Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„Nie widzę powodów, dla których PiS nie miałoby wskazać panu prezydentowi właśnie Mateusza Morawieckiego jako kandydata na premiera” – powiedział Marek Ast (PiS) na antenie Polskiego Radia 24
Pomimo braku większości w nowym Sejmie i bliskich zeru zdolności koalicyjnych Prawo i Sprawiedliwość nie chce rezygnować z prób stworzenia rządu. O takich planach mówił w środę 18 października rano poseł PiS Marek Ast oraz minister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda.
„Nie widzę powodów, dla których PiS nie miałoby wskazać panu prezydentowi właśnie Mateusza Morawieckiego jako kandydata na premiera” – powiedział Marek Ast na antenie Polskiego Radia 24.
Dodał, że „Mateusz Morawiecki od dwóch kadencji stoi na czele rządu ze znakomitymi rezultatami. Zostawia państwo i gospodarkę w dobrym stanie, mamy rekordowo niskie bezrobocie”.
Prawo i Sprawiedliwość zdobyło najwięcej głosów w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Polsce z wynikiem 35,38 proc. głosów, co daje w sumie 194 mandaty – aż o 37 mniej niż potrzeba, by zdobyć wotum zaufania dla rządu.
Większość w nowym Sejmie będą miały formacje opozycji demokratycznej: Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Nowa Lewica. W sumie na te partie zagłosowało 53,71 proc. wyborców, co daje im 248 mandatów w Sejmie.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcą jednak rezygnować z prób utworzenia rządu.
„Ciągle jeszcze liczę na to, że po powierzeniu misji tworzenia rządu przedstawicielowi zwycięskiego ugrupowania, w wyniku rozmów PiS, jednak uda się rządzić” – stwierdził Marek Ast w PR24.
Ast podkreślił, że ''należy podjąć rozmowy, bo dopiero okaże się, co z tych rozmów wyniknie„. Dodał jednak, że ”wcale nie można wykluczyć scenariusza, że PiS będzie partią opozycyjną„. Jeśli tak się stanie, PiS zamierza być opozycją ”twardą, merytoryczną i konstruktywną, która będzie przedstawiła swoje propozycja i patrzyła władzy na ręce" – powiedział Ast.
W podobnym tonie w programie Graffiti Polsat News wypowiadał się minister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda.
Buda z jednej strony stwierdził, że „nawet jeśli okazałoby się rzeczywiście, że opozycja tworzy rząd”, to żaden problem, bo „demokracja na tym polega, że rządy się zmieniają (...) Nikt nie traktuje tego w formie jakiejś dramatycznej porażki” – zaznaczył.
Dodał jednak, że PiS chce próbować utworzyć rząd, bo tam [w opozycji – przyp. red.] toczą się dyskusje".
„Nie jest wykluczone, że dojdzie do takiego rozprężenia, braku konsensusu, wręcz kłótni, że któraś z partii przyjdzie i powie: ja wolę z Prawem i Sprawiedliwością” – ocenił Buda.
Prowadzący rozmowę pytał też o ewentualny podział Zjednoczonej Prawicy na PiS i Suwerenną Polskę, która do Sejmu wprowadziła 18 posłów, może więc założyć własny klub.
„Wydaje się, że taki konglomerat i jakby jedna, duża opozycja skonsolidowana, byłaby pewnie lepszym rozwiązaniem. Natomiast nie znam tu szczegółów” – odparł minister.