Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
W poniedziałek wieczorem Izrael przeprowadził nalot na palestyńskie miasto Rafah na południu Strefy Gazy. Wojsko izraelskie przejęło też kontrolę nad przejściem granicznym z Egiptem
Miasto Rafah uznawane jest przez Izrael za jeden z ostatnich bastionów Hamasu w Strefie Gazy: mają ukrywać się tam przywódcy ruchu, tam przetrzymywani mają być też izraelscy zakładnicy, których Hamas porwał podczas ataku na Izrael 7 października. Ofensywę planowano od dawna.
W poniedziałek 6 maja 2024 rano izraelska armia wezwała mieszkańców miasta do ewakuacji, a wieczorem rozpoczęła ostrzał na wschodnich dzielnic Rafah. Agencja prasowa AFP informowała o ataku na 50 celów, który trwał bez przerwy przez 30 minut. Miasto do tego czasu zdążyło opuścić ok. 100 tys. ludzi, którzy schronili się w położonych nieopodal miejscowościach Chan Junus i Al Mawasi.
We wtorek 7 maja rano, Izrael potwierdził, że przejął kontrolę nad palestyńską stroną przejścia granicznego w Rafah, między Strefą Gazy a Egiptem. Wg wojskowych są dowody, że było ono wykorzystywane „do celów terrorystycznych”. „Służby specjalne sprawdzają przejście. Operacja trwa i będzie trwała w kolejnych godzinach. Nie wiadomo, jak długo potrwa”.
Organizacje humanitarne, które rozmawiały z agencją Reuters, twierdzą, że strumień pomocy dla Strefy Gazy przez przejście w Rafah został wstrzymany.
Biuro prezydenta Binjamina Netanjahu w poniedziałek informowało, że Izrael będzie kontynuował operację, by „wywrzeć presję na Hamas, której celem jest poczynienie postępów w uwalnianiu zakładników i realizacja innych celów wojennych”. Wszystko to pomimo poniedziałkowych deklaracji kierownictwa Hamasu, które zaakceptowało warunki zawieszenia broni negocjowane przy udziale Kataru i Egiptu. Izrael stwierdził, że zbyt odbiegają one od jego podstawowych żądań.
Ofensywa na Rafah ruszyła dzień po tym, jak Hamas ostrzelał przejście graniczne w Kerem Szalom, zginęło wtedy czterech izraelskich wojskowych. Pociski miały zostać wystrzelone właśnie z Rafah. Przejście od tego czasu pozostaje zamknięte.
Choć Stany Zjednoczone to kluczowy sojusznik Izraela, atakowi na miasto sprzeciwiał się prezydent USA Joe Biden.
„Prezydent bardzo jasno wyraził się w rozmowie z premierem Netanjahu: nie chcemy dużej operacji lądowej w Rafah, która naraziłaby ponad milion ludzi na większe ryzyko. Byliśmy bardzo bezpośredni i bardzo konsekwentni” – powiedział mediom rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby, relacjonując rozmowę Bidena i Netanjahu z poniedziałku.
Agencja ONZ ds. palestyńskich uchodźców (UNRWA) ostrzegała, że zaatakowanie Rafah pogłębi katastrofę humanitarną w Strefie Gazy i spowoduje dalsze straty i cierpienie wśród ludności cywilnej.
Agencja Reuters poinformowała, że graniczący od południa ze Strefą Gazy Egipt podniósł swoje jednostki wojskowe w stan gotowości. A przywódcy Hamasu zapowiadają odpowiedź na atak na Rafah.
Źródło: PAP, „The Guardian”.