Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Izrael ogłosił w nocy, że wchodzi w kolejny etap wojny z Iranem i zintensyfikował ostrzały. „Wczorajsza noc była najgorsza. Dom trząsł się przez pięć minut bez przerwy” – powiedział BBC mieszkaniec Teheranu. USA złagodziło z kolei sankcje na rosyjską ropę.
Teheran i Bejrut znalazły się w nocy pod silnym ostrzałem Izraela.
W stolicy Libanu odnotowano 26 ataków – głównie w infrastrukturę Hezbollahu. Zniszczono co najmniej trzy budynki. Setki ludzi spędziły noc na ulicach – bo izraelska armia nakazała im ewakuację, głównie z południa Bejrutu.
„Widziałem, jak niektórzy wybiegali ze swoich domów boso” – mówił CNN właściciel miejscowej kwiaciarni, Husejn. Izraelski minister finansów Becacel Smotricz dodał, że region ten, uznawany za bastion Hezbollahu, może podzielić losy Chan Junis w Strefie Gazy.
W centrum Iranu, prawie dwa tysiące kilometrów dalej, bombardowania, odłosy wybuchow i samolotów przelatujących nad miastem słychać było jeszcze rano. J
ak przekazuje katarska telewizja Al Jazeera, co najmniej dwie osoby zginęły w wyniku czwartkowego ataku rakietowego USA i Izraela w Sziraz, na południu Iranu. Do uderzenia doszło w jednej z dzielnic mieszkalnych.
Al Jazeera podała też, że mieszkańcy Dubaju otrzymali w piątek rano ostrzeżenia o konieczności schronienia się przed potencjalnym zagrożeniem rakietowym ze strony Iranu. W Kuwejcie odłamki przechwyconego irańskiego pocisku uszkodziły samochód, władze Bahrajnu przekazały z kolei, że w nocy w stolicy, w Manamie, doszło do kilku pożarów. Pociski irańskie trafiły w hotel i dwa budynki mieszkalne. Nie ma jednak informacji o ofiarach ataków.
Drony lub pociski wystrzeliwane z Iranu przechwyciły Katar, Kuwejt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Tymczasem USA zdecydowały o złagodzeniu sankcji na rosyjską ropę na 30 dni – tak, by umożliwić Indiom dostawy ropy z Rosji z powodu wstrzymania dostaw z państw arabskich z powodu zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz. W Zatoce Perskiej, w cieśninie Ormuz, którędy przepływa niemal połowa indyjskiego importu ropy i gazy, utknęły miliony baryłek ropy i gazu z Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i ZEA.
Władze Indii twierdzą, że stają na skraju paraliżu kraju, bo zapasów wystarczy im raptem na 25 dni.
„Chcemy oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby [reżim – przyp.red.] w 10 lat” – mówił prezydenta USA Donald Trump w wywiadzie dla NBC News. Twierdzi, że Stany Zjednoczone już „mają kilku ludzi”, którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów Iranu. Wykluczył przy tym wkroczenie wojsk amerykańskim na terytorium Iranu uznając to za stratę czasu.
Nasilone nocne ataki w Bejrucie i Teheranu władze Izraela, uzasadniały tym , że zakończyły wstępną fazę uderzeniową i przechodzą do „następnego etapu” inwazji, którym ma być intensyfikacja uderzeń w „fundamenty reżimu” i jego „potencjał militarny”.
Koncepcja zdaje się zmieniać; jeszcze przed kilkoma dniami Trump mówił o operacji, która potrwa do miesiąca. Dziś – że nie ma limitów czasowych. „Nie mogą mieć broni nuklearnej. To numer jeden, dwa i trzy. Numer cztery: żadnych rakiet balistycznych” – ogłosił w wywiadzue dla magazynu „Time”.
Jak podaje Irański Czerwony Półksiężyc, co najmniej 1332 osoby zginęły od rozpoczęcia wojny w Iranie.
Senat, a potem Izba Reprezentantów USA odrzuciły rezolucję, która zobowiązywała Donalda Trumpa do wstrzymania ataków na Iran aż do czasu uzyskania autoryzacji Kongresu. To ósma już nieudana próba zahamowania jego zapędów militarnych
Projekt rezolucji zakazującej Trumpowi dalszej wojny z Iranem pojawił się na najpierw na obradach Senatu USA w czwartek 5 marca – gdzie storpedowali go Republikanie. Niemal wszyscy, z wyjątkiem Randa Paula z Kentucky, zagłosowali przeciwko rezolucji. Za projektem głosowali niemal wszyscy Demokraci, z wyjątkiem John Fettermanna (Pensylwania). „Obaj politycy mają długą tradycję sprzeciwiania się władzom swoich ugrupowań” – zwraca uwagę Maciej Czarnecki z „Wyborczej”.
Jeszcze tego samego dnia projekt rezolucji trafił do Izby Reprezentantów. I tam również został odrzucony. „New York Times” informuje, że ręka w rękę, z Republikanami zagłosowała część Demokratów. Za rezolucją, która zabrania Trumpowi interwencji militarnych bez zatwierdzenia ich przez Kongres zagłosowało 212 kongresmenów. Przeciwko – 219. Jak czytamy w NYT, wśród nich jest czterech Demokratów. Dwóch Republikanów z kolei, powołując się na argumenty dotyczące nadużywania władzy wykonawczej przez Donalda Trumpa i lekceważenie władzy ustawodawczej, zagłosowało za przyjęciem rezolucji.
Projekt rezolucji przygotowała dwójka polityków, Thomas Massie, republikanin z Kentucky, oraz Ro Khanna, demokrata (Kalifornia).
Przeczytaj także:
Ten pierwszy podczas obrad Izby wskazywał, że amerykańska konstytucja przyznaje Kongresowi, a nie prezydentowi, uprawnienia do inicjowania wojny. To efekt Rezolucji o Uprawnieniach Wojennych (War Powers Resolution) z 1973 roku, która pozwala na szerszą debatę wokół ewentualnego zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w konflikt.
Jak wynika z tych zapisów, prezydent może wysłać siły zbrojne do działań wojennych tylko w przypadku narodowego stanu wyjątkowego (np. ataku na terytorium USA), na mocy autoryzacji Kongresu lub wypowiedzenia wojny.
Republikanie twierdzą, że ową autoryzację sprowadzić można do poinformowania Kongresu o użyciu siły.
Przypomnijmy: w przypadku braku zgody Kongresu, operacje wojskowe muszą zostać zakończone w ciągu 60 dni (z możliwością przedłużenia o 30 dni na bezpieczne wycofanie wojsk).
Rezolucja, którą nieskutecznie wprowadzić w życie usiłowali Demokraci, jest już ósmą nieudaną próbą powściągnięcia zapędów militarnych Donalda Trumpa. Wcześniej senatorowie głosowali w sprawie interwencji w Wenezueli, uderzeń w łodzie na Karaibach i Pacyfiku, czy akcji przeciw Iranowi.
W czwartek 5 marca w Izbie Reprezentantów słychać było głosy, że uchwalenie rezolucji ograniczającej władzę Trumpa w obecnym momencie to de facto prezent dla wrogów, osłabiający siłę USA. Inni podnosili, że wojna w Iranie jest nielegalna.
Kongres, jak podaje agencja Reutersa, może jednak wkrótce odegrać większą rolę, jeśli Biały Dom zwróci się o uchwalenie dodatkowych środków, by m.in. uzupełnić zasoby kluczowych rodzajów amunicji, szybko zużywanej przez wojsko w Iranie.
Według agencji mowa nawet o wsparciu w wysokości 50 miliardów dolarów. Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów powiedział, że „czeka na Biały Dom i Pentagon, by dali mu znać” w tej sprawie, i że prowadzi już dialog z administracją na temat dodatkowych środków.
Przeczytaj także:
Chodzi o przetwarzanie danych wyborców z bazy PESEL bez podstawy prawnej przed wyborami kopertowymi w 2020 r. Według WSA posłuszeństwo premierowi ma pierwszeństwo przed ochroną danych 30 mln obywateli
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że Poczta Polska była zobowiązana do wykonania decyzji premiera Mateusza Morawieckiego o przygotowaniu w 2020 roku do wyborów prezydenckich.
Przypomnijmy, że tę decyzję Naczelny Sąd Administracyjny uznał za nieważną i nieistniejącą, ale zdaniem WSA decyzja obowiązywała Pocztę Polską do momentu ustalenia, że jest nieważna.
W 2020 r. PiS próbował zorganizować wybory prezydenckie. Mógł je odłożyć z powodu pandemii, ale to mogło zmniejszyć szanse Andrzeja Dudy na reelekcję. Dlatego PiS postanowił zorganizować wybory „korespondencyjne”, z użyciem Poczty Polskiej.
Ustawa w tej sprawie przyjęta została bez dyskusji, w błyskawicznym tempie. Karty wyborcze miała dostarczyć głosującym Poczta Polska do skrzynek, a głosy oddawać mieliśmy do worków na ulicach – by nie gromadzić się w lokalach wyborczych, bo trwała pandemia Covid-19.
Z powodu błędów, które zawierała ustawa, była ona niewykonalna. Politycy PiS nie chcieli jednak tego powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zamiast tego zapewniali, że „na ich odcinku” sprawa jest jak najbardziej wykonalna. Opisywała to w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk.
Przeczytaj także:
Najpoważniejszy prawny problem polegał na tym, że PiS zaczął przygotowania do wyborów kopertowych zanim ustawa o tym weszła w życie. Nie miał więc do tego podstawy prawnej. Premier Mateusz Morawiecki nakazał Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych drukować karty wyborcze, a Poczcie przygotować się do ich dystrybucji, choć nie miał do tego prawa.
Poczta nie wiedziała, jak dostarczyć karty do głosowania do domów (3 mln gospodarstw nie ma skrzynek pocztowych – to jedna z rzeczy, których PiS w pośpiechu nie zauważył). Nie istniał też centralny spis wyborców.
Orientacyjnych danych o tym, gdzie są wyborcy, dostarczyć mogła tylko baza PESEL, ale zawiera ona tylko dane o zameldowaniu, a nie o miejscu zamieszkania. Mimo to Poczta Polska wystąpiła do Ministra Cyfryzacji o dane z tej bazy – po to by móc orientacyjnie ustalić, ile z każdych pocztowych punktów WER (Węzeł Ekspedycyjno-Rozdzielczy) powinien dostać pakietów.
Szczegółowe dane 30 mln wyborców zostały przewiezione z Ministerstwa Cyfryzacji na dyskach, w zbrojnym konwoju. Następnie były przetwarzane na serwerach Poczty, ale nikt nie wie, jak i czy były bezpieczne.
Było to złamanie Konstytucji, która gwarantuje obywatelom prawo do prywatności. A polega ono m.in. na tym, że państwo nie może przetwarzać naszych danych bez podstawy prawnej i bez wykazania, że jest to koniecznie i niezbędne.
Te same gwarancje daje nam unijne rozporządzenie RODO. Wskazuje ono warunki brzegowe, które trzeba spełnić, by przetwarzać dane osobowe. Ma to zminimalizować ryzyko, że ktoś nieuprawniony dostanie się do naszych danych i wykorzysta je na naszą niekorzyść.
Dane o nas, które przejęła Poczta Polska, miały zostać zniszczone w maju 2020 r. Co się z nimi działo do tego momentu, kto mógł je przejąć i co z nimi zrobić – nie wiadomo. Nie powstały bowiem żadne procedury ochronne.
Baza danych 30 milionów dorosłych Polaków jest bazą bezcenną i można ją wykorzystać nie tylko przeciwko poszczególnym obywatelom, ale i całemu państwu.
Ówczesny prezes UODO, działacz PiS Jan Nowak, nie widział w tym jednak problemu – o czym zeznał przed sejmową komisją śledcza ds. wyborów kopertowych.
Przeczytaj także:
Decyzję Morawieckiego o przekazaniu Poczcie Polskiej danych osobowych obywateli natychmiast zaskarżył ówczesny rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Kancelaria Premiera i Poczta Polska broniły się do upadłego – ostateczny wyrok NSA unieważniający tę decyzję zapadł dopiero 28 czerwca 2024 r. (sygn. akt III OSK 4524/21)
18 marca 2025 r. nowy prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski, po przeprowadzeniu postępowania, nałożył na Pocztę Polską za przetwarzanie danych ze złamaniem przepisów RODO karę w wysokości 27 mln zł . Nałożył też karę w wysokości 100 tys. zł na Ministra Cyfryzacji (instytucję, nie człowieka), który przekazał te dane Poczcie Polskiej.
Przeczytaj także:
5 marca 2026 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie decyzję tę oddalił. Z ustnego uzasadnienia cytowanego prze z „Dziennik Gazetę Prawną” wynika, iż zdaniem sądu decyzja, której nieważność stwierdzono, wiązała jednak spółkę do czasu stwierdzenia jej nieważności.
„Tym samym do czasu prawomocnego stwierdzenia nieważności decyzji przez orzeczenie sądu należało przyjąć, że decyzja ta korzystała z domniemania legalności”.
Zatem polecenie premiera miało być ważniejsze niż ochrona kluczowych praw obywateli
Nie jest to jednak koniec tej sprawy – należy się spodziewać skargi kasacyjnej do NSA.
Siły Obronne Izraela wydały „nakaz ewakuacji” mieszkańcom południowych przedmieść stolicy Libanu – Bejrutu. Dotyczy to wypędzenie z domów od 300 do 700 tysięcy libańskich cywili
Izrael na dużą skalę zamierza rozszerzyć działania wojenne w Libanie – gdzie atakuje pozycje proirańskiego Hezbollahu, który włączył się do konfliktu USA i Izraela z Iranem. Wynika to z nakazu ewakuacji skierowanego do mieszkańców południowej części Bejrutu. Chodzi o cztery położone na przedmieściach dzielnice Bejrutu: Bourj el-Barajneh, Hadath, Haret Hreik i Shiyyah. Nakaz ewakuacji skierowany jest w tej chwili do około 300-700 tysięcy Libańczyków. Wcześniej izraelskie wojsko domagało się ewakuacji jedynie pojedynczych budynków lub kwartałów domów w Libanie.
„Ratujcie swoje życie i natychmiast ewakuujcie się z domów. Uważajcie, podróż na południe jest zabroniona. Każdy ruch na południe może zagrozić waszemu życiu. Poinformujemy Państwa o bezpiecznym czasie powrotu do domów” – w ten sposób rzecznik Sił Obronnych Izraela płk Awichaj Adrae (IDF) ogłosił w mediach społecznościowych makaz ewakuacji dla mieszkańców południowej części Bejrutu.
Operująca na terytorium Libanu proirańska organizacja zbrojna Hezbollah rozpoczęła ostrzał rakietowy i dronowy Izraela w reakcji na amerykańsko-izraelski atak na Iran. Armia Izraela bombarduje i ostrzeliwuje w odpowiedzi pozycje Hezbollahu i kontrolowane przez tę organizację tereny w Libanie.
Nakazy ewakuacji wydawane przez Izrael ludności cywilnej atakowanych terytoriów poprzedzają kolejne fazy operacji izraelskiej armii. Tak było w wypadku wojny w Strefie Gazy, tak jest i teraz w wypadku Libanu.
Prezes NBP Adam Glapiński nadal nie ujawnił szczegółów sposobu, w jaki NBP miałby uczestniczyć w sfinansowaniu zakupów uzbrojenia dla polskiej armii według pomysłu Karola Nawrockiego. Tajemniczo opowiadał o przyszłych wielkich zyskach NBP
„Zamierzamy proponować takie działania, które nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych. Podkreślam: nie dążymy do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw. Te rezerwy zgromadziliśmy w innym, ważnym celu państwowym. Jesteśmy w specyficznym miejscu Europy, tak nas Pan Bóg posadowił i musimy mieć jeszcze większe rezerwy” – prezes NBP ogłosił na czwartkowej konferencji prasowej, że nie zamierza sprzedawać polskich rezerw złota na potrzeby finansowania zakupów uzbrojenia dla polskiej armii w ramach koncepcji „polskiego SAFE 0 proc.”, którą zapowiedział w środę 4 marca Karol Nawrocki.
Glapiński nadal nie opisał jednak sposobu, w jaki NBP miałby uczestniczyć w finansowaniu zbrojeń. W zagmatwany sposób opowiadał o tajemniczym sposobie na zwiększenie zysku NBP i przekazaniu go do budżetu. „Sprawa, o której mówię, to jest zysk. Zrobimy ten zysk bardzo duży, standardowymi metodami, nie uszczuplając rezerw, aby posłużył wyłącznie wzmocnieniu naszej obronności. Nasza rola skończy się na przekazaniu tego zysku rządowi. Jest też inna propozycja, inna ustawa, która pozwoliłaby zwiększyć ten zysk do jeszcze wyższego poziomu, o którym nawet nie chcę teraz mówić” – mówił Glapiński.
„Nie przedstawiłem jeszcze żadnych konkretów, do których można by się odnieść. Powód jest prosty: najpierw tę koncepcję muszą poznać rząd, w szczególności ministrowie finansów i obrony narodowego, jak również prezydent” – tak prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński tłumaczył się na czwartkowej konferencji prasowej w kwestii szczegółów koncepcji tzw „polskiego SAFE 0 proc.” W środę 4 marca prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że spotkał się z Glapińskim w celu wypracowania pomysłu na sposób finansowania zakupów uzbrojenia dla Wojska Polskiego, który miałby zastąpić unijny program SAFE. Pobieżnie opisując ten pomysł Nawrocki sugerował, że ma on związek z pokaźnymi polskimi rezerwami złota (NBP zgromadził go już 550 ton) i twierdził, że pozwoli on zagwarantować aż 185 miliardów złotych na zakupy uzbrojenia dla armii. Wywołało to liczne spekulacje dotyczące możliwych sposobów realizacji tej idei – ekonomiści i specjaliści od bankowości wskazywali najczęściej, że rysujące się scenariusze wymagałyby albo znaczącego uszczuplenia polskich rezerw złota, albo też nie byłyby zgodne z prawem.
Przeczytaj także:
Na czwartkowej konferencji prezesa NBP jakichkolwiek konkretów nadal brakowało. Pomysł Karola Nawrockiego wydaje się więc być nadal przede wszystkim narzędziem politycznej rozgrywki między nim a rządem. Nawrocki skłania się ku zablokowaniu udziału Polski w unijnym programie SAFE gwarantującym środki na zakup uzbrojenia od europejskich producentów. Zamiast tego lobbuje – wraz z większością swego obozu politycznego – za zakupami od firm amerykańskich. Przedstawienie rzekomej alternatywy, jaką miałby być polski program finansowania zbrojeń, może mu pomóc w uzasadnianiu przed własnym elektoratem działań polegających na blokowaniu udziału Polski w unijnym programie zbrojeniowym. Polityczny wymiar tego manewru Nawrockiego analizował już w OKO.press Piotr Pacewicz:
Przeczytaj także: