Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Ocena zaskakującej propozycji „polskiego SAFE zero procent” prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego jest o tyle trudna, że od strony ekonomicznej nie wiadomo o co chodzi, a obaj mówcy byli na tyle tajemniczy, że robiło to wrażenie, że sami nie wiedzą o czym mówią. Albo jeszcze gorzej: wiedzą, ale nie chcą tego ujawnić.

Rzecz w tym, że przedstawiając polski SEJF (bo tak chyba powinien mówić prawdziwy patriota), prezydent powiedział tylko, że wydatki 185 mld, czyli takie jak w programie unijnym, zostaną sfinansowane w cudowny sposób całkowicie bezkosztowo. I że krajowy SEJF jest bez porównania lepszy dla Polski niż europejski SAFE. Po pierwsze Polska, po drugie Polacy, po trzecie Sejf.

O ile strona ekonomiczna jest tajemniccza, o tyle jasne jest na czym polega polityczny pomysł Nawrockiego. Czyli, co chce na Sejfie ugrać.

Przeczytaj także:

Co oni sobie wymyślili?

Wojciecha Paczosa, wykładowcę na Uniwersytecie w Cardiff i członka Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, pytamy, jak ocenia pomysł sfinansowania przez NBP programu wartego 185 miliardów.

Makroekonomista rozkłada ręce: "Nie mam pojęcia, jak oni to sobie wyobrażają.

Bank Centralny nie służy do tego, by finansować politykę rządu.

Rezerwy złota to ok. 300 mld zł, obietnica polskiego SAFE oznaczałaby, że trzeba by upłynnić ponad połowę, a tego nie wolno zrobić. Tak samo NBP nie może przecież pozbyć się rezerw walutowych, o których wspomniał prezes Adam Glapiński, zwłaszcza, że Polska jest wciąż bardzo zadłużona.

Jedno i drugie byłoby zabójcze dla państwa, podważyłoby zaufanie do NBP, dało impuls inflacyjny, uderzyło w stabilność polskiej waluty. Z kolei finansowanie wydatków zbrojeniowych z zysku NBP jest o tyle problematyczne, że w 2024 roku nasz bank centralny zanotował stratę. Poza tym prezydent z prezesem musieliby tu wkroczyć w kompetencję rządu, który dysponuje zyskiem (lub finansuje stratę) NBP".

Cztery krajowe korzyści w wojnie z rządem

W kategoriach gry politycznej wszystko jest za to jasne.

Propozycja Karola Nawrockiego narodowej kontrpropozycji wobec europejskiego Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy jest ruchem sprytnym z punktu widzenia polityka, który – już w czasie kampanii wyborczej i przez dziewięć miesięcy prezydentury, buduje swoją pozycję na bezwzględnej walce z rządem i premierem Donaldem Tuskiem osobiście, prezentuje ostry kurs eurosceptyczny połączony z entuzjazmem wobec prezydentury Donalda Trumpa, którego poparcie pomogło mu wygrać wybory a także zgłasza pretensje do przywództwa na polskiej prawicy.

Po pierwsze, zgłaszając propozycję polskiego Sejf w walce z rządem Donalda Tuska i samym premierem, Nawrocki wykonuje posunięcie zaskakujące, a zaskoczenie przeciwnika jest zawsze korzystne. Wychodzi z roli biernej, tego, który został postawiony wobec propozycji rządowej i który musi na nią reagować i odzyskuje inicjatywę, bo to teraz on proponuje. Wywoła zachwyt prawicowych mediów jako ten, który przeatutował i załatwił Tuska. Mniejsza o sens.

Po drugie, unika pułapki politycznej, w jakiej się znalazł, mając do wyboru albo podpisać ustawę o SAFE i narazić się swemu zapleczu politycznemu w postaci zarówno PiS, jak Konfederacji, albo nie podpisywać i narazić się większości obywatelek i obywateli, którzy popierają Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. Takich osób było całkiem sporo w elektoratach prawicowych partii.

Jeśli Nawrocki zawetuje SAFE, co praktycznie zapowiedział, to dlatego, że „ma lepszą propozycję dla Polski”.

Sejf ma uzasadnić weto dla SAFE, zdjąć z Nawrockiego zarzut wetomatu, zwłaszcza, że rzecz dotyczy bezpieczeństwa.

Po trzecie, Nawrocki łamie ograniczenia konstytucyjne swojej roli i stawia się w roli tego, który będzie rządowi narzucał działania, które należą do kompetencji premiera i ministrów. Pomysł – o ile można wnioskować ze strzępów informacji – żeby rząd przeznaczył na program polskiego Sejfu zysk z NBP, oznacza przecież ograniczenie rządu, który może mieć inne przeznaczenie dla tych pieniędzy. Glapiński także wychodzi z roli, bo nie jest zadaniem banku centralnego finansowanie wydatków rządu.

Po czwarte, Nawrocki odzyskuje inicjatywę na prawicy, pokazuje Jarosławowi Kaczyńskiemu i liderom Konfederacji, że to on będzie dyktował warunki i lepiej od nich potrafi realizować nadwiślańską wersję America First, czyli „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”.

Oni potrafili tylko odrzucać pomstując na niemiecki dyktat. Ona ma lepszą propozycję.

Czyli: po pierwsze Nawrocki.

Polski Sejf, UE i USA

Po piąte, Nawrocki utrwala swój wizerunek polityczny jako eurosceptyka wagi ciężkiej, który chce ograniczyć ambicje wspólnotowe UE i pilnuje, żeby Unia nie wkroczyła przypadkiem w kompetencje państw narodowych. Odrzuca ograniczenia, jakie Bruksela i Berlin chcą rzekomo narzucić Polsce i przeciwstawia im program narodowy co najmniej w takim stopniu, jak Narodowy Bank Polski.

Wchodzi w logikę „Europy ojczyzn”, podważając to, co w propozycji SAFE jest najważniejsze, czyli budowanie dodatkowego (poza NATO i USA) filaru bezpieczeństwa, zwłaszcza, że filar amerykański przypomina raczej palmę z rezydencji Trumpa w Miami targaną silnym wiatrem.

Zacytujmy unijne rozporządzenie: „Rosyjska wojna napastnicza przeciwko Ukrainie i jej reperkusje dla bezpieczeństwa Europy i całego świata to dla Unii Europejskiej wyzwanie egzystencjalne (...) Od początku 2025 r. doszło do znacznego pogorszenia sytuacji w zakresie bezpieczeństwa Unii, co jest związane nie tylko z utrzymującym się zagrożeniem ze strony Rosji i jej zintensyfikowanym przechodzeniem na gospodarkę wojenną oraz ewolucją wojny w Ukrainie, ale również z niepewnością wynikającą z pojawienia się sytuacji geopolitycznej, w której Unia musi znacznie zwiększyć wysiłki na rzecz samodzielnego zapewnienia obrony”.

Nawrockiego nie interesuje bezpieczeństwo Europy, bo jego Polska nie należy do Europy w sensie wspólnoty wartości i interesów kontynentu.

A sytuację geopolityczną widzi w sposób jednowymiarowy: America First.

Nawrocki triumfalnie cytuje art. 4 Traktatu o Unii Europejskiej i twierdzi, że polityka bezpieczeństwa to wyłączna domena państw członkowskich, a więc sam pomysł SAFE jest sprzeczny z traktatami. To doprawdy zdumiewająca interpretacja.

Faktycznie art. 4 stwierdza, że „bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego Państwa Członkowskiego”, ale zarazem podkreśla, że „zgodnie z zasadą lojalnej współpracy Unia i Państwa Członkowskie wzajemnie się szanują i udzielają sobie wzajemnego wsparcia w wykonywaniu zadań wynikających z Traktatów”.

1. Zgodnie z artykułem 5 wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich.

2. Unia szanuje równość Państw Członkowskich wobec Traktatów, jak również ich tożsamość narodową, nierozerwalnie związaną z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi, w tym w odniesieniu do samorządu regionalnego i lokalnego. Szanuje podstawowe funkcje państwa, zwłaszcza funkcje mające na celu zapewnienie jego integralności terytorialnej, utrzymanie porządku publicznego oraz ochronę bezpieczeństwa narodowego. W szczególności bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego Państwa Członkowskiego.

3. Zgodnie z zasadą lojalnej współpracy Unia i Państwa Członkowskie wzajemnie się szanują i udzielają sobie wzajemnego wsparcia w wykonywaniu zadań wynikających z Traktatów.

Państwa Członkowskie podejmują wszelkie środki ogólne lub szczególne właściwe dla zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z Traktatów lub aktów instytucji Unii.

Państwa Członkowskie ułatwiają wypełnianie przez Unię jej zadań i powstrzymują się od podejmowania wszelkich środków, które mogłyby zagrażać urzeczywistnieniu celów Unii.

Ten sam Traktat o Unii Europejskiej w art. 42 opisuje

„wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony”, która "stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

Zapewnia Unii zdolność operacyjną opartą na środkach cywilnych i wojskowych. Unia może z nich korzystać w przeprowadzanych poza Unią misjach utrzymania pokoju, zapobiegania konfliktom i wzmacniania międzynarodowego bezpieczeństwa, zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych. Zadania te są wykonywane w oparciu o zdolności, jakie zapewniają Państwa Członkowskie".

Co więcej, Traktat opisuje model współpracy, który idzie dużo dalej niż SAFE: "Państwa Członkowskie, w celu realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony,

oddają do dyspozycji Unii swoje zdolności cywilne i wojskowe,

aby przyczynić się do osiągnięcia celów określonych przez Radę [Europejską]. Państwa Członkowskie wspólnie powołujące siły wielonarodowe mogą również przekazać je do dyspozycji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony".

Art. 42. TUE Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony

1.

Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Zapewnia Unii zdolność operacyjną opartą na środkach cywilnych i wojskowych.

Unia może z nich korzystać w przeprowadzanych poza Unią misjach utrzymania pokoju, zapobiegania konfliktom i wzmacniania międzynarodowego bezpieczeństwa, zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych.

Zadania te są wykonywane w oparciu o zdolności, jakie zapewniają Państwa Członkowskie.

2.

Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony obejmuje stopniowe określanie wspólnej polityki obronnej Unii. Doprowadzi ona do stworzenia wspólnej obrony, jeżeli Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie, tak zadecyduje.

W takim przypadku Rada Europejska zaleca Państwom Członkowskim przyjęcie stosownej decyzji zgodnie z ich odpowiednimi wymogami konstytucyjnymi.

Polityka Unii w rozumieniu niniejszej sekcji nie uchybia specyficznemu charakterowi polityki bezpieczeństwa i obronnej niektórych Państw Członkowskich.

Szanuje ona wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązania Państw Członkowskich, które uważają, że ich wspólna obrona jest wykonywana w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz jest zgodna z przyjętą w tych ramach wspólną polityką bezpieczeństwa i obronną.

3.

Państwa Członkowskie, w celu realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, oddają do dyspozycji Unii swoje zdolności cywilne i wojskowe, aby przyczynić się do osiągnięcia celów określonych przez Radę.

Państwa Członkowskie wspólnie powołujące siły wielonarodowe mogą również przekazać je do dyspozycji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony.

Państwa Członkowskie zobowiązują się do stopniowej poprawy swoich zdolności wojskowych.

Agencja do spraw Rozwoju Zdolności Obronnych, Badań, Zakupów i Uzbrojenia (zwana dalej „Europejską Agencją Obrony”) określa wymogi operacyjne, wspiera środki ich realizacji, przyczynia się do określania i, w stosownych przypadkach, wprowadzania w życie wszelkich użytecznych środków wzmacniających bazę przemysłową i technologiczną sektora obrony, bierze udział w określaniu europejskiej polityki w zakresie zdolności i uzbrojenia oraz wspomaga Radę w ocenie poprawy zdolności wojskowych.

4.

Decyzje dotyczące wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, w tym decyzje w sprawie podjęcia misji, o których mowa w niniejszym artykule, są przyjmowane przez Radę stanowiącą jednomyślnie na wniosek wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa lub z inicjatywy Państwa Członkowskiego. Wysoki przedstawiciel może zaproponować, w stosownych przypadkach wspólnie z Komisją, użycie zarówno środków krajowych, jak i instrumentów Unii.

5.

W celu ochrony wartości Unii i służenia jej interesom Rada może powierzyć wykonanie danej misji, w ramach Unii, grupie Państw Członkowskich. Wykonanie takiej misji reguluje artykuł 44.

6.

Państwa Członkowskie, które spełniają wyższe kryteria zdolności wojskowej i które zaciągnęły w tej dziedzinie dalej idące zobowiązania mając na względzie najbardziej wymagające misje, ustanawiają stałą współpracę strukturalną w ramach Unii. Współpracę tę reguluje artykuł 46. Nie narusza ona postanowień artykułu 43.

7.

W przypadku gdy jakiekolwiek Państwo Członkowskie stanie się ofiarą zbrojnej agresji na jego terytorium, pozostałe Państwa Członkowskie mają w stosunku do niego obowiązek udzielenia pomocy i wsparcia przy zastosowaniu wszelkich dostępnych im środków, zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych.

Nie ma to wpływu na szczególny charakter polityki bezpieczeństwa i obrony niektórych Państw Członkowskich.

Zobowiązania i współpraca w tej dziedzinie pozostają zgodne ze zobowiązaniami zaciągniętymi w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, która dla państw będących jej członkami pozostaje podstawą ich zbiorowej obrony i forum dla jej wykonywania.

Po szóste, odrzucając de facto program SAFE Nawrocki zapisuje się po raz kolejny do drużyny Donalda Trumpa i pokazuje, że jest rzecznikiem interesów amerykańskich firm zbrojeniowych. Może to zaowocować kolejną wypowiedzią prezydenta USA, że Nawroki jest „fantastyczny”.

Polski prezydent przypomina nam, że w odróżnieniu od ograniczeń europejskiego programu, polski „Sejf zero procent” pozwoli kupować najlepsze myśliwce na świecie czyli F-35.

Numer, jaki Nawrocki wyciął Tuskowi, robi wrażenie, jakby wymyślił go któryś z bardziej kreatywnych programów AI, który dostał polecenie: Co zrobić, żebym nie stracił na wecie programu SAFE, a zarazem zyskał w oczach prawicowego elektoratu?

AI wykonał zadanie.

;
Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze