Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Chciałbym, żeby przepisy były wystarczająco ambitne, żeby ludzie poczuli, że to zmiana w dobrą stronę” – mówił premier Donald Tusk pytany o ustawę o związkach partnerskich. Potwierdził, że projekt będzie rządowy i będzie efektem kompromisu pomiędzy koalicjantami
Podczas briefingu prasowego w Brukseli premier Donald Tusk został zapytany przez dziennikarzy, czy uda się dziś, w piątek 28 czerwca, podjąć ostateczną decyzję dotyczącą kształtu ustawy o związkach partnerskich.
„Ja mam tu dość trudną rolę” – odpowiedział szef rządu. „Chciałbym, aby zapisy znalazły swój dobry finał, żeby nie były bardzo postępowe w sensie rewolucji obyczajowej — rozumiem poglądy różnych ludzi — ale żeby były wystarczająco ambitne, żeby ludzie poczuli, że to zmiana w dobrą stronę” – stwierdził Tusk.
Dodał, że to miałby być krok w stronę pełni praw dla wszystkich ludzi — tak jak jest to uregulowane np. w Belgii.
„Będę namawiał jeszcze dziś, żeby niezależnie od różnic między Lewicą a PSL-em, bo tu jest głównie napięcie, rząd wziął na siebie ciężar, obowiązek złożenia projektu. To da większe szanse, żeby zbudować większość w Sejmie” – zadeklarował Tusk.
Pytany o przysposobienie dzieci w parach jednopłciowych, tzw. adopcja wewnętrzna, stwierdził, że od początku było wiadomo, że PSL będzie kategorycznie „przeciwko”, a temat budzi emocje i niepokoje nie tylko wśród ludowców.
Dodał, że najważniejsze to zrobić poważny krok, aby doszło w Polsce do „odczuwalnych zmian”.
„Ale nie wiem, jak na końcu będzie wyglądało głosowanie. Mogę ręczyć, że Koalicja Obywatelska będzie zdyscyplinowana. Nie wiem, jak skończy się debata w PSL” – stwierdził premier.
O roli premiera w negocjacjach pisaliśmy więcej tutaj:
Przeczytaj także: