Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Szef Gabinetu prezydenta Marcin Mastalerek wyraził mocne poparcie dla Mateusza Morawieckiego. Premier, wyznaczony do misji tworzenia rządu, ma być mocno „zdeterminowany”. Jednocześnie Mastalerek potwierdził, że premierem mógł być Władysław Kosiniak-Kamysz.
W Polsacie News Marcin Mastalerek bronił decyzji prezydenta o powierzeniu misji tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu. Jak stwierdził, przekazanie takiego zadania przedstawicielowi partii z najlepszym wynikiem wyborczym to dobry zwyczaj nie tylko w Polsce. W Hiszpanii zadanie tworzenia rządu przypadło Partii Ludowej, która dostała najwięcej głosów, choć potem nie udało jej się utworzyć swojego gabinetu.
„Nie trzeba być na wakacjach w Hiszpanii, by wiedzieć, że kolega Donalda Tuska z Europejskiej Partii Ludowej wygrał wybory z wynikiem powyżej 30 proc., dostał misję tworzenia rządu, na co miał dwa miesiące. Dopiero potem Socjaliści otrzymali możliwość uformowania rządu. Czy wtedy Donald Tusk krzyczał, jeździł do Brukseli, próbował swojego kolegi przekonać, że nie warto się starać?” – pytał retorycznie Mastalerek.
„Premier Morawiecki jest zdeterminowany, by stworzyć rząd. Bardzo tego chce, i dostał swoją szansę. Czy wyglądał wczoraj na upokorzonego? Mam wrażenie, że nie” – podkreślał szef gabinetu prezydenta
Mastalerek przekonywał, że Morawiecki ma też mocniejszy mandat od Tuska wśród popierających go parlamentarzystów.
„Wyborcy Trzeciej Drogi nie głosowali na Donalda Tuska, politycy partii Razem zapowiadali, że nie poprą premiera Tuska”. – stwierdził polityk, dodając, że zapowiedź utworzenia koalicji nie daje gwarancji, że taka w rzeczywistości powstanie. - „Daję przykład 2005 roku, kiedy miała formować się koalicja PO-PiS, ale była wyłącznie w mediach, nie istniała naprawdę.”
Mastalerek musiał odpowiedzieć również na pytanie o współpracę ze środowiskiem PSL. Członek partii Marek Sawicki otrzymał wczoraj od Dudy tymczasową i symboliczną, choć prestiżową funkcję marszałka-seniora otwierającego pierwsze posiedzenie Sejmu. Szef gabinetu prezydenta wyjawił, że ludowcy mogli liczyć na o wiele więcej, a przy odpowiednim nastawieniu lider ugrupowania Władysław Kosiniak-Kamysz mógłby liczyć nawet na premierostwo.
„Prezes Kosiniak-Kamysz powiedział wtedy: tylko Donald Tusk” – odpowiedział Mastalerek. Jak stwierdził, teka premiera mogłaby przypaść Kosiniakowi-Kamyszowi, gdyby miał choćby „jedną dziesiątą” determinacji, którą przedstawił Morawiecki. – „W 2025 roku będą wybory w PSL-u. Może wtedy ktoś przypomni liderowi partii: Władek, mogłeś być premierem.”