0:00
14 stycznia 2022

Nadleśnictwo obiecało nie wycinać pomnikowych drzew, ale je wycięło. "To prawdziwa twarz LP"

Inicjatywa Dzikie Karpaty sprawdziła, czy Nadleśnictwo Krasiczyn dotrzymało obietnicy i nie wycięło pomnikowych drzew w Puszczy Karpackiej. Na miejscu aktywiści zastali już tylko ślady po wielkich jodłach i bukach. "Lasy Państwowe oszukały nas wszystkich" - mówią

Wydrukuj

Inicjatywa Dzikie Karpaty opublikowała zdjęcia wyciętych przez Nadleśnictwo Krasiczyn (woj. podkarpackie) drzew o rozmiarach pomnikowych. Największe z nich miało 4 metry obwodu. Na zdjęciach widać pozostałości po wycinkach, powalone drzewa i resztki pnia wielkości stołu, który pomieściłby sporą rodzinę.

Jeśli przypatrzeć się bliżej, można zobaczyć ślady po oznaczeniach leśników - kropkami z farby zaznaczają drzewa, które są przeznaczone do wycinki.

Problem w tym, że w marcu 2021 leśnicy obiecali nie ruszać drzew pomnikowych z wydzieleń 228b i 238b.

27 drzew

„W lutym 2021 prowadziliśmy na Pogórzu Przemyskim patrole i w samym wydzieleniu 228b znaleźliśmy 17 drzew o wymiarach pomnikowych, oznaczonych do wycinki” – mówi w rozmowie z OKO.press Jakub Rok z Inicjatywy Dzikie Karpaty.

„W dwóch turach zgłosiliśmy do nadleśnictwa oficjalne wnioski o odstąpienie od wycinki w tym konkretnym wydzieleniu. Najpierw wnioskowaliśmy o ochronę 12 drzew. Odpowiedź była odmowna. Później wysłaliśmy pismo dotyczące kolejnych pięciu drzew z wydzielenia 228b. Nadleśnictwo odpowiedziało, że w jednym przypadku źle zmierzyliśmy obwód, ale cztery kolejne nie zostaną wycięte” – relacjonuje Rok. Finalnie po rozmowach z Nadleśnictwem udało się ustalić, że w dwóch wydzieleniach 27 drzew zostanie ochronionych.

Inicjatywa całą sprawę nagłośniła w mediach społecznościowych. Kilka dni później Nadleśnictwo opublikowało post o treści: "Informujemy, że nadleśniczy Nadleśnictwa Krasiczyn podjął decyzję o niewycinaniu drzew o tzw. wymiarach pomnikowych w wydzieleniach 228b i 238b w trakcie zaplanowanych tam prac".

"Cieszyliśmy się, że presja społeczna zadziałała" - mówi Jakub Rok. Na Facebooku Inicjatywa napisała: "To było malutkie zwycięstwo w walce o ochronę Puszczy Karpackiej". Z wpisu na Facebooku można było przecież wywnioskować, że wszystkie pomnikowe drzewa zostaną zachowane.

Buk Włodek

Niektóre drzewa, które miały zostać ochronione przed wycinką, dostały nawet swoje imiona. I tak jodłę o ponad trzymetrowym obwodzie (330 cm) nazwano Helgą, buka o obwodzie 320 - Kubą, a jodłę z 280 cm - Karpatką. Drzewo z 325-centymetrowym obwodem dostało imię na cześć nadleśniczego Przemysława Włodka - buk Włodek.

Jak wyjaśnia Jakub Rok, jodły o obwodzie 2,5 m kwalifikują się jako drzewa pomnikowe. Dla buków minimalny obwód to 3 metry. „W trakcie patrolu nie znaleźliśmy wszystkich takich drzew, a okazuje się, że w wydzieleniach 228b i 238b było ich jeszcze więcej” – dodaje.

W czerwcu 2021 roku w Puszczy Karpackiej odbyła się kontrola poselska z udziałem Darii Gosek-Popiołek i Adriana Zandberga z Razem. Już wtedy okazało się, że prace w wydzieleniach się rozpoczęły, a kilka pomnikowych drzew zostało ściętych. Jednak te zgłoszone przez Inicjatywę wciąż stały.

„Uznaliśmy, że to i tak sukces – udało nam się ochronić większość pomnikowych jodeł” – mówi Jakub Rok. „Tym bardziej byliśmy zaskoczeni, kiedy przyjechaliśmy na miejsce w styczniu 2022. Okazało się, że wszystkie zgłoszone przez nas drzewa o wymiarach pomnikowych w 228b zostały wycięte. To jawne złamanie zapowiedzi z marca zeszłego roku” – podkreśla.

Tym samym w Puszczy Karpackiej nie ma już buka Włodka, nie ma jodły Helgi, ani jodły Karpatki. Nadleśnictwo wycięło wszystkie drzewa zmierzone i zgłoszone przez aktywistów w jednym z wydzieleń, które - według obietnic - miały być bezpieczne.

„Lasy Państwowe oszukały nas wszystkich. Nie wierzcie w ich PR-owe akcje – te zdjęcia i ta historia to prawdziwa twarz Lasów Państwowych” – napisała Inicjatywa Dzikie Karpaty, publikując zdjęcia wyciętych drzew.

Ścięta jodła Helga, fot. Inicjatywa Dzikie Karpaty

Nadleśnictwo Krasiczyn odpowiada na zarzuty

Nadleśnictwo opublikowało swoje oświadczenie na Facebooku. Nadleśniczy Przemysław Włodek pisze w nim o wspomnianych przez Inicjatywę Dzikie Karpaty odpowiedziach odmownych z początku 2021 roku oraz o kontrolach poselskich, podczas których leśnicy mieli informować o planowanej skali wycinki. "Po tych ustaleniach nie wszystkie drzewa miały pozostać w lesie i tę wiedzę Państwo mieliście. Całość prac w tych wydzieleniach zakończono w listopadzie 2021 r." - czytamy.

"W związku z powyższym proszę o zaniechanie rozprzestrzeniania nieprawdziwych informacji. Informuję ponadto, że zarządziłem dziś dodatkową lustrację tego fragmentu lasu" - zapowiada nadleśniczy.

W rozmowie z OKO.press wyjaśnia, że ścięte drzewa były chore i zagrażały m.in. bezpieczeństwu spacerowiczów na leśnych ścieżkach.

"Do wycinki, zgodnie z procedurami, zaplanowaliśmy 57 drzew. Po wstępnych rozmowach z Inicjatywą Dzikie Karpaty ustaliliśmy, że nie wytniemy 27 pomnikowych drzew w tych dwóch wydzieleniach" - relacjonuje nadleśniczy. "Finalnie w wydzieleniu 238b zostało 15 drzew, a w 228b wycięliśmy wszystkie. Prace trwały cały rok, od stycznia do listopada. W tym czasie wiele się zmieniło. Niektóre drzewa złamał wiatr. Proszę zwrócić uwagę na zdjęcie Inicjatywy przy jodle - one jest całkowicie spróchniała, przez wiatr jej wierzchołek się oderwał i spadł na szlak zrywkowy (drogę, którą wywozi się drewno z lasu - od aut.). Inne drzewa były chore - jodła została opanowana przez jemiołę, która jest półpasożytem. W momencie, kiedy pojawia się jemioła, jodła zamiera" - mówi Przemysław Włodek. Dodaje również, że leśnicy wycinają drzewa, które przeszkadzają młodnikowi we wzroście.

Sześć pomników

"Niczego nie wycinamy z własnego »widzimisię«" - dodaje nadleśniczy, tłumacząc, że takie wycinki są weryfikowane w Nadleśnictwie przez kilka osób.

Czy wycinka była konieczna? Zdaniem Przemysława Włodka - tak. "Najważniejsze są względy bezpieczeństwa publicznego, szlaków, linii wysokiego napięcia, osób pracujących w lesie, a także względy hodowlane i chorobowe drzew" - wymienia.

Drzew o rozmiarach pomnikowych - jak szacują leśnicy - jest na terenie całego Nadleśnictwa około 40 tysięcy. Jak wyjaśnia Przemysław Włodek, aby konkretne drzewo objąć formą ochrony jaką jest pomnik przyrody, trzeba złożyć wniosek do urzędu gminy, a po przyjęciu właściwej uchwały, umieścić je w krajowej ewidencji. "Wszystkich drzew nie możemy zakwalifikować jako pomniki przyrody" - dodaje nadleśniczy. Dodaje, że w latach 2018-2021 z inicjatywy Nadleśnictwa sześć drzew uzyskało status pomnika przyrody.

Zastępca nadleśniczego i hejterskie komentarze

Pod zdjęciami Inicjatywy Dzikie Karpaty pojawiły się z kolei komentarze użytkownika o nazwisku Dariusz Warchoł, z logiem Lasów Państwowych na zdjęciu profilowym. W jednym komentarzu Dariusz pyta, czy post Inicjatywy był "pisany na rauszu". W innym pisze: "Sprawdziłem parę kont. Geje piszą co zostawimy dla ich wnuków. Poproszę o poważne zapytania". Mowa nienawiści pod postami aktywistów nie jest niestety niczym niecodziennym.

Dariusz Warchoł jest zastępcą nadleśniczego w Nadleśnictwie Krasiczyn. Zadzwoniliśmy do niego, żeby zapytać, czy konto należy do niego i czy jest autorem komentarzy. Zastępca nadleśniczego poinformował nas jedynie, że jest na urlopie, a na to pytanie nie może odpowiedzieć. Nadleśnictwo również nie chce komentować sprawy, tłumacząc, że to prywatne konto zastępcy nadleśniczego.

Po kilku godzinach od publikacji komentarze zniknęły.

Sprawa drzew trafi do sądu?

„Rozważamy, czy pociągnąć Nadleśnictwo do odpowiedzialności prawnej” – mówi Jakub Rok. „Według wewnętrznych ustaleń Lasów Państwowych drzew o rozmiarach pomnikowych nie można wycinać, poza »wyjątkami«. Ale jak widać, leśnicy wycięli kilkadziesiąt drzew, więc to nie wyjątki, ale powszechna praktyka. Nie możemy oczywiście rozliczać ich z wewnętrznych ustaleń, ale możemy z obowiązków wynikających z ustawy o lasach. A tam wyraźnie jest powiedziane, że Lasy Państwowe są zobowiązane do ochrony przyrody i bioróżnorodności” – wyjaśnia.

Inicjatywa Dzikie Karpaty podkreśla, że las w tych dwóch wydzieleniach był stary i dziki. Aktywiści piszą: "Był domem m.in. dla niedźwiedzia i puszczyka uralskiego, a został zamieniony w pobojowisko".

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne