Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Wiceminister gospodarki Ukrainy Taras Kaczka zapowiedział, że wprowadzenie embarga na polską żywność nie jest przesądzone. Wcześniej w agresywnym tonie o działaniach naszych sąsiadów wypowiadał się Mateusz Morawiecki.
„Przestrzegam władze ukraińskie – jeżeli będą eskalować konflikt, to będziemy dokładać kolejne produkty do zakazu wwozu na terytorium Polski” – powiedział premier Mateusz Morawiecki stacji Polsat News. W ten sposób zareagował na zapowiedź wprowadzenia ukraińskiego embarga na polskie produkty – w tym niektóre warzywa i owoce. O takiej możliwości mówili wiceminister gospodarki Taras Kaczka i ukraiński premier Denys Szmychal. Miała to być odpowiedź na polską blokadę dla importu ukraińskiego zboża, a także na mąkę i paszę.
Konflikt pomiędzy Warszawą a Kijowem trwa od końcówki zeszłego tygodnia. Wtedy Komisja Europejska zdecydowała o zakończeniu embarga na ukraińskie zboże obowiązujące w pięciu „przyfrontowych” krajach – oprócz Polski to Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria. Rozwiązanie to miało pomóc w ustabilizowaniu rynku rolnego tych państw. Według rolników napływ ukraińskiego zboża do UE po zablokowaniu dróg jego eksportu przez Morze Czarne przełożył się na niskie ceny w skupach. O tym, że sytuacja była nieco bardziej skomplikowana, pisaliśmy wczoraj w OKO.press.
Przeczytaj także:
Bruksela zakończyła więc embargo, ale Polska zignorowała tę decyzję – podobnie jak Słowacja oraz Węgry, które rozszerzyły blokadę na 25 produktów spożywczych z Ukrainy, w tym mięso. Ukraińcy w związku z tym zawnioskowali o wszczęcie arbitrażu w Światowej Organizacji Handlu. Szanse jego powodzenia są niewielkie, jednak sam wniosek jest ważnym gestem pokazującym ochłodzenie stosunków na linii Polska-Ukraina.
Nie doszło też do spotkania Andrzeja Dudy z Wołodymyrem Zełenskim w Nowym Jorku. Obaj prezydenci według zapowiedzi tego pierwszego mieli rozmawiać między innymi o zbożu – oficjalnie na takie spotkanie nie pozwoliły napięte grafiki obu polityków.
Wczesnym popołudniem okazało się, że wprowadzenie ukraińskiego embarga nie jest przesądzone. Wiceminister Kaczka mówił o tym w radiu RMF24. „To ostatni punkt w planie działań, które podejmujemy. Pierwszy punkt to znalezienie porozumienia” – mówił ukraiński polityk wyrażając nadzieję, że polski rząd przystanie na propozycję regulowania eksportu i importu zaproponowaną przez rząd w Kijowie. – „Przedstawiliśmy mechanizm wspólnej kontroli tych czterech produktów zbożowych, żeby dopilnować interesów polskich rolników. Odchodzimy od ogólnego zakazu. Polska będzie decydowała, ile tego zboża wpuścić na swój rynek.”
Pierwsze reakcje polskich polityków, w tym ministra rolnictwa Roberta Telusa, wskazują jednak na wyraźny sprzeciw wobec tego pomysłu.