Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Prawo i Sprawiedliwość nadal nie ogłosiło swych list wyborczych – oficjalnie nieznane pozostają nawet „jedynki” w większości okręgów. Co zrobi Kaczyński? – to główna zagwozdka polityków PiS
Układaniem list Prawa i Sprawiedliwości zajmuje się już od kilku tygodni osobiście prezes partii Jarosław Kaczyński, swoje trzy grosze wtrącają też koalicjanci PiS – czyli Zbigniew Ziobro i Adam Bielan. Tymczasem już 6 września mija ostateczny termin rejestracji list w Państwowej Komisji Wyborczej. Agata Kondzińska w „Gazecie Wyborczej” opisuje towarzyszącą temu atmosferę w partyjnym aparacie.
Potencjalni kandydaci PiS do Sejmu są coraz mocniej zirytowani przedłużającym się oczekiwaniem na jakiekolwiek konkrety. Choćby dlatego, że nie bardzo wiedzą czy – i jak – poprowadzić własną kampanię. „Inni robią już kampanię, a my wciąż nie wiemy, co i jak. Nawet jak znamy okręg, to nie znamy miejsca na liście” – mówi Kondzińskiej jeden z polityków PiS.
„Jak się nagle okazało, że Kaczyński nie będzie otwierał listy w stolicy, to na nowo wymyślam koncepcję swojej kampanii. Przy Piotrze Glińskim mogę być na przykład bardziej radykalny niż przy Kaczyńskim” – dodaje inny rozmówca „Wyborczej”.
„O reelekcję chcą walczyć obecni posłowie, ale i debiutanci sejmowi chcą gwarancji zwycięstwa. Mnożą się spekulacje: szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Łukasz Schreiber z Bydgoszczy; Krzysztof Szczucki, szef Rządowego Centrum Legislacji, z Torunia; marszałek Sejmu Elżbieta Witek z Legnicy. O Wałbrzych zabiega minister w Kancelarii Premiera i jeden z najbliższych współpracowników Morawieckiego Michał Dworczyk. Minister aktywów Jacek Sasin ma startować z Białegostoku, dziś jest posłem z Chełma” – czytamy w tekście Kondzińskiej.
Jak pisaliśmy już w OKO.press, głównym problemem partii Jarosława Kaczyńskiego i jej koalicjantów związanym z układaniem list wyborczych jest to, że według sondaży PiS będzie miał w nowym Sejmie mniej mandatów niż w obecnej kadencji. Nadchodzi zatem gwałtowna redukcja poselskich etatów – o skali porównywalnej ze zwolnieniami grupowymi. W zależności od wyniku wyborów z miejscem w poselskich ławach może pożegnać się nawet co czwarty poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Przeczytaj także: