Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sejm przyjął ustawę, która ułatwi budowę turbin wiatrowych na lądzie. Andrzej Duda zapowiadał weto. Co zrobi Karol Nawrocki?
We wtorek 5 sierpnia 2025 Sejm przyjął większość poprawek Senatu i ostatecznie uchwalił nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.
Reguluje ona budowę turbin wiatrowych na lądzie. Nowe wiatraki mogłyby być stawiane w odległości 500 metrów od budynków mieszkalnych. Obecnie jest to 700 metrów.
W ustawie są też jednak przepisy niedotyczące wiatraków. Przedłuża ona na czwarty kwartał 2025 r. zamrożenie ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł za MWh netto.
Minister energii, Miłosz Motyka z PSL, informując o przyjęciu ustawy, nazwał ją „ustawą obniżającą ceny prądu”. To element strategii koalicji rządzącej, która chce zakończyć wojnę władzy (PiS-u) z energetyką wiatrową.
Polska potrzebuje taniej energii i właśnie turbiny wiatrowe mogłyby jej dostarczać. Jednak przez całe swoje rządy PiS blokował rozwój energetyki wiatrowej.
Andrzej Duda już wcześniej zapowiedział, że ustawę zawetuje. Mimo zapisów o zamrożeniu cen energii. Ustępujący prezydent uznał, że premier stawia go pod ścianą, co mu się nie podoba.
Wobec tak jasnego stanowiska koalicja rządząca nawet nie próbowała przekonywać Dudy do podpisania ustawy wiatrakowej. Będzie to jeden z pierwszych dokumentów, który pojawi się na stole nowego prezydenta.
„Jej zapisy odpowiadają na wszystkie argumenty podnoszone przez środowisko polityczne, które reprezentuje pan Nawrocki – od obaw o odległość, przez potencjalne obniżenie wartości gruntu w okolicy wiatraka, po mrożenie cen energii. (...) Jeżeli spojrzy na te zapisy pod kątem merytorycznym, a nie ideologicznym i politycznym, to ją podpisze” – powiedział Miłosz Motyka, minister energii, „Dziennikowi Gazecie Prawnej”.
Nawrocki obiecywał w kampanii obniżenie cen prądu o 30 proc. Ale jednocześnie straszył: „Czy pod naszymi osiedlami masowo staną farmy wiatrowe?” Już w marcu, gdy przeszła pierwsza wersja ustawy, grzmiał, że jest ona na rękę niemieckim koncernom, a nie Polkom i Polakom.
„Branża ma nadzieję, że rozwój elektrowni wiatrowych na lądzie napędzi polski przemysł, a rząd – że wiatraki zaspokoją część rosnącego apetytu polskiej gospodarki na energię. Według uchwalonego w zeszłym roku Krajowego Programu dla Energii i Klimatu elektrownie wiatrowe mogłyby zapewniać zapotrzebowanie energetyczne dla ponad 24 mln gospodarstw domowych. Polska będzie potrzebować tej energii, bo do końca lat 30. zużycie prądu ma wzrosnąć gwałtownie – z 156 terawatogodzin (TWh) rocznie w 2023 do 215 TWh w 2040. W 2022 roku „czysty" koszt wyprodukowania kilowata z wiatru (bez kosztów pracy czy podatków) był o ponad połowę niższy niż w najnowocześniejszych elektrowniach zużywających paliwa kopalne” – pisał w OKO.press Marcel Wandas.
Przeczytaj także: