0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:36 15-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Ramil Sitdikov / POOL / AFPFot. Ramil Sitdikov ...

Putin: pokój w Ukrainie i Europie możliwy tylko na rosyjskich warunkach

Rosja, tak jak powiedział Trump, chce pokoju, ale możliwy jest on tylko na rosyjskich warunkach „Im szybciej, tym lepiej”- ogłosił Putin. Lista żądań Moskwy się wydłuża.

Co się stało?

Przyjmując listy uwierzytelniające od nowych ambasadorów (w tym dziesięciorga z Europy: Austrii, Czech, Francji, Norwegii, Portugalii, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii, Szwecji i Włoch) Putin wypowiedział się w sprawie Ukrainy i porządku światowego po raz pierwszy od ataku Trumpa na Wenezuelę oraz groźbach pod adresem Iranu i Grenlandii. Było to zarazem duże wydarzenie także dlatego, że Putin nie ma za wiele okazji do zwracania się bezpośrednio i publicznie do przedstawicieli Europy (na zdjęciu).

Putin powtórzył to, co wcześniej Trump mówił w wywiadzie dla Reutersa: że Rosja bardzo chce zawrzeć pokój. Z tym że zaznaczył – musi być to pokój na warunkach Putina, a nie tych, które Amerykanie uzgadniają z Ukraińcami i Europejczykami. „20-punktowy” plan pokojowy Trumpa się więc nie liczy,

„Amerykanie przeprowadzili wiele rozmów zarówno z Ukraińcami, jak i Europejczykami. Ważne jest, aby strona rosyjska również wyraziła swoje stanowisko w toczących się dyskusjach” – powiedział tuz przed wystąpieniem Putina jego rzecznik Pieskow.

Nowe porozumienie ma według Putina dotyczyć „nowej, niezawodnej i sprawiedliwej architektury bezpieczeństwa europejskiego i globalnego”.

„Kryzys wokół Ukrainy był bezpośrednią konsekwencją wieloletniego ignorowania uzasadnionych interesów Rosji i celowego działania mającego na celu tworzenie zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa, w tym przesuwania NATO w kierunku granic Rosji, wbrew publicznym obietnicom”.

„Zaproponowaliśmy opcje i racjonalne rozwiązania, które mogłyby zadowolić wszystkich – w Ameryce, Europie, Azji i na całym świecie. Wierzymy, że warto powrócić do merytorycznej dyskusji na ten temat, aby umocnić warunki pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie – im szybciej, tym lepiej” – mówi Putin, wyraźnie nawiązując do swojego ultimatum z 2021 r. Obejmującego, przypomnijmy, także Polskę.

Ukraina i NATO mają więc ustąpić, bo tylko to zapewni zdaniem Putina „długotrwały pokój” . Ukraina – jak dzień wcześniej powtórzył kolejny raz szef MSZ Rosji Ławrow – ma oddać Rosji te ziemie, których ona chce („Noworosję”), zmienić swoje prawo, wybrać prorosyjskie władze i pozwolić na niszczenie ukraińskiej narodowości. NATO ma się cofnąć do granic sprzed 1999 roku.

„Nasz kraj dąży do długotrwałego i trwałego pokoju, który niezawodnie zapewni bezpieczeństwo wszystkim. Nie wszyscy, w tym Kijów i wspierające go stolice, są na to gotowi. Mamy jednak nadzieję, że prędzej czy później ta potrzeba zostanie uznana. Do tego czasu Rosja będzie konsekwentnie realizować swoje cele”.

Rzecznik Putina mówi w tym samym czasie, że czasu na umowę zostało mało, bo sytuacja Ukrainy pogarsza się z każdym dniem. Dla Moskwy nie ma znaczenia, że przyjęcie warunków kapitulacji postawiłoby obywateli Ukrainy w jeszcze gorszej sytuacji.

Jaki jest kontekst?

Po agresywnych ruchach Trumpa w Wenezueli i wobec Grenlandii Moskwa zaostrzyła retorykę. Jak pisaliśmy, nie za bardzo ma inne wyjście, bo w tych okolicznościach pokój na innych warunkach niż własne, byłby klęską Putina .

Przeczytaj także:

Jest to kolejne potwierdzenie, że Rosja odrzuca porozumienia amerykańsko-ukraińsko-europejskie w sprawie ustępstw Ukrainy wobec Rosji i zachodnich gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Nie byłby to bowiem sukces Putina. Ale też Putin nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać „sprawy Ukrainy”, Trump zaś niewiele mu pomógł. Stąd pomysł przeniesienia rokowań na wyższy, globalny poziom.

  • Putin proponuje więc nowy podział świata w toku negocjacji między potęgami, z użyciem instrumentów ONZ: „Rozsądnym wyjściem z tej sytuacji wydaje się bardziej stanowcze żądanie, aby wszyscy członkowie społeczności międzynarodowej przestrzegali prawa międzynarodowego, a także udzielenie realnej pomocy rodzącemu się, bardziej sprawiedliwemu, wielobiegunowemu porządkowi świata”. A Rosja „popiera wzmocnienie centralnej roli ONZ w sprawach globalnych”.
  • Koncepcja „prawa międzynarodowego” pozwala tez Putinowi lekko dystansować się od Trumpa, bez zrywania z nim kontaktów: Rosja ataku na Wenezuelę nie pochwala, ale gotowa jest o tym porozmawiać.
  • Rosja ogłasza też, że do amerykańsko-rosyjskich rokowań w sprawie odnowienia traktatu Start ma być wliczany arsenał nuklearny Wielkiej Brytanii i Francji. Bo już nie o Ukrainę i stosunki USA-Rosja tu chodzi.
  • Jednocześnie do oficjalnego przekazu wpuszczana jest pogłoska, że kontyngent rozjemczy w Ukrainie mógłby się także składać z wojsk z „krajów globalnego Południa i Chin”(Pieskow pozwala sobie zadać pytanie o to na oficjalnym briefingu 15 stycznia, by następnie odpowiedzieć, że nie ma w tej sprawie komentarza).
  • Przedstawiciele Kremla grożą też w dniu wystąpienia Putina Wielkiej Brytanii „uznaniem ją za stronę konfliktu”, jeśli Ukraina dostanie brytyjskie rakiety dalekiego zasięgu. Powtarzają, że Rosja na pewno zniszczy wszystkie siły rozjemcze stacjonujące w Ukrainie.

Kreml próbuje też zdemobilizować Europę. Do stale powtarzanej groźby, że po następnych wyborach władzę w krajach europyjskich przejmą siły antyunijne i prorosyjskie, Putin dołączył obietnicęobopólnie korzystnych relacji ze wszystkimi partnerami międzynarodowymi w imię powszechnego dobrobytu, dobra i rozwoju”.

Jednocześnie widać w rosyjskim oficjalnym przekazie obawy przed kolejnymi dostawami broni dla Ukrainy. Przez polskie lotnisko w Jasionce ma teraz przechodzić wyjątkowo dużo dostaw – informuje RIA Nowosti. A rzeczniczka MSZ Zacharowa dodaje: „Obserwatorzy zauważają, że najaktywniejszą rolę w dostawach produktów wojskowych przez ten tzw. węzeł odgrywają brytyjskie i kanadyjskie siły powietrzne, a także prywatne linie transportowe współpracujące z armią amerykańską. Ponadto rejestrowane są również loty medyczne, głównie z Niemiec i Hiszpanii”.

Propaganda Kremla nie ukrywa, że uderzenia ukraińskie w głąb Rosji są coraz bardziej celne i dotkliwe.

14:59 15-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl.Fot. Grzegorz Celeje...

Areszt dla Ziobry? Rozprawa odroczona

Obrońcy polityka, na którym ciąży 26 zarzutów prokuratorskich, wnioskują o wyłączenie sędzi

Co się wydarzyło

W czwartek 15 stycznia 2026 miało się odbyć posiedzenie dotyczące wniosku o areszt dla byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do 5 lutego 2026 r.

Jak opisuje Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”, wkrótce po otwarciu posiedzenia sąd ogłosił przerwę. Trwała ona ponad godzinę, a kwadrans po godz. 12 sąd zarządził kolejną przerwę. Przed godziną 15 obrońcy Zbigniewa Ziobry poinformowali, że posiedzenie zostało odroczone do 5 lutego 2026.

Już wcześniej, 22 grudnia 2025, posiedzenie w tej sprawie zostało odroczone. Wtedy też wnioskowali o to obrońcy Ziobry, twierdząc, że prokurator nie przedstawił Sądowi wszystkich dokumentów. Zarzucili prokuraturze, że nie dołączyła niejawnego dokumentu z akt sprawy ws. zakupu Pegasusa. Jak wyjaśniał w OKO.press Mariusz Jałoszewski, dokument nie miał znaczenia dla sprawy. „Za zakup Pegasusa odpowiadał bowiem wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który dostał za to zarzuty”.

Jaki jest kontekst

Polityk, który przez 10 lat był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządach Prawa i Sprawiedliwości, schronił się na Węgrzech u politycznego sojusznika PiS Viktora Orbana.

O wątpliwościach prawnych wokół przyznania Ziobrze azylu na Węgrzech pisała w OKO.press Paulina Pacuła.

Przeczytaj także:

Natomiast Mariusz Jałoszewski pokazywał, w jaki sposób obrońcy Ziobry próbują zablokować jego tymczasowe aresztowanie.

Przeczytaj także:

Dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek opisał w środę 14 stycznia przekaz dnia PiS w sprawie Ziobry. Politycy pratii Kaczyńskiego mieli podkreślać, że służby chcą uprowadzić Ziobrę i wywieźć go w bagażniku do Polski na polecenie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. W dokumencie pojawia się sfromułowanie „mojego klienta”, czyli przekaz dnia został żywcem skopiowany z wypowiedzi obrońcy Ziobry.

13:14 15-01-2026

Prawa autorskie: Photo by Omar AL-QATTAA / AFPPhoto by Omar AL-QAT...

Witkoff: w imieniu Trumpa ogłaszam drugą fazę planu pokojowego dla Gazy

Amerykanie ogłosili, że teraz czas na technokratyczny rząd i demilitaryzację Hamasu. Palestyńska grupa twierdzi, że jest gotowa złożyć broń, ale proces ten będzie trudny i może rozbić się o liczne szczegóły

Co się wydarzyło

„Dzisiaj, w imieniu prezydenta Trumpa, ogłaszamy uruchomienie drugiej fazy 20-punktowego Planu Prezydenta zakończenia konfliktu w Strefie Gazy. Przechodzimy od zawieszenia broni do demilitaryzacji, technokratycznego zarządzania oraz odbudowy” – napisał w środę w mediach społecznościowych specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff.

Jedną z kluczowych części drugiej fazy jest przekazanie władzy w Strefie Gazy technokratycznemu komitetowi palestyńskiemu. Również w środę egipski minister spraw zagranicznych Badr Abdelati przekazał, że skład tego 15-osobowego komitetu zostanie oficjalnie ogłoszony wkrótce. Zdaniem źródeł izraelskiego dziennika „Ha-Arec” większość z nich pochodzi z Gazy i nie ma wśród nich członków Hamasu, choć część z nich ma związki z Fatahem – palestyńską partią, która pełni kluczową rolę w rządzeniu na Zachodnim Brzegu.

Według nieoficjalnych informacji szefem komitetu ma zostać Nabil Sza'as, polityk z doświadczeniem w rządzie Palestyńskiego Rządu Narodowego na Zachodnim Brzegu.

Członkowie komitetu mają otrzymywać formalne nominacje od Rady Pokoju. Utworzyć ma ją Biały Dom, ale na razie wciąż nie wiadomo, kto będzie w niej zasiadał. Wcześniej spekulowało się, że będzie to między innymi były brytyjski premier, Tony Blair.

Drugi kluczowy punkt drugiej fazy to demilitaryzacja Hamasu. Amerykański serwis Axios pisze, że członkowie grupy sugerują, że są gotowi na ten ruch. Obecni dziś w Kairze na dalszych rozmowach członkowie Hamasu aprobują proponowany skład rady.

Jaki jest kontekst

Pierwsza faza porozumienia Trumpa i zawieszenie broni w Strefie Gazy trwa od 10 października 2025 roku. Strefa Gazy podzielona jest obecnie na dwie, mniej więcej równe powierzchnią części, rozdzielone tak zwaną żółtą linią. Izraelczycy w pełni kontroluje część przy granicy z własnym państwem.

Trwająca ponad trzy miesiące pierwsza faza przyniosła sporo problemów. Izraelczycy opóźniali otwarcie przejścia granicznego w Rafah, utrudniając dostęp do pomocy humanitarnej Palestyńczykom. W trwających pomimo zawieszenia broni nalotach izraelskich zginęło kilkaset osób. Dla Izraela podstawowym problemem pozostawał brak zwrotu ciała ostatniego zakładnika. Witkoff twierdzi, że Hamas zobowiązał się wykonać to zobowiązanie w kolejnej fazie porozumienia.

Na tym etapie doniesienia medialne nie mówią, czy izraelska armia zamierza wycofać się w najbliższym czasie poza granice kontrolowanej przez siebie części Strefy Gazy.

Niezależnie od tego kto i jak będzie w najbliższych tygodniach i miesiącach rządził Gazą i jak z tymi władzami współpracować będzie Izrael, skala wyzwań jest ogromna. W wyniku prowadzonej przez Izrael przez dwa lata wojny dalej setki tysięcy osób mieszkają w tymczasowych namiotach w trudnych zimowych warunkach. Według ONZ wciąż około 1,1 mln osób wymaga pilnej pomocy humanitarnej.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

11:16 15-01-2026

Prawa autorskie: 09.01.2026 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl09.01.2026 Warszawa ...

Tusk: „Polska się obroniła przed atakami na infrastrukturę energetyczną”

Największy od lat atak na infrastrukturę energetyczną w Polsce mógł pozbawić ciepła pół miliona osób

Co się wydarzyło

29 i 30 grudnia 2025 doszło do ataków na polską infrastrukturę energetyczną – poinformował w czwartek 15 stycznia 2026 premier Donald Tusk. Tusk spotkał się z dziennikarzami po posiedzeniu rządowego zespołu, który dotyczył tych ataków. Brali w nim udział przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne, w tym ministrowie energii i cyfryzacji i przedstawiciele służb specjalnych.

Zaatakowano farmy wiatrowe i dwie elektrociepłownie. „Te ataki były wymierzone w ten system, który umożliwia zarządzanie prądem pochodzącym z OZE” – przekazał premier.

Według premiera ataki „nie były przesadnie masywne i nie dotyczyły np. systemów przesyłowych”. Stwierdził też: „Mamy w tej chwili też poważne powody przypuszczać, że te ataki były przygotowywane już od wielu, wielu tygodni”.

A jaki mógłby być skutek ataku? „Gdyby ten atak się powiódł, gdyby wszystko to, co zorganizowano było skuteczne, to nawet do pięciuset tysięcy ludzi byłoby pozbawionych ciepła” – powiedział dziennikarzom premier.

Mimo że celem ataku było wywołanie blackoutu, jak wcześniej informował media wicepremier Krzysztof Gawkowski, „ten atak praktycznie nie doprowadził do żadnych negatywnych konsekwencji” – powiedział Tusk. Według niego Polska poradziła sobie z tymi atakami. Zadziałały systemy zabezpieczające.

„Nie zmarnowaliśmy tego czasu i że polski system energetyczny jest na tyle, na ile to jest możliwe we współczesnym świecie, jest bezpieczny przeciw tego typu ingerencjom czy atakom. Ale nie możemy lekceważyć sygnałów” – mówił Tusk.

Kto przeprowadził te ataki? „Nie ma twardych dowodów, ale wiele na to wskazuje, że te ataki były przygotowane przez grupy wprost związane z rosyjskimi służbami” – stwierdził premier.

Dodatkowym kontekstem jest to, że Polska prowadzi wymianę energetyczną z Ukrainą – czasem sprzedajemy Ukraińcom prąd, a czasem go od nich kupujemy. Tymczasem infrastruktura energetyczna jest pod nieustanną presją ataków ze strony Rosji i to też ma konsekwencje dla Polski – mówił premier.

Tusk zapowiedział wprowadzenie ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Ma ona być procedowana szybką ścieżką – rząd prosi Senat o niewprowadzanie poprawek, apeluje też do prezydenta Karola Nawrockiego o szybki podpis.

„Będziemy chcieli dzięki tej ustawie także wyposażyć odpowiednie instytucje w mocne narzędzia, także kontroli zdobywania informacji i chronienia polskiego rynku przed takimi systemami, takimi urządzeniami, które mogłyby obcym państwom ułatwiać ingerencję, pozyskiwanie informacji. Nie tylko chodzi tu o Rosję, ale generalnie o taką autonomizację i też polonizację oczywiście systemów cyberbezpieczeństwa” – mówił o zawartości ustawy premier.

Jeszcze dziś (15 stycznia 2026) w tej sprawie mają się spotkać z prezydentem minister koordynator ds. służb specjalnych, minister obrony i szefowie służb specjalnych. „Tutaj nie powinno być politycznych sporów” – dodał, odnosząc się do trwającego konfliktu rządu i prezydenta.

Jaki jest kontekst

Już w październiku 2025 w OKO.press ostrzegała Anna Mierzyńska:

„Najnowsze zatrzymania osób podejrzanych o działania na rzecz rosyjskiego wywiadu oraz ostrzeżenia wywiadowcze służb Danii i Niemiec dowodzą, że minął okres «wyhamowania» w wojnie hybrydowej Rosji z Europą. Zagrożenie akcjami sabotażowymi rośnie”. Zatrzymane wówczas przez ABW osoby planowały „prowadzenie rozpoznania obiektów wojskowych i elementów infrastruktury krytycznej”.

Nasza dziennikarka cytowała raport międzynarodowego think tanku International Institute for Strategic Studiesz sierpnia 2025:

„Przez kampanię sabotażu, wandalizmu, szpiegostwa i tajnych działań, Rosja dąży do destabilizacji rządów europejskich, podważenia poparcia społecznego dla Ukrainy poprzez obciążenie Europy kosztami społecznymi i gospodarczymi. Dąży też do osłabienia zbiorowej zdolności NATO i Unii Europejskiej do reagowania na rosyjską agresję”.

Natomiast w październiku duński wywiad ostrzegał: „Rosja wykazuje coraz większą gotowość do stosowania środków hybrydowych przeciwko Europie i w Europie, co doprowadziło do wzrostu zagrożenia fizycznego sabotażu w Danii”.

Przeczytaj także:

07:18 15-01-2026

Prawa autorskie: (Photo by Brendan SMIALOWSKI / AFP(Photo by Brendan SM...

Trump robi retoryczny krok w tył w sprawie ataku na Iran. Ale Amerykanie ewakuują bazę w Katarze

Amerykański prezydent sieje chaos informacyjny w sprawie Iranu. Dzień wcześniej sugerował, że atak nadchodzi, teraz się z tego wycofuje

Co się wydarzyło

„Mówią nam, że zabijanie w Iranie ustaje — już ustało — ustaje. Nie ma żadnych planów egzekucji, ani jednej egzekucji — powiedziano mi to z wiarygodnego źródła” – powiedział w środę 14 stycznia po południu prezydent USA Donald Trump.

Wcześniej Trump sugerował, że Amerykanie skłaniają się ku uderzeniu w Iran w odpowiedzi na brutalne tłumienie protestów przez irański rząd. Zapytany o to wprost, Trump powiedział: „Poczekamy i zobaczymy jak to wygląda, ale otrzymaliśmy bardzo dobre stanowisko od ludzi z drugiej strony, którzy wiedzą co się dzieje”.

Trump nie powiedział jednak, kim jest jego źródło informacji – nie wiemy, czy chodzi o Amerykanów, Irańczyków, dyplomatów. Wypowiedź można więc interpretować jako krok w tył w sprawie ewentualnych ataków na Iran. Jednocześnie jednak Amerykanie wycofali część swojego personelu ze swojej bazy wojskowej Al Udeid w Katarze. A to znak rosnących napięć i obawy przed ewentualną odpowiedzią ze strony Iranu. 23 czerwca 2025 roku w odpowiedzi na amerykański atak na cele związane z irańskim programem nuklearnym, Iran uderzył właśnie w tę bazę.

W podobnym momencie, w którym padły słowa Trumpa, amerykańska stacja informacyjna Fox News wyemitowała wywiad z irańskim ministrem spraw zagranicznycm Abbasem Arakczim. Arakczi powtórzył znane już stanowisko irańskiego rządu: Iran został zaatakowany przez inspirowane z zagranicy komórki terrorystyczne. Przez trzy dni trwały walki z terrorystami, stąd spora liczba ofiar. Irański minister przekonywał, że terroryści ci palili policjantów żywcem, obcinali im głowy i strzelali do zwykłych Irańczyków.

„Dlaczego strzelali do ludzi? Z jednego powodu. Chcieli zwiększyć liczbę ofiar. Dlaczego? Ponieważ prezydent Trump powiedział, że jeśli będą morderstwa, to zainterweniuje. Chcieli go wciągnąć w tren konflikt”.

Irański minister mówił też, że nie słyszał o żadnych planach egzekucji w najbliższych dniach.

Jaki jest kontekst

Zmiana stanowiska Trumpa może wynikać z otrzymania tłumaczenia od irańskich władz. Słowa Arakcziego pasują do wypowiedzi amerykańskiego prezydenta. Trump w przeszłości zmieniał już stanowisko na podstawie tego, co powiedziały mu np. władze Rosji. Jednocześnie amerykański prezydent powiedział, że Amerykanie będą sprawdzać, czy stanowisko, które otrzymali jest zgodne z prawdą.

Stąd bardzo trudno jest z wczorajszej wypowiedzi wyciągać wnioski na temat ewentualnego ataku na Iran.

Szczególnie, że w czerwcu 2025 roku Trump również zmylił opinię publiczną. Gdy Izrael bombardował Iran, Trump powiedział, że decyzję o ewentualnym włączeniu się do ataku podejmie w ciągu dwóch tygodni. Tymczasem wówczas wiedział już, że Amerykanie dołączą do wojny.

Irańscy politycy prowadzą kampanię informacyjną, w której starają się przekonać świat, że są ofiarą złożonego ataku terrorystycznego. Jednocześnie konsekwentnie blokują swoim obywatelom dostęp do internetu. By na świat nie wydostawała się inna wersja zdarzeń niż ta, którą mają władze. Blokada trwa, a dzisiaj w ciągu dnia minie tydzień od jej rozpoczęcia. Irańczycy starają się ją obchodzić, stąd regularnie z kraju wydostają się filmy z protestów przeciwko władzy. Te rozpoczęły się 28 grudnia w odpowiedzi na fatalną sytuację gospodarczą w kraju i silny spadek wartości irańskiej waluty. 8 stycznia protesty eskalowały, a irański rząd wyłączył dostęp do sieci i według licznych świadectw w wielu miejscach rozpoczął brutalną rozprawę z protestującymi.

Liczba ofiar jest dziś niemożliwa do zweryfikowania. Bardzo możliwe, że ofiar jest więcej niż w 2019 roku, gdy irańskie władze najprawdopodobniej zabiły około 1,5 tys. osób, by zdławić bunt. Chaos, jaki wytworzyły protesty, starają się wykorzystać również grupy separatystyczne – Turcy ostrzegali w ostatnich dniach Irańczyków, że granicę z Irakiem próbowali przekroczyć kurdyjscy bojownicy.

Całego ruchu protestów nie da się jednak sprowadzić do zbrojnego separatyzmu czy terroryzmu. Władze irańskie widzą jednak w buncie zagrożenie dla własnej władzy i pełzającą rewolucję. Stąd decyzja, by bunt zdławić silną ręką. Niewykluczone, że w najbliższych dniach faktycznie uda się irańskiemu rządowi zdławić obecny ruch protestu. Bez rozwiązania poważnych problemów gospodarczych kraju i po kolejnym ataku na własnych obywateli rządzenie Republiką Islamską będzie jednak coraz trudniejsze.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także: