Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
W Warszawie rozpoczął się „Marsz gniewu”, protest pracowników budżetówki z całej Polski. Protest rozpoczął się na placu Defilad, a skończy przed Kancelarią Premiera. Hasło marszu brzmi: „Bez nas państwo nie istnieje”. Organizatorami są dwie największe centrale związkowe w Polsce: OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Domagają się godnych warunków pracy i godnych wynagrodzeń.
Jakub Szymczak z OKO.press rozmawiał wczoraj na temat marszu z Piotrem Ostrowskim, przewodniczącym OPZZ.
Dlaczego 15 września będziecie maszerować ulicami Warszawy?
To inicjatywa organizacji należących do OPZZ i Forum Związków Zawodowych, które reprezentują szeroko rozumianą sferę finansów publicznych. To wyraz ich gniewu na to, co dzieje się z ich wynagrodzeniami. I odpowiedź na arogancję władz. Dołączają też organizacje działające przy samorządach. Mamy nieustannie rosnące koszty życia, a wynagrodzenia za nimi nie nadążają. Pracownicy budżetówki to dziś jedna z najbardziej sfrustrowanych grup zawodowych.
Jak próbowaliście przekonać władze, że potrzebne są znacznie wyższe podwyżki?
Pokazujemy, że skumulowana inflacja za ostatnie trzy lata to prawie 35 proc. Tymczasem:
Widzimy, jak duże są to rozbieżności. Zawsze sugerowaliśmy, że wzrost płac w państwowej sferze budżetowej powinien być nieco wyższy niż wzrost płacy minimalnej.
Dlaczego?
Po pierwsze pracownikom należy się wzrost wynagrodzeń, by przynajmniej utrzymać ten sam poziom siły nabywczej dochodów.
A po drugie, by walczyć z niepokojącym zjawiskiem, które obserwujemy od wielu lat – spłaszczenia płac.
Osoby na najniższych stanowiskach, o niskim stażu pracy, zarabiają porównywalnie co ci, którzy państwowym instytucjom oddali wiele lat swojej pracy. Te różnice są mało znaczące. A to powinien być czynnik, który wynagradza tych, którzy przepracowali wiele lat.
W żadnym wypadku nie chcę powiedzieć, że osobom na najniższych stanowiskach nie należą się godne wynagrodzenia. Zawsze jako OPZZ dążymy do tego, by płaca minimalna rosła. Natomiast właśnie dlatego chcemy, by wzrost płac w sferze budżetowej był wyższy niż wzrost płacy minimalnej – żeby odwrócić zjawisko spłaszczania płac. Przypomnę obecny postulat OPZZ: 20 proc. wzrostu płac w budżetówce w tym roku, 24 proc. w przyszłym. To dałoby realny wzrost płac dla wszystkich pracowników.
Cały wywiad poniżej:
Przeczytaj także: