Nawrocki chce zabrać rządowi inicjatywę, a także pokazać Kaczyńskiemu i liderom Konfederacji, kto na prawicy rządzi. Rozbudza antyunijne nastroje i podlizuje się Trumpowi. Będzie mógł z czystym sumieniem nacjonalisty zawetować program SAFE
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyOcena zaskakującej propozycji „polskiego SAFE zero procent” prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego jest o tyle trudna, że od strony ekonomicznej nie wiadomo o co chodzi, a obaj mówcy byli na tyle tajemniczy, że robiło to wrażenie, że sami nie wiedzą o czym mówią. Albo jeszcze gorzej: wiedzą, ale nie chcą tego ujawnić.
Rzecz w tym, że przedstawiając polski SEJF (bo tak chyba powinien mówić prawdziwy patriota), prezydent powiedział tylko, że wydatki 185 mld, czyli takie jak w programie unijnym, zostaną sfinansowane w cudowny sposób całkowicie bezkosztowo. I że krajowy SEJF jest bez porównania lepszy dla Polski niż europejski SAFE. Po pierwsze Polska, po drugie Polacy, po trzecie Sejf.
O ile strona ekonomiczna jest tajemniccza, o tyle jasne jest na czym polega polityczny pomysł Nawrockiego. Czyli, co chce na Sejfie ugrać.
Wojciecha Paczosa, wykładowcę na Uniwersytecie w Cardiff i członka Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, pytamy, jak ocenia pomysł sfinansowania przez NBP programu wartego 185 miliardów.
Makroekonomista rozkłada ręce: "Nie mam pojęcia, jak oni to sobie wyobrażają.
Bank Centralny nie służy do tego, by finansować politykę rządu.
Rezerwy złota to ok. 300 mld zł, obietnica polskiego SAFE oznaczałaby, że trzeba by upłynnić ponad połowę, a tego nie wolno zrobić. Tak samo NBP nie może przecież pozbyć się rezerw walutowych, o których wspomniał prezes Adam Glapiński, zwłaszcza, że Polska jest wciąż bardzo zadłużona.
Jedno i drugie byłoby zabójcze dla państwa, podważyłoby zaufanie do NBP, dało impuls inflacyjny, uderzyło w stabilność polskiej waluty. Z kolei finansowanie wydatków zbrojeniowych z zysku NBP jest o tyle problematyczne, że w 2024 roku nasz bank centralny zanotował stratę. Poza tym prezydent z prezesem musieliby tu wkroczyć w kompetencję rządu, który dysponuje zyskiem (lub finansuje stratę) NBP".
W kategoriach gry politycznej wszystko jest za to jasne.
Propozycja Karola Nawrockiego narodowej kontrpropozycji wobec europejskiego Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy jest ruchem sprytnym z punktu widzenia polityka, który – już w czasie kampanii wyborczej i przez dziewięć miesięcy prezydentury, buduje swoją pozycję na bezwzględnej walce z rządem i premierem Donaldem Tuskiem osobiście, prezentuje ostry kurs eurosceptyczny połączony z entuzjazmem wobec prezydentury Donalda Trumpa, którego poparcie pomogło mu wygrać wybory a także zgłasza pretensje do przywództwa na polskiej prawicy.
Po pierwsze, zgłaszając propozycję polskiego Sejf w walce z rządem Donalda Tuska i samym premierem, Nawrocki wykonuje posunięcie zaskakujące, a zaskoczenie przeciwnika jest zawsze korzystne. Wychodzi z roli biernej, tego, który został postawiony wobec propozycji rządowej i który musi na nią reagować i odzyskuje inicjatywę, bo to teraz on proponuje. Wywoła zachwyt prawicowych mediów jako ten, który przeatutował i załatwił Tuska. Mniejsza o sens.
Po drugie, unika pułapki politycznej, w jakiej się znalazł, mając do wyboru albo podpisać ustawę o SAFE i narazić się swemu zapleczu politycznemu w postaci zarówno PiS, jak Konfederacji, albo nie podpisywać i narazić się większości obywatelek i obywateli, którzy popierają Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. Takich osób było całkiem sporo w elektoratach prawicowych partii.
Jeśli Nawrocki zawetuje SAFE, co praktycznie zapowiedział, to dlatego, że „ma lepszą propozycję dla Polski”.
Sejf ma uzasadnić weto dla SAFE, zdjąć z Nawrockiego zarzut wetomatu, zwłaszcza, że rzecz dotyczy bezpieczeństwa.
Po trzecie, Nawrocki łamie ograniczenia konstytucyjne swojej roli i stawia się w roli tego, który będzie rządowi narzucał działania, które należą do kompetencji premiera i ministrów. Pomysł – o ile można wnioskować ze strzępów informacji – żeby rząd przeznaczył na program polskiego Sejfu zysk z NBP, oznacza przecież ograniczenie rządu, który może mieć inne przeznaczenie dla tych pieniędzy. Glapiński także wychodzi z roli, bo nie jest zadaniem banku centralnego finansowanie wydatków rządu.
Po czwarte, Nawrocki odzyskuje inicjatywę na prawicy, pokazuje Jarosławowi Kaczyńskiemu i liderom Konfederacji, że to on będzie dyktował warunki i lepiej od nich potrafi realizować nadwiślańską wersję America First, czyli „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”.
Oni potrafili tylko odrzucać pomstując na niemiecki dyktat. Ona ma lepszą propozycję.
Czyli: po pierwsze Nawrocki.
Po piąte, Nawrocki utrwala swój wizerunek polityczny jako eurosceptyka wagi ciężkiej, który chce ograniczyć ambicje wspólnotowe UE i pilnuje, żeby Unia nie wkroczyła przypadkiem w kompetencje państw narodowych. Odrzuca ograniczenia, jakie Bruksela i Berlin chcą rzekomo narzucić Polsce i przeciwstawia im program narodowy co najmniej w takim stopniu, jak Narodowy Bank Polski.
Wchodzi w logikę „Europy ojczyzn”, podważając to, co w propozycji SAFE jest najważniejsze, czyli budowanie dodatkowego (poza NATO i USA) filaru bezpieczeństwa, zwłaszcza, że filar amerykański przypomina raczej palmę z rezydencji Trumpa w Miami targaną silnym wiatrem.
Zacytujmy unijne rozporządzenie: „Rosyjska wojna napastnicza przeciwko Ukrainie i jej reperkusje dla bezpieczeństwa Europy i całego świata to dla Unii Europejskiej wyzwanie egzystencjalne (...) Od początku 2025 r. doszło do znacznego pogorszenia sytuacji w zakresie bezpieczeństwa Unii, co jest związane nie tylko z utrzymującym się zagrożeniem ze strony Rosji i jej zintensyfikowanym przechodzeniem na gospodarkę wojenną oraz ewolucją wojny w Ukrainie, ale również z niepewnością wynikającą z pojawienia się sytuacji geopolitycznej, w której Unia musi znacznie zwiększyć wysiłki na rzecz samodzielnego zapewnienia obrony”.
Nawrockiego nie interesuje bezpieczeństwo Europy, bo jego Polska nie należy do Europy w sensie wspólnoty wartości i interesów kontynentu.
A sytuację geopolityczną widzi w sposób jednowymiarowy: America First.
Nawrocki triumfalnie cytuje art. 4 Traktatu o Unii Europejskiej i twierdzi, że polityka bezpieczeństwa to wyłączna domena państw członkowskich, a więc sam pomysł SAFE jest sprzeczny z traktatami. To doprawdy zdumiewająca interpretacja.
Faktycznie art. 4 stwierdza, że „bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego Państwa Członkowskiego”, ale zarazem podkreśla, że „zgodnie z zasadą lojalnej współpracy Unia i Państwa Członkowskie wzajemnie się szanują i udzielają sobie wzajemnego wsparcia w wykonywaniu zadań wynikających z Traktatów”.
Ten sam Traktat o Unii Europejskiej w art. 42 opisuje
„wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony”, która "stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
Zapewnia Unii zdolność operacyjną opartą na środkach cywilnych i wojskowych. Unia może z nich korzystać w przeprowadzanych poza Unią misjach utrzymania pokoju, zapobiegania konfliktom i wzmacniania międzynarodowego bezpieczeństwa, zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych. Zadania te są wykonywane w oparciu o zdolności, jakie zapewniają Państwa Członkowskie".
Co więcej, Traktat opisuje model współpracy, który idzie dużo dalej niż SAFE: "Państwa Członkowskie, w celu realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony,
oddają do dyspozycji Unii swoje zdolności cywilne i wojskowe,
aby przyczynić się do osiągnięcia celów określonych przez Radę [Europejską]. Państwa Członkowskie wspólnie powołujące siły wielonarodowe mogą również przekazać je do dyspozycji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony".
Po szóste, odrzucając de facto program SAFE Nawrocki zapisuje się po raz kolejny do drużyny Donalda Trumpa i pokazuje, że jest rzecznikiem interesów amerykańskich firm zbrojeniowych. Może to zaowocować kolejną wypowiedzią prezydenta USA, że Nawroki jest „fantastyczny”.
Polski prezydent przypomina nam, że w odróżnieniu od ograniczeń europejskiego programu, polski „Sejf zero procent” pozwoli kupować najlepsze myśliwce na świecie czyli F-35.
Numer, jaki Nawrocki wyciął Tuskowi, robi wrażenie, jakby wymyślił go któryś z bardziej kreatywnych programów AI, który dostał polecenie: Co zrobić, żebym nie stracił na wecie programu SAFE, a zarazem zyskał w oczach prawicowego elektoratu?
AI wykonał zadanie.
Bezpieczeństwo
Propaganda
Adam Glapiński
Jarosław Kaczyński
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Narodowy Bank Polski
Prezydent
Rząd Donalda Tuska (drugi)
program SAFE
Unia Europejska
wojsko polskie
zbrojenia
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Komentarze