Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Skandaliczne zachowanie holenderskiej policji wobec piłkarzy Legii Warszawa jest dziś tematem numer jeden w kampanii. Janusz Kowalski zdążył obwinić już Tuska, „kumpla holenderskich polonofobów”
Od rana najważniejsi polscy politycy i dyplomaci żyją tym, co stało się wczoraj w holenderskim Alkmaar.
Premier Morawiecki pisze:
A to wiceszef MSZ:
Cóż takiego wydarzyło się w nocy w holenderskim Alkmaar? Wszystko zaczyna się od meczu.
W czwartek wieczorem warszawska Legia rozgrywała wyjazdowy mecz z holenderskim AZ Alkmaar w ramach fazy grupowej Ligi Konferencji Europy UEFA, czyli trzeciego w hierarchii prestiżu europejskiego pucharu piłkarskiego. Nic w tym nadzwyczajnego — w sześć jesiennych czwartków w 32 miejscach w Europie rozgrywane są mecze LKE i bardziej prestiżowej Ligi Europy.
Ale rzadko kiedy takie mecze kończą się tym, że prezes klubu jest szarpany przez policję, a dwójka piłkarzy zostaje zakuta w kajdanki i zatrzymana przez policję na noc. Co więc wydarzyło się w Alkmaar, że doprowadziło do takiej eskalacji, a piłka nożna weszła w samo centrum kampanii wyborczej?
Zacznijmy od tego, że nieco ponad stutysięczne Alkmaar przygotowuje się do świętowania 450. rocznicy oblężenia Alkmaaru, wydarzenia z czasów wojny osiemdziesięcioletniej. Holendrom udało się wówczas liczniejsze siły hiszpańskie. Szybki powrót do 2023 roku – według Holendrów, policja ustaliła z kibicami Legii, że z powodu przygotowań do obchodów grupa z Warszawy nie pojawi się w centrum miasta. Z tego powodu kibice Legii musieli odebrać bilety na spotkanie w oddalonej o 80 kilometrów Haadze.
To, co udało się z Hiszpanami przed 450 laty, nie do końca udało się jednak z Warszawiakami dziś. Holenderska policja twierdzi, że część kibiców pojawiła się w mieście na własną rękę, nie w zorganizowanej grupie. Przed meczem doszło do kilku incydentów. Na jednym z nagrań widać, jak warszawscy kibice odpalają w okolicy stadionu fajerwerki.
Holenderska policja przekazała też, że część fanów Legii siłą wdarła się na stadion; niektórzy — bez biletów. W wyniku tych starć jeden z policjantów miał stracić przytomność, a kibice mieli ukraść policji część sprzętu. Policja jednak nikogo nie zatrzymała, mecz odbył się z udziałem polskich kibiców. Po meczu czekał nas jednak akt drugi.
Działania służb wobec kibiców można jeszcze jakoś zrozumieć — abstrachując od oceny samych działań. Ale akcję Holendrów wobec piłkarzy i prezesa Legii Dariusza Mioduskiego zrozumieć jest już trudno.
Po meczu policja zdecydowała o zamknięciu stadionu. Z pewnością intencją była kontrola nad ruchem kibiców pod stadionem i zapobieżenie ewentualnym starciom. Ale decyzja była nagła, a z relacji medialnych wynika, że w momencie jej podjęcia część piłkarzy Legii była już w autobusie, a część — jeszcze na stadionie. I służby nie chciały piłkarzy przepuścić. Nie doszło jednak do porozumienia i deeskalacji. Według relacji dziennikarza portalu Meczyki.pl trener Legii Kosta Runjaic zapytał jednego ze stewardów, dlaczego nie mogą wyjść. „Możecie wyjść, jak zapłacisz” – miał usłyszeć w odpowiedzi.
Skończyło się na przepychankach, prowokacjach. Prezes Legii Dariusz Mioduski miał sam otrzymać kilka ciosów. Zachowanie holenderskich służb wobec Mioduskiego można zobaczyć tutaj:
Dwóch piłkarzy Legii – Portugalczyk Josue i Serb Radowan Pankow — zatrzymani przez policję na całą noc. Trudno w najnowszej historii europejskich rozgrywek piłkarskich znaleźć podobny precedens, by piłkarze zostali zatrzymani przez policję po meczu. Już w piątek drużyna Legii wróciła do Warszawy bez zatrzymanych piłkarzy. Oświadczenie policji po zdarzeniach dotyczy tego, co stało się przed meczem. Na temat zatrzymanych piłkarzy i szarpaniny z działaczami brakuje ze strony holenderskiej wyjaśnień. TVP Sport nieoficjalnie podaje, że zdaniem Holendrów miało dojść do bójki między piłkarzami a ochroniarzami, a jeden z ochroniarzy miał doznać wstrząsu mózgu i złamania w łokciu.
Rano temat stał się jednym z głównych tematów politycznych. Swoje oburzenie wyrazili też politycy opozycji:
Poseł Solidarnej polski Janusz Kowalski zdążył już o całe zajście obwinić Donalda Tuska:
Poseł wypowiedział się też już na temat tego, czym holenderski policjant nie powinien bić Polaków:
Rząd rozważa obecnie, czy nie wezwać ambasadora Holandii na dywanik. O godzinie 14 władze Legii organizują konferencję prasową na ten temat.