0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:05 25-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Michal Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Ryniak /...

W Gdańsku rozpoczyna się konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy

W czwartek, 25 czerwca w Gdańsku rozpoczyna się dwudniowa międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy (Ukraine Recovery Conference, URC 2026). Jest to z największych wydarzeń polityczno-biznesowych w Europie w tym roku.

Co się wydarzyło?

W tym roku współorganizatorem konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy jest Polska. Jest piątym krajem, w którym po rozpoczęciu wojny pełnoskalowej co roku są organizowane konferencje z odbudowy. W poprzednich latach konferencje URC gościły w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano.

Program tegorocznej konferencji podzielono na pięć obszarów tematycznych: biznes, bezpieczeństwo i obrona, integracja z Unią Europejską, rozwój regionalny oraz kapitał ludzki. Jak informują organizatorzy, „celem URC 2026 jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy kraju, a także stymulowanie inwestycji w ukraiński biznes”.

Konferencja ma „położyć większy nacisk na wzmocnienie zdolności Ukrainy w zakresie bezpieczeństwa, w tym na nowy wymiar bezpieczeństwa zaproponowany przez Rzeczpospolitą Polską, który stanie się nowym elementem URC 2026 w Gdańsku”.

Na wydarzeniu spodziewanych jest około 5 tysięcy uczestników. Wśród nich znajdą się przywódcy państw, przedstawiciele rządów, międzynarodowych instytucji finansowych, świata biznesu, samorządów lokalnych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

W dniach 25–26 czerwca URC ma stać się kluczową międzynarodową platformą służącą pozyskiwaniu inwestycji, rozwijaniu partnerstw oraz promowaniu rozwiązań na rzecz odbudowy Ukrainy. W konferencji ma wziąć udział około 1000 firm: jedna trzecia z nich to firmy ukraińskie, jedna trzecia – polskie, a pozostałe to firmy międzynarodowe.

Planowane jest podpisanie około 200 umów, protokołów ustaleń i listów intencyjnych dotyczących współpracy.

Według Pawła Kowala, przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnika rządu ds. odbudowy Ukrainy podpisanych zostanie kilkanaście dokumentów, które będą dotyczyły bezpośrednio polskich interesów i podmiotów. – To będą dokumenty podpisywane przez polskie i ukraińskie, polskie i zachodnioeuropejskie instytucje – powiedział Kowal.

Według ekspertów, jak pisze BBC Ukraine, kryzys polityczny, który trwa w relacjach polsko-ukraińskich zagraża długo oczekiwanym kontraktom i inwestycjom w Ukrainie, mimo to ukraiński rząd spodziewa się podpisania umów o wartości ponad 1,5 mld euro.

Oczekuje się, że właśnie z organizacją konferencji UE zsynchronizuje wypłatę pierwszej transzy unijnego kredytu dla Ukrainy o wartości 90 mld euro, której kwota wyniesie 3,2 mld euro. Z kolei Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju spodziewa się podpisania umów dotyczących nowych inwestycji o wartości ponad 500 milionów euro w kluczowych sektorach Ukrainy.

Jaki jest kontekst?

Ukraińskiej delegacji będzie przewodniczyć premier Julii Swyrydenko. Dwa dni przed konferencją prezydent Wołodymyr Zełenski zrezygnował z udziału w niej w związku z kryzysem w relacjach polsko-ukraińskich, który nastąpił po tym, jak Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „imienia Bohaterów UPA”, a polski prezydent odebrał mu order Orła Białego.

Na spotkaniu URC w Gdańsku nie pojawi się również minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Według oświadczenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy tegoroczne wydarzenia „nie wymagają obowiązkowej osobistej obecności ministra”.

„Podobnie jak po stronie polskiej, nacisk kładziony jest nie na ministra spraw zagranicznych i aspekt dyplomatyczny, ale na wymiar rządowy, gospodarczy, bezpieczeństwa, infrastrukturalny, humanitarny, biznesowy i inne, którym poświęcona jest konferencja” – czytamy w oświadczeniu MSZ.

Współprzewodniczącym ze strony Polski jest premier Donald Tusk. Udział w wydarzeniu potwierdziła również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Do Gdańska przyjedzie również kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Przeczytaj także:

07:02 25-06-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Ariana CubillosFot. AP Photo/Ariana...

Trzęsienia ziemi w Wenezueli. Są ofiary śmiertelne i ranni

W środę, 24 czerwca, wieczorem w Wenezueli miały miejsce dwa silne trzęsienia ziemi. Co najmniej 32 osoby zginęły, a ponad 700 zostało rannych.

Co się wydarzyło?

W Wenezueli odnotowano dwa trzęsienia ziemi o sile 7,5 w skali Richtera. Według danych amerykańskiej służby geologicznej USGS około 160 km na zachód od Caracas, stolicy kraju, miało miejsce trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,2, po którym niecałą minutę później nastąpił wstrząs o magnitudzie 7,5.

Wstrząsy były odczuwalne w stolicy kraju, Caracas. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Wenezueli wezwało mieszkańców do natychmiastowego opuszczenia swoich domów. W Caracas wstrząsy spowodowały zawalenie się budynków. Służby prowadzą akcje ratownicze.

„Są budynki, domy, które się zawaliły, i zajmujemy się tym, używając wszystkiego, co dostępne, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, pomoc obywatelską. Straż pożarna, policja, wszystko zostało uruchomione” – mówił minister spraw wewnętrznych Wenezueli Diosdado Cabello. Dodał, że wstrząsy podziemne były odczuwalne jednocześnie w kilku regionach kraju.

Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delsi Rodríguez ogłosiła stan wyjątkowy w kraju. W ciągu kilku godzin poinformowała, że w wyniku trzęsienia ziemi według ostatnich informacji zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 700 zostało rannych.

Rodriguez powiedziała, że wstępne dane nie uwzględniają ofiar w stanie La Guaira, niedaleko Caracas i na terenie którego znajduje się lotnisko, które ucierpiało najbardziej.

Wcześniej amerykańska służba geologiczna ogłosiła czerwony poziom alarmu, oceniając, że trzęsienie ziemi w Wenezueli może spowodować tysiące ofiar. Według komunikatu skutki katastrofy są najprawdopodobniej rozległe. W chwili trzęsienia wielu Wenezuelczyków przebywało w domach, ponieważ w środę przypadało święto narodowe.

Stany Zjednoczone już przygotowują pomoc dla Wenezueli. Donald Trump napisał na platformie Truth Social, że trzęsienia ziemi „były olbrzymie w swej skali i pozostawiły druzgocącą liczbę zabitych”.

„USA są gotowe i chętne oraz mają możliwości pomocy!” – napisał amerykański prezydent. Następnie Departament Stanu poinformował, że wyśle do Wenezueli pomoc, ekipy ratownicze i medyczne.

Gotowe do udzielenia pomocy są również kraje Ameryki Łacińskiej.

Aktualizacja, godz. 16:06

Według ostatnich informacji wzrosła liczba ofiar. Zginęły co najmniej 164 osoby, a ponad 970 zostało rannych.

Jaki jest kontekst?

Jak pisze Reuters, Wenezuela leży w strefie aktywnej sejsmicznie, gdzie płyta karaibska spotyka się z płytą południowoamerykańską.

USGS szacuje się, że w 1812 roku silne trzęsienie ziemi, które spowodowało ogromne zniszczenia w miastach Merida i Caracas, spowodowało śmierć około 30 000 osób. W 1967 roku Caracas nawiedziło silne trzęsienie ziemi, w wyniku którego zawaliły się wieżowce i zginęło 240 osób, głównie w bogatej dzielnicy w centrum miasta.

Ostatnim znaczącym zdarzeniem sejsmicznym w Wenezueli było trzęsienie ziemi, które miało miejsce 21 sierpnia 2018 roku. Wydarzyło się ono w pobliżu północnego wybrzeża kraju (w rejonie Carupano, w stanie Sucre) i miało magnitudę 7,3.

Na zdjęciu: Ratownicy przeszukują gruzy zawalonego budynku po trzęsieniu ziemi w Caracas w Wenezueli, w czwartek, 25 czerwca 2026 r. Fot. AP Photo/Ariana Cubillos

Przeczytaj także:

20:40 24-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Kanał na Telegramie Exilenova+Fot. Kanał na Telegr...

Zełenski: Białoruskie nadajniki dla rosyjskich dronów zamilkły po ultimatum Ukrainy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w środę (24 czerwca) wieczorem, że retransmitery w Białorusi, używane przez Rosję do naprowadzania dronów Shahed na Ukrainę, przestały działać 22 czerwca. Mińsk na razie nie potwierdza.

Co się wydarzyło?

