Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wielkanocny rozejm, zerwany rozejm, ataki, deklaracje – we mgle wojny trudno się zorientować, czy zachodzi rzeczywista zmiana. W każdym razie ukraińska delegacja jedzie do Londynu na ważne rozmowy, a Władimir Putin po raz pierwszy ogłasza gotowość do rozmów z ukraińskim prezydentem
Delegacja ukraińska z Wołodymyrem Zełenskim na czele wyrusza w środę 22 kwietnia do Londynu, by rozmawiać o bezwarunkowym zawieszeniu broni. Zełenski napisał na platformie X po spotkaniu z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem:
„W najbliższą środę nasi przedstawiciele będą pracować w Londynie. Ukraina, Wielka Brytania, Francja i USA – jesteśmy gotowi iść naprzód tak konstruktywnie, jak to możliwe, tak jak robiliśmy to wcześniej, aby osiągnąć bezwarunkowe zawieszenie broni, a następnie ustanowienie prawdziwego i trwałego pokoju”
Na spotkaniu mają być przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa, który głosi, że jest w stanie doprowadzić do trwałego pokoju w Ukrainie: sekretarz stanu Marco Rubio, specjalni wysłannicy Steve Witkoff i Keith Kellog.
Według „The Wall Street Journal" Amerykanie chcą, by Kijów uznał aneksję Krymu i zgodził się zrezygnować z wejścia do NATO.
Tymczasem w Moskwie prezydent Władimir Putin ogłosił, że może rozmawiać o zakończeniu wojny z Wołodymyrem Zełenskim, którego do tej pory co do zasady nie uznawał, twierdząc, że w Kijowie rządzi nazistowski reżim i domagając się przeprowadzenia w Ukrainie wyborów (ukraińska konstytucja zabrania przeprowadzania głosowania podczas wojny).
Brytyjski „The Guardian" zaczyna swój tekst o wydarzeniach dyplomatycznych wokół wojny w Ukrainie od wyliczenia, że to już 1154 jej dzień. Zapomina tylko dodać, że to 1154 dzień pełnoskalowej wojny, tej, która zaczęła się od inwazji Rosji na całą Ukrainę – a wojna trwa od 2014 roku, kiedy Rosja zajęła Krym i zdestabilizowała oraz praktycznie oderwała od Ukrainy część obwodów ługańskiego i donieckiego.
Po trzech latach wyniszczającej dla obu stron praktycznie już pozycyjnej wojny do akcji wszedł Donald Trump, naciskając na Kijów, by zgodził się na ustępstwa terytorialne w stosunku do Rosji. Stanowiłyby one wyłom w powojennej historii Europy, gdzie zasada suwerenności i nienaruszalności granic (i tak już drastycznie przesuniętych po upadku nazistowskich Niemiec i ekspansji wpływów ZSRR) stała się paradygmatem.
Sceptyczniej nastawieni do Rosji obserwatorzy są zdania, że Kreml – pozornie zgadzając się na ustępstwa – gra na zwłokę. Jego celem jest bowiem co najmniej utrzymanie obecnych zdobyczy terytorialnych, czyli części obwodów zaporoskiego i chersońskiego, deklaratywnym – zajęcie ich całości, a rzeczywistym – wejście Ukrainy do strefy rosyjskich wpływów.
Z kolei USA ma narzędzie nacisku na Kijów w postaci wstrzymania pomocy militarnej – czemu próbują się teraz przeciwstawić, intensyfikując pomoc, europejscy sojusznicy Ukrainy.