Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent USA stwierdził podczas konferencji w Mar a Lago w tym tygodniu, że USA przekazały na pomoc dla Ukrainy 350 miliardów dolarów. Ale to nieprawda. Donald Trump zawyżył wartość amerykańskiej pomocy dla Ukrainy ponad dwukrotnie.
Ten tydzień szczególnie obfituje w amerykańską dezinformację na temat wojny w Ukrainie i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Jej głównym źródłem jest prezydent Donald Trump.
Podczas konferencji prasowej w Mar-a-Lago 18 lutego, tuż po pierwszym spotkaniu amerykańskiej i rosyjskiej delegacji w Rijadzie, w ramach którego omawiane było przywrócenie stosunków między USA a Rosją i zakończenie wojny w Ukrainie, Trump stwierdził, że USA przekazały Ukrainie w formie pomocy około 350 miliardów dolarów, podczas gdy Europa przekazała „znacznie mniej”, „jakieś 100 miliardów dolarów”.
Oto co powiedział Trump:
„Daliśmy im [Ukrainie — red.], wydaje mi się, jakieś 350 miliardów dolarów, czy coś koło tego. Ale to jest dużo i musimy to wyrównać z Europą, bo Europa dała znacznie mniejszy procent. Europa dała jakieś 100 miliardów dolarów, a my powiedzmy nieco ponad 300 miliardów, a przecież dla nich [Europejczyków — red.] to jest ważniejsze. Nas [od Rosji red.] dzieli ocean, a ich nie” — powiedział Trump.
Później ta sama kwota — 350 miliardów dolarów — pojawia się też we wpisie na platformie Truth Social. Tym samym, w którym prezydent Trump określa prezydenta Ukrainy mianem „dyktatora”, co wywołało lawinę reakcji.
Amerykański prezydent nie tylko nie ma więc pojęcia, ile dokładnie jego kraj przekazał na pomoc Ukrainie, a takie dane są bez problemu dostępne, ale znacznie myli też rozmiar udzielonej pomocy.
Jak wynika z bardzo skrupulatnie i od początku wojny zbieranych przez Instytut Ekonomiczny w Kilonii danych, od początku wybuchu pełnoskalowej wojny 24 lutego 2022 roku wartość amerykańskiej pomocy dla Kijowa wyniosła 114,2 mld dolarów, a nie 350 mld, jak chce tego Donald Trump.
Prezydent Trump zawyża więc wartość amerykańskiej pomocy dla Ukrainy ponad dwukrotnie.
Przez cały ten okres nie było też ani jednego momentu, w którym wartość amerykańskiej pomocy przekroczyłaby wartość pomocy udzielanej przez Europę, wynika z najnowszego raportu Instytutu Ekonomicznego w Kilonii.
Jeszcze w środę 19 lutego dokładne dane na temat wartości amerykańskiej pomocy podała też Ukraina. Podzieli się nimi prezydent Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej. Jak wynika z przekazanych przez niego informacji, wartość pomocy Stanów Zjednoczonych dla Ukrainy nie przekroczyła 100 mld dolarów, z czego 67 mld to pomoc wojskowa, a 31 mld to wsparcie budżetowe.
„Wojna kosztowała jak dotąd 320 miliardów. 120 miliardów zapłaciliśmy my, obywatele Ukrainy, podatnicy. 200 miliardów to Stany Zjednoczone Ameryki i państwa europejskie. (…) W sumie Stany Zjednoczone dały nam (...) 67 mld w uzbrojeniu i 31,5 mld w bezpośredniej pomocy finansowej dla budżetu” – oświadczył.
Amerykańskie źródła sumujące pomoc dla Ukrainy często rozbijają porównanie i osobno porównują pomoc udzieloną przez USA, pomoc udzieloną przez instytucje UE, państwa członkowskie i Wielką Brytanie. Przy takim sposobie zestawienia pomoc udzielona przez USA faktycznie wydaje się największa. Widać to na przykładzie raportu amerykańskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (Council of Foreign Relations). Jednak gdy zsumować wydatki aktorów europejskich, przewyższają one wydatki USA.
Ostatni tydzień przyniósł znacznie pogorszenie relacji na linii USA-Ukraina i USA-Europa. Jest to spowodowane działaniami amerykańskiej administracji w kwestii potencjalnego zakończenia wojny w Ukrainie. USA rozmawiają z Rosją samodzielnie, ponad głowami zarówno Ukrainy, jak i Unii Europejskiej. Okazuje się, że Waszyngton może być gotowy na wszelkie koncesje wobec Rosji w celu zakończenia wojny i nie ma zamiaru brać pod uwagę kwestii europejskiego bezpieczeństwa.
Amerykanie z grubsza zapowiadają:
Ponadto Waszyngton wyraźnie zapowiedział rewizję swojego dotychczasowego zaangażowania we wspieranie europejskiego bezpieczeństwa. Ma się to odbyć poprzez forsowanie nowego podziału ról w NATO: europejscy sojusznicy mają gwarantować bezpieczeństwo na kontynencie europejskim, a Amerykanie skupią się na innych rejonach, przede wszystkim Indo-Pacyfiku. To poważne naruszenie fundamentów NATO i zapowiedź realizacji długo dyskutowanej i niewymyślonej przez administrację Trumpa idei „zwrotu ku Azji” (z ang. „pivot to Asia”), gdzie USA mierzą się z ostrą rywalizacją ze strony Chin.
Przeczytaj także: