Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W poniedziałek premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli ceny ropy nadal będą rosły, program CPN, a więc regulowane ceny paliw, powrócą. Ale nie na długo. Najwyżej na dwa ostatnie tygodnie wakacji, gdy Polacy będą wracać z urlopów
„Rozmawiałem z ministrem finansów. Jeśli się okaże, że sytuacja znowu jest niestabilna, że ceny znowu mogą pójść w górę, to
zaproponujemy takie rozwiązanie, żeby przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji – a więc wtedy, kiedy zaczną się powroty z wakacji – wprowadzić regulowane ceny paliw"
- zapowiedział premier Donald Tusk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Głuchołazach.
To reakcja na rosnące na świecie ceny ropy naftowej spowodowane reaktywacją konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
W poniedziałek co prawda ceny ropy znacząco spadły w związku z najnowszymi doniesieniami o deeskalacji konfliktu na linii USA-Iran, ale jeszcze przed weekendem cena ropy Brent skoczyła ponownie ponad 100 dolarów za baryłkę, podczas gdy jeszcze na początku lipca była w okolicach 70 dolarów za baryłkę.
Analitycy prognozowali w ostatnich dniach nawet, że cena może sięgnąć 120 dolarów, a w związku z tym cena diesla na polskich stacjach może przekroczyć 8 zł za litr.
Przeczytaj także:
Rząd wygasił program CPN, w ramach którego regulował ceny paliw na stacjach od marca 2026 roku, 1 lipca 2026 roku.
Od tamtej pory ceny ropy na świecie znów rosły, jednak przedstawiciele rządu byli bardzo powściągliwi w deklaracjach ewentualnego powrotu do regulowania cen. Głównym powodem jest oczywiście koszt programu, który od marca do końca czerwca sięgnął 4,7 mld zł.
Tę stratę dochodów budżetowych częściowo miał zrekompensować podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Wedle ustawy wprowadzającej go miał przynieść budżetowi 4 mld zł. Ustawa została jednak w piątek 24 lipca skierowana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Przeczytaj także: