Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu interweniuje w sprawie wycinki 678 drzew w ramach przebudowy wału przeciwpowodziowego nad Bystrzycą. Wśród drzew przeznaczonych do usunięcia przez Wody Polskie były ponadstuletnie dęby i grusza o obwodzie pnia blisko czterech metrów — siedliska chronionych gatunków.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) we Wrocławiu zażądała od Wód Polskich wstrzymania dalszej wycinki drzew podczas remontu wału przeciwpowodziowego w rejonie Pracz Odrzańskich. O sprawie poinformowała 13 października Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
W piśmie z 9 października, skierowanym do dyrektora wrocławskiego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW), RDOŚ wzywa do wstrzymania dalszej wycinki drzew. Wznowienie prac będzie możliwe po uzyskaniu wymaganych prawem decyzji zezwalających na odstępstwa od zakazów ochrony gatunkowej.
RDOŚ zareagowała na zgłoszenie z 8 października dotyczące wycięcia wiekowych dębów, na których występowały kozioróg dębosz, ściśle chroniony chrząszcz, oraz ozorek dębowy, grzyb objęty częściową ochroną gatunkową.
„Wzywam do wstrzymania dalszej wycinki drzew, w celu natychmiastowego zaprzestania wykonywania czynności mogących przyczynić się do naruszania zakazów obowiązujących w stosunku do gatunków chronionych” — pisze Regionalna Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu Katarzyna Łapińska do wrocławskich Wód Polskich
Urząd wskazuje na ryzyko „nieodwracalnego zniszczenia stanowisk rozrodczych chronionych gatunków owadów, nietoperzy i ptaków oraz miejsc występowania chronionych gatunków grzybów”.
„Realizacja wycinki możliwa będzie po uzyskaniu wymaganych prawem decyzji derogacyjnych” — czytamy dalej. Reakcja RDOŚ nie oznacza więc zarzucenia kontrowersyjnej inwestycji.
— Bardzo się cieszymy z podjęcia tej interwencji. Natomiast należy pamiętać, że jest to wstrzymanie czasowe do momentu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, czyli rozpoczęcia wycinki bez uzyskania zezwoleń na zniszczenie stanowisk gatunków chronionych — mówi OKO.press Paweł Kisiel, biolog i przyrodnik z Wrocławia, który zaalarmował nas o wycince.
— Dążymy do tego, żeby jak najbardziej ograniczyć tę wycinkę. Wymaga to, co prawda, zmiany projektu, ale uważam, że takie zmiany są możliwe. Oczywiście musiałaby zapaść decyzja polityczna na dość wysokim szczeblu. Politycy musieliby się w to zaangażować, przyznając, że tego typu inwestycje, a tak jest moim zdaniem w tym przypadku, to marnotrawstwo publicznych pieniędzy — dodaje Kisiel.
RDOŚ przypomina, że decyzja środowiskowa z 2022 roku nakładała na inwestora obowiązek prowadzenia prac pod nadzorem przyrodników, w tym entomologa, ornitologa i specjalisty od nietoperzy. Przed wycięciem drzew o obwodzie pnia przekraczającym 100 cm konieczna była kontrola pod kątem obecności chronionych gatunków.
Wody Polskie zostały wezwane do wyjaśnienia do końca 13 października, czy takie kontrole wykonano i czy przy wycince obecny był nadzór przyrodniczy.
W razie niezastosowania się do pisma RDOŚ zapowiada zawiadomienie organów ścigania. Urząd bada, czy doszło do naruszeń przepisów; jego pismo nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności inwestora.
RZGW Wrocław w odpowiedzi na prośbę o komentarz do wezwania RDOŚ do zaprzestania prac odpowiedział nam, że „na razie” komentarza nie będzie.
Jak pisaliśmy w zeszłym tygodniu w OKO.press, remont wału ma kosztować około 15 mln zł i wiąże się z planowaną wycinką 678 drzew, w tym ponad 300 dębów. Wśród zagrożonych okazów jest wyjątkowa grusza o obwodzie pnia blisko czterech metrów. Kilkadziesiąt drzew już ścięto.
Mieszkańcy i przyrodnicy protestują przeciwko niszczeniu starych drzew, proponując budowę nowego wału dalej od Bystrzycy i oddanie jej w zamian za większą przestrzeń na pobliskich terenach rolnych. Podkreślają, że nowe nasadzenia nie zastąpią siedlisk istniejących od stuleci.
Jeszcze kilka dni temu Wody Polskie przekonywały, że remont jest konieczny dla bezpieczeństwa osiedla Janówek i tamtejszej oczyszczalni ścieków.
Organizacje przyrodnicze argumentują jednak, że znaczna część starego, poniemieckiego wału chroni przede wszystkim pola i las, a nie zabudowę mieszkalną. A samą oczyszczalnię chroni nowy wał przeciwpowodziowy.
Jak zauważa ekohydrolog dr Sebastian Szklarek z Polskiej Akademii Nauk w analizie opublikowanej na blogu „Świat Wody”, o ile warianty rozpatrywane przez Wody Polskie różniły się przebiegiem wału i skalą wycinki, żaden nie zakładał zwiększenia przestrzeni dostępnej dla wód powodziowych, czyli budowy nowego wału.
Wymagałoby to porozumienia z rolnikami, których grunty byłyby okresowo zalewane podczas większych wezbrań. Właściciele mogliby otrzymywać stałe wynagrodzenie za zgodę na takie wykorzystanie ziemi oraz odszkodowania za rzeczywiste straty w uprawach. Podobne rozwiązania stosuje się we Francji.