Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Pod koniec września premier Morawiecki podjął decyzję o przeznaczeniu 5 milionów złotych z ogólnej rezerwy budżetowej na kampanię referendalną – ujawniła Wirtualna Polska. Komu? Swojej własnej kancelarii. Ile w sumie wydano na kampanię referendalną, możemy się nigdy nie dowiedzieć
Pod koniec września Mateusz Morawiecki przyznał Kancelarii Premiera 5 milionów złotych z ogólnej rezerwy budżetowej na realizację działań informacyjnych na temat referendum – ustaliła Wirtualna Polska.
Informacja o rozdysponowaniu ogólnej rezerwy budżetowej na dzień 30 września została opublikowana już po wyborach parlamentarnych, które odbyły się 15 października.
W sumie rezerwa, którą dysponuje rząd na czele z premierem Mateuszem Morawieckim, to ponad 1,2 miliarda złotych na 2023 rok. Do końca września kwota rozdysponowanych środków wynosi już blisko 753 miliony złotych.
Jakie konkretnie działania informacyjne zostały przeprowadzone za te pieniądze, kto je realizował, dlaczego Kancelaria Premiera w ogóle się tym zajmowała? – WP.pl skierowała takie pytania do Centrum Informacyjnego Rządu, ale do czasu publikacji nie otrzymała odpowiedzi.
W sumie za prowadzenie kampanii referendalnej odpowiedzialnych było 66 podmiotów, w tym partie polityczne i rozmaite fundacje. Wszyscy chętni musieli zgłosić swój udział do Państwowej Komisji Wyborczej.
Aby zostać uznanym za podmiot uprawniony do prowadzenia referendum, PKW musiała uznać, że przedmiot działalności danego podmiotu, jest jakkolwiek związane z tematyką referendum.
A przypomnijmy: w referendum zadano cztery niezwykle tendencyjne pytania:
Chęć prowadzenia kampanii referendalnej zgłosiło 13 fundacji zarządzanych przez spółki Skarbu Państwa, w tym Fundacja Banku Pekao S.A., Fundacja GPW (Giełdy Papierów Wartościowych), Fundacja PGE (Polskiej Grupy Energetycznej), Fundacja Grupy PKP, Fundacja JSW (czyli Jastrzębskiej Spółki Węglowej), Fundacja „Pocztowy Dar” Poczty Polskiej, Fundacja ENEI, Fundacja PZU, Fundacja Alior Banku, Fundacja Totalizatora Sportowego, Fundacja LOTTO, Fundacja PKO Banku Polskiego oraz Fundacja Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Co istotne, wydatki na kampanię referendalną nie tylko nie są limitowane, ale nie obejmują ich też jasne wymogi co do sprawozdawczości. Ustawa o referendum ogólnokrajowym nie określa bowiem ani obowiązków czy terminów na złożenie sprawozdania, ani sankcji za jego brak.
To oznacza, że ostateczna kwota przeznaczona przez spółki skarbu państwa na promowanie pisowskiego referendum, może nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
Jakkolwiek duże lub nieduże byłyby to środki, są to pieniądze wyrzucone w błoto: referendum jest bowiem nieważne. Frekwencja w referendum wyniosła zaledwie 40,91 proc. Aby referendum można było uznać za wiążące, frekwencja powinna była wynieść co najmniej 50 procent.
O tym, w jaki sposób kampania referendalna była sposobem na pozalimitowe wspieranie kampanii Prawa i Sprawiedliwości, na łamach OKO.press pisał już Sebastian Klauziński w poniższych tekstach:
Przeczytaj także: