Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
„Ani jednej więcej, ile razy to powinno być wykrzyczane, żeby kobiety wreszcie miały dostęp do bezpiecznego przerwania ciąży?” – pyta posłanka KO Jagna Marczułajtis-Walczak. „Dostęp do aborcji nie oznacza, że każda kobieta w ciąży dokona aborcji. Ale to znaczy, że kobieta w trudnej sytuacji znajdzie pomoc, a nie wyrok” – dodała.
Posłanka KO Gabriela Lenartowicz mówiła: „Nie jesteśmy po to, żeby decydować o ciążach, a po to, żeby ustalać prawo. Od rozstrzygania dylematów moralnych jest sumienie wolnych ludzi, a nie kodeks karny”. Jej partyjna koleżanka Aleksandra Gajewska podkreślała: „Nie pozwolę, żeby wasze sumienia decydowały o moim zdrowiu i życiu. Są nas miliony, Polki stanowią większą część społeczeństwo, czas, żebyście uszanowali nas i nasze prawa”.
Poseł Franciszek Sterczewski poparł przedmówczynie. „Kobieta musi mieć prawo do samostanowienia” – mówił, a schodząc z mównicy, zabrał plakat z płodem, który ustawił tam poseł Suwerennej Polski Dariusz Matecki.
Moment ustawienia można zobaczyć poniżej:
Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z OKO.press podkreśla, że Lewica jest przygotowana na odrzucenie aborcyjnych projektów.
„Nasze stanowisko jest znane, bo byliśmy na sali obrad podsłuchiwani. Innych partii nie podsłuchujemy” – odpowiedział Włodzimierz Czarzasty (Lewica) na pytanie naszej reporterki, Julii Theus, o nastroje w koalicji rządzącej.
Czarzasty podkreśla również, że Lewica ma plan awaryjny na wypadek, gdyby wszystkie projekty aborcyjne zostały odrzucone. „Jeśli zostaną odrzucone, to go ujawnimy. I wprowadzimy w życie” – zaznaczał.
Joanna Scheuring-Wielgus dodaje, że dwa lewicowe projekty będą procedowane jako pierwsze. „Mamy nadzieję, że cała koalicja rządząca za nimi zagłosuje” – mówi.
Czy będzie większość w Sejmie? „Mam nadzieję” – odpowiada.
Przypomnijmy: Lewica złożyła dwa projekty dotyczące aborcji. „W Polsce odbywają się procesy, osoby są pociągane do odpowiedzialności za pomoc. To musi się zmienić” – mówiła Anna Maria Żukowska z Lewicy w Sejmie, przedstawiając pierwszy z nich. Chodzi o usunięcie z Kodeksu karnego art. 152: „Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania”.
Drugi projekt dotyczy prawa do aborcji do 12. tygodnia w określonych przypadkach:
Zgodnie z ustawą aborcja jest świadczeniem opieki zdrowotnej i finansuje je NFZ. Powinno być zrealizowane w ciągu 72 godzin od złożenia wniosku. Jeżeli lekarz odmawia przerwania ciąży, placówka musi zapewnić pacjentce dostęp do procedury.
„Nie zakładamy takiego scenariusza, żeby było odrzucone” – mówi w rozmowie z OKO.press poseł KO Arkadiusz Myrcha. „Koalicja ma bezpieczną większość i nie słyszałem też o większych grupach czy jakichkolwiek grupach osób z koalicji 15 października, które chciałyby głosować za odrzuceniem tych projektów” – dodał. Jak zaznaczył, koalicja „ma bezpieczną większość” w sprawie projektów aborcyjnych.
Zadeklarował: „Ja na pewno będę głosował, żeby wszystkie cztery projekty znalazły się w pracach w komisji, aczkolwiek najbardziej podpisuję się pod projektem Koalicji Obywatelskiej”.
Na mównicę Sejmową weszła posłanka Konfederacji Karina Bosak, opowiadając się przeciwko legalizacji aborcji. „Jesteśmy po to, żeby usuwać lęk kobiet, a nie jej dzieci” – powiedziała. Jej partyjny kolega Roman Fritz porównał zwolenników aborcji do Hitlera.
„Okoliczności zajścia w ciąże są różne, jest wiele kobiet czujących niepokój: jestem za młoda, za stara, nie mam dzieci, mam ich za dużo, dlaczego ja, dlaczego teraz? Taka kobieta potrzebuje usłyszeć: »nie bój się, nie jesteś sama, pomogę ci«. A nie: twoje ciało, twój wybór. Taka kobieta zasługuje, żeby usłyszeć »nasze dziecko nasza odpowiedzialność«” – mówiła w Sejmie Karina Bosak z Konfederacji.
Podkreślała, że „radykalne feministki chcą wyrwać kobiety z rąk mężczyzn”, a samym mężczyznom taki układ może odpowiadać. „Pozbawia ich obowiązku i odpowiedzialności” – ciągnęła posłanka. „A to nie oni będą szli do kliniki aborcyjnej, to nie oni będą czuć ból i krwawić” – wyliczała. „Matka i dziecko są osobami, które wymagają wsparcia, miłości i opieki. Od ojca, rodziny, ale jak tego brakuje, potrzebują wsparcia społeczeństwa i państwa. Jesteśmy po to, żeby usuwać jej lęk, a nie jej dziecko” – powiedziała.
W jej opinii matka i „nienarodzone dziecko” są pacjentami. A lekarze będą „zmuszani”, żeby jednego z tych pacjentów zabijać.
Ze łzami w oczach mówiła: „Jako matka trójki dzieci, która weszła do Sejmu przed porodem, wiem, jakim poświęceniem jest bycie matką”.
Po Karinie Bosak na mównicę wszedł Roman Fritz, poruszony słowami swojej przedmówczyni. „Trudno poskładać myśli” – powiedział. Później jednak, wyjaśniając, jakim złem w jego opinii jest aborcja, ogłosił, że zwolennicy legalizacji aborcji „czerpią z dokonań Adolfa Hitlera”. „Hitler jako pierwszy wprowadził aborcję dla Polek. Chodziło o fizyczne zniszczenie ludności niearyjskiej. Wiedział, że jeśli zalegalizuje aborcję, spadnie liczba urodzeń” – mówił.
W tej samej sprawie wystąpił poseł Przemysław Wipler. Zaznaczał, że „Tusk za poglądy antyaborcyjne wyrzucał z KO”. „Teraz ci ludzie są w Trzeciej Drodze i nie zmienili poglądów, nie chcą, żeby zabijano bezbronne dzieci” – mówił. W imieniu całej Konfederacji dodał: „Jesteśmy ideową prawicą, jesteśmy za życiem, jesteśmy za podstawowymi prawami człowieka, takimi jak życie, wolność, własność”.
Jarosław Sachajko z Kukiz15 wytykał rzekomą niekonsekwencję aktywistkom aborcyjnym: „W Warszawie były protesty przeciwko myśliwym, którzy strzelają do prośnych loch. Wisiał wielki plakat z dzikiem, w którego brzuchu są małe dziki. Zniknął niedługo po protestach czarnych parasolek. Co się aktywistom nie zgadza? Dla was ważniejsze są płody dzików niż dzieci?”.
Posłanka Barbara Oliwiecka zapowiada w rozmowie z OKO.press referendum w sprawie aborcji. „Oddamy głos wszystkim, a przede wszystkim kobietom” – mówi.
„Dalsze kroki rozumiemy jako referendum, w którym damy się wypowiedzieć wszystkim, szczególnie Polkom, szczególnie w tym wieku, którego ta sprawa dotyczy najbardziej” – mówi posłanka Polski 2050 Barbara Oliwiecka. Jak dodaje, w Sejmie 70 proc. to mężczyźni powyżej 50 roku życia. „Większa część Sejmu jest bardziej konserwatywna niż społeczeństwo. Ale najpierw najważniejszy krok, procedowanie wszystkich czterech projektów” – dodaje. „Bardzo liczę na to, że wszystkie projekty przejdą przez komisje” – podkreśla Barbara Oliwiecka.
Przypomnijmy: Trzecia Droga zaprezentowała dziś w Sejmie trzeci projekt dotyczący aborcji.
„Nasz projekt przywraca ustawę sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Ale nie tylko. Przywracamy też dostęp do antykoncepcji. Proponujemy także referendum. Ja mam poglądy niezwykle liberalne i traktuję nasz projekt jako pierwszy krok. Chciałabym, żeby poszło to dalej, ale chodzi o skuteczność" – mówiła posłanka PSL Urszula Pasławska, prezentując projekt.