Zełenski powiedział dziennikarzom, że według meldunków naczelnego dowódcy ukraińskiej armii Ołeksandra Syrskiego i służb wywiadowczych retransmitery na terytorium Białorusi przestały działać 22 czerwca. Prezydent Ukrainy zaznaczył, że nie wie jeszcze, czy sprzęt został także zdemontowany. „Faktem jest, że dziś retransmitery nie działają” – powiedział Zełenski.

To możliwy skutek ultimatum, które Zełenski postawił prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence 19 czerwca.

Ukraina zażądała wyłączenia albo usunięcia urządzeń znajdujących się – według Kijowa – na białoruskich wieżach w obwodach graniczących z Ukrainą. Zełenski mówił wtedy, że sprzęt pomaga Rosji przeprowadzać ataki na Ukrainę od północy i dał Mińskowi tydzień na wyłączenie lub demontaż urządzeń. Zapowiedział też, że jeśli Białoruś nie zareaguje, „zrobimy to my”.

Białoruskie niezależne media podają, że od trzech dni nie odnotowano przelotów rosyjskich dronów uderzeniowych wzdłuż granicy białorusko-ukraińskiej. Wcześniej, pod koniec wiosny i na początku lata, takie trasy były masowe, a część maszyn wlatywała nad Białoruś.

Jaki jest kontekst?

W ostatnich miesiącach Ukraina wzmacniała obronę swojej północnej granicy w związku z obawami, że Rosja może ponownie szerzej wykorzystać terytorium Białorusi do działań przeciwko Ukrainie.

Kijów alarmuje o pogłębiającej się integracji wojskowej między Moskwą i Mińskiem, rozbudowie infrastruktury wojskowej na Białorusi oraz regularnych wspólnych ćwiczeniach armii obu państw w pobliżu ukraińskiej granicy. W tym – jak w maju 2026 – z użyciem rosyjskiej taktycznej broni jądrowej.

Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że Ukraina jest gotowa do podjęcia „prewencyjnych działań” wobec zagrożeń z północy.

Tymczasem Rosja kontynuuje intensywne ataki powietrzne na Ukrainę. We wtorek co najmniej trzy osoby zginęły, a 19 zostało rannych w rosyjskim ataku na miasto Krzywy Róg w środkowej Ukrainie. Ukraina nie pozostaje jednak dłużna, a jej uderzenia daleko za linią frontu – w tym niedawny atak na moskiewską rafinerię – i coraz szczelniejsza blokada Krymu stają się dla Rosji coraz większym problemem.

Przeczytaj także:

14:34 24-06-2026

Prawa autorskie: Foto WIN MCNAMEE / Getty Images via AFPFoto WIN MCNAMEE / G...

Kolejny cios dla Trumpa. Senat przeciwko Trumpowi w sprawie Iranu

I Senat, i Izba Reprezentantów głosują przeciwko Trumpowi w sprawie wojny. W obu izbach większość mają Republikanie. To odzwierciedlenie nastrojów społecznych

Co się wydarzyło

Amerykański Senat w stosunku głosów 50-48 przegłosował rezolucję nakazującą Donaldowi Trumpowi wstrzymanie wojny w Iranie. Wcześniej analogiczny dokument przeszedł również głosowanie w Izbie Reprezentantów. To polityczny cios dla Trumpa, ponieważ obecnie w obu izbach większością dysponują Republikanie.

Głosowanie jest przede wszystkim symboliczne. Politycznie ma jednak znaczenie dla prezydenta, który teraz wie, że nie może liczyć na bezwarukowe wsparcie swojej partii w każdej sprawie. To też istotne, ponieważ administracja Trumpa będzie w najbliższym czasie prosiła Kongress o miliardy dolarów na uzupełnienie zapasów m.in. amunicji po wojnie z Iranem.

Głosowanie jest też odzwierciedleniem tego, że wojna w Iranie okazała się być bardzo niepopularna wśród Amerykanów. Po jej wybuchu Trump na krótką chwilę zyskał w sondażach oceny swojej pracy. Ale zysk był niewielki i krótkotrwały. Dziś jego notowania są ponownie bardzo niskie (w sondażu Ipsos dla Reuters dobrze ocenia go 34 proc. pytanych, źle 64 proc.).

Dziś jedynie 23 proc. Amerykanów uważa, że pozycja USA wobec Iranu jest dziś silniejsza niż przed wojną. Tylko 24 proc. uważa, że wojna była warta swoich kosztów.

Po senackim głosowaniu Trump napisał w mediach społecznościowych o „czterech republikańskich przegrywach”, którzy sprawili, że jego praca jest trudniejsza.

A jak sprzedać Amerykanom obecne porozumienie z Iranem? Jednym ze sposobów, jakie znalazł Trump jest twierdzenie, że za uwolnione przez USA środki, Irańczycy kupią amerykańskie produkty rolnicze. Problem w tym, że w dotychczasowym porozumieniu nie ma o tym mowy. A Irańczycy na razie temu zaprzeczają. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghei przekazał, że Iran może wykorzystać te środki tak, jak ma na to ochotę.

Jaki jest kontekst

W rozpoczętej 28 lutego wojnie z Iranem Amerykanie nie osiągnęli celów, jakie stawiali sobie na początku. W trwających obecnie rozmowach Iran występuje ze stosunkowo silnej pozycji.

Dotychczasowe, wstępne porozumienie, zostało podpisane przez Trumpa i prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana tydzień temu. Powszechnie interpretuje się je jako zwycięstwo Iranu. O jego szczegółach można przeczytać w naszym tekście na ten temat. Strony mają teraz 60 dni na wypracowanie ostatecznej umowy, która, zgodnie z ustaleniami, powinna objąć również problem irańskiego programu atomowego.

Przeczytaj także:

14:14 24-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Borowczy...

Tusk: Śledztwo ws. Szpitala Południowego pod osobistą kontrolą Żurka

12 zawiadomień w sprawie zgonów w Szpitalu Południowym trafiło do prokuratury w ciągu ostatnich trzech lat. Resort zdrowia jako kolejny organ wszedł do budynku z kontrolą, a przesłuchiwany w prokuraturze sygnalista, który w Kanale Zero szeroko opowiadał o nieprawidłowościach w szpitalu nie odpowiedział na żadne z kilkudziesięciu zadanych mu pytań.

Co się wydarzyło?

„Niezależnie od tego, czy się komuś to opłaca czy nie, będziemy wyjaśniali każdy element tej sprawy i tam, gdzie jest potrzebna prokuratura, ona już działa” – zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu po raz kolejny podczas konferencji prasowej odniósł się do afery dotyczącej Szpitala Południowego i zapowiedział gruntowne wyjaśnienie sprawy.

Tusk zobowiązał Waldemara Żurka, ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego, do „bardzo osobistej pieczy” nad prowadzonymi śledztwami.

We wtorek dr Emil Jędrzejewski, byłī ordynator chrirugii Szpitala Południowego był gościem Kanału Zero, w którym powiedział m.in., że „pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy” – twierdził. Lekarz insynuował, że w szpitalu fałszowana jest dokumentacja medyczna, by ukryć zgony.

Te bardzo poważne zarzuty częściowo potwierdzał Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, który wyznał, że: „Z informacji, które posiadam, wynika, że przynajmniej część zarzutów, które stawia pan doktor, jest potwierdzona przez innych lekarzy, a do tego dochodzą jeszcze te zarzuty, które pojawiły się w tej chwili”.​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​

12 zgonów. „To nie jest skala, która się różni od innych szpitali”

W środę rano minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura od 2023 roku odnotowała 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym. W trzech sprawach była odmowa wszczęcia postępowania, cztery sprawy zostały umorzone, pięć spraw jest na biegu.

„To nie jest skala, która się różni od innych szpitali, ale na wszelki wypadek trzeba będzie sprawdzić wszystko do samego spodu, co działo się w tym szpitalu” – wskazał premier Donald Tusk.

Dr Emil Jędrzejewski – który miał informować prezydenta Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach, ale wyłącznie nieoficjalną drogą, poprzez wiadomość na Whatsappie, został wezwany do prokuratury w charakterze świadka.

Jak jednak informuje „Gazeta Wyborcza” przesłuchanie to było niezbyt owocne. Lekarz nie odpowiedział na żadne z zadanych mu pytań, przedłożył jedynie notatkę z danymi dwóch osób pokrzywdzonych. Śledczy chcieli zabezpieczyć telefon lekarza i zweryfikować treść wiadomości, którą wysłał do prezydenta miasta i w której miał informować o nieprawidłowościach. Ale to nie było możliwe, bowiem lekarz stwierdził, że wiadomości na posiadanym obecnie telefonie już ich nie ma.

Dr Jędrzejewski ma wrócić do prokuratury w czwartek rano, na godzinę 9.

Decyzje personalne „w przyszłym tygodniu”

W szpitalu kontrolę prowadzą obecnie NFZ i warszawski ratusz. Audytem NIK objęto także SOR-y we wszystkich miejskich szpitalach. Nieprawidłowości w placówce analizuje też Naczelna Izba Lekarska i Państwowa Inspekcja Pracy.

Ministerstwo Zdrowia zleciło w środę wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

„Będę starał się wyciągnąć wszystkie konsekwencje, w tym najsurowsze konsekwencje wobec tych, którzy jeśli to potwierdzi kontrola NIK, śledztwo prokuratury i audyt, wyciągnąć wszystkie konsekwencje wobec tych, którzy dopuścili się jakichkolwiek nieprawidłowości” – ogłosił Donald Tusk. Katarzyna Kęcka, wiceministra zdrowia ogłosiła, że decyzje personalne w sprawie Szpitala Południowego zapadną w przyszłym tygodniu.

Zarobki lekarzy. Pierwsze dane jesienią

Sejm w trybie ekspresowym przyjął projekt ustawy, która pozwoli zbierać dane o wszystkich wynagrodzeniach konkretnych medyków w różnych placówkach za pomocą numer PESEL danego medyka. 23 czerwca premier Donald Tusk zaapelował do resortów zdrowia i sprawiedliwości o "odważniejsze propozycje ustawowe dotyczące naprawy systemu ochrony zdrowia”. Chce, by ci wspólnie przygotowali swoje rekomendacje m.in. w zakresie uniemożliwienia przyjmowania pacjentów poza kolejnością.

Jak podaje PAP, jeśli procedowane obecnie zmiany ustawowe wejdą w życie, Agencja Oceny Technologicznych Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) zamierza jeszcze w październiku przeprowadzić pierwszą kompleksową zbiórkę danych i przedstawić raport o całkowitych zarobkach lekarzy.

„Będzie to raport zbiorczy pokazujący m.in. medianę, przeciętne wynagrodzenie oraz wieloetatowość. Pozwoli nam to ocenić, czy personel zatrudniony w polskim systemie jest adekwatny do zapotrzebowania na świadczenia” – wyjaśnił szef AOTMiT Daniel Rutkowski. I dodał, że: „Nie zamierzamy śledzić indywidualnych osób i tego, czy ich płaca jest właściwa. Agencja nie jest kadrowym polskiego systemu ochrony zdrowia, ale jego analitycznym ramieniem”.

Jaki jest kontekst?

Afera dotycząca Szpitala Południowego jest pokłosiem historii opublikowanej przez Patryka Słowika w Kanale Zero. To opowieść o młodym lekarzu-rezydencie, Dawidzie Kacprczyku, który zarabiał horrendalne sumy na abstrakcyjnych i fałszywych dyżurach na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, którym kierował, trwających nawet 96 godzin ciągiem.

Kacprzyk był radnym dzielnicowym i członkiem Koalicji Obywatelskiej. Został już usunięty ze struktur KO, ale afera ma drugie dno — Patryk Słowik na łamach Zero.pl poinformował bowiem, że młody działacz partii stworzył nieformalną sieć dla kolegów z partii pozwalającą na omijanie kolejek w służbie zdrowia.

„Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin” – poinformował 17 czerwca na portalu Zero.pl dziennikarz.

Wykorzystywanie znajomości i politycznych konszachtów jest sporym problemem dla Koalicji Obywatelskiej — zwłaszcza że rządowa większość i tak boryka się ze spadkiem poparcia w sondażach i póki co przegrywa walkę o większość parlamentarną w nadchodzących w 2027 roku wyborach do Sejmu i Senatu.

Niewykluczone, że w rządzie polecą głowy. Mówi się o dymisji ministry zdrowia, która milczy w sprawie afery. Zwolniony ma również zostać prezes NFZ.

Afera mocno dzieli koalicję. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 wprost, mówi, że: Patologii ze Szpitala Południowego by nie było, gdyby nie to, że Warszawa od 20 lat działa jak układ zamknięty grupy trzymającej władzę". Warszawska Lewica z kolei już zapowiedziała, że zagłosuje przeciwko udzieleniu absolutorium Rafałowi Trzaskowskiemu (głosowanie w ratuszu ma odbyć się 25 czerwca).

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: