0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Photo by JORGE GUERRERO / AFPPhoto by JORGE GUERR...

Ceuta dzieli Europę. Czego unijni przywódcy chcą od Hiszpanii?

22 polityków państw UE, w tym premier Donald Tusk, domagają się nadzwyczajnego spotkania ministrów spraw wewnętrznych w sprawie kryzysu migracyjnego. "Ministrowie powinni w szczególności rozważyć zwiększone wsparcie ze strony Frontexu oraz skuteczność współpracy UE z Marokiem” – piszą przywódcy. I realizują główny cel sztucznego naporu na granicę z Hiszpanią

Co się wydarzyło?

"Mamy obowiązek skutecznie zapobiegać nielegalnej migracji i nieustannie z nią walczyć poprzez koordynację naszych działań, wzmocnienie naszych granic zewnętrznych oraz zajęcie się wszystkimi obszarami polityki, które mogą stanowić czynniki przyciągające, takie jak legalizacja bardzo dużej liczby migrantów o nieuregulowanym statusie” – pisze 22 unijnych przywódców w liście do irlandzkiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Jednym z sygnatariuszy listu, udostępnionego Polskiej Agencji Prasowej, jest premier Donald Tusk.

Unijny politycy wprost obarczają winą za sytuację z Ceuty liberalną politykę Hiszpanii i niedawne orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego, zgodnie z którym migranci przybywający drogą morską nie mogą być automatycznie odsyłani.

„W świetle powagi sytuacji zwracamy się do irlandzkiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej o zwołanie w trybie pilnym nadzwyczajnej wideokonferencji ministrów spraw wewnętrznych. Spotkanie to powinno umożliwić wspólną ocenę sytuacji oraz uzgodnienie skoordynowanej europejskiej reakcji, w tym szybką mobilizację dostępnych instrumentów UE oraz niezbędne wsparcie dla Hiszpanii w celu przywrócenia skutecznej kontroli zewnętrznej granicy Unii zapobieżenia dalszym niekontrolowanym przekroczeniom granicy. Ministrowie powinni w szczególności rozważyć zwiększone wsparcie ze strony Frontexu oraz skuteczność współpracy UE z Marokiem” – napisali przywódcy cytowani przez PAP.

W ten sposób realizują jeden z głównych interesów precyzyjnie wyreżyserowanej operacji, jaką jest gwałtowny napór na granicę Maroka z Hiszpanią.

Jak wyjaśnia w materiale dla OKO.press Krzysztof Katkowski wydarzenia w Ceucie są na wskroś polityczne. Maroko traktuje migrację jako instrument nacisku na Madryt i Brukselę w sprawie uznania Sahary Zachodniej za część Maroka. A ostatnia próba przedostania się nawet 60 tysięcy osób do Hiszpanii i Europy stała się pretekstem do skondensowanego, amerykańskiego i europejskiego, ataku na politykę migracyjną lewicowego rządu Hiszpanii.

Trump już sieje panikę w USA

List polityków unijnych powstał z inicjatywy szefowych rządów Włoch i Danii Giorgii Meloni i Mette Frederiksen. Wśród sygnatariuszy nie ma przywódców Irlandii, gdyż jej premier jest jednym z adresatów, Hiszpanii, której sprawa dotyczy, a także Francji, Luksemburga i Portugalii. Włochy oficjalnie zawiesiły też zasady Schengen wobec Hiszpanii, a finlandzkie MSW ogłosiło, że Hiszpania oficjalnie zawiodła w ocghronie zewnętrznych granic strefy Schengen i w związku z tym ... nie powinna w niej być.

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez skrytykował państwa, które – zamiast zaoferować wsparcie – domagały się ograniczenia udziału Hiszpanii w strefie Schengen. Sam też zaapelował o pilne zwołanie nadzwyczajnego spotkania ministrów spraw wewnętrznych UE i podkreśił, że reakcja części państw członkowskich na wydarzenia w Ceucie była „samolubna, polaryzująca i niezgodna z prawem”, a zawrócenie migrantów i opanowanie sytuacji odbyło się przy „bardzo ograniczonym wsparciu” ze strony Unii.

Kryzys w Ceucie wykorzystuje już Donald Trump. Amerykański prezydent straszy obywateli filmami z hiszpańskiej granicy mówiąc, że „to samo czeka Stany Zjednoczone, jeśli republikanie nie wygrają wyborów”. „Dziś mamy najbezpieczniejszą granicę na świecie. Ale jeśli nie wygramy kolejnych wyborów, czeka nas coś o wiele gorszego” – straszy prezydent USA.

Jaki jest kontekst?

W czwartek i piątek około 60 tys. migrantów przedarło się z Maroka do hiszpańskiej eksklawy, Ceuty, zamieszkanej przez 83 tys. osób. W ciągu niespełna 48 godzin hiszpańskie władze przywróciły pełną kontrolę nad granicą, udzieliły pomocy humanitarnej i zawróciły ludzi. Jak informuje hiszpańskie MSZ większość z nich (przynajmniej 48 tysięcy osób) wróciło do Maroka.

Powrót wciąż trwa. Migranci spokojnie przechodzą przez granicę, w wodzie nie ma już osób próbujących dotrzeć do Ceuty. To właśnie tą drogą ludzie tu docierali, opływając wpław falochron Tarajal, stanowiący morskie przedłużenie bariery granicznej. Wielu z nich, jak podają hiszpańskie media, nie umiało pływać i korzystało jedynie z dmuchanych kół plażowych. Z różnym skutkiem; obecnie mówi się o blisko sześćdziesięciu ofiarach śmiertelnych, jedynie po stronie migranckiej.

Hiszpańska Ceuta stała się miejscem największego kryzysu migracyjnego od 2021 roku na granicy UE z Marokiem. Ogromna skala kryzysu sugeruje jednak celowe działanie – pisze Krzysztof Katkowski w OKO.press.

I wskazuje, że kryzys w Ceucie wybuchł w momencie, gdy dane unijnej agencji Frontex za pierwsze półrocze 2026 roku pokazywały spadek nielegalnych przekroczeń granic UE o 37 procent. Podobny mechanizm stosowały wcześniej Turcja wobec Grecji i Bułgarii oraz Białoruś wobec Polski.

Co ważne: Ceuta funkcjonuje w szczególnym reżimie i została wyłączona ze strefy Schengen. Migranci, którzy dostaną się do enklawy, nie mogą swobodnie podróżować dalej na kontynent, bo przy opuszczaniu miasta obowiązuje szczegółowa kontrola dokumentów.

„The New York Times” podał, cytując migrantów rozmawiających z korespondentem NYT, że władze Maroka miały zachęcać ich do przekraczania granicy.

„Zamiast wesprzeć Madryt i wspólnie wywrzeć presję na Maroko (np. poprzez utrudnienie turystyki, ograniczenie wiz dla milionów obywateli tego kraju już mieszkających w UE itd. – opcji jest wiele), liderzy z innych państw UE wykorzystują nagrania z Ceuty do taniej walki politycznej i atakowania hiszpańskiego rządu” – pisze dr Karol Wiliczyński z Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych przy krakowskim UJ. „Jeśli Europa nie zrozumie, że poleganie na autorytarnych sąsiadach to ślepa uliczka, a jedyną odpowiedzią na szantaż jest twarda, wspólnotowa solidarność – takie kryzysy będą się powtarzać”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

12:19 01-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.plFot. Jacek Marczewsk...

W obronie Ukraińców. Gdzie na demonstrację?

„Sąsiadów się nie wybiera. Ale można wybrać, jak ich traktować” – piszą organizatorzy niedzielnej demonstracji w obronie Ukraińców i Ukrainy. Pikieta solidarnościowa odbędzie się również w Poznaniu. „To apel o normalność” – mówią organizatorzy.

Co się wydarzyło?

W niedzielę, 2 sierpnia, w samo południe, pod Kolumną Zygmunta odbędzie się pikieta pod hasłem: „Jak to sąsiedzi”. Ma ona wyrazić solidarność z Ukraińcami i sprzeciwić się mowie nienawiści, jakiej doświadczają w Polsce. Sami organizatorzy – jak Dzmitry Halko, dziennikarz i publicysta pochodzący z Białorusi, demontrację nazywają „pikietą dobrosąsiedzką”.

„Można się kargulić. Można się pawlaczyć. Jak to sąsiedzi. Byle nie putinić” – piszą w zaproszeniu na niedzielną demonstrację.

„Sąsiadów się nie wybiera. Ale można wybrać, jak ich traktować. A od tego zależy, jak oni potraktują ciebie. Możecie latami wysysać z siebie siły. Albo nawzajem dodawać sobie sił. 82 lata temu Moskwa czekała, aż Warszawa wykrwawi się do końca. Dziś czeka, aż Polacy i Ukraińcy skłócą się ze sobą. Metody się zmieniają. Cel pozostaje ten sam: osłabiona Polska, osłabiona Europa. Niech się obejdą smakiem” – czytamy.

Wychodzimy, by promować dobre sąsiedztwo i stawić czoła sztucznie podsycanej nienawiści. Jesteśmy za silną Polską różnych ludzi. Nie za Polską rozdrażnioną, poszatkowaną i zamkniętą wyłącznie dla tych “prawdziwych”.

Demonstracja solidarnościowa odbędzie się również w Poznaniu. Poznaniacy zbiorą się w niedzielę, również o godzinie 12, na Placu Wolności. „Spotkanie będzie miało charakter pokojowej pikiety. Wyrazimy podczas niego nasz sprzeciw wobec ostatnich wydarzeń w Polsce, a także zaprosimy do zabrania głosu organizacje pozarządowe i inicjatywy obywatelskie działające na rzecz integracji międzykulturowej i budowania społeczeństwa opartego na wzajemnym szacunku. Nie chcemy biernie przyglądać się temu, jak zmieniają się społeczne narracje i jak dezinformacja podważa zaufanie oraz niszczy nasz wspólny dorobek” – czytamy w zaproszeniu na pikietę.

Jaki jest kontekst?

Niemal codziennie na policję trafia zgłoszenie dotyczące przemocy fizycznej użytej przeciwko obywatelom Ukrainy mieszkającym w Polsce. W sobotę na łamach OKO.press opisywaliśmy atak, którego ofiarą padła 40-latka idąca po schodach w Gdyni.

Dr Olena Babakova oraz prof. Przemysław Sadura zbadali to, jak na sytuację Ukrainek i Ukraińców w Polsce wpłynęły ostatnie zmiany w prawie oraz narracje polityczne. W swoim badaniu, przygotowanym dla Instytutu Krytyki Politycznej wskazali, że to kampania prezydencka w 2025 była przełomowa w narastani fali niechęci wobec Ukraińców.

" To się nie stało powoli, tylko w pewnym momencie – i zaczęło się rozwijać. Jakby przełączono z włączonego na wyłączone” – to słowa jednej z respondentek, 40-letniej doktor nauk ekonomicznych z Kijowa, która od 2022 roku mieszka w Polsce.

Komenda Główna Policji odnotowała w 2025 roku wyraźny wzrost przestępstw z nienawiści motywowanych narodowością ofiary: liczba napaści na Ukraińców z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej zwiększyła się w ciągu dwóch lat o ponad 66 procent, w okresie od stycznia do końca lipca 2025 odnotowano 543 takie przypadki. A liczba ta to promil rzeczywistych incydentów, bowiem migranci rzadko zgłaszają agresję motywowaną ich pochodzeniem z powodu nieznajomości języka, braku zaufania do policji lub braku wiedzy o mechanizmach zgłoszenia czy z obawy przed odwetem.

Prezydent Karol Nawrocki w ogóle nie odnosi się do kolejnych ataków, których ofiarami padają Ukraińcy mieszkający w Polsce. Premier Donald Tusk zapowiedział z kolei intensyfikację działań ze strony policji oraz wymiaru sprawiedliwości, które mają szybko wychwytwać i karać agresorów motywowanych ksenofobią.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

11:09 01-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Prezydent RP w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego: „Świat nie będzie lepszy”

„Oni powstali do walki, byśmy mogli cieszyć się wolnością. Ale ta nigdy nie jest dana raz na zawsze” – przypomina premier Donald Tusk. Prezydent Karol Nawrocki pod pomnikiem Ofiar Rzezi Woli: „Świat nie będzie lepszy. Świat nie będzie dobry, jeśli nie będzie rozliczał dyktatorów i zwyrodnialców, którzy mordują kobiety i dzieci”.

Co się wydarzyło?

„Chciałabym prosić wszystkich mieszkańców Warszawy, żeby ten jeden dzień, 1 sierpnia, był pamięcią wypełniony o tych, którzy stanęli do walki w Powstaniu Warszawskim” – mówi 99-letnia uczestniczka Powstania Wanda Traczyk-Stawska, w spocie opublikowanym przez miasto Warszawa.

Od piątku w stolicy trwają obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Najpierw, na Placu Krasińskich, odbył się Apel Pamięci z udziałem najważniejszych władz państwowych i samorządowych.

Przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego Karol Nawrocki podnosił, że „wybuch Powstania Warszawskiego nie był impulsywnym romantyzmem, ani emocją. Mogą mówić tak tylko ci, którzy zapominają, że wyrok na Warszawę i Polskę został wydany w roku 1939 r., a od roku 1939 w pracy organicznej, pozytywistycznej Polacy zbudowali największe podziemne państwo świata – ze swoimi sądami, edukacją, kulturą, sztuką, z największą podziemną armią świata. To nie jest impulsywny romantyzm” – podnosił.

I dodał, że Polska wnosi do Unii Europejskiej cechę, którą zawdzięczamy Powstańcom – to „przywiązanie do wolności i niepodległości (...) to cecha, że Polacy zawsze dla wolności są gotowi walczyć”.

31.07.2026 Warszawa , Plac Krasinskich . Obchody 82. rocznicy Powstania Warszawskiego . Apel Pamieci pod pomnikiem Powstania Warszawskiego .
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Apel Pamięci pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, 31.07.2026. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, nazwał powstańców „naszymi nauczycielami”, a Janusz Maksymowicz, ps. „Janosz”, prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich, wystosował mocny apel do polityków. „Wolności i niepodległości trzeba strzec, bronić, szczególnie dziś, gdy znów są zagrożone” – mówił I dodał:

„Dlatego apelujemy do wszystkich sił politycznych, by w sprawie bezpieczeństwa i pokoju być zjednoczonymi”.

Premier: Ci, którzy powstali, nie kalkulowali, czy było warto

W sobotę 1 sierpnia prezydent rozpoczął obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego od uhonorowania ofiar rzezi na warszawskiej Woli, gdzie mogło zginąć nawet ok. 50 tysięcy osób. „Powstanie Warszawskie było bitwą o Polskę i o wyswobodzenie się z hekatomby niemieckiej, ze zła, które toczyło Rzeczpospolitą od 1939 roku z dwóch stron” – mówił w sobotę prezydent. I dodał, że Powstanie Warszawskie to walka, ale i cierpienie — również tych, którzy „po prostu mieli pragnienie przeżycia”.

„Wola jest tego najtragiczniejszym symbolem. Każda klatka, każda brama jest skropiona krwią cywilów, którą mordowali Niemcy z brutalnością i zezwierzęceniem. Polska pamięta i o cywilnych ofiarach” – mówił prezydent Karol Nawrocki. I dodał:

„Świat nie będzie lepszy. Świat nie będzie dobry, jeśli nie będzie rozliczał dyktatorów i zwyrodnialców. I nie pomogą w tym żadne rezolucje i międzynarodowe konwencje, jeśli nie będziemy potępiać tych, którzy mordują kobiety i dzieci”.

Swoje przemówienie w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wygłosił też Donald Tusk. Szef rządu opublikował wideo na portalu X, w którym przypomniał, że: „gdy przy polskiej granicy trwa brutalna wojna, gdy zagraża nam wróg, atakuje nasze wartości i robi wszystko, żeby nas podzielić. Właśnie teraz szczególnie nie mamy prawa zapomnieć o lekcji, którą dali nam powstańcy”.

„Wciąż pada pytanie, czy było warto? Tyle śmierci, miasto zmiecione z powierzchni ziemi, czy dowódcy nie popełnili jakiegoś straszliwego błędu? Ale ci, którzy powstali, nie kalkulowali. Odpowiedzieli bohaterstwem i swoją walką na niemiecką okupację, na łapanki, na rozstrzeliwania, na pogardę i nagą przemoc. Powstali do walki, żebyśmy dziś mogli cieszyć się wolnością. Wolnością, która nigdy nie jest dana raz na zawsze, o którą w jakiś sposób zawsze trzeba walczyć” – mówił premier.

Wieńce zostaną złożone też pod Pomnikiem Generała Stefana Roweckiego „Grota” i Pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Główne uroczystości odbędą się przy Pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Powstanie Warszawskie. Harmonogram obchodów

Kulminacyjny moment obchodów 82 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przypadnie na godzinę 17, tzw. godzinę W. To wtedy motorniczowie tramwajów i kierowcy autobusów w stolicy i innych miastach Polski zatrzymają pojazdy na minutę. Na tych 60 sekund zatrzymają się piesi i kierowcy, stanie metro, a w kraju zawyją syreny.

Oficjalne obchody 82. rocznicy Powstania Warszawskiego zakończy koncert „Warszawiacy śpiewają (nie) zakazane piosenki”. W niedzielę przez Warszawę, śladami powstańczych walk, przejedzie rowerowa Masa Powstańcza. Warszawiacy upamiętnią też 50 Tysięcy Mieszkańców Woli Zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego — te uroczystości zaplanowano na środę.

1 sierpnia przez Warszawę przejdzie też Marsz Powstania Warszawskiego, organizowany przez skrajnego nacjonalistę Roberta Bąkiewicza i jego organizacje Roty Niepodległości oraz Ruch Obrony Granic, który od dłuższego czasu jest na radarach policji. Przemarsz, który wyruszy z Ronda Dmowskiego, będzie organizowany pod hasłem „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”.

Jaki jest kontekst?

„Powstanie Warszawskie zapisało się na kartach historii nie tylko Warszawy, ale i całej Polski. Dlatego zachęcam, żeby tego dnia zatrzymać się na chwilę i symbolicznie oddać hołd Bohaterom sierpnia 1944 roku, którzy stanęli do nierównej walki o godność, wolność i przyszłość kolejnych pokoleń” – zaapelował wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski.

Powstanie Warszawskie było największą zbrojną akcją podziemia w okupowanej Europie. 1 sierpnia 1944 roku do walki w stolicy Polski stanęło ok. 40-50 tysięcy powstańców. Powstanie, które planowano na góra kilka dni, trwało przeszło dwa miesiące.

W Powstaniu Warszawskim zginęło 18 tysięcy walczących powstańców i 180 tysięcy cywili. Około połowy miliona mieszkańców Warszawy, którzy ocalili życie, wypędzono z miasta. Warszawę niemal doszczętnie spalono i zburzono.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:48 01-08-2026

Prawa autorskie: portal Trójmiasto.plportal Trójmiasto.pl

Uderzył ją drewnianą laską w głowę, dwa razy. Ukrainka zaatakowana w Gdyni

Marek Kobiałko z policji w Gdyni w rozmowie z OKO.press: Kobieta została zaatakowana, schodząc ze schodów. Napastnik nie wykrzykiwał w jej stronę obraźliwych sformułowań. Dotychczasowe nasze ustalenia nie wskazują, by było to pobicie z nienawiści, motywowane uprzedzeniami narodowościowymi.

Co się wydarzyło?

„Uważamy, że warto nagłośnić tę sprawę, ponieważ taka przemoc nie powinna mieć miejsca” – napisali czytelnicy do lokalnego portalu Trójmiasto.pl, wysyłając kilkunastosekundowe wideo. Widać na nim kobietę siedzącą na chodniku, podenerwowaną i zakrwawioną. „Nie wiem, kim on był. Ja szłam, a on był za mną. Uderzył dwa razy” – mówi kobieta. Pytana, o to, czym została zaatakowana, mówi tylko: To było twarde, strasznie twarde".

Na komisariacie policji w Gdyni potwierdzamy: w czwartek, 30 lipca, około godziny 15:30 na schodach przy ul. Żelaznej w Gdyni 40-latka została zaatakowana przez nieznanego mężczyznę drewnianą laską spacerową. Napastnik uderzył ją dwa razy w tył głowy i oddalił się w nieznanym kierunku.

Kobieta trafiła do szpitala. Potwierdziliśmy, że została wypisana do domu, a jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Aspirant Marek Kobiałko z miejskiej komendy policji w Gdyni mówi, że sprawca jeszcze nie został zatrzymany. „Czynności jeszcze są w toku” – mówi. I uzupełnia: „Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby zdarzenie miało charakter przestępstwa motywowanego uprzedzeniami na tle narodowościowym”.

Skąd taka teza? Napastnik nie wykrzykiwał w stronę 40-letniej Ukrainki żadnych obelg czy wyzwisk. Na ten moment więc policja nie widzi żadnych przesłanek, by uznać atak za przestępstwo z nienawiści – choć wersja ta, po przesłuchaniu i zatrzymaniu sprawcy oraz poznaniu motywów jego działania, może się jeszcze zmienić.

Jaki jest kontekst?

„Musimy wydać zdecydowaną wojnę tej przemocy. Patologiczna przemoc wobec Ukraińców ma polityczny patronat” – mówił na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Rady Ministrów premier Donald Tusk. Wówczas we Wrocławiu para młodych Ukraińców, Nastia i Maksym zostali brutalnie pobici – agresorom nie spodobał się ich wschodni akcent.

Niemal codziennie na policję trafia zgłoszenie dotyczące przemocy fizycznej użytej przeciwko obywatelom Ukrainy mieszkającym w Polsce. Na łamach OKO.press opisywaliśmy m.in. pełen nienawiści atak na budowie hali centrum logistycznego w Skawinie pod Krakowem. Polak znieważył i zaatakował fizycznie dwóch ukraińskich pracowników. „Na front kur...o!” – krzyczał. „Wy kur…wy zajeb...e ukraińskie, ku...a!”.

Antyukraińskie emocje w Polsce podsyca skrajna prawica. Premier zobligował ministrów Kierwińskiego (odpowiadającego m.in. za pracę policji) i Żurka (który kieruje prokuraturami i sądami) do szybkich i zdecydowanych działań wobec agresorów-ksenofobów. „Jeśli potrzebne będą zmiany w regułach postępowania, przepisach prawa, proszę natychmiast przygotować stosowne projekty zmian” – przekazał.

Na tych słowach się jednak skończyło. Prezydent Karol Nawrocki milczy na temat wzbierającej fali nienawiści wśród Polaków, politycy koalicji rządzącej ograniczają działania do pojedynczych wypowiedzi. Temat przemocy wobec Ukraińców mieszkających w Polsce był przedmiotem rozmowy Donalda Tuska z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim z 27 lipca w Lublinie.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

08:37 01-08-2026

Prawa autorskie: Foto Ludovic MARIN / AFPFoto Ludovic MARIN /...

Nocny atak Rosji na Kijów. 9 osób zginęło, dziesiątki rannych

W nocy na 1 sierpnia Rosja zaatakowała Ukrainę 35 rakietami i 185 dronami. Głównym celem był Kijów i region kijowski. Zełenski: To skutek tego, że nie mamy obrony przeciwbalistycznej

Co się wydarzyło:

Jak podają Zbrojne Siły Ukrainy, Rosja wystrzeliła na Kijów cztery rakiety przeciwokrętowe Cyrkon i Onyks, 27 rakiet balistycznych Iskander-M i z wyrzutni C-400, dwie rakiety antyradarowe X-31 i dwie rakiety odpalane z samolotów X-59/69. Oprócz tego atakowały Kijów 185 statków bezzałogowych.

Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła albo zneutralizowała 156 obiektów, w tym dwie rakiety. W cele w Kijowie i okolicach trafiły cztery rakiety przeciwokrętowe i 26 balistycznych oraz 23 dronów szturmowych.

Oprócz Kijowa i okolic rosyjskie rakiety trafiały w cele w regionie Sum, Charkowa i Połtawy.

Prezydent Zełenski poinformował po ataku, że z powodu braku rakiet do kompleksów Patriot Ukraina była zdolna zestrzelić tylko jedną z rakiet balistycznych. Zwrócił się do krajów wspierających Ukrainę o przekazanie broni do zwalczania rakiet balistycznych. „Brak rakiet przechwytujących zachęca Rosję do atakowania rakietami balistycznymi , zabijania ludzi i niszczenia budynków mieszkalnych. Każda dostawa antybalistyki ratuje życie naszych ludzi, a każda noc, gdy takiej broni nie mamy, prowadzi do tylu ofiar.”

Jaki jest kontekst:

Rosjanie, wykorzystując osłabienie ukraińskiej obrony powietrznej spowodowane niedoborem pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej Patriot, przeprowadzili serię ataków na Kijów oraz największe ukraińskie miasta. Ponadto rosyjskie pociski balistyczne uderzyły w porty czarnomorskie, a drony nowej generacji Gerań o napędzie odrzutowym trafiły co najmniej pięć statków cumujących przy nadbrzeżach.

Miniona noc była kolejną z tej serii ataków.

Podczas niedawnej wizyty prezydenta Zełenskiego w Waszyngtonie, Donald Trump zapowiedział, że USA mogą przekazać Ukrainie licencję do produkcji rakiet do systemu Patriot. Jednak wczoraj już się wycofał z tej obietnicy, tłumacząc to m.in. tym, że Ukraina w przyszłości może zagrażać USA.

Czytaj także:

Przeczytaj także: