Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty cieszy się z tego, co udało się wynegocjować w rozmowach koalicyjnych. W rozmowie z dziennikarzami zaakcentował szczególnie kwestie rozdziału kościoła od państwa, skasowanie wyroku TK dotyczącego aborcji, opieki psychologicznej w każdej szkole, karania mowy nienawiści wobec osób LGBT i podwyżki dla sektora publicznego
„Ważna jest też polityka mieszkaniowa w różnych formach – kredytowania i zwrotu części odsetek, za czym swego czasu była Koalicja Obywatelska, jak i budowy tanich mieszkań na wynajem” – przekonywał Czarzasty. Jednocześnie wyjaśniał, dlaczego w umowie koalicyjnej nie zapisano liberalizacji prawa aborcyjnego po myśli Lewicy:
„Nie udało się tego wpisać, bo zarówno PSL, jak i pan Szymon Hołownia nie zgodzili się na ten zapis. Pewnie w poniedziałek złożymy już projekt ustawy w sprawie przerywania ciąży do 12 tygodnia. Zobaczymy, kto będzie za tym głosował. Wniosek jest jeden: póki Lewica nie będzie miała większego wpływu na Sejm, to nie będzie takiego kształtu prawa aborcyjnego, o jaki chcemy walczyć.”
Czarzasty zapowiedział najpierw wycofanie decyzji Trybunału Konstytucyjnego, a potem walkę o dekryminalizację wykonywania aborcji.
„Nie wchodzą do rządu. Wiedzieliśmy o tym od dwóch miesięcy” – mówił Czarzasty o decyzji partii Razem o rezygnacji z rządowych stanowisk. – „To nic nowego. Popierają rząd, nie chcą być jego członkami, nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Jesteśmy jednym klubem, funkcjonujemy” – mówił lider Nowej Lewicy.
W nowej kadencji nowelizacja kodeksu karnego ma być punktem wyjścia do walki o równe prawa osób LGBT+ w Polsce. A co ze związkami partnerskimi?
Potwierdziły się nasze informacje. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica uzgodniły, że jednym z priorytetów nowego rządu będzie ochrona osób LGBT+ przed nienawiścią.
Z takim postulatem do polityczek dotychczasowej opozycji wyszła delegacja organizacji społecznych. „Po ośmiu latach rządów PiS jesteśmy straumatyzowani. Nie wyobrażam sobie narodowej debaty o związkach partnerskich, gdy TVP szczuje na nas co 40 minut, na ulicę wyjeżdżają homofobusy, a prawicowe organizacje mają miliony, żeby nas atakować” – tłumaczył OKO.press Bart Staszewski z Fundacji „Basta”.
Punkt siódmy umowy koalicyjnej brzmi dokładnie tak: „Wszyscy jesteśmy równi, a orientacja seksualna i płeć nie może być powodem dyskryminacji. Walka z mową i czynami z nienawiści będzie naszym priorytetem. Znowelizujemy kodeks karny tak, aby mowa nienawiści ze względu na orientację seksualną i płeć była ścigana z urzędu”.
Dla organizacji społecznych nowelizacja kodeksu karnego to dobry punkt wyjścia do walki o pełną równość. W umowie nie znalazły się gwarancje dotyczące życia rodzinnego osób nieheteronormatywnych. Jak słyszmy, kompleksowa ustawa o związkach partnerskich to zadanie na najbliższą kadencję. Takie rozwiązanie za „standard cywilizacyjny” uważają politycy KO, Lewicy, Polski 2050 i część polityków PSL. Niestety ten standard coraz bardziej musimy gonić, bo Polska znajduje się dziś w „elitarnym” gronie pięciu europejskich państw, które w żaden sposób nie rozpoznają związków osób LGBT+. Oprócz nas są to: Litwa, Bułgaria, Rumunia i Słowacja. W czwartek 9 listopada ustawę o związkach partnerskich przegłosował łotewski parlament. Wcześniej ambitniejszą drogą w regionie poszły Estonia i Słowenia, które wprowadziły równość małżeńską. Na drodze do pełnej równości są też Czechy.
Przeczytaj także:
„Musimy doprowadzić do sytuacji, w której kobiety w Polsce nie boją się rodzić i nie boją się leczyć” – mówił po podpisaniu umowy koalicyjnej Szymon Hołownia. – „Nie wierzę, żeby panu prezydentowi zależało na tym, by działy się takie horrenda, jakie dzieją się po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Zakładam, że mógłby być otwarty na rozmowę o przywróceniu tej jednej przesłanki, którą zlikwidował wyrok.”
Jednocześnie Hołownia zaznaczył, że w projektowanej koalicji są duże rozbieżności dotyczące prawa aborcyjnego.
„Nasi koalicjanci mają jasne zdanie. Pewnie będą pracować nad swoim projektem ustawy. Stoimy na stanowisku, że po przywróceniu stanu sprzed wyroku TK należy przeprowadzić referendum. Jeśli Lewica złoży taki projekt (dopuszczenia aborcji bez ograniczeń do 12 tygodnia – przyp. aut.), co zapowiadał pan Biedroń, to w Polsce 2050 też będą osoby, które go poprą. Umówiliśmy się w Trzeciej Drodze, że w sprawach światopoglądowych nie ma dyscypliny. Ja będę głosował przeciwko, ale są posłanki w Polsce 2050, które takie rozwiązanie poprą. Sala sejmowa zdecyduje” – mówił lider Polski 2050 typowany do stanowiska marszałka Sejmu.
„To może być przyjęte w rozwiązaniach ustawowych, może być to ujęte w praktyce, w wydatkach. Może być tak, że jest przyjęta ustawa, ale wskaźniki nie są osiągane” – wyjaśniał Władysław Kosiniak-Kamysz., dopytywany o szczegóły wydatków na niektóre z punktów umowy koalicyjnej. – „Jest zapis o podwyżce o podwyżce dla administracji publicznej i służb publicznych. Jesteśmy bardzo zdeterminowani, żeby szybko była podwyżka dla nauczycieli”
„Konkretów jest więcej, niż kiedykolwiek, są realizacje punktów wyborczych. Każdy będzie walczył o swoje – była zapowiedź ze strony Lewicy, że jako klub będą zgłaszać swoje postulaty w sprawach światopoglądowych” – mówił lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, które według przecieków medialnych może liczyć na trzy ministerstwa i tekę wicepremiera.
Lider partii Razem Adrian Zandberg wyjasnił, dlaczego jego partia nie wejdzie do rządu, mimo że zagłosuje za wotum zaufania dla Donalda Tuska.
Lider partii Razem Adrian Zandberg wyjaśniał motywy rezygnacji swojej formacji z uczestnictwa w tworzeniu rządu. Ugrupowanie nie chciało objąć żadnego ministerialnego stanowiska, mimo że była taka możliwość. Jednocześnie parlamentarzyści Razem pozostają w klubie razem z posłami Nowej Lewicy, której przedstawiciele wejdą do rady ministrów.
„Kilka spraw było dla nas kluczowych” – wyjaśniał Zandberg wyjaśniając, że rozeszło się o podział środków na poszczególne cele nowej koalicji. – „Nie mogę objąć stanowiska wiedząc, że nie dowiozę swoich obietnic” – mówił Zandbeg. Kluczowe miały być rozbieżności w sprawie finansowania nauki i szkolnictwa wyższego, jednego procenta PKB przeznaczonego na budownictwo mieszkaniowe i 8 proc. PKB na ochronę zdrowia. – „Razem nie wyśle swoich polityków do Rady Ministrów i Razem nie wejdzie do rządu, ale wesprzemy jego powołanie i wotum zaufania. Uważamy, że ta zmiana powinna nadejść szybko” – mowił Zandberg.