15 mln zł na wycinkę kilkusetletnich drzew. Wody Polskie szaleją
Wrocławski oddział Wód Polskich rozpoczął wycinkę 678 drzew na wale wzdłuż rzeki Bystrzycy, choć jedyne, co mogłaby zalać ewentualna powódź to pola i las. Przyrodnicy apelują o wstrzymanie wycinki realizowanej w ramach wartego 15 mln zł projektu z pieniędzy budżetu państwa, czyli nas wszystkich.
Na filmach z poniemieckiego wału przeciwpowodziowego w dolinie Bystrzycy, lewego dopływu Odry pod Wrocławiem, widać powalone dęby o obwodach pni sięgających 3–4 metrów. — To były drzewa bezcenne z punktu widzenia wartości krajobrazowych i przyrodniczych — mówi OKO.press Paweł Kisiel, biolog i przyrodnik z Wrocławia, który zadzwonił do nas z miejsca wycinki.
Kilkusetletnie dęby i inne gatunki drzew sadzone były na wałach, by je wzmocnić i spowolnić ewentualne zalanie w razie powodzi. Dziś po 200-300 latach nadal pełnią tę rolę oraz stały się wyjątkowym elementem krajobrazu kulturowego doliny Odry i jej dopływów. — Są, czy raczej już były, siedliskiem wielu chronionych gatunków owadów, ptaków i nietoperzy. Takie drzewa nazywamy biocenotycznymi. Ich wycięcia nie da się w żaden sposób zrekompensować — mówi Kisiel.
Jutro (9 października) o godzinie 10 w miejscu wycinki odbędzie się protest, podczas którego strona społeczna przedstawi postulat wstrzymania wycinki. O ile protestujący zdają sobie sprawę, że na całkowite wstrzymanie inwestycji jest już za późno, o tyle uważają, że korekta sposobu jej wykonania tak, by oszczędzić liczne drzewa rozmiarów pomnikowych – np. gruszę o obwodzie pnia prawie 4 m, co jest rzadkością na skalę krajową – wciąż jest możliwa.

Komentarze