuzi decydowali, kto zasiądzie w lokalnych władzach w całej Francji. Partia Marine Le Pen zwiększyła poparcie w pierwszej turze wyborów samorządowych, co może zwiastować sukces w wyborach w 2027 roku.
W niedzielę zakończyła się pierwsza tura wyborów burmistrzów i merów we Francji. Wybory mają pokazać bolączki krajowej polityki i frustrację wyborców na brak kontaktu klasy politycznej z rzeczywistością. Jest to też test dla rosnącej w siłę skrajnej prawicy – czy będzie mieć szanse na wygranie wyborów prezydenckich w 2027 roku. Prezydent Emmanuel Macron nie będzie mógł w przyszłym roku ubiegać się o trzecią kadencję.
Głosowanie w około 35 tysiącach wsi, miasteczek i gmin miejskich odbywa się w dwóch turach – pierwsza miała miejsce 15 marca, kolejna jest w następną niedzielę 22 marca.
Według szacunków kilku ośrodków sondażowych ogólna frekwencja wyniosła między 56 proc. – 58,5 proc., podczas gdy w wyborach w 2014 roku była rekordowo wysoka i wyniosła 63,55 proc. Poza rokiem 2020, gdy głosowanie odbywało się w czasie pandemii i frekwencja była wyjątkowo niska, jest to najniższy wynik w historii Francji.
Dla Marine Le Pen i jej zastępcy w Zjednoczeniu Narodowym (Rassemblement National), Jordana Bardelli, wyniki pierwszej tury są sygnałem postępów w realizacji strategii rozszerzania wpływów na południu kraju.
W Marsylii i Nicei kandydaci RN zajęli pierwsze lub drugie miejsce, co stawia ich w silnej pozycji przed drugą turą zaplanowaną na 22 marca. Partia osiągnęła też dobre wyniki w miejscowości Perpignan i Tulonie, gdzie ugrupowania skrajnej prawicy od lat cieszą się wysokim poparciem.
W dobrej pozycji wydaje się być Partia Socjalistyczna, która od 25 lat utrzymuje władzę w paryskim ratuszu. Po dwunastu latach ze stanowiskiem mera Paryża żegna się Anne Hidalgo, polityczka Partii Socjalistycznej. Merem Paryża chce zostać jej zastępca Emmanuel Grégoire. Kandydat obiecuje kontynuację polityki społecznej i ekologicznej, zapoczątkowanej przez Hidalgo: czyli dalsze odbetonowywanie ulic i placów, zmniejszanie liczby aut na ulicach miasta.
W wyborach zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając kandydatkę konserwatystów Rachidę Dati.
Jak pisała Olga Byrska w OKO.press Dati prowadziła kampanię, koncentrując się przede wszystkim na bezpieczeństwie na ulicach miasta. Postuluje zwiększenie liczby policjantów na ulicach i uzbrajanie ich w broń palną. Jest członkinią partii Les Républicains, założonej przez Nicolasa Sarkozy’ego.
Na jej niekorzyść natomiast przemawia perspektywa procesu o korupcję, który rozpocznie się we wrześniu tego roku: Rachida Dati oskarżona jest o przyjęcie ponad 300 tys. euro za lobbying na rzecz grupy energetycznej Engie w Parlamencie Europejskim, do którego była posłanką.
Po stronie skrajnej lewicy partia Jeana Luca Mélenchona La France Insoumise po raz pierwszy wystawiła setki kandydatów na burmistrzów i osiągnęła dobre wyniki w takich miastach jak Lille czy Saint Denis na północ od Paryża.
Duże szanse na zwycięstwo w drugiej turze ma kandydat LFI w północno wschodnim Roubaix. Jeśli wygra, partia po raz pierwszy będzie rządzić w mieście liczącym ponad 100 tys. mieszkańców.
Teraz partie polityczne mają 48 godzin na wynegocjowanie sojuszy i przedstawienie władzom lokalnym ostateczne listy kandydatów przed drugą turą wyborów. Termin upływa we wtorek o godzinie 18:00.
Kilku liderów już przedstawiło swoje stanowiska. Eksperci twierdzą, że partia RN nadal może zostać pokonana przez przeciwników tworzących sojusze w drugiej rundzie.
Przywódcy lewicy wezwali rywalizujące partie do połączenia sił w celu zablokowania skrajnej prawicy, taktyki znanej jako „front republikański”. Manuel Bompard z LFI wezwał partie do utworzenia „frontu antyfaszystowskiego”.
Nawet jeśli RN nie wygra wyborów samorządowych, to i tak jest na dobrej drodze do uzyskania najwyższej w historii liczby lokalnych radnych, co pomoże uzyskać poparcie w Senacie. Członkowie izby wyższej francuskiego parlamentu zostaną wybrani przez lokalnych przedstawicieli we wrześniu. RN ma obecnie zaledwie kilkunastu burmistrzów.
Przeczytaj także:
Prezydent USA Donald Trump ponownie wezwał państwa sojusznicze, by przyłączyły się do operacji w cieśninie Ormuz. Mimo apelu prezydenta USA Japonia i Australia odmówiły prośbom Waszyngtonu.
Cieśnina Ormuz to jeden z kluczowych szlaków energetycznych świata. Przepływa przez nią około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu. Iran zdecydował się na jej blokadę w reakcji na ataki przeprowadzone przez USA i Izrael.
Zamknięcie tego strategicznego szlaku, doprowadziło do poważnych zakłóceń światowego przepływu energii i handlu. Blokada doprowadziła do największych w historii zakłóceń w dostawach ropy naftowej oraz gwałtownego wzrostu jej cen na globalnych rynkach.
W związku z blokadą w cieśninie Donald Trump nasilił presję na europejskich sojuszników, wzywając ich do wsparcia działań mających chronić statki przepływające w pobliżu Ormuz. Amerykański prezydent ostrzegł, że NATO czeka „bardzo zła” przyszłość, jeśli państwa Sojuszu nie udzielą Waszyngtonowi pomocy.
Trump pisał w mediach społecznościowych, że jego kraj będzie bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki, dopóki cieśnina nie zostanie otwarta. W sobotę zapowiedział, że jego zdaniem wiele krajów wyśle okręty wojenne, by razem z USA zabezpieczyć cieśninę Ormuz. W ostatnim wywiadzie dla NBC News wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.
"Myślę, że Chiny również powinny pomóc, ponieważ kraj pozyskuje 90 proc. ropy z cieśnin” – powiedział.
Apel prezydenta USA jak dotąd nie przyniósł żadnych zobowiązań. Premier Japonii, Sanae Takaichi, przemawiając w parlamencie, oświadczyła, że Japonia nie planuje obecnie wysyłać swoich okrętów do eskortowania statków na Bliskim Wschodzie. Podkreśliła, że Stany Zjednoczone nie złożyły jeszcze formalnej prośby o taką pomoc. Takaichi ma omówić działania na Bliskim Wschodzie podczas spotkania z Trumpem w Waszyngtonie pod koniec tego tygodnia.
Podobne stanowisko przedstawiła Canberra. Australijska minister transportu Catherine King zapowiedziała na antenie ABC, że jej kraj nie skieruje jednostek do cieśniny. „Wiemy, że to niezwykle ważne, ale nas o to nie poproszono” – powiedziała.
Trump wymienił także państwa NATO, sugerując, że Ameryka zawsze jest gotowa do pomocy i „pomaga Ukrainie”, mimo że oba kraj rozdziela ocean.
„To naturalne, że państwa korzystające z cieśniny pomogą zadbać o to, by nic złego się tam nie wydarzyło. Jeśli nie będzie reakcji, albo będzie ona negatywna, może to mieć bardzo niekorzystne konsekwencje dla przyszłości NATO” – powiedział w wywiadzie dla ”Financial Times".
Pomagamy im i będzie ciekawe, by zobaczyć, jaki kraj nie pomoże nam z tym bardzo małym przedsięwzięciem, które polega na po prostu utrzymaniu cieśniny otwartej – mówił prezydent.
W poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej mają rozmawiać o wzmocnieniu niewielkiej misji morskiej na Bliskim Wschodzie. Nie oczekuje się jednak, by podjęli decyzję o rozszerzeniu jej działań na cieśninę Ormuz.
Wielka Brytania poinformowała, że rozważa wysłanie trałowców, aby pomóc w oczyszczeniu toru wodnego z min rozmieszczonych w cieśninie. Przedstawiciele władz stwierdzili jednak, że wysłanie statków mogłoby pogorszyć sytuację, biorąc pod uwagę niestabilny charakter wojny.
Biuro prezydenta Korei Południowej poinformowało, że w tej sprawie kraj będzie się komunikować ze Stanami Zjednoczonymi i podejmie decyzję po wnikliwej analizie.
Ponieważ konflikt trwa już trzeci tydzień, Trump nie podał terminu zakończenia wojny, ale stwierdził, że ceny ropy „spadną, gdy tylko wojna się skończy".
Sekretarz energii USA, Chris Wright, powiedział w wywiadzie dla ABC, że wojna skończy się w ciągu najbliższych tygodni.
Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.
Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.
Przeczytaj także:
Film „Jedna bitwa po drugiej” pokonał w tej najważniejszej kategorii m.in. „Bugonię”, „Grzeszników” i „Hamneta”. Był i polski akcent
Film „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona wygrał w najważniejszych kategoriach i odebrał sześć statuetek (z 13 nominacji): za najlepszy film, za reżyserię, za drugoplanową rolę męską (Sean Penn), za scenariusz adaptowany, za najlepszy casting i montaż.
Tuż za nim znaleźli się „Grzesznicy” z czterema nagrodami (z aż 16 nominacji): za pierwszoplanową rolę męską (Michael B. Jordan), za najlepszy scenariusz oryginalny, za najlepsze zdjęcia i muzykę.
Przeczytaj także:
Małgorzata Turzyńska, twórczyni kostiumów w filmie „Hamnet” nie otrzymała Oskara. Pojawił się jednak polski akcent: statuetkę w kategorii najlepszy animowany film krótkometrażowy odebrali: Maciej Szczerbowski i Chris Lavis, współautorzy filmu „The Girl Who Cried Pearls”.
W kategorii aktorka pierwszoplanowa wygrała Jessie Buckley za „Hamneta”. Nagrodę za drugoplanową rolę żeńską odebrała Amy Madigan za „Zniknięcia”.
„Pan nikt kontra Putin” wygrał w kategorii najlepszy film dokumentalny. W OKO.press znajdziecie kilka tekstów o tym filmie oraz wywiad z reżyserem:
Przeczytaj także:
Nominacje: „Bugonia”, „F1”, „Frankenstein” , „Hamnet”, „Wielki Marty” , „Tajny agent”, „Wartość sentymentalna” , „Sny o pociągach”, „Grzesznicy”.
Nominowani/ne: Chloé Zhao „Hamnet”, Josh Safdie „Wielki Marty”, Joachim Trier „Wartość sentymentalna”, Ryan Coogler „Grzesznicy”
Nominowane: Rose Byrne „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” , Kate Hudson „Song Sung Blue”, Renate Reinsve „Wartość sentymentalna”, Emma Stone „Bugonia”
Nominowani: Timothée Chalamet „Wielki Marty”, Leonardo DiCaprio „Jedna bitwa po drugiej”, Ethan Hawke „Blue Moon”, Wagner Moura „Tajny agent”
Nominowane: Elle Fanning „Wartość sentymentalna”, Inga Ibsdotter Lilleaas „Wartość sentymentalna”, Wunmi Mosaku „Grzesznicy”, Teyana Taylor „Jedna bitwa po drugiej”
Nominowani: Benicio del Toro „Jedna bitwa po drugiej” , Jacob Elordi „Frankenstein”, Delroy Lindo „Grzesznicy”, Stellan Skarsgård „Wartość sentymentalna”
Nominacje: Will Tracy „Bugonia”, Guillermo del Toro „Frankenstein”, Chloé Zhao i Maggie O'Farrell „Hamnet”, Clint Bentley i Greg Kwedar „Sny o pociągach”
Nominacje: Robert Kaplow „Blue Moon”, Jafar Panah „To był zwykły przypadek”, Josh Safdie i Ronald Bronstein „Wielki Marty”, Joachim Trier i Eskil Vogt „Wartość sentymentalna”
Nominacje: „Hamnet”, „Wielki Marty”, „Grzesznicy”, „Tajny agent”
Nominacje: „Frankenstein”, „Wielki Marty”, „Jedna bitwa po drugiej”, „Sny o pociągach”
Nominacje: „Wartość sentymentalna”, „F1: Film”, „Wielki Marty”, „Grzesznicy”
Nominacje: „Sirât”, „Jedna bitwa po drugiej”, „Grzesznicy”, „Frankenstein”
Nominacje: „F1: Film”, „Zaginiony autokar”, „Jurassic World: Odrodzenie”, „Grzesznicy”
Nominacje: Deborah L. Scott „Avatar: Ogień i popiół”, Małgosia Turzańska „Hamnet”, Miyako Bellizzi „Wielki Marty”, Ruth E. Carter „Grzesznicy”
Nominacje: „Kokuho”, „Grzesznicy”, „The Smashing Machine”, „Brzydka siostra”
Nominacje: „Hamnet”, „Wielki Marty”, „Jedna bitwa po drugiej”, „Grzesznicy”
Nominacje: „Bugonia” Jerskin Fendrix, „Frankenstein” Alexandre Desplat, „Hamnet” Max Richter, „Jedna bitwa za drugą” Jonny Greenwood
Nominacje: „Dear Me” z filmu „Diane Warren: Relentless”, „I Lied to You” z filmu „Grzesznicy”, „Sweet Dreams of Joy” z filmu „Viva Verdi”, „Train Dreams” z filmu „Sny o pociągach”
Nominacje: „Tajny Agent”, „To był zwykły przypadek”, „Sirāt”, „Głos Hind Rajab”
Nominacje: „Prawo Alabamy”, „Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle”, „Cięcie skał”, „Idealna sąsiadka”
Nominacje: „Arco”, „Mała Amelia”, „Elio” „Zwierzogród 2”
Nominacje: „Przyjaciel Dorothy”, „Dramat z okresu Jane Austen”, „Skaza rzeźnika”
Nominacje: „Uzbrojony tylko w kamerę: Życie i śmierć Brenta Renauda”, „Perfectly a Strangeness”, „Diabeł ma zajęcie”, Dzieci, których już nie ma"
Nominacje: „Motyl”, „Plan emerytalny”, „Wiecznie zielony”, Tri sestry"
Święto narodowe Węgier w tym roku wpisało się w kampanię wyborczą. Dziesiątki tysięcy ludzi, w tym Robert Bąkiewicz, idą w „Marszu Pokoju”, wspierając Victora Orbana i wykrzykując antyukraińskie hasła. Ale w Budapeszcie nie są sami – niemal równolegle przez stolicę przechodzi spora manifestacja zwolenników Tiszy, największej partii opozycyjnej na Węgrzech
„Nie będziemy ukraińską kolonią” – to jeden z transparentów niesionych podczas „Marszu Pokoju”, który w niedzielę 15 marca przeszedł ulicami Budapesztu. Węgry obchodzą rocznicę rewolucji węgierskiej, to ich święto narodowe, wspomnienie walki o niepodległość, prawa obywatelskie i rządy konstytucyjne podczas fali europejskich powstań znanych jako Wiosna Ludów.
Święto to dziś obchodzone jest w wyjątkowym momencie – na niespełna miesiąc przed wyborami. Świętowanie i przemarsze przez miasto odbywają się w mocno napiętej atmosferze politycznej. O ile „Marsz Pokoju” jest uznawany za symbol społecznego poparcia polityki obecnego premiera Victora Orbana (i organizowany w tym duchu od lat), to nie pozostaje on bez odpowiedzi. Kiedy tylko zwolennicy Fideszu dotarli na plac przed węgierskim parlamentem, przez Budapeszt ruszył drugi przemarsz, tym razem zbierający osoby wspierające lidera opozycji Petera Magyara.
Same demonstracje są uznawane za swoistą próbę sił przed 12 kwietnia. Orban, rządzący Węgrami nieprzerwanie od 16 lat, w sondażach nieznacznie przegrywa, na rzecz Magyara i Tiszy (największej partii opozycyjnej w kraju) właśnie. Orban oskarża Magyara o bycie „marionetką Brukseli” i twierdzi, że Ukraina wspiera, a nawet finansuje opozycję. Magyar Orbana – o sięganie po rosyjskie wpływy, by utrzymać się u władzy. To efekt śledztwa miejscowego portalu śledczego VSquare i brytyjskiego Financial Times, które ujawniły, że Kreml ma wesprzeć Fidesz serią dezinformujących filmików w mediach społecznościowych, opracowywanych z pomocą rosyjskiego wywiadu.
Na dzień przed Marszem Pokoju, w centrum Budapesztu odbył się wiec solidarności Polaków i Węgier. Powiewały tam flagi Gazety Polskiej i Ruchu Obrony Granic. Jak donosi „Hungarian Conservative”, Balazs Orban, doradca premiera, podczas swojego przemówienia uderzył w Donalda Tuska zarzucając mu kłamstwa w kampanii i skupianie się na „propagandzie gender” zamiast realizowania wyborczych obietnic.
„To, co dzieje się w Warszawie, to nie przykład do naśladowania, tylko ostrzeżenie” – wykrzykiwał Orban.
Swoje przemówienie, po węgiersku, wygłosił tam Piotr Czubik, sędzia Sądu Najwyższego. Podniósł, że ani siły ze Wschodu, ani z Zachodu, nie złamią przyjaźni polsko-węgierskiej.
Na Węgrzech przebywają ścigani przez polski wymiar sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski. Ruch Obrony Granic kierowany przez Roberta Bąkiewicza ogłosili, że na dzień przed Marszem Pokoju, w którym wzięli udział, spotkali się z politykami.
„Obaj ministrowie są dzisiaj bezwzględnie represjonowani politycznie przez obecny rząd. Nasz cel był jasny: przyjechaliśmy okazać im twarde wsparcie. Chcemy, żeby wiedzieli, że w tej walce nie są sami – stoimy za nimi murem!” – napisali na Facebooku.
Sam Bąkiewicz, który pojawił się na marszu Orbana razem z byłym wiceministrem sprawiedliwości Piotrem Ciepluchą, napisał w niedzielę: „Tu nie ma mentorów i uczniów, jest twarde, męskie partnerstwo i wspólny cel: Europa Wolnych Narodów. Jesteśmy u siebie, wśród braci, którzy rozumieją cenę suwerenności i wzajemnego szacunku. Bez kompleksów, po swoje!”
Rosyjska agencja prasowa TASS podaje, że Péter Szijjártó, węgierski MSZ już zakomunikował, że Fidesz spodziewa się utrzymać władzę na Węgrzech. Zapowiedział, że uniemożliwią Ukrainie dołączenie do Unii Europejskiej i nie udzielą im pomocy wojskowej. Dodał też, że Ukraina jest zainteresowana zwycięstwem węgierskiej opozycji w wyborach parlamentarnych, właśnie dlatego, że chce węgierskich pieniędzy, wojska i zielonego światła na dołączenie do UE.
„Nadchodzą trudne czasy, wojna się zbliża„ – wykrzykiwał do zgromadzonych na wiecu Orban. Twierdził, że państwa Unii Europejskiej, przygotowując się do wojny z Rosją, zamierzając kontynuować walki w Ukrainie. ”Bruksela zajęła się wojną na Ukrainie. Dlatego teraz przygotowuje się do wojny. Przestawiła się już na gospodarkę militarną. Nie chcą unikać kłopotów; idą prosto na nie. Więcej broni, więcej pieniędzy, więcej żołnierzy… Nie znamy godziny, kiedy pierwszy żołnierz z Brukseli postawi stopę na ukraińskiej ziemi. Ale jedno wiemy na pewno: to się stanie” – ogłosił. I dodał: "Zobowiązuję się zachować Węgry jako wyspę pokoju i bezpieczeństwa w tym niestabilnym świecie”.
Ilona Gizińska na łamach Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że Fidesz zbudował swoją kampanię na hasłach obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi (uosabianymi przez Ukrainę i „Brukselę”). „Służy to mobilizacji elektoratu, dyskredytacji opozycji jako siły „sterowanej z zagranicy”, a także odwróceniu uwagi od głównych problemów w kraju (m.in. trudności gospodarczych). Partia rządząca przedstawia się jako jedyny gwarant obrony interesów narodowych, utrzymania Węgier w „obozie pokoju”, a także zapewnienia niskich cen energii dzięki współpracy z Rosją” – wskazuje. Hasła te, przynajmniej w sondażach, nie znajdują jednak poklasku. 60 procent ogółu badanych uważa, że Węgry powinny dążyć w kierunku Zachodu, a taki sam odsetek pozytywnie ocenia członkostwo w UE i NATO , co wzmocnić deklaruje Magyar.
Przeczytaj także: