0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

23 minuty temu

Prawa autorskie: Photo by RAJESH JANTILAL / AFPPhoto by RAJESH JANT...

Masowe protesty antyimigranckie w RPA. Władze apelują o spokój

Obecny ruch antyimigrancki rośnie w kraju od kwietnia tego roku. Może wpłynąć na scenę polityczną. Protestujący domagają się wydalenia nieudokumentowanych imigrantów z innych krajów afrykańskich

Co się wydarzyło

Tysiące osób wzięły we wtorek 30 czerwca udział w antyimigranckich protestach w miastach Republiki Południowej Afryki. To kulminacja tygodni antyimigranckiej kampanii, w wyniku której tysiące osób opuściło kraj (25 tys. według południowoafrykańskiej policji), a cztery osoby zostały zabite.

Antyimigranckie grupy polityczne twierdzą, że wczoraj minął termin, do którego imigranci powinni opuścić kraj. Nie wynika to jednak z żadnego nowego prawa – rząd kategorycznie odrzuca te nawoływania i apeluje o spokój.

Już po protestach policja przekazała, że były one w większości pokojowe, z pojedynczymi przypadkami grabieży. Wojsko zostało jednak wysłane do pilnowania porządku w Johannesburgu i Durbanie. Pod Johannesburgu udokumentowano przypadek, gdzie protestujący chodzili od domu do domu i samozwańczo zatrzymywali osoby podejrzewane o bycie obywatelami innych krajów.

Prezydent RPA Cyril Ramaphosa powiedział w poniedziałek, że „protesty nie dają prawa by grozić i zastraszać innych, by angażować się w wandalizm i przemoc”.

Jaki jest kontekst

Antyimigranckie protesty w RPA rozpoczęły się w kwietniu i z tygodnia na tydzień przybierały na sile. W ksenofobicznych atakach zginęły dotychczas dwie osoby pochodzące z Mozambiku, jedna z Etiopii i jedna z Malawi. Ruch sprzeciwia się bowiem przede wszystkim imigrantom z innych krajów afrykańskich.

Migranci w 2024 roku stanowili nieco ponad 4 proc. z 63 mln mieszkańców kraju. RPA jest jednym z najbogatszych krajów kontynentu pod względem PKB na osobę, jest też w czołówce poziomu życia liczonego Wskaźnikiem Rozwoju Społecznego. To jednak wciąż stosunkowo ubogi kraj, szczególnie jeśli chodzi o niższe warstwy społeczne. Według danych World Inequality Database to kraj o największych nierównościach dochodowych na całym kontynencie. Mimo tego do RPA w poszukiwaniu lepszej pracy i lepszego życia przenoszą się migranci z kontynentu – przede wszystkim obywatele sąsiednich Zibmabwe i Mozambiku. Konkurencja na rynku pracy prowokuje napięcia, jakie obserwujemy dziś na ulicach południowoafrykańskich miast.

RPA w listopadzie czekają wybory samorządowe. Część partii politycznych przejmuje antyimigrancką retorykę. Od pierwszych powszechnych wyborów w 1994 roku wszystkie wybory parlamentarne wygrał Afrykański Kongres Narodowy, partia Nelsona Mandeli. Od 2004 roku wynik wyborcy AKN regularnie spada. W 2024 roku było to już tylko 40,2 proc. wobec 69,7 proc. w 2004 roku. Wybory samorządowe będą kolejnym testem dla coraz mniej popularnej partii władzy.

Ksenofobiczna przemoc nie jest w RPA nowym zjawiskiem. W zamieszkach w 2008 zginęły 62 osoby.

Przeczytaj także:

09:52 01-07-2026

Prawa autorskie: Foto Tetiana DZHAFAROVA / AFPFoto Tetiana DZHAFAR...

Powstaje Ukraiński Panteon Narodowy. Rada Najwyższa przegłosowała ustawę

Ukraiński parlament przegłosował ustawę o Ukraińskim Panteonie Narodowego. To, czy zostaną w nim pochowani dowódcy UPA odpowiedzialni za Rzeź Wołynia, będzie miało ogromny wpływ na relacje Ukrainy z Polską

Co się wydarzyło?

W ekspresowym tempie ukraińska Rada Najwyższa (parlament) przyjęła projekt ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym. Za projektem głosowało 287 z 450 deputowanych. Przewodniczący izby Rusłan Stefanczuk ogłosił, że w Panteonie znajdą się „najlepsi synowie i córki narodu ukraińskiego”.

Projekt ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym przeszedł we wtorek 30 czerwca przez komisję polityki kulturalnej i informacyjnej ukraińskiej Rady Najwyższej, o czym informował Dziennik Gazeta Prawna. Komisja zagłosowała za projektem jednogłośnie.

W Polsce idea budowy Ukraińskiego Panteonu Narodowego rozpala ogromne emocje – ze względu na to, że projekt ustawy jej dotyczący prezydent Wołodymyr Zełenski złożył już po wybuchu historyczno-politycznego konfliktu z Polską dotyczącego upamiętnienia żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii. W tej chwili największe kontrowersje wiążą się z tym, czy w Panteonie znajdzie się krypta dla Dmytro Klaczkiwskiego, dowódcy UPA o pseudonimie „Kłym Sawur”, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Wołynia i dla jego następcy, Romana Szuchewycza (pseudonim „Taras Czuprynka”), który uczestniczył w procesie decyzyjnym prowadzącym do czystki etnicznej na Wołyniu i później w Galicji Wschodniej. Żadne decyzje w tej sprawie nie zostały jeszcze podjęte.

Wśród innych kandydatów do Panteonu są między innymi książęta Rusi Kijowskiej, hetmani kozaccy, przywódcy efemerycznych form niepodległej ukraińskiej państwowości z lat 1918-21, prezydenci współczesnej Ukrainy (za wyjątkiem rosyjskiego kolaboranta Wiktora Janukowycza), głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy z okresu wojny z Rosją, bohaterowie wojenni, a także wybitni artyści, duchowni czy sportowcy.

Decyzje w sprawie konkretnych nazwisk będą jednak zapadać dopiero w przyszłości.

Według projektu decyzję o pochówku danej osoby w Panteonie ma podejmować parlament na podstawie wskazań specjalnej rady. W jej skład mają wejść przedstawiciele Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), niezależni historycy i członkowie organizacji społecznych. To rekomendacja rady będzie „przepustką” do tego, czy dana kandydatura do pochówku w Panteonie będzie w ogóle głosowana przez parlament.

Jaki jest kontekst?

Idea budowy Panteonu Narodowego krążyła w ukraińskiej debacie publicznej od wielu lat. Już w 2015 roku – na fali patriotycznego uniesienia wywołanego pierwszą hybrydową rosyjską inwazją na Ukrainę i okupacją Krymu i części Donbasu – Rada Najwyższa przegłosowała uchwałę wzywającą do utworzenia Panteonu.

Realizację projektu jednak odkładano – między innymi ze względu na konieczność ponoszenia przez Ukrainę wojennych wydatków jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji z 2022 roku. Projekt powrócił dopiero w apogeum historyczno-politycznego zwarcia z Polską zapoczątkowanego upamiętnieniem nazwą ukraińskiej jednostki „Bohaterów UPA” i następującym po tym odebraniem Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Przeczytaj także:

08:22 01-07-2026

Prawa autorskie: fot. archiwum prywatnefot. archiwum prywat...

Zaginęła Kaja Kojder-Demska, aktywistka z białoruskiego pogranicza. Trwają poszukiwania

Kaja Kojder-Demska to mieszkająca we wsi pod Krynkami antropolożka i psycholożka, która angażuje się w pomoc migrantom na granicy polsko-białoruskiej. W poniedziałek 29 czerwca wyszła z domu, ostatnio była widziana w sklepie w Gródku (woj. podlaskie).

O zaginięciu Kai Kojder-Demskiej poinformowała we wtorek wieczorem (30.06) rodzina i Fundacja Bezkres działająca na granicy polsko-białoruskiej.

„Kaja 45 lat, około 165 cm wzrostu, nosi czarne okulary, ma czarne, falowane włosy do ramion oraz charakterystyczny tatuaż z motywami roślinnymi na prawym ramieniu” – podaje Fundacja.

W poniedziałek, 29.06 około godziny 12.30 wyjechała z domu we wsi pod Krynkami srebrnym Fiatem Punto o numerze rejestracyjnym FZ6628V. Auto ma niesprawny tłumik, przy poruszaniu jest charakterystycznie głośne. Ubrana była w luźną, czarną sukienkę, przez pas przewiesiła nerkę.

„Po raz ostatni widziana 29.06 tuż przed godziną 13.00 w sklepie w Gródku (województwo podlaskie, powiat białostocki). Kaja miała przy sobie telefon komórkowy, który obecnie jest nieaktywny” – informuje Fundacja.

Wszystkie osoby posiadające jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca jej pobytu, proszone są o pilny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Sokółce pod numerem +48 47 712 32 12 lub z numerem alarmowym 112. Każda, nawet najdrobniejsza informacja może pomóc.

16:27 30-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Andrew Harnik / GETTY IMAgencja GazetaES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPPhoto by Andrew Harn...

Sąd Najwyższy USA odrzucił dekret Trumpa ws. obywatelstwa

Dekret Donalda Trumpa ograniczający prawo do obywatelstwa z urodzenia jest niezgodny z konstytucją – uznał Sąd Najwyższy USA. To jedna z najpoważniejszych porażek prezydenta przed 250. rocznicą niepodległości Stanów Zjednoczonych.

Co się wydarzyło?

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stosunkiem głosów 6 do 3 odrzucił we wtorek dekret prezydenta Donalda Trumpa ograniczający prawo do obywatelstwa z urodzenia – informuje agencja Reutera. Orzeczenie utrzymuje w mocy wcześniejszą decyzję sądu niższej instancji, który zablokował wejście przepisów w życie.

Dekret, podpisany przez Trumpa pierwszego dnia jego drugiej kadencji, przewidywał, że dzieci urodzone na terytorium USA nie otrzymywałyby automatycznie obywatelstwa, jeśli żaden z rodziców nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych ani nie posiada prawa stałego pobytu.

W uzasadnieniu wyroku prezes Sądu Najwyższego John Roberts wskazał, że obowiązująca od ponad wieku wykładnia 14. poprawki do Konstytucji USA gwarantuje obywatelstwo wszystkim dzieciom urodzonym na terytorium Stanów Zjednoczonych i „nie ma powodów, by dziś od niej odchodzić”. Odwołał się przy tym do precedensowego wyroku United States v. Wong Kim Ark z 1898 r.

Do większości dołączyło pięciu sędziów, w tym konserwatywna sędzia Amy Coney Barrett. Odrębne zdanie zgłosił konserwatywny sędzia Brett Kavanaugh, który uznał, że dekret jest sprzeczny z prawem federalnym, ale niekoniecznie z konstytucją. Zdania odrębne złożyli również Clarence Thomas, Samuel Alito i Neil Gorsuch.

Jaki jest kontekst?

Prawo do obywatelstwa z urodzenia wynika z 14. poprawki do Konstytucji USA, uchwalonej po wojnie secesyjnej. Miała ona zagwarantować obywatelstwo byłym niewolnikom i ich potomkom. Od przełomowego wyroku Sądu Najwyższego w sprawie United States v. Wong Kim Ark z 1898 r. przepis jest interpretowany jako przyznający obywatelstwo niemal wszystkim dzieciom urodzonym na terytorium Stanów Zjednoczonych, niezależnie od statusu imigracyjnego ich rodziców.

Zniesienie lub ograniczenie tzw. birthright citizenship było jedną z głównych zapowiedzi wyborczych Donalda Trumpa. Prezydent podpisał odpowiedni dekret pierwszego dnia po powrocie do Białego Domu, przedstawiając go jako element działań na rzecz ograniczenia legalnej i nielegalnej imigracji.

Wtorkowe orzeczenie było jednocześnie jednym z trzech ważnych wyroków wydanych tego dnia przez Sąd Najwyższy USA. W dwóch pozostałych sprawach konserwatywna większość opowiedziała się po myśli administracji Trumpa – utrzymała w mocy przepisy zakazujące transpłciowym uczennicom i studentkom udziału w kobiecych rozgrywkach sportowych w Idaho i Wirginii Zachodniej, otwierając drogę kolejnym stanom do wprowadzania podobnych ograniczeń.

Sąd uchylił także federalne limity dotyczące wspólnych wydatków partii politycznych i ich kandydatów na kampanię wyborczą. Uznał, że ograniczenia te naruszają konstytucyjną ochronę wolności słowa, ponieważ w amerykańskim orzecznictwie wydatki na prowadzenie kampanii są traktowane jako forma wypowiedzi politycznej. Wyrok umożliwi partiom przeznaczanie większych środków na wspólne prowadzenie kampanii z kandydatami.

Przeczytaj także:

15:14 30-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

KAS ujawnia nieprawidłowości na 120 mld zł

Audyty Krajowej Administracji Skarbowej dotyczące okresu rządów PiS wykazały nieprawidłowości przy wydatkowaniu 120 mld zł środków publicznych – poinformował w TVN24+ wiceminister finansów Zbigniew Stawicki. Do prokuratury trafiło już 245 zawiadomień.

Co się wydarzyło?

Przelewy środków publicznych na prywatne konta, zakupy w biurach podróży i wypłaty 205 tys. zł gotówki z bankomatów – m.in. takie przypadki wykazały audyty Krajowej Administracji Skarbowej dotyczące wydatkowania pieniędzy publicznych w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jak poinformował TVN24+ wiceminister finansów i zastępca szefa KAS Zbigniew Stawicki (na zdjęciu powyżej), 166 audytów ujawniło dotąd nieprawidłowości o łącznej wartości 120 mld zł.

– Spodziewałem się dużych problemów, ale rozmiar i sposób traktowania pieniędzy publicznych przerósł moje oczekiwania – powiedział Stawicki w programie „News Michalskiego”. Podkreślił, że mają one bardzo różny charakter: od naruszeń prawa zamówień publicznych po przeznaczanie dotacji na spłatę prywatnych kredytów i przelewanie środków na prywatne rachunki.

126 audytów już zakończono, a kolejnych 50 jest w toku. Na ich podstawie skierowano 245 zawiadomień do prokuratury dotyczących nieprawidłowości o wartości 105 mld zł. Poza tym 126 zawiadomień o nieprawidłowościach obejmujących blisko 7 mld zł trafiło do rzecznika dyscypliny finansów publicznych.

Jednym z najbardziej rażących przykładów nieprawidłowości była – według KAS – działalność Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii. Jak relacjonował wiceminister, pieniądze z dotacji trafiały na prywatne rachunki członków zarządu, a następnie były wydawane m.in. w biurach podróży lub wypłacane w gotówce. Same wypłaty z bankomatów miały wynieść 205 tys. zł.

Nieprawidłowości wykryto także w Ministerstwie Sportu. Według Stawickiego urzędnicy mieli przygotowywać wnioski o dotacje za organizacje ubiegające się o wsparcie, a osoby rekomendowane do otrzymania środków były oznaczane symbolem dolara przez przedstawicieli kierownictwa resortu. Audytorzy natrafili również na przypadki zawyżania kosztów usług – m.in. rozliczania szkoleń po 8 tys. zł za godzinę przy rynkowej stawce około 500 zł – oraz na opracowanie sfinansowane z dotacji, którego 87 proc. treści stanowiły materiały skopiowane z ogólnodostępnych źródeł.

Jaki jest kontekst?

Krajowa Administracja Skarbowa rozpoczęła szeroko zakrojone audyty wydatkowania środków publicznych po zmianie władzy pod koniec 2023 r. Kontrole obejmują przede wszystkim okres rządów Prawa i Sprawiedliwości i dotyczą ministerstw, fundacji oraz innych podmiotów korzystających z publicznych dotacji.

Według Stawickiego kontrola gospodarowania środkami publicznymi należy do ustawowych zadań KAS od 2016 r., jednak – jak ocenił – w poprzednich latach uprawnienia te nie były wykorzystywane w skali odpowiadającej zagrożeniom. Dodał, że informacje o kolejnych zakończonych audytach są sukcesywnie publikowane przez KAS.

Obecny rząd zapowiada rozliczenie nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków publicznych z okresu rządów PiS. Efektem prowadzonych kontroli są zawiadomienia kierowane do prokuratury oraz postępowania dotyczące naruszenia dyscypliny finansów publicznych.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: