Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Komisja śledcza zajmująca się aferą wizową nie przesłuchała w czwartek Mariusza Kamińskiego, byłego ministra spraw wewnętrznych i koordynatora służb specjalnych. Kamiński w tym samym czasie zeznawał przed prokuraturą. Przed komisją ma się stawić w poniedziałek.
Mariusz Kamiński miał w czwartek zeznawać przed sejmową komisją śledczą, zajmującą się aferą wizową. Chodziło o ustalenie, czy służby specjalne konsultowały wprowadzane za czasów rządu Morawieckiego nowe przepisy wizowe. Zapewne posłowie chcieliby także ustalić, czy funkcjonariusze służb sprawdzali osoby otrzymujące polskie wizy i w jaki sposób tych sprawdzeń dokonywali.
Jednak Kamiński nie pojawił się w czwartek w Sejmie. Miał dobre usprawiedliwienie – na ten sam dzień i tę samą godzinę został wezwany na przesłuchanie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.
Przeczytaj także:
Dzień wcześniej zamieścił na platformie X swoje pismo, jakie przesłał w tej sprawie do komisji śledczej. Wynika z niego, że Kamiński w ogóle nie dostał wezwania do stawienia się na komisję, o sprawie dowiedział się z mediów. I dlatego wnosi o „doręczenie wezwania (…) w taki sposób, żebym mógł się zapoznać z jego treścią przed kolejnym posiedzeniem komisji, a nie dowiadywać się o tym fakcie ze środków masowego przekazu.”
Prawdopodobnie właśnie ze względu na to pismo przewodniczący komisji śledczej ds. afery wizowej poseł Michał Szczerba podczas czwartkowego posiedzenia szczegółowo opisał, jak wyglądało doręczanie wezwania. Wysłano je 10 kwietnia, za pośrednictwem Poczty Polskiej. Kamiński go nie odebrał. Zdecydowano więc o doręczeniu przez policję.
„Mariusz Kamiński unikał listonosza, Poczty Polskiej, a przez dwa ostatnie dni unikał także funkcjonariuszy policji. Dwie komendy rejonowe policji próbowały dostarczyć mu zawiadomienie pod wszystkimi znanymi adresami” – relacjonował Szczerba. I przytaczał cytaty z notatek policyjnych: „Pomimo wielokrotnych prób doręczenia wezwania doręczenie było niemożliwe”.
Co ciekawe, wezwanie z prokuratury, wysłane na ten sam adres, którego używała sejmowa komisja, dotarło do Kamińskiego.
„To absolutne unikanie sprawiedliwości. Działanie destrukcyjne, lekceważenie państwa i demokratycznie wybranych instytucji” – komentował Szczerba.
Nie pozwolił też na odczytanie pisma Kamińskiego (znanego już z platformy X), do czego usilnie dążył poseł Piotr Kaleta z PiS.
Ostatecznie komisja śledcza wysłała Mariuszowi Kamińskiemu kolejne wezwanie, tym razem na najbliższy poniedziałek. Miał je dostać od policjantów w trakcie przesłuchania w prokuraturze.
Przeczytaj także:
Komisja zdecydowała także o dodaniu nowych świadków do grupy osób przez nią przesłuchiwanych. Zeznawać mają między innymi: ponownie były poseł PiS i były wiceminister rolnictwa Lech Kołakowski, oraz jego były asystent, Maciej Lisowski z Lex Nostra. Jak wynika z dotychczasowych prac komisji, jest on jedną z osób, która mogła być zaangażowana w aferę wizową. To on miał pisać pisma do konsulów o pilne wyznaczenie wizyt w sprawie wiz dla osób, które były klientami agencji zatrudnienia So Job. Lisowski był prezesem tej agencji.