0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:35 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. FADEL SENNA / AFPFot. FADEL SENNA / A...

Afera Zondacrypto. Ślady prowadzą do Dubaju

Jak podaje Rzeczpospolita, polski „król bitcoinów”, zanim zniknął, przetransferował udziały do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A Dubaj jest dziś głównym hubem dla brudnych interesów rosyjskich oligarchów

Co się wydarzyło

Jak ustaliła Rzeczpospolita, udziały w Zondacrypto (wcześniej BitBay) trafiły do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A te kontrolowane były z Luksembruga przez spółki należące do zaginionego „króla bitcoinów” Sylwestra Suszka. Ten sposób obrotu kapitałem nie jest przypadkowy. Pozwala ominąć międzynarodowe sankcje i inwestować nielegalnie pozyskane pieniądze. Ze spółek zakładanych na figurantów z ZEA, nieposiadających realnego dostępu do kont bankowych, korzystają m.in. rosyjscy oligarchowie. Według Rzeczpospolitej także przez Zondacrypto (wcześniej BitBay) płynął szeroki strumień brudnych pieniędzy pochodzących od mafii, przestępców, a rosyjskich ślad – o którym wcześniej mówił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak – jest aż nadto czytelny.

Gdzie się podziały miliony z giełdy kryptowalut? Zaginiony w 2022 roku Sylwester Suszek ma być jedyną osobą, która ma dostęp do depozytu środków klientów. Chodzi o tzw. klucze prywatne do portfela zawierającego ok. 4,5 tys. bitcoinów (BTC). Środki te, warte ponad miliard złotych, od 2019 r. są nienaruszone. I rzekomo niedostępne, o czym mówił w ubiegłym tygodniu prezes Zondacrypto mec. Przemysław Kral. Kral apelował do zaginionego Suszka, aby przekazał klucze do aktywów. Bezskutecznie, bo służby podejrzewają, że Suszek został porwany (i mówiąc bardzo łagodnie – być może nigdy nie uda się go odnaleźć).

Manewr prezesa Zondacrypto udowodnił klientom, że od czterech lat firma, w którą wierzyli, funkcjowała bez dostępu do aktywów A ich inwestycje były wydmuszką. Według specjalistycznych portali informacje podane przez Krala to manipulacje – stary uśpiony portfel nie mógł bowiem pełnić roli portfela operacyjnego dużej giełdy kryptowalut.

Teraz zniknął również prezes Kral. Pożegnał się pracownikami firmy i stał się nieuchwytny. Jak informują media, Kral od ubiegłego roku posiadał paszport Izraela.

Jaki jest kontekst

Śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach. A politycy prześciagają się we wzajemnym oskarżaniu się o to, kto jest w tej sprawie winny zaniechań. Prawo i Sprawiedliwość próbuje obciążyć obecny rząd. Janusz Kowalski opublikował w sieci zdjęcie premeira Donalda Tuska z koszulką Lechii Gdańsk, na której widać logo Zondacrypto jako dowód na to, że „afera Zondacrypto to afera Tuska". I domagał się powołania komisji śledczej. Rafał Bochenek wnosił o odtajnienie grudniowego posiedzenia w sprawie rynku kryptowalut, sugerując, że materiał byłby kompromitujący dla obecnego rządu.

Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w Sejmie przekazał, że mamy do czynienia z piramidą finansową i ingerencją rosyjskich służb. Premier Donald Tusk ujawnił, że środki z Zondacrypto finansowały polską politykę, w tym: Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry, Fundację Dobry Rząd Przemysława Wiplera z Konfederacji oraz konferencję CPAC w Rzeszowie.

Giełdę kryptowalut uwiarygadniał za to prezes PKOl Jarosław Piesiewicz, który w październiku 2025 roku – mimo protestów części członków zarządu – uczynił Zondacrypto sponsorem generalnym polskich Olimpijczyków. Gdy okazało się, że co do funkcjonowania firmy są poważne wątpliwości, Piesiewicz wyszedł na konferencję prasową i ogłosił, że nie ma powodu, żeby zrywać umowę ze sponsorem. „Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać” – stwierdził Piesiewicz. To tylko dostarczyło amunicji ministrowi sportu, który nie od dziś chce Piesiewicza odwołać z funkcji. Prezes PKOl mówi dziś, że sam stracił pieniądze na Zondacrypto, a jeśli nie dostanie kolejnej transzy pieniędzy do 30 kwietnie, dopiero wówczas zerwie umowę sponsorską.

W tle trwa też przepychanka o ustawę o rynku kryptoaktywów. Prezydent dwukrotnie zawetował rządową propozycję, wskazując na nadmierne regulacje. A Sejm dwukrotnie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Jak informuje nieoficjalnie Polsat News, teraz Pałac Prezydencki byłby gotowy poprzeć ustawę przygotowaną przez Polskę 2050. Przypomnijmy, że celem regulacji jest wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Nadzór nad rynkiem miałaby objąć Komisja Nadzoru Finansowego. Rząd oskarża prezydenta, że zablokował przepisy i to jego wina, że afera Zondacrypto wybuchła nam w rękach.

Jeśli chcecie lepiej zrozumieć, o co chodzi w tej aferze, przeczytajcie teksty Agaty Kołodziej w OKO.press:

Przeczytaj także:

08:35 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFPFot. ANDREW CABALLER...

Trump zwalnia szefa amerykańskiej marynarki wojennej

John C. Phelan, który nadzorował blokadę irańskich portów, został zwolniony nagle, ze skutkiem natychmiastowym. Zastąpi go człowiek z ruchu MAGA

Co się wydarzyło

Pentagon nie podał żadnych oficjalnych powodów dymisji. W krótkim komunikacie ogłosił, że „sekretarz marynarki wojennej John C. Phelan opuszcza administrację ze skutkiem natychmiastowym”. Ogłoszenie było o tyle zaskakujące, że marynarka wojenna pełni dziś kluczową rolę w nadzorowaniu blokady irańskich portów. A decyzja zapadła podczas jednego spotkania w Białym Domu.

Jak podaje CNN, za odwołaniem ma stać amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth, który przekonał Donalda Trumpa, że Phelan zbyt wolno reformuje budowę amerykańskich okrętów i musi odejść. Hegseth miał być też zirytowany bezpośrednią komunikacją Phelana z prezydentem USA, którą sekretarz wojny odbierał jako „próbę ominięcia go” i podkopywanie autorytetu.

Obowiązki Phelana tymczasowo przejmie dotychczasowych podsekretarz stanu w marynarce wojennej, człowiek z ruchu MAGA Hung Cao.

W 2023 roku Cao zaszokował amerykańską opinię publiczną, wyrażając obawy, ze czarownice mogą przejąć władzę w Wirginii.

Jaki jest kontekst

Nie wiadomo, na ile trzęsienie ziemi w amerykańskiej marynarce wojennej jest wynikiem wewnętrznych napięć, ambicji rozbudowy floty handlowej i cywilnej, a na ile wypadkową rosnącej frustracji związanej z sytuacją w Iranie.

Przypomnijmy, że USA wciąż są militarnie zaangażowane w nadzorowanie zawieszenia broni – do czasu wynegocjowania ostatecznego porozumienia. Tyle że Iran od kilku tygodni nie chce zgodzić się na warunki, które proponują USA. Chodzi m.in. o zawieszenie wzbogacania uranu na 20 lat, zakończenie wsparcia regionalnych sojuszników czy zrzeknięcie się 450 kg wysoko wzbogaconego uranu. Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, dla Teheranu byłoby to równoznaczne z kapitulacją. Choć Trump straszy, że brak porozumienia to przepis na wojnę, to wcale nie pali się do dalszej interwencji militarnej. Wojna dla Amerykanów jest kosztowna i nie przynosi zakładanych rezultatów.

Przeczytaj także:

07:55 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Tobias SCHWARZ / AFPFot. Tobias SCHWARZ ...

Zełenski dla CNN: Wojna w Iranie zakłóciła dostawy broni dla Ukrainy

Zełenski apelował do Amerykanów, aby pomimo wojny w Iranie, sprawy Ukrainy nie odkładać na później.

Co się wydarzyło

22 kwietnia 2026 prezydent Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla amerykańskiej stacji CNN przyznał, że wojna w Iranie odwróciła uwagę od rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zełenski stwierdził, że choć rozmowy z Waszyngtonem wciąż są prowadzone, to nie widzi możliwości kolejnego spotkania, dopóki „kwestia Iranu nie zostanie zamknięta”. Wyzwaniem ma być fakt, że negocjacjami na obu frontach zajmuje się ten sam zespól negocjacyjny prowadzony przez Jareda Kushnera i Steve'a Witkoffa. Zełenski przypomniał jednak, że sprawy ukraińskiej nie można odkładać na później. "Ukraina już teraz przeżywa tak wielką tragedię, że musimy znaleźć sposób, by radzić sobie z tą sytuacją równolegle” – apelował.

Prezydent Ukrainy przyznał też, że wojna w Iranie spowodowała zakłócenia w dostawach broni dla Kijowa. Chodzi zwłaszcza o pociski przeciwbalistyczne. Jak wyjaśniał, Ukraina dostaje ich mniej, bo Amerykanie mają dziś ograniczone moce produkcyjne.

Wywiad odbył się zaledwie kilka godzin po tym, jak Unia Europejska ogłosiła, że udało się wynegocjować wstępne porozumienie w sprawie udzielenia Ukrainie bezprecedensowej pożyczki. Chodzi aż o 90 mld euro na obronę przed rosyjską agresją. Wcześniej program był bokowany przez ustępującego premiera Węgier Viktora Orbana i premiera Słowacji Roberta Ficę. Chodziło o rzekome opóźnianie naprawy rurociągu Przyjaźń, którym do obu krajów płynie rosyjska ropa.

Zełenski na antenie CNN stwierdził, że unijne środki to dla Kijowa kwestia życia i śmierci. Tłumaczył, że Ukraina produkuje obecnie ok. tysiąc dronów przechwytujących, a ma dwukrotnie wyższe zdolności produkcyjne. „Ale nie mamy funduszy. To naprawdę kwestia naszego przetrwania, bardzo potrzebujemy tych pieniędzy do obrony” – powtórzył Zełenski.

Jaki jest kontekst

Wywiad w CNN to kolejny odcinek ofensywy dyplomatycznej Ukrainy. Od czasu wybuchu wojny w Iranie, Amerykanie stracili zainteresowanie Kijowem. Prezydent Donald Trump traktuje Ukrainę instrumentalnie, jako przedmiot negocjacji z sojusznikami z NATO. Na początku kwietnia Trump groził, że jeśli kraje europejskie nie wesprą go w odblokowaniu cieśniny Ormuz, całkowicie wstrzyma dostawy broni dla Ukrainy. Broni, którą od Amerykanów kupują europejskie kraje i przekazują jako wsparcie dla Kijowa.

Prezydent Zełenski nie ogląda się jednak tylko na USA, które nie potrafią wyjść z konfliktu na Bliskim Wschodzie. W środę 22 kwietnia Ukraina zwróciła się do Turcji z prośbą o zorganizowanie spotkania z Władimirem Putinem na neutralnym gruncie. Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha tłumaczył, że Kijów chce „nadać nowy impuls dyplomatycznym relacjom” obu krajów. Kreml ustami Dmitrija Pieskowa odpowiedział, że jest gotowy do spotkania w każdej chwili, ale tylko w Moskwie i tylko z jasno zarysowanym celem. Do żadnego spotkanie więc nie dojdzie. A impas negocjacyjny będzie trwał.

Przeczytaj także:

06:01 23-04-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Ramon EspinosaAP Photo/Ramon Espin...

„Musimy się przygotować”. Prezydent Kuby mówi o ataku USA

„W obecnej sytuacji możliwe jest, że spróbują zaatakować Kubę” kubański prezydent Miguel Diaz-Canel w rozmowie z brazylijskim portalem Opera Mundi ostrzega przed możliwymi planami USA.

Co się wydarzyło?

Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel podkreślił, że Kubańczycy „nie dążą do konfrontacji z USA”. Dodał jednak, że muszą być gotowi „na zagrożenia ze strony administracji prezydenta Donalda Trumpa”.

„Musimy przygotować się, aby nie była to dla nas ani niespodzianka, ani porażka” – powiedział. Myślą przewodnią tych przygotowań jest „wizja defensywna (…), zgodnie z którą każdy Kubańczyk ma swoją rolę oraz misję do wypełnienia w obronie ojczyzny” (cytat za PAP).

Zaznaczył również, że jego kraj już musiał wzmocnić obronę wyspy, w związku z nasilającą się presją ze strony USA oraz blokadą naftową nałożoną przez Trumpa, przez którą Kuba przechodzi najgorszy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy i energetyczny. Jak podaje „Guardian”, od stycznia Kuba otrzymała tylko jedną dostawę ropy naftowej z Rosji, po tym jak Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, grożące nałożeniem ceł handlowych na każdy kraj sprzedający ropę temu wyspiarskiemu państwu.

W marcu krajowa sieć energetyczna uległa załamaniu, a 10 milionów ludzi cierpiało z powodu powtarzających się przerw w dostawie prądu.

Prezydent Miguel Diaz-Canel jest jednak gotowy do rozmów z Waszyngtonem, ale pod warunkiem, że dialog będzie „prowadzony na zasadzie wzajemnego szacunku i bez narzucania poglądów”.

Jaki jest kontekst?

Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że „Kuba jest następna”, po tym, jak obalił przywódcę Wenezueli Nicolása Maduro i rozpoczął wojnę z Iranem. W ubiegły piątek 17 kwietnia po raz kolejny publicznie ogłosił, że USA mogą podjąć działania zbrojne wobec Kuby.

W marcu, kiedy w całym kraju zabrakło prądu, Trump mówił: „Wierzę, że będę miał zaszczyt zdobyć Kubę. To znaczy, czy ją wyzwolę, czy zdobędę – myślę, że będę mógł zrobić wszystko, co zechcę ”.

Prezydent Diaz-Canel udzielił 10 kwietnia wywiadu telewizji NBC News. Mówił: „Mamy wolne, suwerenne państwo. Mamy samostanowienie i niepodległość i nie jesteśmy poddani planom Stanów Zjednoczonych. Rząd USA, który wdrożył tę wrogą politykę wobec Kuby, nie ma moralności, by czegokolwiek od niej żądać”. Dodał, że „koncepcja rewolucjonistów, którzy się poddają i odchodzą – nie jest częścią naszego słownika”.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

17:49 22-04-2026

Prawa autorskie: fot. Grzegorz Jakubowski/KPRPfot. Grzegorz Jakubo...

Myśliwi w prezydenckiej Radzie Klimatu i Środowiska

Prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Klimatu i Środowiska. Zaprosił do niej grono myśliwych, osoby związane z branżą drzewną i społeczników, którzy są „przeciwnikami ekoterroryzmu”.

Co się wydarzyło?

Rada Klimatu i Środowiska została powołana w środę (22.04), a do jej zadań „należeć będzie wypracowywanie kierunków działań w zakresie ochrony środowiska, racjonalnego gospodarowania zasobami naturalnymi oraz uwzględniania długofalowych interesów państwa” – jak czytamy na stronie Kancelarii Prezydenta.

„Są z nami przedstawiciele zarówno praktycy z dziedziny leśnictwa, jak również specjaliści od ochrony wód, powietrza – mamy zatem cały zakres kompetencji”- mówił Podsekretarz Stanu w Kancelarii Mateusz Kotecki, wręczając nominacje członkom rady. W sumie powołano do niej 38 osób.

Wśród nich znalazł się Marcin Możdżonek, polityk Konfederacji i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej. Były siatkarz i zapalony myśliwy zasłynął twierdzeniami, według których „bez odpowiedniej gospodarki łowieckiej zwierzęta by nas po prostu zjadły i byśmy mieli poważne, naprawdę poważne problemy”, a także obroną myśliwych przed badaniami lekarskimi i poparciem dla udziału dzieci w polowaniach. „Mój dziadek wiedział, w którym momencie pokazać, jak wygląda praca w gospodarstwie »od kuchni«. Umiejętnie to dawkował, abym nie miał żadnej traumy. Jeśli rodzice-myśliwi chcą wprowadzać dzieci w łowiectwo, to państwo nie powinno tego regulować” – mówił w wywiadzie dla WP.

Ale to nie jest jedyny myśliwy, który zasiada w Radzie Klimatu i Środowiska. Prezydent powołał również Macieja Perzynę, weterynarza z Katedry Chorób Dużych Zwierząt warszawskiego SGGW, który określa się jako „aktywista łowiecki i rolniczy”.

W Radzie znaleźli się również naukowcy, którzy zasiadali w zespole ds. reformy łowiectwa przy Ministerstwie Klimatu i Środowiska po stronie myśliwych – profesorowie Henryk Okarma i Dariusz Gwiazdowicz.

Profesor Okarma pracuje w Instytucie Ochrony Przyrody Państwowej Akademii Nauk, jest też przewodniczącym Komisji Naukowej Naczelnej Rady Łowieckiej. Profesor Gwiazdowicz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu również zasiadał w Komisji Naukowej NRL, ale został z niej odwołany w styczniu 2026. Jest stałym doradcą Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

O prof. Gwiazdowiczu można przeczytać m.in. w tekście Reginy Skibińskiej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Kto poza myśliwymi znalazł się w Radzie?

Na przykład dr Grzegorz Chocian, hydrobiolog, prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii Ecoprobono. To częsty gość prawicowych mediów, a sam siebie przedstawia jako „bezkompromisowego przeciwnika zjawiska ekoterroryzmu”. Był członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody powołanej przez ministra Jana Szyszko.

W radzie znalazł się również poseł PiS Paweł Sałek i posłanka PiS oraz była wiceministra klimatu i środowiska Małgorzata Golińska, kilkoro myśliwych i przedstawiciele branży drzewnej – w tym Natalia Wysocka, która jest jedną z liderek Protestu Branży Drzewnej, ruchu sprzeciwiającego się ograniczeniom wycinek w lasach. Powołano również samorządowców, w tym Jacka Pauli, burmistrza Skaryszewa i Romana Bzdyka, wójta gminy Komańcza.

Przewodniczącym Rady został Sławomir Mazurek, politolog, były wiceminister środowiska i pełnomocnik rządu ds. rozwoju wydobycia węglowodorów oraz doradca prezydenta Andrzeja Dudy. Jest członkiem Zespołu ds. Laudato Si przy Episkopacie Polski.

Pełen skład Rady

1. Sławomir Mazurek,

2. Beata Bartuś-Jarno,

3. Bogdan Brzeziecki,

4. Roman Bzdyk,

5. Dariusz Całus,

6. Jarosław Cebulski,

7. Grzegorz Chocian,

8. Szymon Gajda,

9. Ryszard Gliwiński,

10. Małgorzata Golińska,

11. Krzysztof Gołębiewski,

12. Grzegorz Grzywaczewski,

13. Dariusz Gwiazdowicz,

14. Jacek Hilszczański,

15. Magdalena Kapuścińska,

16. Maria Mąka-Miros,

17. Zbigniew Mirek,

18. Marcin Możdżonek,

19. Roman Niżnikowski,

20. Henryk Okarma,

21. Janusz Olejnik,

22. Mirosław Parol,

23. Jacek Pauli,

24. Maciej Perzyna,

25. Marek Rembisz,

26. Adam Roczniak,

27. Paweł Rusiecki,

28. Bartłomiej Rutkowski,

29. Marek Ryszka,

30. Paweł Sałek,

31. Paweł Skrzydlewski,

32. Jarosław Socha,

33. Paweł Szczygieł,

34. Robert Szewczyk,

35. Andrzej Tomek,

36. Natalia Wysocka,

37. Piotr Zacharczuk,

38. Grażyna Zagrobelna.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: