Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Donald Tusk przybył do Helsinek na szczyt państw wschodniej flanki UE. „Siedzimy razem po jednej stronie: Amerykanie, Ukraińcy i Europa. To może zwiększyć skuteczność naszej presji na Rosję” – mówił premier.
„To, co jest autentycznym osiągnięciem naszej pracy w Berlinie i w dniach ją poprzedzających, to fakt, że wreszcie siedzimy razem po jednej stronie: Amerykanie, Ukraińcy i Europa. To może zwiększyć skuteczność naszej presji na Rosję, jeśli chodzi o przerwanie ognia, a w perspektywie zakończenie wojny, ale jest to nadal bardzo skomplikowany proces” – mówił premier Donald Tusk podczas briefingu dla mediów w Helsinkach.
We wtorek 16 grudnia Tusk spotka się z przywódcami m.in. Finlandii, Szwecji, państw bałtyckich i Rumunii. Jest to szczyt wschodniej flanki UE. Będzie to pierwsze spotkanie tego formatu; ma być poświęcone większemu zaangażowaniu Unii w bezpieczeństwo państw regionu.
Szef polskiego rządu dotarł do Helsinek z Berlina, gdzie uczestniczył w spotkaniu przywódców Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii i Włoch z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, poświęconym warunkom zawieszenia broni na Ukrainie. Wcześniej w Berlinie ukraiński przywódca spotkał się z wysłannikami prezydenta USA Donalda Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem.
„Jedyną realną szansą na skłonienie Rosji do poważnych rozmów o zakończeniu wojny lub przynajmniej do zawieszenia broni jest pełna jedność Zachodu” – mówił premier Donald Tusk po spotkaniu w Berlinie.
W Berlinie opublikowano też oświadczenie przywódców UE i NATO dotyczące pokoju w Ukrainie. W dokumencie podkreślono konieczność wspólnego wysiłku w celu zapewnienia trwałego pokoju i suwerenności Ukrainy. Zobowiązano się do wsparcia militarnego, ekonomicznego i politycznego Ukrainy, podczas gdy Rosja jest zachęcana do zaakceptowania warunków pokojowych.
Tusk zaznaczył, że jest to dopiero warunek wstępny do sensownych rozmów, a nie ich zakończenie.
„Po raz pierwszy usłyszałem z ust amerykańskich negocjatorów, że Ameryka zaangażuje się w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy w taki sposób, aby Rosjanie nie mieli wątpliwości, że odpowiedź amerykańska będzie militarna, gdyby ponownie zaatakowali Ukrainę” – dodał.
Tusk mówił także o ewentualnym wsparciu międzynarodowych sił wojskowych w Ukrainie jako gwarancji bezpieczeństwa. Przypomniał, że Polska będzie miała inne zadania. „Musimy zabezpieczać wschodnią flankę, po to właśnie lecimy między innymi w tej chwili do Helsinek, żeby o tym poważnie rozmawiać. I tak czy inaczej, Polska będzie kluczowym hubem, nie tylko Jasionka, ale także nasze porty, cała logistyka przy odbudowie Ukrainy” – mówił.
Dodał, że jeśli gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy mają mieć realny sens, Polska siłą rzeczy będzie w nie logistycznie zaangażowana
Jak pisały Agnieszka Jędrzejczyk i Krystyna Garbicz w OKO.press, podczas gdy Ukraińcy, Europejczycy i Amerykanie zapowiadali, że rozmowy w sprawie pokoju idą w dobrym kierunku, Moskwa powtarzała, że nie chodzi o Ukrainę, ale o „gwarancje bezpieczeństwa dla Rosji”, czyli o cofnięcie się NATO do granic sprzed 1999 roku.
Przeczytaj także:
Amerykanie mieli Ukraińcom zaproponować w Berlinie gwarancje na kształt art. 5 NATO, choć bez członkostwa w Sojuszu.
Tusk pytany, czy w trakcie szczytu w Berlinie poruszany był temat zamrożonych aktywów rosyjskich, stwierdził, że w tej sprawie jest „bardzo daleko” do porozumienia pozwalającego wykorzystać te środki do odbudowy Ukrainy. „Na razie mamy decyzję, która pozwala na trwałe zamrozić aktywa rosyjskie. [...] Natomiast od tego momentu do momentu ewentualnego użycia tych środków na rzecz odbudowy Ukrainy, czy już nie mówiąc o wsparciu militarnym Ukrainy, to są jeszcze lata świetlne” – mówił.
Podkreślił, że do decyzji o przeznaczeniu tych środków na rzecz Ukrainy nie dojdzie na czwartkowym szczycie w Brukseli, na którym wypracowane ma być porozumienie w sprawie finansowania Ukrainy na kolejne dwa lata. „Natomiast są różne pośrednie mechanizmy, na przykład możliwość używania tych środków jako pewnego lewara finansowego, czyli gwarancji na kredyty” – dodał.
Tusk był też pytany, czy widzi perspektywy na możliwość ewentualnego zawieszenia broni między Ukrainą a Rosją przed świętami. Ocenił, że „Rosjanie w tej chwili chyba nie są zainteresowani na serio negocjacjami pokojowymi czy przerwaniem ognia”. „Przed świętami Bożego Narodzenia wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne” – ocenił szef rządu.
Rozmowy w Berlinie 14 i 15 grudnia dotyczyły europejskiego planu pokojowego. Jak wynika z przecieków, jego podstawą jest prorosyjski „28-punktowy plan Trumpa”, ujawniony w mediach pod koniec listopada. Europejczycy i Ukraińcy starają się go zmienić. Przy czym Ukraina przystaje na niektóre niekorzystne dla siebie punkty – ale w zamian domaga się gwarancji bezpieczeństwa od sojuszników i pomoc w odbudowie kraju po zniszczeniach czteroletniej wojny.
Wiadomo, że „28 punktów” Amerykanie stworzyli na podstawie żądań Moskwy. Równolegle prowadzą z nimi szczegółowe rozmowy o przywróceniu stosunków handlowych z Rosją i korzystnych dla ekipy Trumpa umowach. Amerykanie uznali, że te 28 punktów to wszystko, czego chce Putin. Ten jednak 21 listopada doprecyzował, że to tylko wstęp do dalszych rozmów.
Wciąż jednak otwartą i bardzo trudną kwestią pozostają ewentualne ustępstwa terytorialne po stronie Ukrainy. Donald Tusk podczas konferencji dla dziennikarzy podkreślił, że „Polska nie będzie wywierać żadnej presji w tej sprawie, a decyzja może wynikać wyłącznie z oceny i kalkulacji samych Ukraińców”.
Moskwa przypomina roszczenia Putina z grudnia 2021 roku, zgodnie z którymi NATO miałoby się wycofać do granic sprzed 1999 roku (a więc również z Polski). Co więcej, przyjęci ćwierć wieku temu członkowie NATO (więc i Polska) mieliby przestać się zbroić.
Moskwa te warunki powtarza, cały czas grożąc światu wojną – i oskarżając o dążenie do wojny Europę.
Przeczytaj także: