Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Najnowsze badanie SW Research dla Rzeczpospolitej pokazuje, że aż jednej trzeciej badanych obojętnie, czy po wyborach parlamentarnych powstałaby koalicja KO z Konfederacją, czy PiS. Nieduża większość wolałaby jednak koalicję utworzoną przez KO.
Według najnowszego sondażu poparcia dla partii politycznych SW Research dla Rzeczpospolitej, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w dniach 24-25 marca 2026 r., to:
Żadna inna partia nie przekroczyłaby progu wyborczego (5 proc.).
Zgodnie z wyliczeniami prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przy takim wyniku wyborów, Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na 186 mandatów, PiS – 131, Konfederacja – 74, Konfederacja Korony Polskiej – 43, a Nowa Lewica – 26.
To oznaczałoby, że żadna partia nie byłaby w stanie stworzyć samodzielnej większości oraz niemożliwe byłoby odtworzenie koalicji z 15 października.
Dwa z ugrupowań współtworzących obecnie rządzącą koalicję – Polska 2050 (obecnie podzielona na Polskę 2050 RP i klub parlamentarny Centrum) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe nie weszłoby w ogóle do Sejmu. KO wraz z Nową Lewicą miałaby tylko 212 mandatów, a więc do większości brakowałoby im 19 miejsc w parlamencie.
Głównym rozgrywającym po wyborach byłaby skrajnie prawicowa, antyeuropejska Konfederacja.
Większość mogłyby więc utworzyć albo PiS wraz z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej, albo KO z Konfederacją. Koalicja z PiS-em dysponowałaby 248 mandatami, a koalicja z KO 260 mandatami.
W ramach sondażu zapytano też badanych o to, którą koalicję wybraliby, gdyby mieli do wyboru wyłącznie te dwie – koalicję KO z Konfederacją lub koalicję PiS z obiema Konfederacjami.
Najwięcej badanych – 35,3 proc. – wskazało koalicję KO-Konfederacja. Koalicję PiS-Konfederacja-Konfederacja Korony Polskiej wybrałoby 32 proc. respondentów. Aż 32,6 ankietowanych byłoby obojętne, która z tych koalicji objęłaby władzę.
Porozumienie Koalicji Obywatelskiej i Konfederacji częściej wskazywali mężczyźni (38 proc.) niż kobiety (33 proc.).
O ile dla PiS-u rządy z Konfederacją mogą nie być politycznym problemem – partiom tym światopoglądowo dość do siebie blisko, to już dla wielu wyborców KO rządy Tuska z Mentzenem będą przekroczeniem Rubikonu. Zwłaszcza, że cała europejska grupa polityczna, do której należy KO, czyli Europejska Partia Ludowa zarzeka się, że skrajna prawica powinna być otoczona kordonem sanitarnym i niedopuszczana do sprawowania władzy. Choć niestety jak pokazuje praktyka chociażby z Parlamentu Europejskiego, jest to zobowiązanie, którego EPL nie dotrzymuje.
Od czasu wyborów parlamentarnych w 2023 r. PiS straciło około 9 punktów procentowych poparcia, podczas gdy połączone siły Konfederacji zyskały blisko 16 punktów procentowych poparcia. Aby powstrzymać odpływ elektoratu, Prawo i Sprawiedliwość wskazało byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka na kandydata na premiera w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Jak wynika z analizy Piotra Pacewicza pięciu sondaży przeprowadzonych tuż po nominacji Czarnka na kandydata na premiera (7 marca 2026 r.), aż cztery z pięciu pracowni badawczych odnotowały wyraźny „efekt Czarnka”, polegający na odrabianiu strat przez PiS względem radykalnej prawicy. Autor przestrzega jednak przed wyciąganiem z tego jednoznacznych wniosków.
Czytaj więcej:
Przeczytaj także: