0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:25 07-06-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Anthony PizzoferratoAP Photo/Anthony Piz...

Wybory w Armenii w cieniu rosyjskich gróźb

Obywatele Armenii głosują dziś w wyborach parlamentarnych. W ostatnich tygodniach Rosja wyraźnie nasiliła presję, by powstrzymać reorientację kraju na Zachód. Kreml zakazał importu ormiańskiej żywności, a Putin groził „ukraińskim scenariuszem”.

Co się wydarzyło?

W niedzielę 7 czerwca Ormianie głosują w wyborach parlamentarnych. Wybory są de facto referendum nad kursem premiera Nikola Paszyniana: czy Armenia ma kontynuować zbliżenie z UE i USA oraz normalizację relacji z Azerbejdżanem, czy wrócić do bliższej współpracy z Rosją. Dlatego zachodnie media opisują te wybory jako najważniejsze od 2018 r. i swoiste referendum nad geopolityczną przyszłością Armenii.

O władzę walczy w sumie 19 ugrupowań, ale najbardziej liczą się cztery:

  • Partia Kontraktu Obywatelskiego, której liderem jest obecny premier Nikol Paszynian. To ugrupowanie centrowe, reformistyczne, proeuropejskie. Rządzi od 2018 r., kiedy Paszynian doszedł do władzy po tzw. aksamitnej rewolucji. Obecnie opowiada się za zacieśnianiem współpracy z UE i USA, ograniczaniem zależności od Rosji oraz podpisaniem traktatu pokojowego z Azerbejdżanem. W sondażach prowadziła z wynikiem ok. 24–32 proc. W obecnym parlamencie ma 69 mandatów.
  • Silna Armenia, której liderem jest Samvel Karapetian, oligarcha, biznesmen działający głównie w Rosji. To ugrupowanie wyraźnie prorosyjskie, konserwatywne, anty-Paszynianowskie i nowe na ormiańskiej scenie politycznej. Kampanię budowała wokół tezy, że Paszynian doprowadził do utraty Górskiego Karabachu i osłabił relacje z Rosją, która pozostaje najważniejszym partnerem gospodarczym Armenii. W sondażach zajmowała drugie miejsce z poparciem ok. 6–11 proc. Lider Silnej Armenii, rosyjsko-armeński miliarder Samwel Karapetian, od miesięcy przebywa w areszcie domowym. Prokuratura oskarża go o nawoływanie do obalenia rządu, natomiast on i jego zwolennicy twierdzą, że sprawa ma charakter polityczny i jest elementem walki władz z opozycją.
  • Sojusz Armenia – główne ugrupowanie opozycyjne w ostatnich latach. To partia nacjonalistyczna, prorosyjska. Jej liderem jest Robert Koczarian, prezydent Armenii w latach 1998–2008. Koczarian jest politykiem starego establishmentu, mocno związanym z Rosją. Partia krytykuje ustępstwa wobec Azerbejdżanu i odrzuca politykę Paszyniana wobec Moskwy. Straciła sporą część poparcia na rzecz strony Silnej Armenii. W obecnym parlamencie ma 27 mandatów.
  • Dostatnia Armenia to ugrupowanie populistyczne, centroprawicowe, jedna z najbardziej znanych partii Armenii ostatnich kilkunastu lat. Nie jest tak jednoznacznie prorosyjska jak Sojusz Armenia, ale tradycyjnie opowiada się za utrzymaniem bliskich relacji z Moskwą. W ostatnich latach straciła znaczną część poparcia, ale może wejść do parlamentu. Liderem tego ugrupowania jest Gagik Carukjan.

Co ciekawe, w wyborach udziału nie bierze dominująca przed rewolucją w 2018 roku Republikańska Partia Armenii byłego prezydenta Serża Sarkisjana. Ugrupowanie nie wystartowało w wyborach, by nie rozbijać opozycyjnego elektoratu. Sarkisjan jest przeciwnikiem Paszynina, a obrany przez niego kierunek polityczny uważa za „podważanie tożsamości narodowej” i „kwestionowanie podstawowych elementów państwowości” Armenii.

Uprawnionych do głosowania jest niemal 2,5 miliona obywateli. Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godzinie 20:00. Centralna Komisja Wyborcza Armenii ogłosi wstępne wyniki następnego dnia, a ostateczne najpóźniej siódmego dnia po wyborach.

Jaki jest kontekst?

Wybory parlamentarne w Armenii odbywają się w warunkach silnych prób wpływu na ich przebieg ze strony Rosji. Reuters informował, powołując się na zachodnie źródła wywiadowcze, że Moskwa prowadziła przeciwko premierowi Nikolowi Paszynianowi kampanię dezinformacyjną w mediach społecznościowych oraz za pośrednictwem prorosyjskich mediów. Jej celem było osłabienie poparcia dla prozachodniego kursu Armenii.

W centrum uwagi znalazła się prorosyjska partia Silna Armenia. Na dzień przed wyborami zatrzymano sześciu jej kandydatów. Wobec kandydatów wszczęto postępowania karne. Szczegółowe przyczyny zatrzymań nie zostały początkowo ujawnione, choć wcześniej wobec partii pojawiały się oskarżenia o przekupywanie wyborców i nielegalne finansowanie kampanii. Ponadto do Centralnej Komisji Wyborczej trafił wniosek o wykluczenie ugrupowania z wyborów z powodu zarzutów dotyczących przekupywania wyborców i finansowania kampanii niezgodnie z prawem, jednak komisja go odrzuciła. Lider partii Samwel Karapetian, rosyjsko-armeński miliarder i jeden z najważniejszych przedstawicieli prorosyjskiej opozycji, od miesięcy przebywa w areszcie domowym pod zarzutem nawoływania do obalenia rządu.

W ostatnich tygodniach naciski ze strony Moskwy przybrały również formę otwartych gróźb politycznych. Władimir Putin ostrzegał, że dalsze odchodzenie Armenii od Rosji może doprowadzić do „ukraińskiego scenariusza”, sugerując ryzyko destabilizacji i konfliktu. Z kolei były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew oskarżał Nikola Paszyniana o „prowadzenie kraju drogą Ukrainy”.

Aby powstrzymać reorientację Armenii na Zachód, Moskwa nasiliła także w ostatnich tygodniach gospodarczą presję na Armenię. Rosyjscy urzędnicy ostrzegali, że dalsze zbliżenie Armenii z UE może oznaczać utratę preferencyjnego dostępu do rosyjskich surowców i rynku Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, jeśli będzie kontynuować zbliżenie z Unią Europejską. Ponadto władze na Kremlu ogłosiły także zakaz importu większości ormiańskich produktów. Zakaz obejmuje produkty rolno-spożywcze, przede wszystkim owoce, warzywa, kwiaty, ryby, wodę mineralną i alkohol.

Rosja jest odbiorcą 40 proc. ormiańskiego eksportu, więc ograniczenia są bardzo dotkliwe dla ormiańskiej gospodarki. Rosyjskie służby tłumaczą decyzje względami sanitarnymi i fitosanitarnymi.

UE pomoże Armenii

Wsparcie Armenii już zapowiedziała Unia Europejska. Bruksela oskarża Moskwę o szantaż gospodarczy i zapowiada natychmiastową pomoc finansową o wartości 50 mln euro. UE ma też podjąć działania ułatwiające eksport niektórych armeńskich produktów rolno-spożywczych do UE oraz pomoc dla sektorów szczególnie dotkniętych rosyjskimi restrykcjami.

Dla UE obecny kryzys jest okazją do pogłębienia obecności gospodarczej i politycznej na Kaukazie Południowym. Szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała w rozmowie telefonicznej z premierem Paszynianem, że Armenia może stać się strategicznym węzłem łączącym Europę, Kaukaz Południowy i Azję Centralną. W praktyce jest to jeden z najmocniejszych dotąd sygnałów, że UE zamierza wspierać Armenię w sporze z Rosją nie tylko politycznie, ale także gospodarczo.

Armenia przez dekady była jednym z najbliższych sojuszników Rosji na Kaukazie Południowym. Relacje zaczęły się gwałtownie pogarszać po wojnie o Górski Karabach i ostatecznej utracie regionu przez Ormian w 2023 roku. Władze w Erywaniu uznały, że Rosja nie wywiązała się z roli gwaranta bezpieczeństwa i nie zapobiegła odzyskaniu regionu przez Azerbejdżan. Od tego czasu premier Nikol Paszynian stopniowo zacieśnia współpracę z UE i USA, ograniczając zależność kraju od Moskwy. Zdaniem ekspertów Kreml obawia się utraty wpływów w Armenii i próbuje zmusić jej władze do powrotu do rosyjskiej strefy wpływów.

Co ciekawe, w kampanię wyborczą zaangażował się także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Na kilka dni przed głosowaniem publicznie poparł reelekcję Paszyniana, nazywając go „wielkim przyjacielem i przywódcą” oraz wzywając Ormian do uczynienia Armenii „ponownie wielką” („Make Armenia Great Again”). Trump argumentował, że Paszynian podziela jego wizję pokoju i dobrobytu na Kaukazie Południowym, wskazując m.in. na podpisane w ubiegłym roku w Białym Domu porozumienie pokojowe między Armenią i Azerbejdżanem oraz nowe amerykańsko-armeńskie projekty gospodarcze i infrastrukturalne. Wojna między Armenią i Azerbejdżanem zakończona odłączeniem od Armenii Górskiego Karabachu to jeden z siedmiu konfliktów, których zakończeniem chlubi się Donald Trump.

Przeczytaj także: