Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Na przejściach granicznych między Polską a Słowacją stanęły barykady, pilnowane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej i wojsko. Od 4 października granicę można przekraczać samochodem jedynie w ośmiu miejscach, pociągiem w trzech, a pieszo – w jedenastu (przy czym te ostatnie dozwolone są tylko dla obywateli krajów UE i kilku innych państw europejskich). Na przejściach odbywa się kontrola dokumentów. Zamknięte zostały szlaki turystyczne, również te prowadzące przez Tatry.
Zaostrzenie kontroli granicznych, mimo że Polska i Słowacja znajdują się w strefie Schengen, to odpowiedź rządu na ludzi docierających do Europy tzw. bałkańskim szlakiem migracyjnym. Podobne rozwiązania wprowadziły m.in. Niemcy.
Zmiany zapowiadał premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji w Kraśniku (woj. lubelskie) 25 września: “Jeżeli teraz jest mowa o przenikaniu nielegalnych imigrantów, to dla waszej wiedzy, bo wy prowadzicie rozmowy, które mają nam też pomóc wygrać wybory, wierzę w to, dla waszej wiedzy (...) przez Węgry, przez Słowację przejeżdżają tacy nielegalni imigranci”.
Dodał, że polecił szefowi MSWiA wprowadzić kontrole “busików, busów, samochodów, autobusów”, żeby nikt nie zarzucił władzom “nieszczelności tamtej granicy”. Nowe przepisy reguluje rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji. Kontrole mają trwać do 13 października, jednak prawdopodobnie zostaną przedłużone.
We wtorek, 9 października, Straż Graniczna poinformowała na portalu X (dawny Twitter) o zatrzymaniu dwóch grup Syryjczyków, którzy mieli przy sobie słowackie dokumenty pobytowe. W pierwszej grupie było 17 obywateli Syrii, którzy usiłowali przekroczyć granicę pieszo. W drugiej – 26 Syryjczyków przewożonych busem, również przez obywatela Syrii z austriackim dokumentem azylowym.
Śląski oddział SG poinformował OKO.press, że wszyscy zostali odesłani do Słowacji. Rzecznik oddziału zapewniał, że osoby te nie ubiegały się o ochronę międzynarodową.
O zwiększonej liczbie osób z doświadczeniem migracji w kraju donoszą słowackie media. Również we wtorek, 9 października, portal Dennik poinformował o dziecku, które niemal zmarło z wychłodzenia, koczując razem z rodziną na ulicach Bratysławy. Przy niektórych przejściach granicznych pojawiły się prowizoryczne namioty, które mają dać tymczasowe schronienie uchodźcom i migrantom, którzy znajdują się w drodze.
Generałowie Rajmund Andrzejczak i Tomasz Piotrowski złożyli rezygnacje ze swoich stanowisk. Byli najważniejszymi dowódcami w polskiej armii. W OKO.press śledzimy reakcje na to „trzęsienie ziemi”
„To dramatyczny dzień dla Wojska Polskiego, słusznie »Rzeczpospolita« pisze, że to jest trzęsienie ziemi, sytuacja bez precedensu. Ja w tej sytuacji widzę nie tylko te ostatnie miesiące afery z rosyjską rakietą, tę całą przepychankę, ale to jest podsumowanie ośmiu lat rządzenia Wojskiem Polskim przez PiS” – mówił w TVN24 były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.
Przypomnijmy: rezygnację ze swoich stanowisk złożyli szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak i gen. Tomasz Piotrowski, Dowódca Operacyjny.
Nie podali oficjalnie przyczyny, jednak „RP” wyjaśnia, że chodziło o konflikt z ministrem Mariuszem Błaszczakiem, marginalizowanie roli Dowództwa Operacyjnego i wykorzystywanie wojska do prowadzenia kampanii wyborczej.
W OKO.press od rana śledzimy sytuację i reakcje na „trzęsienie ziemi” w polskiej armii.
PiS w trakcie kampanii często podnosił hasła dotyczące bezpieczeństwa i obronności. Jeszcze w poniedziałek, podczas debaty TVP (kiedy rezygnacje generałów już prawdopodobnie były na biurku Andrzeja Dudy) Mateusz Morawiecki ogłaszał, że „PiS jest gwarancją bezpieczeństwa”.
Odniósł się do tego Marcin Kierwiński (KO), który napisał na Twitterze: „Wczoraj Morawiecki mówił, że Polska nigdy nie była tak bezpieczna. Dymisje najważniejszych generałów pokazują ile warte są słowa tego kłamcy”.
Nikt z przedstawicieli PiS się na temat rezygnacji generałów nie wypowiedział. O obronności mówiła za to marszałkini Elżbieta Witek podczas wizyty w Strzałkowie (woj. łódzkie). „Do Polski trafia najnowocześniejszy sprzęt wojskowy z zagranicy oraz rozwinęliśmy rodzimy przemysł zbrojeniowy” – powiedziała. O generałach: ani słowa.
Milczy również TVP. Po 14:00 TVP Info, zamiast informować o najważniejszym wydarzeniu tego dnia, transmituje spotkanie Beaty Szydło z kołami gospodyń wiejskich w Rzepienniku Strzyżewskim (woj. małopolskie).
Sprawę komentują politycy i polityczki z partii opozycyjnych. „Katastrofa narracji PiS o zapewnianiu Polsce bezpieczeństwa. Rezygnacja najważniejszych dowódców w armii tuż przed wyborami obnaża puste słowa Kaczyńskiego, Morawieckiego, Błaszczaka i innych. To weto dla tego rządu” – napisała na portalu X (Twitter) Małgorzata Kidawa-Błońska (KO).
Jej partyjny kolega Jan Grabiec skomentował: „Wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie, a najważniejsi dowódcy polskiej armii złożyli właśnie dymisję. To efekt rządów Błaszczaka, który pomijając Sztab Generalny sam nieudolnie próbował dowodzić armią. Nic dziwnego, że generałowie nie chcą firmować tego bałaganu”.
Tomasz Trela z Lewicy napisał krótko: „Błaszczak do dymisji, natychmiast”.
O dymisji Błaszczaka mówił dziś również m.in. Krzysztof Gawkowski z Lewicy i liderzy Trzeciej Drogi – Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Szymon Hołownia. „Błaszczak, jeżeli miałby krztynę honoru, powinien podać się do dymisji. On i inni politycy PiS są realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski” – powiedział Hołownia.
Były szef sztabu generalnego gen. Mieczysław Cieniuch komentował w rozmowie z „Wyborczą”, że generałowie składający dymisję w tak trudnym z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa momencie nie kierowali się kwestiami ambicjonalnymi. „Mam wrażenie, że generałowie wiedzą coś więcej od tego, co my wiemy, w sprawie przyszłości polskich sił zbrojnych, ich modernizacji i finansowania. To są ludzie rozważni, odpowiedzialni. Dla mnie to wyraźny sygnał, że nie chcą mieć z tym nic wspólnego”- powiedział.
Wirtualna Polska poprosiła o komentarz gen. Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcę Wojsk Lądowych. „To będzie lawina. Dymisje generałów Andrzejczaka i Piotrowskiego uruchomią lawinę kolejnych dymisji” – stwierdził. „Za dowódcami pójdą inni. Moim zdaniem to wyraz głębokiego niezadowolenia i braku zgody na sytuację. Mogę tylko podejrzewać, jakie były te przyczyny” – mówił.
Prawdopodobne powody wymienia również gen. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych i kandydat do Senatu na portalu X (dawniej Twitter):
„W obliczu wojny w Ukrainie i konfliktu na Bliskim Wschodzie, to sytuacja kryzysowa, wymagająca natychmiastowego zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego”- dodał generał Różański.
Jacek Siewiera, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego po naradzie z udziałem prezydenta i premiera mówił mediom: "Jeżeli panowie generałowie w dniu wczorajszym postanowili złożyć wnioski o wypowiedzenie stosunku służbowego, rzucić mundur, to taka decyzja zostanie podjęta przez Zwierzchnika Sił Zbrojnych przyjęta. Z punktu widzenia prezydenta i BBN absolutnie kluczową sprawą jest zachowanie ciągłości dowodzenia i sprawności prowadzenia działań, choćby takich jak ewakuacja z terytorium Izraela.
Tą operacją koordynuje Dowództwo Generalne, więc ciągłość nie jest w żaden sposób zagrożona.
A działania całości wojsk będą kontynuowane pod nowym kierownictwem, dlatego że dziś odbędą się zmiany kadrowe na najważniejszych stanowiskach".
Na pytania dziennikarzy o powody rezygnacji najważniejszych dowódców odpowiedział: mają prawo podać powody, ale nie muszą z tego prawa korzystać.
„Przed chwilą otrzymałem informacje o dymisjach kolejnych 10 wysokich oficerów dowództwa generalnego. To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy trwa wojna za naszą wschodnią granicą, a na Bliskim Wschodzie narasta konflikt, który może zmienić się w konflikt globalny” – powiedział Donald Tusk.
Dodał, że żołnierze powinni stać na straży Konstytucji. A według niej, mają zachowywać neutralność w sprawach politycznych. Przypomnijmy: nieoficjalnie mówi się, że rezygnacja najważniejszych dowódców w Polsce była spowodowana m.in. wykorzystaniem wojska do kampanii wyborczej PiS.
„Dla naszego bezpieczeństwa, stabilności, wypracowania wspólnej strategii bezpieczeństwa potrzebny jest porządek, odpartyjnienie wojska. Liczę na pełną lojalność oficerów i generałów wobec Konstytucji, interesów naszej ojczyzny. Partyjne wpływy i interesy w Wojsku Polskim zakończą się po 15 października” – mówił Tusk.
Na wystąpienie Tuska zareagowało Dowództwo Generalne. Na portalu X (dawniej Twitter) opublikowano krótki komunikat: „Żaden z wysokich rangą oficerów Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych nie podał się do dymisji”.
„Zlikwidujemy prace domowe w szkołach podstawowych! Zapewnimy pomoc w szkole, zamiast korepetycji. Przywróćmy w Polsce normalność” – zapowiada Koalicja Obywatelska.
„Dorośli myślą, że my ciągle się tylko bawimy. Tak naprawdę albo odrabiamy prace domowe albo uczymy się do sprawdzianu. Życie ucznia naprawdę nie jest proste” – najnowszy spot Koalicji Obywatelskiej zaczyna się od kilku zdań z perspektywy najmłodszych.
W nagraniu pojawia się posłanka Kinga Gajewska, która mówi: "To nie jest normalne. Dzieci to dzieci i też muszą mieć swoje dzieciństwo. Często słyszę od rodziców, że siedzą z dziećmi do późnych godzin wieczornych, żeby odrobić lekcje.
Rodzice muszą też płacić za korepetycje, bo dzieci nie nadążają za podstawą programową, która jest po prostu przeładowana.
Jak to zmienić? Mamy konkretny plan. Zlikwidujemy prace domowe w szkołach podstawowych. Zapewnimy pomoc w odrabianiu lekcji w szkole zamiast korepetycji" – wylicza posłanka.
W OKO.press wielokrotnie opisywaliśmy problem przepracowania dzieci. W jednym z tekstów rodzice ucznia siódmej klasy tak opisywali dzień ich syna:
„Efekty takiej nauki i takiego życia są nie do zniesienia! Dziecko każdego dnia jest totalnie niewyspane, przemęczone, zestresowane, nieefektywnie się uczy, bo tego wszystkiego jest za dużo. Na dodatek dzieci mają gigantyczną ilość sprawdzianów, testów, kartkówek, odpytywań i nie wiem czego jeszcze” – relacjonowali rodzice.
W tej sprawie już w 2019 roku interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich.
„Nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ma negatywny wpływ na życie całych rodzin, jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi (zadania domowe nie zawsze pomagają w procesie uczenia się, mogą natomiast doprowadzić do wzrostu zniechęcenia uczniów i pogłębienia się nierówności społecznych)” – czytamy na stronie RPO. Ministerstwo Edukacji, do którego zwrócił się Rzecznik, problemu jednak nie dostrzegło. W odpowiedzi na pismo MEN odpowiedział, że „o tym, co i jak zadawać do domu, decyduje nauczyciel, a dobrą organizację zadań domowych należy wypracowywać zawsze na poziomie szkoły”.
Wtedy szefową MEN była Anna Zalewska. Mimo zmian na stanowisku, Ministerstwo nadal uważa, że zadania domowe nie są problemem. „[Prace domowe] uczą także obowiązkowości i systematyczności. Zajmują też czas nauką, zamiast ślęczenia w komputerze, smartfonie itp.” – powiedział „Faktowi” Przemysław Czarnek.
Koalicja Obywatelska poza likwidacją zadań domowych (co Zofia Grudzińska, wice-prezeska Fundacji Przestrzeń dla Edukacji, nazwała w OKO.press "ograniczeniem autonomii nauczycieli), deklaruje co najmniej 30 proc. podwyżek dla nauczycieli, odpolitycznienie szkoły, szafki i dostęp do e-podręczników.
„Sensownie i uczciwie brzmi »stworzenie warunków pomocy w szkole, zamiast korepetycji w domu« – przywołuje proponowaną przez SOS dla Edukacji propozycję finansowania zajęć pozalekcyjnych” – oceniała Grudzińska.
Trzecia Droga wśród „12 gwarancji” zamieściła obietnicę zwiększenia wydatków na oświatę do 6 proc. PKB. Koalicja PSL i Polski 2050 zapowiada też reformę systemu oświaty, polegająca na jej odpolitycznieniu oraz zmianach programu nauczania. Chce także, żeby dzieci wychodziły ze szkół mówiąc płynnie po angielsku.
Lewica chce wzmacniać podmiotowość uczniów. Stąd rozwiązania: samorząd uczniowski opiniujący organizacje społeczne chcące wejść do szkół, powołanie instytucji Rzecznika Praw Ucznia, szkolenia antydyskryminacyjne i antyprzemocowe, opieka psychologiczna. Postuluje likwidację lekcji religii w szkołach oraz „odpolitycznienie edukacji”.
Według Konfederacji rola państwa w sprawach edukacji ma być ograniczona do „kontrolowania wyników szkół poprzez cykliczne egzaminy”, które będą układane i organizowane przez niezależną Radę.
Według PiS „dalsza reorganizacja siatki godzin” doprowadzi do „bardziej efektywnych relacji uczeń-nauczyciel”, a to spowoduje likwidację zjawiska korepetycji. „To raczej bełkot, a nie propozycje wyborcze” – oceniała Grudzińska.
PiS obiecuje również darmowe kursy prawa jazdy dla 18-latków, laptopy dla uczniów i wycieczki patriotyczne. Prace domowe mają zostać, ale najlepiej, by były odrabiane po lekcjach, ale jeszcze w szkole.
Całą analizę obietnic wyborczych można znaleźć w OKO.press:
Przeczytaj także: