Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Odchodzący obóz władzy wciąż nie do końca poradził sobie z wyborczą porażką. Świadczy o tym daleko idący rozdźwięk w narracjach jego przedstawicieli na temat nowej rzeczywistości politycznej.
Przyjrzyjmy się przez moment dzisiejszym wypowiedziom polityków samej Suwerennej (a do niedawna Solidarnej) Polski, czyli najbardziej radykalnej części Zjednoczonej Prawicy, a zobaczymy, w jak głębokich rozterkach znaleźli się dziś ludzie, którzy przez 8 lat trzęśli Polską.
I tak Michał Wójcik, wieloletni zastępca Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości, w wieczornej rozmowie z Polsat News stara się deprecjonować szanse koalicji partii demokratycznych na powołanie nowego rządu i utrzymanie władzy. „To papierowa koalicja. Oni się już kłócą”, zarzekał się Wójcik. A potem wbrew faktom i realiom zapowiadał, że „Suwerenna Polska poprze każdego prawicowego premiera”. I również wbrew realiom i faktom zaprzeczał, że jego partia znajduje się w głębokim konflikcie z Mateuszem Morawieckim i jego otoczeniem.
Tego samego dnia, gdy Wójcik — zgodnie z ukształtowanym jeszcze przed wyborami przekazem o demokratycznej „koalicji chaosu” – starał się dowodzić, że przyszły rząd nie ma większych szans na trwałe sprawowanie władzy, jego partyjny szef, Zbigniew Ziobro, uderzał w diametralnie przeciwne tony.
I na platformie X (wcześniej Twitter) dowodził, że nowa władza nie tylko władzę utrzyma, ale jeszcze wprowadzi totalitaryzm rodem z powieści Orwella. Dla Ziobry sojusz demokratów to już nie „koalicja z papieru”, ale złowroga „tęczowa koalicja”, która będzie „karać za myślozbrodnię”. A wszystko przez to, że do kodeksu karnego może trafić przepis skuteczniej niż do tej pory penalizujący (teoretycznie karaną również w czasach Ziobry) mowę nienawiści wobec osób LGBTQ+.
Ta sama partia, dwóch polityków, a tak różna opowieść o nadchodzącej politycznej rzeczywistości. Niełatwo o lepszy znak czasów — i zarazem sytuacji, w jakiej znalazł się żegnający się z władzą obóz prawicy.