0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

29 minut temu

Prawa autorskie: Fot. Kanał na Telegramie Exilenova+Fot. Kanał na Telegr...

Zełenski: Białoruskie nadajniki dla rosyjskich dronów zamilkły po ultimatum Ukrainy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w środę (24 czerwca) wieczorem, że retransmitery w Białorusi, używane przez Rosję do naprowadzania dronów Shahed na Ukrainę, przestały działać 22 czerwca. Mińsk na razie nic nie potwierdza.

Co się wydarzyło?

Zełenski powiedział dziennikarzom, że według meldunków naczelnego dowódcy ukraińskiej armii Ołeksandra Syrskiego i służb wywiadowczych retransmitery na terytorium Białorusi przestały działać 22 czerwca. Prezydent Ukrainy zaznaczył, że nie wie jeszcze, czy sprzęt został także zdemontowany. „Faktem jest, że dziś retransmitery nie działają” – powiedział Zełeński.

To możliwy skutek ultimatum, które Zełenski postawił prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence 19 czerwca.

Ukraina zażądała wyłączenia albo usunięcia urządzeń znajdujących się – według Kijowa – na białoruskich wieżach w obwodach graniczących z Ukrainą. Zełenski mówił wtedy, że sprzęt pomaga Rosji przeprowadzać ataki na Ukrainę od północy i dał Mińskowi tydzień na wyłączenie lub demontaż urządzeń. Zapowiedział też, że jeśli Białoruś nie zareaguje, „zrobimy to my”.

Białoruskie niezależne media podają, że od trzech dni nie odnotowano przelotów rosyjskich dronów uderzeniowych wzdłuż granicy białorusko-ukraińskiej. Wcześniej, pod koniec wiosny i na początku lata, takie trasy były masowe, a część maszyn wlatywała nad Białoruś.

Jaki jest kontekst?

W ostatnich miesiącach Ukraina wzmacniała obronę swojej północnej granicy w związku z obawami, że Rosja może ponownie szerzej wykorzystać terytorium Białorusi do działań przeciwko Ukrainie.

Kijów alarmuje o pogłębiającej się integracji wojskowej między Moskwą i Mińskiem, rozbudowie infrastruktury wojskowej na Białorusi oraz regularnych wspólnych ćwiczeniach armii obu państw w pobliżu ukraińskiej granicy. W tym – jak w maju 2026 – z użyciem rosyjskiej taktycznej broni jądrowej.

Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że Ukraina jest gotowa do podjęcia „prewencyjnych działań” wobec zagrożeń z północy.

Tymczasem Rosja kontynuuje intensywne ataki powietrzne na Ukrainę. We wtorek co najmniej trzy osoby zginęły, a 19 zostało rannych w rosyjskim ataku na miasto Krzywy Róg w środkowej Ukrainie. Ukraina nie pozostaje jednak dłużna, a jej uderzenia daleko za linią frontu – w tym niedawny atak na moskiewską rafinerię – i coraz szczelniejsza blokada Krymu stają się dla Rosji coraz większym problemem.

Przeczytaj także:

14:34 24-06-2026

Prawa autorskie: Foto WIN MCNAMEE / Getty Images via AFPFoto WIN MCNAMEE / G...

Kolejny cios dla Trumpa. Senat przeciwko Trumpowi w sprawie Iranu

I Senat, i Izba Reprezentantów głosują przeciwko Trumpowi w sprawie wojny. W obu izbach większość mają Republikanie. To odzwierciedlenie nastrojów społecznych

Co się wydarzyło

Amerykański Senat w stosunku głosów 50-48 przegłosował rezolucję nakazującą Donaldowi Trumpowi wstrzymanie wojny w Iranie. Wcześniej analogiczny dokument przeszedł również głosowanie w Izbie Reprezentantów. To polityczny cios dla Trumpa, ponieważ obecnie w obu izbach większością dysponują Republikanie.

Głosowanie jest przede wszystkim symboliczne. Politycznie ma jednak znaczenie dla prezydenta, który teraz wie, że nie może liczyć na bezwarukowe wsparcie swojej partii w każdej sprawie. To też istotne, ponieważ administracja Trumpa będzie w najbliższym czasie prosiła Kongress o miliardy dolarów na uzupełnienie zapasów m.in. amunicji po wojnie z Iranem.

Głosowanie jest też odzwierciedleniem tego, że wojna w Iranie okazała się być bardzo niepopularna wśród Amerykanów. Po jej wybuchu Trump na krótką chwilę zyskał w sondażach oceny swojej pracy. Ale zysk był niewielki i krótkotrwały. Dziś jego notowania są ponownie bardzo niskie (w sondażu Ipsos dla Reuters dobrze ocenia go 34 proc. pytanych, źle 64 proc.).

Dziś jedynie 23 proc. Amerykanów uważa, że pozycja USA wobec Iranu jest dziś silniejsza niż przed wojną. Tylko 24 proc. uważa, że wojna była warta swoich kosztów.

Po senackim głosowaniu Trump napisał w mediach społecznościowych o „czterech republikańskich przegrywach”, którzy sprawili, że jego praca jest trudniejsza.

A jak sprzedać Amerykanom obecne porozumienie z Iranem? Jednym ze sposobów, jakie znalazł Trump jest twierdzenie, że za uwolnione przez USA środki, Irańczycy kupią amerykańskie produkty rolnicze. Problem w tym, że w dotychczasowym porozumieniu nie ma o tym mowy. A Irańczycy na razie temu zaprzeczają. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghei przekazał, że Iran może wykorzystać te środki tak, jak ma na to ochotę.

Jaki jest kontekst

W rozpoczętej 28 lutego wojnie z Iranem Amerykanie nie osiągnęli celów, jakie stawiali sobie na początku. W trwających obecnie rozmowach Iran występuje ze stosunkowo silnej pozycji.

Dotychczasowe, wstępne porozumienie, zostało podpisane przez Trumpa i prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana tydzień temu. Powszechnie interpretuje się je jako zwycięstwo Iranu. O jego szczegółach można przeczytać w naszym tekście na ten temat. Strony mają teraz 60 dni na wypracowanie ostatecznej umowy, która, zgodnie z ustaleniami, powinna objąć również problem irańskiego programu atomowego.

Przeczytaj także:

14:14 24-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Borowczy...

Tusk: Śledztwo ws. Szpitala Południowego pod osobistą kontrolą Żurka

12 zawiadomień w sprawie zgonów w Szpitalu Południowym trafiło do prokuratury w ciągu ostatnich trzech lat. Resort zdrowia jako kolejny organ wszedł do budynku z kontrolą, a przesłuchiwany w prokuraturze sygnalista, który w Kanale Zero szeroko opowiadał o nieprawidłowościach w szpitalu nie odpowiedział na żadne z kilkudziesięciu zadanych mu pytań.

Co się wydarzyło?

„Niezależnie od tego, czy się komuś to opłaca czy nie, będziemy wyjaśniali każdy element tej sprawy i tam, gdzie jest potrzebna prokuratura, ona już działa” – zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu po raz kolejny podczas konferencji prasowej odniósł się do afery dotyczącej Szpitala Południowego i zapowiedział gruntowne wyjaśnienie sprawy.

Tusk zobowiązał Waldemara Żurka, ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego, do „bardzo osobistej pieczy” nad prowadzonymi śledztwami.

We wtorek dr Emil Jędrzejewski, byłī ordynator chrirugii Szpitala Południowego był gościem Kanału Zero, w którym powiedział m.in., że „pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy” – twierdził. Lekarz insynuował, że w szpitalu fałszowana jest dokumentacja medyczna, by ukryć zgony.

Te bardzo poważne zarzuty częściowo potwierdzał Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, który wyznał, że: „Z informacji, które posiadam, wynika, że przynajmniej część zarzutów, które stawia pan doktor, jest potwierdzona przez innych lekarzy, a do tego dochodzą jeszcze te zarzuty, które pojawiły się w tej chwili”.​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​

12 zgonów. „To nie jest skala, która się różni od innych szpitali”

W środę rano minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura od 2023 roku odnotowała 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym. W trzech sprawach była odmowa wszczęcia postępowania, cztery sprawy zostały umorzone, pięć spraw jest na biegu.

„To nie jest skala, która się różni od innych szpitali, ale na wszelki wypadek trzeba będzie sprawdzić wszystko do samego spodu, co działo się w tym szpitalu” – wskazał premier Donald Tusk.

Dr Emil Jędrzejewski – który miał informować prezydenta Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach, ale wyłącznie nieoficjalną drogą, poprzez wiadomość na Whatsappie, został wezwany do prokuratury w charakterze świadka.

Jak jednak informuje „Gazeta Wyborcza” przesłuchanie to było niezbyt owocne. Lekarz nie odpowiedział na żadne z zadanych mu pytań, przedłożył jedynie notatkę z danymi dwóch osób pokrzywdzonych. Śledczy chcieli zabezpieczyć telefon lekarza i zweryfikować treść wiadomości, którą wysłał do prezydenta miasta i w której miał informować o nieprawidłowościach. Ale to nie było możliwe, bowiem lekarz stwierdził, że wiadomości na posiadanym obecnie telefonie już ich nie ma.

Dr Jędrzejewski ma wrócić do prokuratury w czwartek rano, na godzinę 9.

Decyzje personalne „w przyszłym tygodniu”

W szpitalu kontrolę prowadzą obecnie NFZ i warszawski ratusz. Audytem NIK objęto także SOR-y we wszystkich miejskich szpitalach. Nieprawidłowości w placówce analizuje też Naczelna Izba Lekarska i Państwowa Inspekcja Pracy.

Ministerstwo Zdrowia zleciło w środę wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

„Będę starał się wyciągnąć wszystkie konsekwencje, w tym najsurowsze konsekwencje wobec tych, którzy jeśli to potwierdzi kontrola NIK, śledztwo prokuratury i audyt, wyciągnąć wszystkie konsekwencje wobec tych, którzy dopuścili się jakichkolwiek nieprawidłowości” – ogłosił Donald Tusk. Katarzyna Kęcka, wiceministra zdrowia ogłosiła, że decyzje personalne w sprawie Szpitala Południowego zapadną w przyszłym tygodniu.

Zarobki lekarzy. Pierwsze dane jesienią

Sejm w trybie ekspresowym przyjął projekt ustawy, która pozwoli zbierać dane o wszystkich wynagrodzeniach konkretnych medyków w różnych placówkach za pomocą numer PESEL danego medyka. 23 czerwca premier Donald Tusk zaapelował do resortów zdrowia i sprawiedliwości o "odważniejsze propozycje ustawowe dotyczące naprawy systemu ochrony zdrowia”. Chce, by ci wspólnie przygotowali swoje rekomendacje m.in. w zakresie uniemożliwienia przyjmowania pacjentów poza kolejnością.

Jak podaje PAP, jeśli procedowane obecnie zmiany ustawowe wejdą w życie, Agencja Oceny Technologicznych Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) zamierza jeszcze w październiku przeprowadzić pierwszą kompleksową zbiórkę danych i przedstawić raport o całkowitych zarobkach lekarzy.

„Będzie to raport zbiorczy pokazujący m.in. medianę, przeciętne wynagrodzenie oraz wieloetatowość. Pozwoli nam to ocenić, czy personel zatrudniony w polskim systemie jest adekwatny do zapotrzebowania na świadczenia” – wyjaśnił szef AOTMiT Daniel Rutkowski. I dodał, że: „Nie zamierzamy śledzić indywidualnych osób i tego, czy ich płaca jest właściwa. Agencja nie jest kadrowym polskiego systemu ochrony zdrowia, ale jego analitycznym ramieniem”.

Jaki jest kontekst?

Afera dotycząca Szpitala Południowego jest pokłosiem historii opublikowanej przez Patryka Słowika w Kanale Zero. To opowieść o młodym lekarzu-rezydencie, Dawidzie Kacprczyku, który zarabiał horrendalne sumy na abstrakcyjnych i fałszywych dyżurach na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, którym kierował, trwających nawet 96 godzin ciągiem.

Kacprzyk był radnym dzielnicowym i członkiem Koalicji Obywatelskiej. Został już usunięty ze struktur KO, ale afera ma drugie dno — Patryk Słowik na łamach Zero.pl poinformował bowiem, że młody działacz partii stworzył nieformalną sieć dla kolegów z partii pozwalającą na omijanie kolejek w służbie zdrowia.

„Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin” – poinformował 17 czerwca na portalu Zero.pl dziennikarz.

Wykorzystywanie znajomości i politycznych konszachtów jest sporym problemem dla Koalicji Obywatelskiej — zwłaszcza że rządowa większość i tak boryka się ze spadkiem poparcia w sondażach i póki co przegrywa walkę o większość parlamentarną w nadchodzących w 2027 roku wyborach do Sejmu i Senatu.

Niewykluczone, że w rządzie polecą głowy. Mówi się o dymisji ministry zdrowia, która milczy w sprawie afery. Zwolniony ma również zostać prezes NFZ.

Afera mocno dzieli koalicję. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 wprost, mówi, że: Patologii ze Szpitala Południowego by nie było, gdyby nie to, że Warszawa od 20 lat działa jak układ zamknięty grupy trzymającej władzę". Warszawska Lewica z kolei już zapowiedziała, że zagłosuje przeciwko udzieleniu absolutorium Rafałowi Trzaskowskiemu (głosowanie w ratuszu ma odbyć się 25 czerwca).

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

13:21 24-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Bashar Taleb / AFPPhoto by Bashar Tale...

Komisja ONZ: Izrael świadomie zabijał palestyńskie dzieci. To ludobójstwo

Kolejny raport specjalnej komisji ONZ do spraw terytoriów Palestyńskich skupia się na izraelskich zbrodniach wobec dzieci. Wnioski są jednoznaczne

Co się wydarzyło

We wtorek 23 czerwca Niezależna Międzynarodowa Komisja Śledcza ONZ ds. Okupowanych Terytoriów Palestyńskich opublikowała raport pod tytułem „Istota dzieciństwa została zniszczona: Celowe atakowanie palestyńskich dzieci przez Izrael na Okupowanym Terytorium Palestyńskim od 7 października 2023".

Podczas prezentacji raportu indyjski sędzia i szef Komisji Srinivasan Muralidhar mówił: „dowody pokazują, że Palestyńskie dzieci były świadomym celem ataków i były zabijane przez izraelskie siły”.

W raporcie tym specjaliści ONZ na podstawie dostępnych dowodów podsumowują i opisują działania izraelskich żołnierzy wobec dzieci między 7 października 2023 roku a 7 października 2025 roku. Według danych raportu w wyniku bezpośredniego działania izraelskiej armii w tym czasie w Strefie Gazy zginęło ponad 20 tys. dzieci, a ponad 40 tys. zostało rannych. Ponad 5 tys. ofiar śmiertelnych to dzieci poniżej piątego roku życia, ponad tysiąc – poniżej roku.

Autorzy wyliczyli też, że 30 proc. zabitych osób w Strefie Gazy to dzieci. To wyższy odsetek niż podczas konfliktów w latach 2008-2009 i w 2014 roku (wówczas było to 24 proc.).

Komisja uznała też, analizując wypowiedzi polityków i wojskowych, że w Strefie Gazy de facto zaniechano dbałości o ochronę cywili i wielokrotnie świadomie zadawano jak największe straty Palestyńczykom.

Zachodni Brzeg

Raport dotyczy wszystkich ziem palestyńskich, nie tylko Strefy Gazy. Główne problemy na Zachodnim Brzegu to bezkarne i nieprowokowane morderstwa, arbitralne zatrzymania podczas których zatrzymani nieletni są torturowani, czasem poddawani molestowaniu seksualnemu.

Podczas prezentacji raportu prawnik i specjalista od prawa międzynarodowego, Australijczyk Chris Sidoti mówił:

„Nie może być wątpliwości u nikogo, kto przeczyta dzisiejszy raport, że działania izraelskich władz wobec palestyńskich dzieci naruszyły każdą normę międzynarodowego prawa i należy pociągnąć ich do odpowiedzialności”.

Sidoti podkreślał, że zwykle, gdy prezentuje raporty, używa technicznego i pozbawionego emocji języka. W tym wypadku zaprezentował inne podejście, gdyż, jak mówił, „był to najtrudniejszy z 17 raportów, jakie zaprezentowała komisja”. Następnie opisał przypadek 14-letniego chłopca z miejscowości Tubas na północy Zachodniego Brzegu. Został on postrzelony przez żołnierzy na patrolu, gdy wychodził z własnego domu. W momencie, gdy się to stało, w okolicy nie miały miejsce żadne walki.

Żołnierze nie dopuścili żadnej pomocy medycznej do chłopca. Przez 45 minut stali obok, odmawiając pomocy i czekając aż się wykrwawi. Następnie zabrali ciało i do dziś nie zostało ono zwrócone rodzinie. Sidoti po tej historii zadał trzy pytania:

„Jakimi ludźmi są wasi żołnierze, którzy pozwalają 14-letniemu dziecku wykrwawiać się na śmierć przez 45 minut?” Jakimi ludźmi są wasi dowódcy wojskowi, którzy wpajają kulturę, w której żołnierze czują się całkowicie bezkarni, robiąc takie rzeczy? Jakimi ludźmi są wasi przywódcy, którzy wydają rozkazy i mówią rzeczy, które nie tylko pozwalają, ale wręcz zachęcają do takiego postępowania?”

W podsumowaniu na stronie 76 raportu czytamy:

„Na podstawie zbadanych dowodów oraz zgodnie ze swoimi poprzednimi raportami, Komisja stwierdza z uzasadnionym prawdopodobieństwem, że izraelskie władze i izraelskie siły bezpieczeństwa kontynuowały popełnianie zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości oraz zbrodni wojennych w Strefie Gazy, a także zbrodni wojennych na Zachodnim Brzegu, w tym we Wschodniej Jerozolimie.”

Izrael odrzuca raport i nazywa go „oszczerczą bzdurą”.

Jaki jest kontekst

Izrael rozpoczął swój atak na Strefę Gazy niemal natychmiast po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. Choć w październiku 2025 roku uzgodniono zawieszenie broni, wojna de facto trwa dalej, choć z mniejszą intenstwnością. Izraelskie wojsko zajmuje coraz większą część Strefy, a sytuacja humanitarna wciąż jest trudna.

Omawiany raport nie jest pierwszym dokumentem ONZ, który otwarcie mówi o ludobójstwie w tym kontekście. Raport tej samej komisji opublikowany 16 września 2025 roku mierzył się z kwestią, czy można tak nazwać działania Izraela w Strefie Gazy i odpowiadał na nie twierdząco.

Przeczytaj także:

10:08 24-06-2026

Prawa autorskie: fot. Compassion Polskafot. Compassion Pols...

Domagają się końca epoki klatkowej. Będą protesty w całej Europie

Komisja Europejska spóźnia się z obiecanymi zmianami w prawie, które zakazałyby chowu klatkowego. Organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt zapowiadają protesty w całej Unii Europejskiej. W Warszawie protestowano we wtorek (23.06).

Co się wydarzyło?

„Na spełnienie obietnicy danej przez Komisję Europejską wciąż czeka 300 milionów zwierząt hodowlanych utrzymywanych w klatkach. Czeka też 1,4 miliona obywateli i 170 organizacji pozarządowych zrzeszonych w koalicji [”Koniec Epoki Klatkowej„]. Europa musi podjąć działania już teraz: koniec z klatkami, koniec z opóźnieniami” – mówiła Małgorzata Szadkowska, prezeska Compassion in World Farming Polska i członkini komitetu obywatelskiego „Koniec Epoki Klatkowej” podczas protestu w Warszawie.

23 czerwca przed polską siedzibą Komisji Europejskiej protestowały organizacje Compassion in World Farming Polska, Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! oraz Otwarte Klatki, które domagają się, żeby KE wreszcie podjęła kroki ku zakazowi chowu klatkowego. Deklaracja, że taki zakaz na poziomie unijnym będzie, padła w 2021 roku. KE w ten sposób zareagowała na wniosek Europejskiej Inicjatywy Obywatlskej (to mechanizm pozwalający obywatelom UE wyjść z własnym pomysłem zmian w prawie). Petycję w sprawie zakazania chowu klatkowego podpisało wtedy 1,4 mln obywateli i obywatelek. Mimo głośnych deklaracji, prawo się do dziś nie zmieniło. KE spóźnia się z opracowaniem przepisów: pierwszy termin na złożenie wniosków legislacyjnych minął w 2023 roku.

Compassion in World Farming zapowiada, że protesty będą odbywać się w całej Europie, aż do 23 lipca. Koalicja „Koniec Epoki Klatkowej” w marcu rozpoczęła 190-dniowe odliczanie do ostatniego kwartału 2026 roku, kiedy Komisja Europejska ma stopniowo przedstawiać propozycje dotyczące wycofywania hodowli klatkowej.

Jaki jest kontekst?

„KE obiecała, że do końca 2023 roku przedstawi projekty przepisów, które będą stopniowo ograniczać a ostatecznie zakazywać stosowania klatek dla kur, macior, cieląt, królików, kaczek, gęsi, innych zwierząt hodowlanych. Ostateczne wycofanie klatek miało się odbyć do 2027” – mówiła w OKO.press Małgorzata Szadkowska.

W związku z bezczynnością KE, Szadkowska i sześć innych osób pozwało Komisję do Trybunału Sprawiedliwości UE.

„My jako Komitet Obywatelski, czyli siedmioro obywateli i obywatelek z różnych krajów członkowskich, pozwaliśmy Komisję. To sprawa absolutnie bez precedensu, pierwsza tego typu” – wyjaśniała.

Obecnie w UE kury nioski i króliki są zamknięte w klatkach na przestrzeni wielkości jednej kartki papieru A4. Z kolei dorosłe samice świń muszą spędzać prawie połowę każdego roku w ciasnych klatkach. Nie mogą się w nich nawet obrócić. Cielęta, gęsi, a także przepiórki są również umieszczane w klatkach, co uniemożliwia im swobodny ruch.

Marta Korzeniak z Otwartych Klatek mówiła podczas protestu; „Chów i hodowla zwierząt w klatkach nierozerwalnie wiążą się z ich cierpieniem. To pozbawianie zwierząt możliwości realizowania najbardziej podstawowych potrzeb gatunkowych, na co współczesne europejskie społeczeństwo się nie zgadza. Demokratyczny proces wymaga, aby Komisja wywiązała się z danej społeczeństwu obietnicy i odesłała klatki do historii”.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: